Radna Anna Borkowska apelowała o selekcję przy przyjmowaniu strażaków w szeregi jednostek
fot. Sylwia Wysocka
Sipiory, OSP, strażacy, policja, podpalenia, dochodzenie
Strażacy podejrzani o podpalenia
Policja prowadzi dochodzenie, strażacy zostali zawieszeni. Prezes OSP zapewnia, że jeśli członkowie jego jednostki okażą się podpalaczami, to zostaną z OSP wydaleni.
STRAŻACY ZAWIESZENI
- Do wyjaśnienia sprawy 8 maja policjanci zatrzymali dwóch 18-letnich mieszkańców gminy Kcynia. Obaj zatrzymani usłyszeli zarzut zniszczenia poprzez podpalenie poszycia leśnego na terenie leśnictwa Dębogóra. Następnego dnia do sprawy został zatrzymany kolejny 18-latek, również mieszkaniec gminy Kcynia. Mężczyzna ten usłyszał zarzut oszustwa - informuje st. sierż. Justyna Andrzejewska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nakle.
O dokonanie podpaleń podejrzani są strażacy Mateusz L. i Marek F., członkowie OSP Sipiory. Mateusz L. jest synem radnego Rady Miejskiej Kcyni z tego okręgu. Radny, ojciec podejrzanego, przyznaje, że jest to trudna sytuacja zarówno dla niego, jak i dla miejscowej jednostki OSP. - Chuligański wybryk, bezmyślność, chęć zaimponowania, nie wiem, jak to nazwać. Jeśli okaże się, że oni są winni, nie wiem, przeprosiny nic tu już teraz nie dadzą. Rzutuje to też na obraz i honor naszej jednostki, wszystkich strażaków. Mamy ratować, a dochodzi do takich incydentów. Jest mi strasznie przykro, ta sytuacja kosztuje nas dużo nerwów i bólu - mówi radny.
Andrzej Solarczyk, prezes OSP Sipiory i sołtys tego sołectwa przyznaje, że jeśli potwierdzą się podejrzenia i okaże się, że za podpaleniami stoją członkowie miejscowej jednostki, to będzie to dla tej jednostki gorzka pigułka. Zapewnia jednak, że nie zamierza niczego ukrywać i tuszować. Jeśli wina zostanie strażakom udowodniona, to zostaną oni z jednostki wydaleni. Na chwilę obecną są oni zawieszeni w czynnościach, nie mogą uczestniczyć w akcjach i działaniach OSP, tak zdecydowano na mocy uchwały podjętej na posiedzeniu zarządu. - Czekamy na stanowisko i werdykt organów ścigania w tej sprawie - mówi prezes. Andrzej Solarczyk nie chce, by ta sprawa rzucała złe światło na jednostkę i na oddanych idei strażaków.
8 PODPALEŃ LASU W OKOLICACH SIPIOR W TYM ROKU
Piotr Siuda z Nadleśnictwa Szubin mówi o częstych pożarach w okolicy Sipior. - Od 2010 roku w okolicy miejscowości Sipiory doszło do 23 pożarów lasu. We wszystkich przypadkach mieliśmy do czynienia z podpaleniami. Do podpaleń dochodziło głównie w godzinach popołudniowych. W tym roku zanotowaliśmy już 8 przypadków podpaleń. Z uwagi na szybkie interwencje duża część pożarów to pożary bez strat, gdzie spaleniu ulega tylko ściółka leśna, jednak zagrożenie dla lasu było i jest olbrzymie - zauważa Piotr Siuda. Mówi, że sprawca bądź sprawcy podpaleń celowo wybierają młodniki sosnowe, czyli powierzchnie bardzo łatwopalne, trudne do opanowania. - W młodym lesie to żywioł jest panem sytuacji, łatwo przenosi się koronami drzew na sąsiednie powierzchnie leśne, osady ludzkie, domostwa. Każde takie podpalenie to krok od tragedii, to skrajna głupota i nieodpowiedzialność. Według naszej wiedzy, podejrzanymi o podpalenia są również ludzie związani z Ochotniczą Strażą Pożarną w Sipiorach. Gaszenie pożarów w zarodku powoduje, że podpalenia lasu zostały zakwalifikowane przez policję jako wykroczenia, pomimo tego, że dokonywane są z premedytacją, wynikają z niskich pobudek społecznych i od kilku lat są powtarzającą się zmorą nie tylko leśników, ale również strażaków. Dodatkowo generują potężne koszty dla nadleśnictwa oraz gminy - zwraca uwagę reprezentant Nadleśnictwa Szubin. Zdaniem nadleśnictwa, czyn taki można kwalifikować jako zagrożenie mienia o znacznej wartości. Od 2010 roku Nadleśnictwo Szubin poniosło straty z tytułu pożarów wynoszące blisko 80.000 zł. Kwota ta nie obejmuje kosztów prowadzenia działań ratowniczych, czyli użycia samolotów, wozów bojowych straży pożarnej oraz kosztów dozoru pożarzyska. O wiele gorsze i trudne do oszacowania, jak zapewnia Piotr Siuda, są straty przyrodnicze. Każdy pożar to śmierć wielu gatunków zwierząt i roślin. Pożary niosą ze sobą również inne zagrożenia - osłabiony pożarem drzewostan to doskonałe miejsce dla rozwoju szeregu szkodników owadzich oraz patogenów grzybowych.
WERYFIKACJA NIEMOŻLIWA
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kcyni radna Anna Borkowska zaapelowała o lepszą weryfikację członków wstępujących do OSP. Burmistrz Piotr Hemmerling podziękował radnej za zainteresowanie i troskę o OSP. Jako strażak ochotnik, członek władz powiatowych i wojewódzkich OSP zapewnił, że fakt, iż doszło do niechlubnego przypadku wzniecania pożarów przez członków OSP, jest dla niego powodem zmartwienia. - W ochotniczych strażach pożarnych działają ludzie z potrzeby serca. Zwracam uwagę na fakt, że nie są to ludzie wybierani, a jak sama nazwa mówi - ochotnicy, nie dokonuje się ich weryfikacji, nikt nie przechodzi badań psychologicznych, psychiatrycznych. Dlatego też dochodzi do przeniknięcia w oddziały ludzi nieodpowiedzialnych, nierzadko chorych i różnych innych dewiantów, tak jak w wielu innych organizacjach, partiach politycznych, gdzie wstępują ludzie nie zawsze działający w zgodzie z celami statutowymi, jakie dana organizacja zakłada - mówił Piotr Hemmerling.
Włodarz przyznał, że ubolewa nad tym, że doszło do skrajnych przypadków, jednak nie ma możliwości, by burmistrz weryfikował przyszłych członków. - Takie zachowanie godne jest potępienia, ale są to odosobnione przypadki, natomiast większość akcji podejmowana przez strażaków ochotników to jest autentyczne ratowanie mienia, zdrowia, życia. I winniśmy strażakom szacunek za te działania - podkreślił Piotr Hemmerling.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1165 (24/2014)
Więcej na ten temat:
Podpalacze z OSP ukarani grzywną
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze