Stefan Grzywnowicz stanął w obronie poprzedniego prezesa i spotkał się z ciętymi uwagami spółdzielców, którzy tłumaczyli mu, że poprzedni prezes wykorzystał jego naiwność i działał na szkodę spółdzielni fot. Sylwia Wysocka
Zamiast komornika
Ugoda i 7.000 zł miesięcznie przez cztery lata
Działał na szkodę spółdzielni, rozrzutnie i sprzecznie z interesem spółdzielni wydawał spółdzielcze pieniądze - na premie, nagrody, własną ochronę; zalegał z opłatami, kupił o blisko 100 ton opału więcej (w porównaniu z ostatnim sezonem), a w mieszkaniach było zimno - takie zarzuty padały na walnym zgromadzeniu Spółdzielni Mieszkaniowej Sarbinowo w Sarbinowie Drugim przeciwko Aleksandrowi Pobudce, poprzedniemu prezesowi. Aleksander Pobudko mówi, że te wszystkie zarzuty to bzdury.
Czytane na walnym zgromadzeniu członków Spółdzielni Mieszkaniowej Sarbinowo w Sarbinowie Drugim sprawozdania budziły coraz większe oburzenie na poprzednie rządy wśród członków spółdzielni oraz właścicieli i najemców mieszkań wchodzących w zasób spółdzielni, którzy skorzystali z zaproszenia na zgromadzenie. - Nie do wiary, paranoja, istny cyrk, dom wariatów - padały z sali komentarze podczas odczytywanych sprawozdań.
Największą wrzawę wywołała informacja, że w ostatnią, srogą i wyjątkowo długą zimę w kotłowni w Sarbinowie spalono o 95,7 ton miału mniej niż rok wcześniej. Na miał w sezonie 2009/2010 obecny zarząd z prezesem Zbigniewem Magdą wydał 155.249,19 zł, a za czasów Aleksandra Pobudki w sezonie 2008/2009 zakupiono miału za 240.840,48 zł. Mieszkańcy pytali, gdzie był opał w poprzednim sezonie, kiedy mieszkańcy Sarbinowa marzli oraz gdzie się podziało ponad 130 tysięcy zł za ten opał. Poprzedniego prezesa Aleksandra Pobudki nie było jednak na walnym i mieszkańcy pozostali bez odpowiedzi na swoje pytania.
ROK BURZLIWYCH ZMIAN
Przewodniczący rady Jan Pawłowski przedstawił sprawozdanie z działalności rady nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Sarbinowo od 1 stycznia 2009 r. do 31 grudnia 2009 r. (w lipcu spółdzielcy odwołali Aleksandra Pobudkę z funkcji prezesa, zmieniła się też rada nadzorcza, zmienił się zarząd spółdzielni). Zaznaczył, że rada rozwiązała umowę o pracę z prezesem zarządu Aleksandrem Pobudko, wybrała członków zarządu spółdzielni mieszkaniowej oraz zawarła umowę o zarządzanie spółdzielnią z licencjonowanym zarządcą nieruchomości Zbigniewem Magdą.
Jan Pawłowski zapewnił, że miniony rok pracy rady przyniósł spółdzielni wymierne korzyści. Docenił też frekwencję na zebraniach i zainteresowanie mieszkańców losem spółdzielni.
NIERACJONALNE WYDAWANIE
Irena Lisek, Urszula Piątkowska i Zbigniew Magda w listopadzie ub.r. przeprowadzili kontrolę przejętej dokumentacji finansowo-księgowej za okres od sierpnia 2008 r. do października 2009 r.
Kontrolujący ujawnili uprawomocniony nakaz zapłaty z zajęciem komorniczym na rzecz przedsiębiorstwa Jerzego Zielińskiego i wspólników z tytułu niezapłaconych faktur za węgiel. - Zarząd reprezentowany przez Aleksandra Pobudko nie zrobił nic, aby doprowadzić do ugody - usłyszeli obecni na walnym. Kolejne zaległości płatnicze to blisko 17.000 zł za podatek od nieruchomości, który nie wpłynął do Urzędu Miejskiego; po prolongacie spółdzielnia zapłaciła tę zaległość w marcu tego roku. Zarząd jeszcze będzie uzgadniał formę spłaty zaległości blisko 19.500 zł za usługi kominiarskie za 2008 i 2009 r.
Kontrolujący uznali, że Aleksander Pobudko nieracjonalne i rozrzutnie dysponował finansami spółdzielni: jeśli chodzi o obsługę prawną, pobierane delegacje przez prezesa (brak potwierdzenia pobytu i brak potwierdzenia polecenia wyjazdu przez radę nadzorczą), uczestnictwo w odpłatnych kursach i szkoleniach, w których płatnikiem była spółdzielnia, a uczestnikiem Aleksander Pobudko. - Nie ma dokumentów uzasadniających potrzebę uczestnictwa dla spółdzielni, jak i nie widzimy uzasadnienia dla potrzeb spółdzielni prenumeraty czasopism i periodyków, jak i korzystania z odpłatnych portali internetowych przy braku Internetu w 2009 roku - mówiła w imieniu prowadzących kontrolę komisji Irena Lisek. Kontrolujący zakwestionowali też zakup paliwa i rachunki za konsumpcję na delegacjach oraz wielkość comiesięcznego ryczałtu tzw. kilometrówki w kwocie 250 zł na przejazdy prezesa w obrębie gminy.
Podczas ograniczeń nałożonych na Aleksandra Pobudko przez radę nadzorczą i zakazu podejmowania zobowiązań cywilnoprawnych, były prezes zawarł cztery umowy, w tym z Krajowym Rejestrem Długów, na przegląd budowlany, na publikację w Polskich Książkach Telekomunikacyjnych i na własną ochronę podczas walnego zgromadzenia. Kontrolujący poinformowali, że spółdzielnia dochodzić będzie zadośćuczynienia za koszty tych decyzji.
W kontrolowanym okresie, jak czytamy w protokole pokontrolnym, przyznawano i korzystano z premii świątecznych, nagród jubileuszowych, świadczeń urlopowych, premii uznaniowych, okolicznościowych i zadaniowych. Jak usłyszeli spółdzielcy na walnym - od tych praktyk nowy zarząd odstąpił.
26 października podczas przejmowania spółdzielni od Aleksandra Pobudko stwierdzono łączny stan gotówki w kasie w wysokości 4.593,28 zł, z czego Sarbinowo miało 817,52 zł, Brudzyń 2.424,78 zł, Gącz 530,34 zł, a Rzym 820,64 zł. Spółdzielnia nie miała zapasu opału, a był to początek okresu grzewczego, poza tym w Sarbinowie trzeba było kupić nowy piec, gdyż poprzedni nie nadawał się już do kolejnych napraw.
Sprawozdanie kończy się wnioskami o złej gospodarce finansowej, o rozrzutności i marnotrawieniu wspólnych, spółdzielczych pieniędzy - co jest sprzeczne z interesem spółdzielni, która wówczas znajdowała się w fatalnym stanie finansowym, wymagała oszczędności i działań naprawczych.
Kontrola działalności w I i II kwartale 2010 roku wskazuje na wyeliminowanie pod nowymi rządami zbędnych wydatków i skierowanie pieniędzy na cele niezbędne.
NIE BYŁO MOŻNA WYDAWAĆ, BO NIE BYŁO CZEGO
W obronie Aleksandra Pobudki stanął Stefan Grzywnowicz. Twierdził, że węgla nie było, bo ludzie nie płacili. Członkowie władz spółdzielni odpowiedzieli zaś, że ludzie płacą tak samo przez cały czas, przez kilka lat.
- Panie Grzywnowicz, za przeproszeniem, tak Pobudko pana wykorzystał, że on ma luksusowe auta, a pan nawet dobrego roweru nie masz - mówiła Maria Grzechowiak, jedna z członkiń spółdzielni. Antoni Kośmider pytał ironicznie, czy w ciągu roku odebrał 22.000 zł premii, bo w bilansie jest uwzględniona łączna kwota 88.000 zł dla członków zarządu: - Czy dostał pan do ręki część tej kwoty? - pytał Stefana Grzywnowicza Antoni Kośmider. - Skąd miały być takie pieniądze, skoro ludzie do spółdzielni nie płacili? - pytał nerwowo Stefan Grzywnowicz. Inna mieszkanka spółdzielni zapytała go, czy podpisał się za jej eksmisją z mieszkania. Stefan Grzywnowicz stwierdził, że nie podpisywał wniosku o jej eksmisję. Wtedy mieszkanka zapewniła, że w sądowej dokumentacji jego podpis w dokumentach widnieje. Ta informacja go zdziwiła i Stefan Grzywnowicz przestał bronić Aleksandra Pobudki.
WYKREŚLIĆ POBUDKĘ Z GRONA SPÓŁDZIELCÓW
Urszula Piątkowska złożyła wniosek o wykreślenie Aleksandra Pobudki z listy członków spółdzielni z uwagi na jego uporczywe działanie na szkodę spółdzielni. Ten wniosek rozpatrzony zostanie na najbliższym walnym.
UGODA ZAMIAST KOMORNIKA
Prezes spółdzielni Zbigniew Magda przedstawił zebranym oficjalną informację o zawarciu w czerwcu ugody z P.W. Jerzy Zieliński na comiesięczną ratę spłaty zadłużenia w kwocie 7.000 zł przez cztery lata, w zamian za wycofanie zajęć komorniczych.
Podjęta też została jednogłośnie uchwała asekuracyjna, na mocy której władze spółdzielni mogą zaciągnąć kredyt w wysokości 200.000 zł na bieżące funkcjonowanie, jeśli doszłoby do jakichś szczególnych wydarzeń.
- Zdajemy sobie sprawę, że ten wniosek może przerażać, że chcemy zaczynać od kredytów. Jednak zapewniam, że jest to tylko uchwała asekuracyjna - na wszelki wypadek, gdyby stało się coś szczególnego i na chwilę obecną nie widzimy potrzeby zaciągania kredytu. Jest to zabezpieczenie w przypadku nieprzewidzianych wydarzeń - tłumaczył prezes Zbigniew Magda.
Podczas walnego uzupełniono skład rady nadzorczej o Sławomira Występskiego i Michała Pawlesę.
KŁAMSTWA, OSZCZERSTWA I POMÓWIENIA
Aleksander Pobudko powiedział nam, że władze spółdzielni starają się go wyrzucić z grona spółdzielców, bo wówczas nie będzie miał prawa wglądu w dokumenty spółdzielni i przestanie jej zagrażać. - Od roku czekam na kserokopie dokumentów, których mi spółdzielnia nie wydaje. Dalej władze spółdzielni nie odbierają wezwań do sądu, a ja tak tego nie zostawię - zapewnia Aleksander Pobudko. Zapowiada, że prezesa Zbigniewa Magdę pozwie do sądu o zniesławienie: - Bo ten rzuca oskarżenia, co mam na piśmie, że fałszowałem dokumenty. Wszystko, co do tej pory składali w prokuraturze czy sądzie, jest oddalone, więc jak może kierować takie pomówienia? Prezes Spółdzielni Zbigniew Magda przyznał, że spółdzielnia ma cztery sprawy w Sądzie Pracy z powództwa Aleksandra Pobudki, terminy rozpraw zna, są one odlegle, nie ma jednak sytuacji by nie odbierali listów poleconych z sądu.
Odnośnie opału Aleksander Pobudko uznał, że obecny prezes karmi mieszkańców Sarbinowa populistycznymi hasłami, a zapomina dodać, że sezon grzewczy rozpoczął o miesiąc później (sprawdziliśmy - Aleksander Pobudko rozpoczął sezon 17 września, a Zbigniew Magda 17 października). - Społeczeństwo żywione jest hasłami i to jest problem prezesa, ja swego dochodził będę w sądzie - mówił Aleksander Pobudko. Zapewnił też, że nie pobierał ponad 80.000 zł premii; członkowie zarządu - jego zdaniem - premii nigdy nie dostawali, a członkowie rady odbierali dietę zgodną z regulaminem rady nadzorczej. Komentuje stawiane mu zarzuty jako bzdury, kłamstwa, pomówienia bez pokrycia. Dodał, że nawet jego zwolnienie dyscyplinarne jest nieprawne, gdyż pod uchwałą mówiącą o jego zwolnieniu podpisały się Urszula Piątkowska i Irena Lisek jako członkinie rady nadzorczej, a wówczas nie były członkami rady. Irena Lisek twierdzi, że nie podpisywała się pod zwolnieniem, jak mówi - jedyne co podpisywała, to lista obecności i protokół z walnego zebrania.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 962 (29/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze