Komendant Straży Miejskiej w Barcinie Waldemar Polanowski zapowiedział, że od tego roku strażnicy nie mogą używać fotoradaru.
W związku z tym likwidowane będzie stanowisko pracownika administracji
w barcińskiej straży. fot. Magdalena Kruszka
Barcin, Straż Miejska, zmiany, fotoradar, zwolnienia
Strażnicy bez fotoradaru, pracownik bez pracy
Nie wszyscy stoją na stanowisku, że Straż Miejska w Barcinie jest potrzebna, mimo to nie ma mowy o rozwiązywaniu tej formacji. W tym roku nastąpią tu jednak spore zmiany. Strażnicy nie będą już korzystać z fotoradaru, a pracę straci jeden z pracowników administracji. Jego obowiązki przejmie na siebie komendant.
Komendant Straży Miejskiej w Barcinie Waldemar Polanowski składając sprawozdanie z działalności w ubiegłym roku udowadniał, że ta działalność przynosi efekty i potwierdza słuszność utrzymywania tej formacji. Informował, że w 2015 roku strażnicy skontrolowali prawie 1.700 miejsc wyznaczonych oraz nieplanowanych. Komendant przypomniał, że straż miejska zmniejsza koszty dla gminy, choćby te związane z konwojowaniem dokumentów i środków pieniężnych czy z organizowaniem opieki dla bezdomnych zwierząt, co ogranicza koszty ponoszone na schroniska.
Od początku tego roku w straży miejskiej nastąpiła poważna zmiana. Straże miejskie straciły uprawnienia do używania urządzeń rejestrujących. Waldemar Polanowski stwierdził, że używanie fotoradaru w latach 2011-2015 spowodowało zmniejszenie liczby zdarzeń drogowych, ale także wzrost świadomości kierowców, że przez teren Barcina należy jeździć wolniej. W 2015 roku fotoradar został użyty 35 razy, czyli średnio pięć razy w miesiącu. Fotoradar wykonał w tym czasie 415 zdjęć, czyli 11-12 zdjęć w trakcie jednego pomiaru. Użycie tego urządzenia było mniejsze niż w latach ubiegłych, gdyż w czwartym kwartale 2015 roku fotoradary nie były już używane w związku tym, że przymierzano się do tego, żeby odebrać strażom miejskim urządzenia rejestrujące.
- Działania Straży Miejskiej w tym zakresie zawsze były nastawione na poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach gminnych, natomiast czas pokaże, czy ta niby słuszna decyzja rządzących była właściwa i czy nie wpłynie ona na pogorszenie się stanu bezpieczeństwa na drogach - zaznaczył komendant.
Straż miejska straciła uprawnienia do korzystania z fotoradaru, ale cały czas ma go u siebie na stanie. Komendant wraz z burmistrzem Barcina Michałem Pęziakiem podjęli działania, aby to urządzenie nieodpłatnie przekazać Inspekcji Transportu Drogowego, z zastrzeżeniem, aby to urządzenie pracowało na terenie gminy Barcin. Z uwagi na liczbę podobnych wniosków z różnych gmin, które wpłynęły do ITD, trwa analiza takiej możliwości pod kątem prawnym i finansowym.
Nawiązując do tej informacji radny Bartłomiej Uszko pytał, czy gmina będzie osiągać korzyści, jakieś wpływy z mandatów, jeśli fotoradar trafi do ITD i będzie pracował w gminie Barcin. Komendant poinformował, że fotoradar w rękach ITD będzie pracował na bezpieczeństwo mieszkańców i nie będzie miał związku z aspektami finansowymi. Zyski z wszelkich mandatów wpływać będą do budżetu państwa.
- Od początku działalności wobec mieszkańców naszej gminy stosowaliśmy w większości wypadków pouczenia, staraliśmy się nie karać, a zwracać uwagę na różnego rodzaju wykroczenia - mówił Waldemar Polanowski. - W związku z tym, że w tych najbardziej dotkliwych i społecznie negatywnie odbieranych wykroczeniach nie jest tak, jak większość by sobie życzyła, to w 2016 roku za wykroczenia porządkowe, dotyczące opieki nad zwierzętami, sprzątania po pieskach, zaśmiecania miejsc publicznych oraz spożywania alkoholu wbrew przepisom ustawy, będą stosowane inne rodzaje kar, a nie tylko pouczenia. To też nie jest tak, że za każdym razem przy takim ujawnieniu będzie mandat. Każda sprawa będzie traktowana i rozpatrywana indywidualnie, ale nastąpi przestawienie z środka mniej represyjnego na bardziej represyjny.
W najbliższym czasie zwiększy się liczba patroli wspólnych z policją, w większości będą to patrole piesze. Odbywać się też będzie więcej spotkań profilaktycznych w szkołach i przedszkolach.
Radny Hubert Łukomski pytał, czy pozbawienie strażników możliwości korzystania z fotoradaru wpłynie na koszt funkcjonowania Straży Miejskiej w Barcinie. Wnioskował także, żeby patrole strażników z policjantami odbywały się w godzinach wieczornych i w weekendy.
Komendant Waldemar Polanowski przyznał, że odebranie możliwości korzystania z fotoradarów przez straż miejską spowoduje znaczne obniżenie kosztów jej funkcjonowania.
- W związku z tym, że na początku jak powstawała straż i była wola zakupu tego urządzenia, to były tworzone pod to etaty, między innymi stanowisko do spraw administracyjnych - powiedział komendant. - Ono ulega likwidacji, a obowiązki tego pracownika przejmę ja na siebie. Odejdą też koszty związane z płaceniem tantiem za użytkowanie oprogramowania do obsługi tego urządzenia, co w skali roku da nam oszczędności rzędu około 20% kosztów utrzymania straży.
W tym roku w Straży Miejskiej w Barcinie nastąpią zmiany, jeśli chodzi o patrole wieczorne i weekendowe. Wkrótce strażnicy rozpoczną służby weekendowe wraz z policjantami, a będą one realizowane w piątki i soboty w godzinach wieczorowo-nocnych i będą odbywać się od 16:00 do 24:00 lub później, w zależności od potrzeb. Godziny pracy strażników co miesiąc będą ustalane na bieżąco.
Radny Krzysztof Harenda przyznał, że osobiście jest za likwidacją Straży Miejskiej w Barcinie, a jego zdaniem w tak małej gminie, jaką jest Barcin, policja daje sobie w zupełności radę, a inne zadania, które w tej chwili realizują strażnicy, można by realizować innymi metodami. - Apeluję do radnych, żeby każdy w swoim środowisku dowiedział się, czy według mieszkańców dalsze funkcjonowanie straży miejskiej ma sens. Żeby każdy z radnych dowiedział się, co społeczeństwo o tym sądzi. Osobiście nie mam nic przeciwko strażnikom, chodzi mi tylko o samą instytucję - mówił radny.
Komendant Waldemar Polanowski wyjaśniał, że konwojowania dokumentów czy pieniędzy nie można zastąpić inaczej, jak tylko wynajmując firmę, której trzeba zapłacić. Przekonywał, że nie wszystkie czynności strażników może wykonywać policja.
- Pracowałem w policji, byłem komendantem policji i zapewniam państwa, że policja nie przejmie większości obowiązków straży, bo ma poważniejsze i większe rzeczy do robienia - oświadczył komendant.
Na przeciwnym stanowisku niż Krzysztof Harenda stanął Bartłomiej Uszko, który zwracając się do kolegi radnego mówił: - Idąc tym tokiem rozumowania, kolego radny, moglibyśmy powiedzieć, że większość inwestycji jest niepotrzebnych, chociażby ta biblioteka, bo cały księgozbiór mógłby wrócić tam, gdzie zajmował się wcześniej. Dom Kultury również jest niepotrzebny, bo ktoś mógłby przejąć jego obowiązki. Basen jest niepotrzebny, bo możemy jeździć gdzieś niedaleko, a tu faktycznie zaoszczędzimy. Moim skromnym zdaniem powinniśmy się rozwijać, a bezpieczeństwo obywateli, tego nie da się przełożyć na pieniądze - stwierdził radny Uszko i wyraził opinię, że Straż Miejska w Barcinie jest potrzebna.
Głos w dyskusji zabrał radny Henryk Popławski: - Pamiętam jak powoływaliśmy Straż Miejską w Barcinie i jednym z założeń było to, że nie tworzymy jednostki, która ma nabijać kasę gminy poprzez wystawianie mandatów i to było bardzo konsekwentnie realizowane. Gdyby wszystkie straże w Polsce podchodziły do fotoradaru tak, jak podchodzono do tego w naszej gminie, dzisiaj ta dyskusja byłaby pewnie zbędna, bo fotoradary nadal by działały, poprawiałyby bezpieczeństwo tam, gdzie to byłoby wymagane, ale gminy, które budowały swój budżet na obsłudze fotoradarów spowodowały, że ta gałąź została obcięta definitywnie. Co do tego, czy Straż Miejska jest potrzebna czy nie, myślę, że to dzisiaj nie jest miejsce na taką dyskusję. Możemy o tym dyskutować na komisjach - stwierdził radny i dodał, że on sam z tytułu czynności zawodowych (Henryk Popławski jest prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej KUJAWY - przyp. mk) ma bardzo częste kontakty ze strażą miejską, którą prosi o interwencję, pomoc i nie spotkał się z tym, żeby tej pomocy nie otrzymał. Zasugerował, aby strażnicy zwrócili uwagę na to, czym palą mieszkańcy ulicy Polnej w Barcinie.
Radny Janusz Wojtkowiak pytał o problem bezdomności ludzi w gminie Barcin i zastanawiał się, czy problem ten wystąpił. Komendant poinformował, że w gminie jest tylko jedna osoba bezdomna zamieszkująca ziemiankę przy cmentarzu, niemniej jednak strażnicy w dniach mrozów i śniegów kontrolowali osoby, które z różnych przyczyn sobie nie radzą, nie mają środków do życia, a mieszkają w różnych budynkach, czy to komunalnych, socjalnych, czy to spółdzielczych. Strażnicy docierali do nich z pomocą i dostarczali opał.
Radny Jakub Jurek zasugerował, aby informacja o odłowionych bezpańskich psach trafiała do sołtysów sołectw w okolicy miejscowości, w której odłowiono zwierzę. Zaproponował, aby zdjęcie takiego zwierzęcia wieszać na tablicach ogłoszeń. Komendant Straży Miejskiej zapewnił, że strażnicy, którzy odławiają psa zawsze docierają do sołtysa, który widzi zwierzę lub zdjęcie zwierzęcia, i który może określić, kto jest potencjalnym właścicielem tego psa. Poinformował, że zdjęcia psów do adopcji są umieszczane także na stronie internetowej gminy Barcin.
Radny Witold Antosik pytał o wykorzystanie przez straż szesnastu kamer, które pracują na terenie gminy Barcin. Interesował się też tym, ilu strażników obsługiwało fotoradar, że dopiero teraz można pozwolić sobie na patrole wieczorne i nocne. Wyliczał także zmniejszenie kosztów funkcjonowania straży poprzez pozbycie się fotoradaru.
- Zgodnie z budżetem na 2016 rok zmniejszenie kosztów wynosi 10%, pan powiedział, że 20% - zwracał uwagę radny, i pytał komendanta, jak dzisiaj ocenia poziom bezpieczeństwa, kiedy był komendantem policji i poprawę tego bezpieczeństwa po powołaniu Straży Miejskiej. Przyznał, że on sam nie widzi, żeby wiele się zmieniło w tym względzie. - Nie chciałbym, żeby Straż Miejska większość czasu spędzała na odławianiu psów i egzekwowaniu od właścicieli pupili, żeby po nich sprzątali - stwierdził radny Antosik.
Komendant Waldemar Polanowski poinformował, że strażnicy wykorzystują monitoring, przy czym nie ma stałego nadzoru nad kamerami, bo nie ma takich możliwości. Wyjaśniał też, że nadzór nad fotoradarem wymagał czasu nie tylko w zakresie wykonania pomiaru i zrobienia zdjęcia. Materiał należało jeszcze obrobić, wysłać, sprawcę ukarać, rozliczyć lub przeprowadzić postępowanie, które kończyło się skierowaniem wniosku do sądu. Tego wszystkiego nie będzie już robił strażnik, który będzie mógł patrolować ulice. Komendant wyliczył także koszty funkcjonowania straży: - Koszt funkcjonowania na rok 2015 w szczytowym swoim okresie wynosił prawie 500.000 zł, a na ten rok jest przewidziane niewiele ponad 400.000 zł, więc proszę sobie obliczyć, czy to 20% czy 10% - powiedział Waldemar Polanowski. Radny Antosik stwierdził, że plan funkcjonowania Straży Miejskiej w 2015 roku zakładał 455.600 zł, a w tym roku jest to 400.300 zł. Komendant wyjaśnił, że mówiąc o kosztach funkcjonowania odnosił się do stanu planu wydatków na 2015 rok na dzień 30 września 2015 roku, który zakładał 498.600 zł. Odniósł się także do pytania o doświadczenia z pracy w policji. Przyznał, że w 2007 roku, kiedy obejmował stanowisko komendanta komisariatu policji, liczba zdarzeń kryminalnych na terenie Barcina, typu bójki, rozboje, kradzieże, pobicia i kradzieże z włamaniami, była katastrofalna. Dodał, że oddziaływanie prewencyjne znacznie podnosi poziom bezpieczeństwa. Nie zgodził się także z zarzutem, że odławianie psów i sprzątanie po nich nie jest najważniejsze.
- Ja akurat spotykam się z innymi sygnałami - zauważył komendant Waldemar Polanowski. - W większości sygnałów od społeczeństwa i samych zgłoszeń, w których podejmujemy interwencje, to są właśnie najczęściej zgłaszane elementy. Zajmujemy się wszystkimi rzeczami, które widzimy, i które nam są zgłaszane, a ocenie społeczeństwa pozostawiam, czy powinniśmy się zajmować bezdomnymi zwierzętami oraz sprzątaniem po nich.
Burmistrz Barcina Michał Pęziak przyznał, że w Barcinie powstała Straż Miejska, gdyż taka była potrzeba, a nieprawdą jest, że policja daje sobie ze wszystkim radę.
- Trzeba było słuchać wypowiedzi mieszkańców czy ewentualnie radnych poprzednich kadencji, kiedy straży żeśmy nie mieli, na temat tych drobnych, porządkowych spraw - mówił burmistrz Barcina. - Bezpieczeństwo i poważne przestępstwa to nie jest w zasięgu straży miejskiej. Tym się zajmuje policja. Ludzi najbardziej denerwują czysto porządkowe sprawy, typu picie alkoholu w niedozwolonych miejscach, brak opieki nad swoimi zwierzętami, czyli wyprowadzanie tych zwierząt w ten sposób, że otwieram drzwi, wypycham pieska przed blok, on sobie biega i załatwia swoje potrzeby w różnych miejscach, a to w piaskownicy, a to na trawniku. Rodzice mieli uzasadnione pretensje. Policja się tym absolutnie nigdy nie zajmowała i nie znam takiego miasta, w którym policja by się tym zajęła. Ale ja rozumiem, że jak się mieszka we wsi, to tych problemów się nie zna.
Radna Teresa Wilk zwróciła uwagę na problem nieletnich spożywających alkohol, zwłaszcza w okresie letnim w miejscach publicznych. Zaproponowała, aby karać młodych ludzi nakazując im prace społeczne. Komendant Waldemar Polanowski wyjaśniał, że tego typu karę na nieletniego może nałożyć sąd rodzinny. Straż miejska może jedynie ujawnić taki fakt, pouczyć lub nałożyć mandat.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1252 (6/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze