Reklama

Uciąć jaja: jedno to powiedzieć, drugie - zrobić

Sprawa, Jacek S., Wiesław Zajączkowski, sąd, świadkowie
     Uciąć jaja: jedno to powiedzieć, drugie - zrobić
    4 listopada usłyszymy wyrok w sprawie przeciwko Jackowi S., któremu zarzuca się, iż naruszył nietykalność cielesną i groził Wiesławowi Zajączkowskiemu. Tydzień temu sąd wysłuchał ostatnich świadków i mów końcowych oskarżycieli oraz obrońcy.

     Przesłuchani zostali ostatni świadkowie w sprawie z oskarżenia publicznego przeciwko Jackowi S. Prokuratura Rejonowa w Żninie zarzuca mu, że 18 października 2013 po sesji Rady Gminy w Gąsawie naruszył on nietykalność fizyczną i kierował groźby karalne wobec Wiesława Zajączkowskiego, wówczas radnego Gąsawy (wyjaśnijmy, że nazwiska niektórych osób, które zeznawały w trakcie procesu, podajemy w pełnym brzmieniu za ich zgodą). Poszkodowany, który jest dyrektorem Muzeum Archeologicznego w Biskupinie, jest w tej sprawie oskarżycielem posiłkowym. Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Żninie.
     Świadek Zenon F., sołtys Godaw, przyznał, że był na wspomnianej sesji. Nie widział jednak zajść, które są przedmiotem postępowania karnego. Nie zna ich szczegółów. Tak samo szczegółów nie znał wezwany na świadka urzędnik budowlany gminy Gąsawa Wiesław L., który był na sesji Rady Gminy 18 października 2013 r. Salę obrad opuścił w przerwie, a zdarzenia będące przedmiotem przewodu sądowego miały miejsce w drugiej części obrad. Nie wie, o co się toczył spór między stronami i nie zna żadnych szczegółów tej sprawy.
     Podobnie nie znał szczegółów zajścia kolejny świadek, starosta żniński Zbigniew J. Jego z kolei w ogóle nie było na wspomnianej sesji. O sprawie wie tylko z prasy. - Pan Wiesław Zajączkowski nie jest niebezpieczny. Ma taki trochę - rzekłbym - misiowaty styl bycia. Na balach archeologa bywałem. Był tam spożywany alkohol. Na rejsie statkiem po jeziorze podczas puszczania wianków byłem, ale nie pamiętam, czy był wtedy spożywany alkohol - powiedział przed sądem starosta.
     Ten wątek sprawy - przypomnijmy - jest podejmowany z uwagi na argumentację oskarżonego Jacka S. Otóż twierdzi on, że na balach, festynach archeologicznych i w trakcie innych wydarzeń organizowanych w Muzeum Archeologicznym notable i pracownicy muzeum spożywają alkohol, są nawet organizowane orgie. Dlatego Jacek S. rości sobie prawo do zadawania pytań Wiesławowi Zajączkowskiemu, bo ten ma dbać o reputację muzeum.
     Ostatnim świadkiem był Tomasz Sz., przedsiębiorca z Wrocławia. Został on wysłuchany przez sędziego Roberta Tuchcińskiego już po raz drugi. Przyczyną była informacja złożona przez oskarżonego na poprzednim posiedzeniu. Otóż powiedział on, że Tomasz Sz. zdradził mu, że podczas wcześniejszego posiedzenia z sali rozpraw wychodzili po ich wysłuchaniu kolejni świadkowie. Mieli według Tomasza Sz. opowiadać tym, którzy czekali na swoją kolej ze złożeniem zeznań, co sami mówili przed sądem. Ponieważ to mogło mieć wpływ na treść zeznań, sędzia raz jeszcze wysłuchał Tomasza Sz. Ten potwierdził, że świadkowie wychodząc z sali rozmawiali. Ci, którzy czekali na swoją kolej, zadawali pytania wychodzącym. Tomasz Sz. zeznał, że zwrócił przede wszystkim uwagę na rozmowy świadka - kobiety i najstarszego ze świadków. Wie, że mówili o sprawie, ale szczegółów ich rozmów przed salą rozpraw nie pamiętał bądź nie słyszał wszystkiego dokładnie.
     Z listy świadków zeznających tamtego dnia wynika, że Tomasz Sz. mówił o Marii Wardzie i Ryszardzie Szczęsnym. Maria Warda później powiedziała nam, że faktycznie rozmawiała po sprawie z innymi świadkami, w tym z Ryszardem Szczęsnym, ale nikogo nie instruowała i sama nie była instruowana, jak ma zeznawać. - To były zwykłe rozmowy o tym, co się działo. Dodam, że jako świadek mam prawo po złożeniu własnych zeznań, jeśli sąd nie wyraża sprzeciwu, zostać na sali i przysłuchiwać się kolejnym świadkom - powiedziała kilka dni po posiedzeniu sądu Maria Warda, która sugestie Tomasza Sz. uważa za bezpodstawne.
     Po wystąpieniach ostatnich świadków na rozprawie tydzień temu sąd wysłuchał mów końcowych. Oskarżyciel posiłkowy Wiesław Zajączkowski i jego pełnomocnik Henryk Biniek wnieśli o zmianę kwalifikacji zarzucanego Jackowi S. czynu. Uważają oni, że powinien on odpowiadać z artykułu 222 paragraf 1 i artykułu 224 paragraf 2 kodeksu karnego.
     Ten pierwszy przepis mówi, że kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Tej samej karze podlega, w myśl paragrafu 2 artykułu 224 kodeksu karnego ten, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej.
     Wiesław Zajączkowski uważa, że w trakcie całego zdarzenia - na sesji i po jej zakończeniu w toalecie Gminnego Ośrodka Kultury - był funkcjonariuszem publicznym. Za takiego uważa osobę pełniąca mandat radnego. Naruszenie jego nietykalności miało zaś związek z polityczną linia ochrony dóbr kultury i środowiska na terenie gminy Gąsawa, którą realizował ówczesny radny Wiesław Zajączkowski.
     Prokurator powiedziała, że dowody potwierdzają słuszność zarzutów i przychyla się ona do zmiany kwalifikacji czynu zarzucanego oskarżonemu.
     Wiesław Zajączkowski zasygnalizował też sądowi sprzeczność, jaką dostrzegł przysłuchując się oskarżonemu Jackowi S. na pierwszej rozprawie, jeszcze latem br. Otóż      Jacek S. przedstawiając się przed sądem zadeklarował, iż jest rolnikiem, ma na utrzymaniu rodzinę i ma 2.000 zł dochodów miesięcznie. Według Wiesława Zajączkowskiego, kłóci się to z działaniami Jacka S. w branży gospodarczej. Dyrektor muzeum powiedział, że oskarżony za kwotę ponad 1.200.000 zł wszedł w posiadanie parku dinozaurów w Rogowie i nabywał też inne obiekty i nieruchomości za kwotę łącznie ponad 3.200.000 zł. Zdaniem oskarżyciela posiłkowego, przy dochodach oskarżonego 2.000 zł miesięcznie, taki rozmach nie byłby możliwy. Dlatego Wiesław Zajączkowski zasugerował możliwość złożenia fałszywych zeznań przez oskarżonego.
Obrońca oskarżonego Bogusław Owsianik w mowie końcowej skrytykował akt oskarżenia, także w kontekście wniosku o zmianę kwalifikacji czynu zarzucanego jego klientowi. Obrońca powiedział, że jest zbulwersowany propozycją zmiany kwalifikacji, gdyż zmienione paragrafy karne nijak mają się do opisu przedstawionego w akcie oskarżenia. Obrońca oznajmił, że nikt inny poza Marią Wardą i Ryszardem Szczęsnym nie był świadkiem zdarzenia. Dlatego według mecenasa, grupę dowodów trzeba podzielić na trzy części. Pierwsza to zeznania Wiesława Zajączkowskiego, druga - Marii Wardy i Ryszarda Szczęsnego, trzecia - pozostałych świadków.
     - Świadek Tomasz Sz. pokazał w zeznaniach pewną atmosferę, która tworzyła się podczas gromadzenia dowodów. Świadkowie nie są nawet świadkami ze słyszenia, bo nie są w stanie przytoczyć dokładnie stanu faktycznego. Jeżeli przyjrzymy się zeznaniom dwóch pierwszych grup świadków, to jest mowa o rzekomej groźbie ucięcia poszkodowanemu jaj i wyrwaniu nóg z drugiej części ciała. Niestety, współcześnie, jeśli ktoś mówi, że komuś jaja utnie, to nie oznacza, że faktycznie to zrobi. Jest to tylko pewna metafora, tak, jak słowo kur... używane w języku potocznym często w charakterze przecinka, a nie jako epitet pod adresem rozmówcy - mówił mecenas.
     Obrońca wyraził opinię, że różnice między zeznaniami Marii Wardy i Ryszarda Szczęsnego są dramatyczne, a ta pierwsza nawet nie mówi o tym, co się działo w męskiej toalecie, bo jej tam nie było. Według obrońcy, różnice są też między zeznaniami Ryszarda Szczęsnego i Wiesława Zajączkowskiego. Co do zeznań Ryszarda Szczęsnego, to mecenas podkreślał, iż ten widział fragment wydarzeń będąc szatni, a nie w toalecie.
     - Zeznań oskarżyciela posiłkowego nie można uznać za obiektywne, bo on organizował całą kampanię przeciwko oskarżonemu. Jak sam zeznał, nawet nie zgłaszał całego zajścia na posterunku, a wezwał policję, by przyjechała do niego i przyjęła zgłoszenie. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, że to policja jeździ do poszkodowanego, by przyjąć zgłoszenie tego typu przestępstwa. Poza tym na sesji Rady Gminy w Gąsawie 13 grudnia 2013 r. pan Zajączkowski powiedział do radnych - co jest w protokole: „Konsekwencją tego, że przegram tę sprawę będą roszczenia również wobec was”. To jest przejaw arogancji i grożenie wręcz radnym, że mają zeznawać tak, jak on chce. W mojej ocenie nie ma żadnych dowodów potwierdzających zarzuty i wyrok powinien być uniewinniający - perorował Bogusław Owsianik.
     Henryk Biniek odniósł się do tego przypominając, że zdarzenie miało miejsce w toalecie, więc trudno, żeby było wielu świadków. - Poza tymi świadkami, o których mówił, grupując ich obrońca, są jeszcze dziennikarze [obok Marii Wardy był jeszcze Arkadiusz Majszak - przypis kg]. Co do liczby świadków, którzy faktycznie nie widzieli zdarzenia, to pragnę przypomnieć, iż to właśnie oskarżony i jego pełnomocnik wnosili o ich powołanie przed sąd - oznajmił Henryk Biniek.
     Obrońca oskarżonego ripostował: - Jednak Ryszard Szczęsny mówił, że zdarzenie widział przy szatni, a nie w samej toalecie. Natomiast pytając świadków o wydarzenia towarzyszące sprawie jako otoczka, jak np. imprezy organizowane w Muzeum Archeologicznym, to oskarżony chciał pokazać tylko, że są nieprawidłowości w działaniu muzeum. Zresztą najdobitniej świadczy o tym odmowa odpowiedzi na zadawane pytania tego typu przed sądem przez zastępcę dyrektora muzeum. Przypomnę, że świadek ten odmawiał odpowiedzi tłumacząc wprost, że obawia się odpowiedzialności przed dyrektorem - zakończył Bogusław Owsianik.
     Sędzia Robert Tuchciński zapowiedział ogłoszenie wyroku (4 grudnia) o 15:20.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1190 (49/2014)

Reklama

 

Więcej na ten temat:

Zarzut oskarżonego: świadkowie się namawiają

Jeden blady, drugi czerwony i podniecony

Radny wpychany do pisuaru

Groził dyrektorowi muzeum

Kluczowy świadek znów wezwany

Jacek S. skazany

Zamiast zawieszenia - grzywna

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości