Reklama

Szubińska gmina nie chce turbin wiatrowych. Radni przychylili się do głosów mieszkańców

Burmistrz Mariusz Piotrkowski nie wyraził swojej opinii deklarując całkowitą neutralność

 

Zmiana w krajowych przepisach dotyczących lokalizacji turbin wiatrowych spowodowała powrót tematu pod obrady szubińskiej rady miejskiej. Wywołano uchwałę intencyjną w temacie rozpoczęcia przygotowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla części miejscowości Chraplewo, Smarzykowo, Królikowo, Retkowo, Wrzosy, Dąbrówka Słupska oraz Ciężkowo. Po wysłuchaniu argumentów za i przeciw radni ujawnili co naprawdę myślą. Przeciwko uchwale zagłosowali: Waldemar Baszak, Sławomir Berka, Roman Danielewski, Patryk Dzikowski, Jacek Gelert, Mikołaj Kalinowski, Tomasz Kaszewski, Artur Krajewski, Teresa Stachowiak, Ryszard Synakiewicz oraz Kamila Szczepaniak. Za byli: Marek Gajewski, Sylwester Kalaczyński, Elżbieta Katafiasz, Mariusz Pietrzycki i Andrzej Sobkowski. Od głosu wstrzymali się: Hanna Adamczewska, Radosław Borowiak, Mariusz Michalak i Rafał Mrówczyński. Zatem chwilowo nie ma zgody na posadowienie turbin wiatrowych w szubińskiej gminie. Przynajmniej w proponowanym układzie przestrzennym, a jak dotąd nie pojawił się inwestor zainteresowany zlokalizowaniem turbin gdzie indziej. 

Reklama

JESTEŚMY PRZECIW

W imieniu wiatrakowych przeciwników wypowiedziała się jedna z mieszkanek sołectwa Retkowo: - Jesteśmy przeciwni stawianiu ich na naszym terenie. Boimy się o nasze rodziny, zdrowie i przyszłość. Z terenów gdzie mogą powstać wiatraki młodzi ludzie uciekają. Ja mam wiatrak w odległości 2 kilometrów i go słyszę, a ludzie mieszkający blisko mówią, że spać nie mogą z powodu jednostajnego szumu tych łopat i wibracji, które powodują bezsenność. Złożyliśmy petycję ponad półtora roku temu. Podpisało ją ponad 400 osób, a do tej pory żadnych rozmów z mieszkańcami na ten temat nie było. Na początku chodziło o 11 mniejszych wiatraków, co na pewno wiąże się z mocą. Teraz mówi się o 15, ale 300 metrowej wysokości. My mieszkamy obok wiatraków i wiemy o czym mówimy. Mieszkańcy wsi Brzyskorzystew, na terenie której stoją wiatraki, kiedy miały powstać nie protestowali. W tej chwili już protestują, gdyż wiąże się to z hałasem, falami elektromagnetycznymi, zakłóceniami działającymi na telefony oraz Internet. Ptaki, które u nas kiedyś się zlatywały teraz zniknęły. Cała inwestycja jest kosztowna i niepewna. My jako społeczeństwo będziemy mieli więcej strat niż zysku. Może jakiś zysk dla gminy [to 2 procent wartości budowli oraz podatek od gruntu - przyp. red.]. Wiemy, że rolnicy, którzy pozwolili postawić na swojej ziemi wiatraki po 30 latach muszą na własny koszt je rozbierać, gdyż inaczej zapłacą podatki. Mieliśmy propozycje, aby wiatraki stanęły na naszych polach, ale tego nie chcemy. Kiedy jechałam do Gołańczy nie widziałam wielkiego rozwoju, a wiatraki tam stoją od dawna. – mówi Wioleta Nowaczewska z Retkowa. Odwołała się do sumienia radnych, którzy zostali wybrani jako reprezentanci społeczeństwa. Nie powinni dopuścić, aby do protestów przystąpili inni, a tak może się stać w razie rozszerzenia terenów pod budowę. Finalnie energia nie powinna nikomu szkodzić, a tak będzie jeżeli wiatraki powstaną blisko domostw. Puentą wystąpienia mieszkanki Retkowa są słowa sołtysa tejże miejscowości - Co Retkowo otrzymało od rządzących przez ostatnie 20 lat? Nie dostaliśmy nic. Wiemy, co wiąże się z mieszkaniem w sąsiedztwie wiatraków i po prostu ich u siebie nie chcemy – dodaje Katarzyna Klawikowska.

Reklama

Na terenie wspomnianej wsi Brzyskorzystew w powiecie żnińskim jest ponad 30 mniejszych wiatraków. - Jeśli powstałyby kolejne, po drugiej stronie – To dla mieszkańców będzie tragedia. Wiatraki niosą za sobą wiele negatywnych konsekwencji dla przyrody i w konsekwencji dla ludzkiego życia. […] Jedna nieprzemyślana decyzja może skrzywdzić nie tylko mieszkańców gminy Szubin, ale i regionu. Zastanówcie się, czy ten zielony szał na pewno jest dobry  – powiedziała Gertruda Janowiak sołtys tej wsi. Za  kilkanaście lat tych firm wiatrakowych może nie być. Wtedy po zakończeniu umowy rolnik nie będzie miał pieniędzy na rozebranie stalowych i betonowych instalacji. Czy wtedy obowiązek spadnie na gminę? Zły wpływ na strukturę gleby i wody gruntowe, które nie podejdą wyżej z powodu drgań to kolejny powód do podjęcia przemyślanych decyzji. Ludzie z rozrusznikami serca też mogą mieć problemy chociaż nie jest to opinia, z którą wszyscy eksperci się zgadzają.

Sołtys miejscowości Wrzosy jest przeciwna, podobnie jak mieszkańcy, stawianiu wiatraków. – Mam u siebie mieszkańca z trzema stymulatorami mózgu. Jeżeli wiatraki powstaną, to może stracić życie. On nie może nawet podchodzić blisko transformatora prądu, bo raz nieświadomie to zrobił i stracił przytomność – tłumaczy teoretycznie zgubne skutki budowy instalacji wiatrowej Agnieszka Pawlik. Jej zdaniem rozsądna odległość od zamieszkanej posesji to mniej więcej 4 kilometry.

Reklama

- Jaki zysk dla gminy oraz na osobę, przyniesie inwestowanie w wiatraki, że naraża się ponad 23.000 mieszkańców na różne zagrożenia. Do ich budowy zużywa się od 600 do 1000 metrów sześciennych betonu oraz mniej więcej 165 ton stali. Kto po 30 latach to zutylizuje? Aktualnie niecałe 11 procent krajowej energii pochodzi ze źródeł odnawialnych. Czy warto poświęcić dla tego celu mieszkańców. To oni powinni być najważniejsi. – sugeruje Tomasz Wiśniewski z Ciężkowa.

Przeciw podjęciu uchwały intencyjnej głosowała Komisja Edukacji, Kultury, Sportu, Zdrowia i Pomocy Społecznej głosami czterech z siedmiu członków, a dwóch się wstrzymało.

Reklama

ZWOLENNICY

Ja jestem za podjęciem tej uchwały. Każdy ma swoich wyborców i ja również. Wśród nich są tacy, którzy chcą wiatraki. Decyzje są trudne, ale należy je podjąć. Być może nie zostaną podjęte przez obecnego, ani następnego burmistrza. My musimy szukać pieniędzy dla budżetu żeby gmina mogła dobrze wypełniać swoje zadania. To jest tylko uchwała intencyjna i w tej chwili jestem za podjęciem – tłumaczy radna sołectwa Królikowo Elżbieta Katafiasz.

Za rozpoczęciem procedury wiatrakowej jest także Andrzej Sobkowski. Zwrócił uwagę na przyszłe zyski w orientacyjnej kwocie 2.000.000 zł. To 10 procent energii, z której gmina będzie mogła skorzystać. Samorządowcy wydają na energię 700.000 w skali roku, czyli byłaby to tania energia. Ponadto firmy obiecują poszerzenie dróg przy budowie wiatraków. Zarobią na tym lokalni przedsiębiorcy. Nie wiadomo także, czy konieczne będzie utylizowanie wysłużonej turbiny. Technologia się przecież zmienia. Problemami dla komfortu życia są nie tylko turbiny, ale np. droga szybkiego ruchu gdzie się hałasuje i kurzy. – Wiatraki to moim zdaniem takie przedsiębiorstwa. Znajdźcie mi inną firmę, która da gminie co roku 2.000.000 zł – puentuje Sobkowski.

Reklama

Pozytywnie zaopiniowała uchwałę Komisja Gospodarki Komunalnej, Mieszkaniowej, Ładu i Porządku Publicznego. Spośród 7 członków dwóch było innego zdania.

NEUTRALNI

– Co do turbin wiatrowych to w naszej gminie zostało powiedziane wszystko. Wyartykułowano argumenty za oraz przeciw. Chyba każdy radny ma wyrobione zdanie oczywiście na dzień dzisiejszy. Dzięki temu my jako urząd będziemy wiedzieć jak rozmawiać na ten temat. Jeżeli chodzi o moje wypowiedzi z 2018 roku. Dla mnie radni zawsze mają stuprocentowy wpływ na decyzje. Muszą sami sobie odpowiedzieć i przeanalizować np. wpływ na zdrowie, czy dochody budżetu i zieloną energię. Ja nie będę nikomu sugerował jak ma głosować chociaż jest to mój projekt. To przedstawiciele społeczeństwa zadecydują w jakim kierunku idziemy. To jest ważne w rozmowach z firmami, które na początku roku inwestycyjnego chcą wiedzieć na czym stoją  – wyjaśnia burmistrz Mariusz Piotrkowski. Dał również do zrozumienia, że budżet gminy może wydać na urbanistyczny projekt mniej więcej 100.000 zł. Wyższa kwota aktualnie nie wchodzi w grę.

Reklama

Przedstawicielka jednego z potencjalnych inwestorów próbowała ostudzić emocje. - To początek drogi i umożliwienie szeroko rozumianych konsultacji społecznych. Z przyjemnością przyjedziemy, nawet poza przygotowanym harmonogramem i porozmawiamy z każdym. Procedura uchwalania miejscowego planu to nawet dwuletnia praca. Być może na terenie gminy powstaną wiatraki o parametrach takich, czy innych, a być może w ogóle ich nie będzie. Ta uchwała jeszcze o niczym nie zadecyduje. Jeżeli chodzi o utylizację po okresie użytkowania, to leży w naszym zakresie. Gwarantują to umowy bankowe – przekonuje Agnieszka Kowalska. Większości radnych nie przekonała. Szubinianie dołączyli zatem do dwóch gmin z powiatu żnińskiego. Okazuje się, że Gmina Rogowo także wycofała się z procedury planistycznej umożliwiającej powstanie elektrowni wiatrowej. Nie przystąpili do procedury opracowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla elektrowni wiatrowych radni z Gąsawy.

 

Reklama

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/01/2026 23:19
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości