Łukasz Walkowiak wykazał się bohaterską postawą - z płonącego budynku wydobył niepełnosprawnego mieszkańca. Za ten czyn dziś oficjalnie podziękuje mu burmistrz Kcyni Marek Szaruga.
Zestaw kontenerów po pożarze nadaje się wyłącznie do rozbiórki fot. Sylwia Wysocka 3 listopada około 13:00 w zestawie kontenerów mieszkalnych w Głogowińcu wybuchł pożar. Do akcji wysłano dziesięć jednostek straży, w tym dwie spoza terenu powiatu - z Panigrodza i Gołańczy. Obecny podczas akcji gaśniczej w Głogowińcu zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Nakle st. bryg. Franciszek Sobiechowski tłumaczy, że zgłoszenie o pożarze było dość nieprecyzyjne.
- Oprócz braku precyzyjnego określenia, którego budynku to dotyczy, w obawie o rozprzestrzenienie się ognia na sąsiednie budynki i przy ograniczonym dostępie do wody (tylko z hydrantów), zdecydowaliśmy o zadysponowaniu większej liczby jednostek - mówi Franciszek Sobiechowski i dodaje, że do pożarów w podobnych lokalach dochodzi sporadycznie.
Zaalarmowany przez znajomych młody mieszkaniec Głogowińca Łukasz Walkowiak wykazał się bohaterską postawą. Wiedząc, że w pomieszczeniu przebywa niepełnosprawny lokator, bez wahania podjął akcję ratowniczą. Szybko rozprzestrzeniający się ogień uniemożliwił wejście drzwiami, dlatego wskoczył oknem i wydostał mężczyznę na zewnątrz. Uratował mu życie.
- Godna naśladowania, nie tylko przez młode pokolenia, jest postawa młodego mieszkańca Łukasza Walkowiaka, który dał przykład wszystkim, jak należy się zachować w obliczu zagrożenia życia bliźniego - docenił burmistrz Kcyni Marek Szaruga.
Matka Łukasza Walkowiaka mówi, że wiele osób przyglądało się sytuacji, jednak nikt nie zdecydował się wejść, by ratować niepełnosprawnego mężczyznę. Młody mężczyzna po tym zdarzeniu zapewniał, że nie myślał o strachu, przyświecała mu tylko myśl, że trzeba uratować człowieka.
- Doceniam postawę Łukasza Walkowiaka, chłopak bardzo pomocny, na którego zawsze można liczyć, co udowodnił ratując niepełnosprawnego nie zważając na to, że powoduje tym samym poważne zagrożenie dla swojego zdrowia czy nawet życia - mówi sołtys Głogowińca Grzegorz Kowalski.
Przyczyny pożaru bada policja, nieoficjalnie mówi się o zaprószeniu ognia przez jednego z mieszkańców.
CO DALEJ Z POGORZELCAMI?
Bez dachu nad głową pozostało pięciu mężczyzn. Natychmiastową akcję podjął Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Kcyni. Jeszcze w trakcie akcji ratunkowej na miejsce udało się dwóch pracowników socjalnych wraz z kierownikiem Marią Michalską. Tego samego dnia wszyscy poszkodowani otrzymali zakwaterowanie. - Niepełnosprawnego mężczyznę umieściliśmy w schronisku dla osób niepełnosprawnych w Nowym Jasińcu i wiemy, że jest on z takiego rozwiązania bardzo zadowolony. Dwóch innych mężczyzn po przesłuchaniu przez policję zawieźliśmy do schroniska w Kołaczkowie. Wiemy, że te osoby po dwóch dniach opuściły ośrodek, a przyczyną był obowiązujący tam zakaz spożywania alkoholu przez mieszkańców. Jeden z nich jest u ojca, drugi prawdopodobnie wrócił do matki. Są to osoby dorosłe - zapewnia kierownik M-GOPS Maria Michalska. Pozostałych dwóch mężczyzn od razu w czwartek odmówiło umieszczenia w schronisku.
Kierownik Maria Michalska zapewnia, że poszkodowani w każdej chwili mogą zgłosić się do ośrodka pomocy i zostaną umieszczeni w ośrodku, schronienie oferowane było wszystkim pogorzelcom.
Burmistrz Marek Szaruga powiedział, że w tej sprawie odbyło się posiedzenie komisji mieszkaniowej. Jednemu z mężczyzn, którzy odmówili zakwaterowania w schronisku, przyznany został lokal, dla drugiego nadal trwają poszukiwania. - Jeżeli tylko zechcą, to zostaną zakwaterowani w placówce „Judym“ w Kołaczkowie, a za ich pobyt zapłacimy - zapewnił burmistrz. Dodał też, że po działaniach ubezpieczyciela nastąpi rozbiórka pozostałości po kontenerach.
KŁOPOTLIWE KONTENERY
Przypomnijmy, że kontenery mieszkalne zostały zakupione za rządów burmistrza Tomasza Szczepaniaka. Były przeznaczone dla osób zajmujących mieszkania komunalne, które od lat unikały płacenia czynszów, do tego dewastowały i nie dbały o zajmowane lokale. Wówczas burmistrz, biorąc przykład z wielu innych polskich miast, przesiedlił mieszkańców do kontenerów. Czyste, umeblowane kontenery zostały oddane pierwszym lokatorom pod koniec 2009 roku. Trafili tam głównie mężczyźni z wyrokami eksmisyjnymi i bezdomni.
Mieszkańcy Głogowińca nie kryją, że panowie zamieszkujący kontenery mieli problem alkoholowy. O arsenale kilkuset butelek po winach i innych napojach alkoholowych mówili też strażacy biorący udział w akcji gaśniczej. - Mimo że mam swoje lata i wiele już widziałem, to wciąż przeraża mnie to, w jakich warunkach i na jakim poziomie żyją ludzie w naszej gminie - mówił jeden ze strażaków po akcji.
Sołtys Głogowińca Grzegorz Kowalski mówi, że mieszkańcy kontenerów żyli w bardzo złych warunkach. Odwiedził ich dzień przed pożarem. Zobaczył wyrwane drzwi, brak wody i nieczynną łazienkę. Następnego dnia rano zwrócił się z prośbą o reakcję do wiceburmistrz Bogny Adamskiej.
Mieszkańcy Głogowińca wspominają, że krótko po sprowadzeniu się ostatniego z zakwaterowanych w budynku kontenerowym, zaczęło źle się dziać. Dochodziło do awantur, nawet gonitw z nożem, konieczne były interwencje policji. Wcześniej nie było takich sytuacji, mężczyźni pomagali w koszeniu boiska, dbali o teren wokół kontenerów, stali się częścią lokalnej społeczności.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1291 (45/2016)
Inne teksty na ten temat:
Nie czuje się bohaterem
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze