Do pokonania są tysiące metrów przewyższeń, bo raz biegnie się pod górę, by zaraz z niej zbiegać i wbiegać pod kolejną. Dystans wynosi 148 km. ale to tylko na mapie, bo jak w nocy, we mgle, albo w śnieżycy zgubisz drogę, to musisz tego dystansu nadkładać. Bieg Kreta to wyzwanie dla najtwardszych osób. W ostatnich dniach podjęli je dwaj mieszkańcy Pałuk i osiągnęli to, co sobie założyli.
Bieg Kreta to zawody dla prawdziwych ultrasów górskich. Tak bowiem określa się zawodników biegających dystanse dłuższe, niż maraton, czyli więcej, niż 42 km i oczywiście w górach.
fot. Rafał Moritz
W tym roku z trasą zmierzyło się dwóch mieszkańców Pałuk.Tomasz Nowak z Janowca Wielkopolskiego to pracownik Piekarni Janowieckiej oraz Rafał Moritz z Barcina nauczyciel w Zespole Szkół i instruktor lekkoatletyki Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Aktualnie Rafał Moritz upowszechnia królową sportu realizując z dziećmi program Lekkoatletyka dla każdego.
Trasa Biegu Kreta prowadziła przez 148 km z Kletna do Sobótki przez Śnieżnik, Góry Bialskie, Złote, Bardzkie, Sowie i Ślężę. Bieg odbywał się na trasie po jednym z boków Trójkąta Sudeckiego (Ślęża-Śnieżka-Śnieżnik), którego koncepcja została wymyślona przez wędrowców jeszcze w latach osiemdziesiątych XX w. Cały Trójkąt Sudecki w formule ultramaratonu pokonany został dopiero przez najwytrwalszych biegaczy podczas I edycji Biegu Kreta w 2019 r. A jest to dystans około 378 km.
fot. Rafał Moritz
Na trasie 148 km, którą pokonali zawodnicy z Barcina i Janowca Wielkopolskiego występują duże przewyższenia, Są to więc bardzo wymagające zawody a dodatkowym utrudnieniem jest brak oznaczenia trasy. W tym roku pogoda nie rozpieszczała zawodników. Start nastąpił o 21.00. Pierwsze godziny pokonywali w deszczu a już na starcie zmierzyli się z górą graniczną Śnieżnik gdzie na 6 km musieli podejść 700 m w górę. Tam przywitała ich śnieżna pogoda. Na trasie dodatkowe trudności sprawiała ogromna ilość wiatrołomów, które trzeba było pokonywać, błoto, oraz dukty rozjeżdżone przez drwali wycinających okoliczne lasy. To wszystko sprawiało, że ciężko było odszukać właściwa trasę.
Tomasz Nowak i Rafał Moritz osiągnęli jednak metę i odebrali zasłużony medal w przepięknej Starej Gazowni Sobótka przerobionej aktualnie na Winnice i Winiarnie Celtica. Rafał Moritz, jak opowiada, miał dodatkową frajdę ze startu, gdyż większą część swojej walki z trasą relacjonował na swoim profilu FB.
fot. Rafał Moritz
On do mety dotarł po ponad 26 godzinach zdobywając 14 miejsce przebiegając łącznie 155 km (pokonany dystans się wydłużył wskutek pomyłki na trasie). Tomasz Nowak natomiast ukończył bieg po 35 godzinach uzyskując 38 miejsce. Zawody ukończyło 57 ultrasów.
- Nie wynik tutaj najważniejszy ale fajna zabawa i osiągnięcie mety. W tym roku warunki były tak trudne, że zwycięzca nie stanąłby na podium w zeszłorocznej edycji. Jeśli ktoś szuka prawdziwej przygody, prawdziwego biegu ultra zrobionego przez biegaczy dla biegaczy i bez zbędnych fajerwerków na mecie, to zdecydowanie możemy polecić Bieg Kreta. Biegamy ultra sprawdzając swoje możliwości, poznajemy przy tym wspaniałych ludzi. Możemy delektować się niesamowitymi widokami. To wschody i zachody słońca, budząca się przyroda, a my na trasie, i ta adrenalina. Tutaj niczego nie można być pewnym, koncentrację musisz mieć przy każdym kroku i przez cały dystans, bo nie wiadomo kiedy pod stertą liści będzie dziura, ruchomy kamień czy wystający korzeń. Musisz wiedzieć kiedy oszczędzać nogi, znać swój organizm, prawidłowo się do startu przygotować. Biegi ultra budują charakter, sprawiają że człowiek staje się mocniejszy i nawet kiedy na mecie mówisz, że to był ostatni raz, to następnego dnia już chcesz wrócić - podzielili się wrażeniami Rafał Moritz i Tomasz Nowak.
fot. Rafał Moritz
We wrześniu planują kolejne wyzwanie, ale o szczegółach na razie nie chcą mówić, bo zostało jeszcze sporo czasu.
fot. Tomasz Wysocki - fotografia
fot. Rafał Moritz
fot. Rafał Moritz
fot. Rafał Moritz
fot. Rafał Moritz
fot. Rafał Moritz
fot. Tomasz Wysocki - fotografia
fot. Tomasz Wysocki - fotografia
fot. Tomasz Wysocki - fotografia
Karol Gapiński