Reklama

Umarł w pięć lat po zgonie

Opublikowany w numerze trzecim "Pałuk" 22 stycznia 1993 r. artykuł pt. "Pałucki rabuś, ubek, czy akowiec" wzbudził sporo zainteresowania osób pamiętających to wydarzenie.

    Pan Henryk Pacanowski, emerytowany pracownik KCW "Kujawy" (roczniki 1926), przebywający obecnie na emeryturze i zamieszkały w Szczepanowie, był sądzony wspólnie z Mieczysławem Jasińskim na pokazowej rozprawie, która 11 V 1946 r. odbyła się na sali żnińskiego kina "Pałuczanin".
    Przed sądem wojskowym stanęły wówczas cztery osoby. Mieczysław Jasiński, który był szoferem, a potem zdezerterował z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i zorganizował zbrojne ugrupowanie, skazany został na karę śmierci i osadzony w pojedynczej celi w więzieniu w Żninie.
    Dwie osoby, których p. Pacanowski nie zna (zetknął się z nimi przed sądem), otrzymały wysokie kary pozbawienia wolności od 5 do 15 lat. Sam Pacanowski za użyczenie Mieczysławowi Jasińskiemu swego dowodu tożsamości otrzymał wówczas najłagodniejszy wymiar kary - 1 rok więzienia.  

Wyciąg z księgi żnińskiego Urzędu Stanu Cywilnego.
Akt zgonu 17/1950. Jasiński Mieczysław urodzony dnia 30 XI 1924 r. - Palczyn, zamieszkały - Wójcin, stan cywilny - kawaler, data zgonu - 25 VI 1946 r. - Żnin. Rodzice - Andrzej i Stanisława Jasińscy. Akt zgonu sporządzono na podstawie doniesienia Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Poznaniu z dnia 16 II 1950 r. Nr Pr. 494/46.

Reklama

    Odbył ją w żnińskim więzieniu. Pacanowski znał dobrze Mieczysława Jasińskiego, gdyż jak twierdził, przywódca tej nieokreślonej organizacji utrzymywał przyjazne stosunki z jego siostrą.
    Mieczysław Jasiński, namówiony przez jednego z mieszkańców Rogowa (żyjącego do dziś), pewnej nocy uderzył se swoją grupą na budynek Nadleśnictwa Państwowego w Gołąbkach. Okazało się, że prawdopodobnie wspomniany mieszkaniec Rogowa współpracował z UB w Żninie i dokonał prowokacji, gdyż w sąsiedztwie nadleśnictwa zorganizowana została zasadzka grupy operacyjnej UB i milicji ze Żnina, która po wymianie strzałów ujęła Jasińskiego oraz innych uczestników tej akcji.
    Osadzony w samotnej celi, w oczekiwaniu na śmierć, młody, dwudziestodwuletni wówczas Jasiński, nękany rozstrojem nerwowym, w szoku krzyczał w więzieniu, złorzecząc ubekom i "ruskom".
    Henryk Pacanowski, świadek tych tragicznych chwil twierdzi (a dowiedział się o tym od kilku współwięźniów oraz mówiących po polsku dwóch Niemców, którzy jako aresztanci pracowali w więziennej kuchni), że pewnej nocy ówczesny dozorca więzienia w Żninie, nieżyjący już dziś Lewandowski (cieszący się ponurą sławą kata więzienia i noszący wśród więźniów, a także mieszkańców Żnina przydomek Czarny Lewenda), wywiózł więźnia w nieznanym kierunku i zastrzelił go. Istnieją trzy przypuszczalne wersje pogrzebania jego ciała. Jasiński miał być zagrzebany w lesie balczewskim, za parkanem żnińskiego cmentarza, względnie w rowie przy cmentarzu w Górze.
    Wersję tę potwierdzają zamieszkałe w Wójcinie siostry Mieczysława Jasińskiego, z którymi także przeprowadziłem rozmowy. Panie te twierdzą, że ich brat Mieczysław Jasiński, faktycznie był kierowcą w PUBP w Żninie, lecz samowolnie porzucił tę pracę, zdezerterował i utworzył organizację, którą kierował. Nie był on według udzielonych informacji sióstr "rabusiem", gdyż u nich w domu była bieda (Jasińscy to uboga rodzina sezonowego wówczas robotnika rolnego) i nigdy Mieczek, jak go nazywali, nie przynosił do domu rzekomo zrabowanego mienia.
    Potwierdza ten fakt również Henryk Pacanowski, który stwierdził, że Jasiński swej narzeczonej (siostry Pacanowskiego) nie obdarowywał żadnymi prezentami. Najczęściej chwalił się on posiadanym pistoletem, na którego rękojeści wygrawerował litery: AK.
    Zupełnie inną wersję tychże tragicznych wydarzeń przedstawił mi emeryt Marian Mrówczyński, który w latach 1945-1956 pełnił w Żninie odpowiedzialne stanowiska w Milicji Obywatelskiej i Prokuraturze Powiatowej w Żninie. Twierdzi on, że Mieczysław Jasiński został ułaskawiony przez UB i przerzucony w niewiadomym celu w rejon Konina, gdzie w latach pięćdziesiątych zginął w tajemniczych, niewyjaśnionych okolicznościach.
    W Urzędzie Stanu Cywilnego w Żninie, w księdze zgonów, wpis dotyczący Mieczysława Jasińskiego dokonany jest w 1951 r. (a więc w pięć lat po skazaniu go na śmierć) z zaznaczeniem "skazany na śmierć wyrokiem WSR w Poznaniu - wyrok wykonano".

Stanisław Czabański
Pałuki nr 57 (9/1993)

Reklama

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/02/2025 10:50
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości