- Chyba nie podpiszemy kolejnej umowy. Wtedy strzelnicy po prostu nie będzie. Niech gmina robi z nią co zechce - Krzysztof Napieralski, komendant Jednostki Ratownictwa Specjalnego OSP w Kowalewku jest zmęczony przepychankami i myśli o przenosinach w inne miejsce: - Jeżeli zajdzie potrzeba, z klubowych funduszy wybudujemy własną strzelnicę, na własnej ziemi i będziemy działać u siebie.
W Kowalewku (gmina Kcynia) funkcjonuje Jednostka Ratownictwa Specjalnego Ochotniczej Straży Pożarnej, która ma do dyspozycji wynajmowaną od gminy strzelnicę oraz własną broń. W statucie między innymi widnieje zapis o szkoleniu młodzieży w zakresie jej użycia. Druhowie wykonują zadania zlecone przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Szkolą żołnierzy rezerwy, służby czynnej i prowadzą zajęcia z motolotniami. To byli funkcjonariusze policji lub innych służb mundurowych, w tym jednostki specjalnej Grom, co zapewnia wysoką jakość szkoleń.
Ze względu na ogólnopolski charakter podejmowanych działań jest to pozytyw i przysparza splendoru nie tylko gminie Kcynia. Problem jednak jest i to ogromny. Dotyczy między innymi strzelnicy utworzonej przez strażaków od podstaw na dawnym nieformalnym wysypisku śmieci. Teren należy jednak do gminy, z którą druhowie są w ustawicznym konflikcie.
GENEZA
Krzysztof Napieralski, czyli komendant jednostki, były kandydat na burmistrza Kcyni oraz do sejmu, obecnie radny powiatu nakielskiego tak opowiada o początkach problemów, które zaczęły się w 2018 roku. - Jednej rodzinie przeszkadzały i nadal przeszkadzają dźwięki pochodzące ze strzelnicy. W efekcie składanych skarg różne instytucje prowadziły kontrole. Dokonano dwóch pomiarów hałasu, ale było wszystko w porządku. Strona skarżąca jednak się odwoływała i takie przepychanki trwają do dnia dzisiejszego.
Mieszkanka Kowalewka Ilona P. złożyła odrzuconą przez radnych skargę na nieżyjącego burmistrza Marka Szarugę, który jakoby nic nie robił w sprawie ograniczenia hałasu dochodzącego ze strzelnicy. Maile w tej sprawie otrzymywał również eks-przewodniczący rady Jan Kurant. W efekcie podpisano nową umowę użyczenia, która ograniczała godziny strzelań. Tak więc od 14 maja 2020 roku nie strzela tam policja oraz straż więzienna. Poza tym wolne od strzelania są dwie niedziele w miesiącu, wtorki i czwartki. W pozostałe dni tygodnia strzelania odbywają się od godziny dwunastej. Osoby spoza gminy nie mogą korzystać z obiektu w dowolny sposób. Została ograniczona organizacja wieczorów kawalerskich. Ograniczono również możliwość korzystania ze znajdującego się za wsią tzw. biesiadnika. Po zawodach wprowadzono zakaz organizowania tam ogniska, czy grilla. Spotkania z kombatantami, imprezy dla dzieci i młodzieży mogły się odbywać.
Czwartego października 2023 roku pełniący wówczas obowiązki burmistrza Wojciech Niemczyk zaproponował podpisanie nowej umowy użyczenia z dniem 1 stycznia 2024 roku, chociaż ta wcześniej podpisana przez nieżyjącego włodarza Marka Szarugę wygasała dopiero 31 maja. Zgodnie z nowymi zasadami, gdyż ustaleń jak twierdzą strażacy nie było, obiekt miałby funkcjonować od poniedziałku do piątku w godzinach od 12.00 do 18.00, w sobotę od 10.00 do 16.00. W niedzielę byłby zamknięty. Strażacy byli innego zdania proponując w dni powszednie strzelania od 9.00 do 20.00, a w sobotę od 10.00 do 20.00. Co do niedzieli strony był zgodne. Do porozumienia nie doszło wobec tego Niemczyk 17 października ubiegłego roku wypowiedział umowę najmu. Decyzję uargumentował zmianą przeznaczenia terenu nieruchomości, a w domyśle strzelnicy. Miała być wykorzystywana wyłącznie na cele obronności i bezpieczeństwa państwa (Dz. U. z 2014 r. poz. 1087 ze zm.).
Komendant Napieralski zareagował ostro słowami: - Wojciech Niemczyk okłamał mnie kilkukrotnie. Posłużył się decyzją administracyjną, którą my załatwiliśmy jako ochotnicza straż pożarna. Chodzi o to żeby obiekt w ramach podpisania porozumienia ze stosowną jednostką wojskową ująć w planach jako szkoleniowy na wypadek np. wojny. Decyzję wydał nam, a nie gminie Minister Obrony Narodowej. Gmina została tylko o tym poinformowana. Posługując się takim argumentem burmistrz Niemczyk zmienił przeznaczenie obiektu. Z decyzji ministra jasno wynika, że jednostka wojskowa w każdej chwili może wejść na obiekt bez zgody burmistrza. Ten nie ma prawa zablokować wejścia. Z uwagi na fakt, że przedstawiciel jednostki odebrał pismo z opóźnieniem strzelać można było miesiąc dłużej, czyli do 31 grudnia 2023 roku. Zatem teren strzelnicy w Kowalewku 1 stycznia 2024 roku stał się ponownie mieniem komunalnym gminy Kcynia.
Wojciech Niemczyk został pozbawiony stanowiska burmistrza, a jego następca sekretarz urzędu miasta i gminy Rafał Heftowicz zamknął przejściowo obiekt. Ósmego lutego z Ochotniczą Strażą Pożarną Jednostką Ratownictwa Specjalnego w Kowalewku podpisano umowę wyłącznie na prowadzenie strzelnicy sportowej. Jak pisaliśmy w Pałukach, pełniący obowiązki burmistrza Rafał Heftowicz przekazał gazecie następujące umotywowanie: Decyzja została podjęta po przeprowadzeniu analizy dotychczasowego sposobu użytkowania strzelnicy oraz stanowisk zainteresowanych środowisk. W obecnej umowie wyeliminowano możliwość strzelania przez Wojsko, Policję, WOT, Służby Zakładów Karnych. W mojej ocenie korzystanie przez wyżej wymienione formacje ze strzelnicy mogło powodować nadmierne uciążliwości dla mieszkańców (...). Okres ten pozwoli na ocenę funkcjonowania strzelnicy na nowych zasadach i akceptowalności społecznej przyjętych rozwiązań. Teraz obiekt jest dostępny od wtorku do piątku w godzinach od 14.00 do 20.00 i w soboty od 10.00 do 18.00. W niedzielę i poniedziałki obowiązuje zakaz strzelania. Umowa kończy się
30 czerwca.
PRZYSZŁOŚĆ
Komendant Napieralski tak odnosi się do ewentualnego nowego porozumienia z samorządowcami: - Chyba nie podpiszemy kolejnej umowy. Wtedy strzelnicy po postu nie będzie. Niech gmina robi z nią co zechce. Jesteśmy taką najbardziej nielubianą, zarówno w gminie jak i w powiecie, ochotniczą strażą pożarną. Jesteśmy jako jedyni w województwie ograniczeni w możliwościach prowadzenia strzelań. Na każdej płaszczyźnie utrudnia się nam działalność. Aktualnie nie ma żadnej współpracy z urzędem gminy. Stworzyliśmy sportowy obiekt i zarejestrowany klub z licencją Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. Nasi zawodnicy osiągają bardzo dobre wyniki nawet na arenie międzynarodowej. Mamy u siebie medalistów ogólnopolskich imprez. Gmina nam nie daje nic, nawet nie wywozi nieczystości. Corocznie przedkładana nam umowa jest zawsze dla naszego środowiska niekorzystna. Mamy obwarowania bez podstawy prawnej. Nie dostaliśmy zgody na postawienie lotniczego hangaru. Poza tym nie dostajemy z gminy żadnych pieniędzy. Inne kluby dostają pieniądze, a my nic. Gmina nawet nie chciała przywieźć załatwionych przeze mnie w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ekranów dźwiękochłonnych.
Komendant poinformował nas, że JRG Kowalewko otrzymuje z gminy jedynie ekwiwalent za wyjazdy na akcje. Nie są przekazywane pieniądze na ubezpieczenie pojazdów itp. Jedenaście innych jednostek dostaje finansowe wsparcie, a Kowalewko nie.
Teren, budynki jednostki, czy strzelnica nie wyglądają dobrze. Strażacy boją się inwestować. Każda umowa ich zdaniem jest tak skonstruowana, że w ciągu miesiąca mogą stracić wszystko. - Postawimy na przykład nowy płot za 50.000 zł, gdyż mamy zamożnych ludzi w klubie, który skupia mniej więcej 300 osób. Pytanie po co, skoro w każdej chwili grozi nam wypowiedzenie. Lepiej żeby się na wsi nic nie działo. Jeżeli zajdzie potrzeba z klubowych funduszy wybudujemy własną strzelnicę, na własnej ziemi i będziemy działać u siebie. Poradzimy sobie doskonale, a plany mamy dalekosiężne. Być może nasi zawodnicy pojadą kiedyś na olimpiadę – spuentował rozmowę komendant.
Poprosiliśmy kcyńskiego wiceburmistrza o komentarz. - W chwili obecnej trwają prace nad nową umową użyczenia, która będzie przedłużona na rok. Jeśli chodzi o warunki użytkowania strzelnicy, to ulegną one delikatnej modyfikacji. Zdajemy sobie sprawę, że generuje ona pewne dolegliwości dla mieszkańców wsi, w szczególności zamieszkujących w najbliższym otoczeniu. Mając powyższe na względzie musimy uszanować dobro mieszkańców Kowalewka, jak również użytkowników tego obiektu, a więc pasjonatów sportów strzeleckich. Pragnę podkreślić, że w przypadku możliwości skorzystania ze środków zewnętrznych, rozważymy opcję wygłuszenia obiektu w celu zmniejszenia poziomu hałasu [który nota bene nie przekracza norm - przyp. red.] - powiedział Adam Kontowicz.
Wniosek nasuwa się jeden. Oczekiwania strażaków ochotników w najbliższym czasie spełnione nie zostaną. Tym bardziej, że i w kwestii finansowania jednostek strażackich przez samorząd nie ma konkretnej deklaracji. - W kwestii finansowania 12 jednostek OSP znajdujących się na terenie gminy Kcynia, staramy się sprawiedliwie przydzielać dostępne środki finansowe [komendant Napieralski twierdzi inaczej - przyp. red.]. Jesteśmy świadomi, że koszty funkcjonowania powyższych jednostek stale rosną, niemniej jednak musimy zachować roztropność w ich dysponowaniu - dodał wiceburmistrz.
Cezary Kucharski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze