Parafianie przeciwni sprzedaży dóbr parafii wystąpili do konserwatora zabytków o zabezpieczenie terenu po kościele i cmentarzu w centrum wsi.
Obrońcy ziemi i majątku parafialnego w Dziewierzewie, którzy przeciwni są sprzedaży ziemi, plebanii, kaplicy i - jak się okazało niedawno - również terenu po dwukrotnie spalonym kościele, przy którym istniał cmentarz, wystąpili do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Warszawie. Uważają, że teren na którym wznoszono kościół, gdzie znajdował się cmentarz i gdzie umiejscowiony jest grób dawnego proboszcza parafii ks. Edwarda Szymańskiego, stanowi miejsce zabytkowe zarówno pod względem historycznym jak i religijnym. Podkreślają również, że zabytek dla nich stanowił ponadstuletni płot, który rozebrał ks. Zbigniew Plewa.
Rozebrany ceglany płot, szczątki kościoła i grób księdza znajdują się na działce, którą we wtorek wizytowali konserwatorzy zabytków z Bydgoskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Na miejscu wykonane zostały zdjęcia, pomiary, szkice. Jak udało się nam ustalić, z końcem września proboszcz z Dziewierzewa dostarczył do Torunia do urzędu ochrony zabytków zdjęcia tego terenu z nowym płotem - panelowym czy też - jak zwą go mieszkańcy - przemysłowym.
- Chcemy doprowadzić do tego, by teren po kościołach i cmentarzu z grobem proboszcza i zachowanymi schodami wpisany został w rejestr zabytków co wyłączy go ze sprzedaży. Nie wierzymy zapewnieniom, że będzie to teren prywatny, otwarty, dostępny dla mieszkańców, skoro już teraz jest zamknięty na kłódkę i ogrodzony, na który nie można się dostać chociażby po to by na grobie księdza Szymańskiego postawić lampkę - tłumaczy jeden z mieszkańców. Parafianie podkreślają, że na teren byłego kościoła nie mogą wejść już od czterech lat. - To jest tożsamość katolicka naszej wsi, pamiątka po naszych przodkach. Nie damy zniszczyć historii naszej miejscowości - mówią parafianie.
Od mecenasa diecezji bydgoskiej Edmunda Dobeckiego dowiedzieliśmy się, że na środowy (wczorajszy) wieczór zaplanowano spotkanie księdza proboszcza Zbigniewa Plewy z radą parafialną. Jak udało się nam ustalić, na zebranie zaproszona została tylko część rady, osoby sprzyjające proboszczowi. Ci członkowie rady, którzy zaproszenia nie dostali, chcą jednak również przyjść na to spotkanie.
Napiszemy o nim w następnym numerze Pałuk.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1345 (47/2017)
Inne teksty na ten temat:
Plan: sprzedać plebanię i grunt, postawić nową
Sprzedaż dzieli społeczeństwo
Chcą jawnej dzierżawy, a nie sprzedaży
383 podpisy pod petycją do biskupa
Też działka po spalonych kościołach i cmentarzu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze