Jeden z organizatorów Biegu Żnińskiego Stanisław Goclik uważa, że dopełnił wszelkich formalności związanych z organizacją zawodów. Przedstawiciele Urzędu Miasta w Żninie, Starostwa Powiatowego i policji twierdzą, że organizatorzy nie dopełnili wymaganych formalności. Bieg nie odbył się na trasie ze Żnina do Białożewina, lecz w parku miejskim.
Na XII Biegi Żnińskie zgłosiło się 90 zawodników z całego kraju. Byli przekonani, że trasa będzie wiodła - tak jak zostali poinformowani przez organizatorów - ze żnińskiego rynku do Białożewina i z powrotem. Stało się inaczej i po raz pierwszy od 12 lat Bieg Żniński rozegrano w parku nad Jeziorem Czaplim.
STAROSTWO WIEDZIAŁO
Jeden z organizatorów zawodów, Stanisław Goclik ubolewa, że żnińskie starostwo nie wyraziło zgody na przeprowadzenie biegu głównego z rynku w kierunku Białożewina i z powrotem.
- "Już w listopadzie był złożony preliminarz na dofinansowanie biegu przez starostwo. Dostaliśmy 1.000 zł" - wyjaśnia Stanisław Goclik.
6 kwietnia wiceburmistrz Żnina Jarosław Jaworski przysłał organizatorom pismo, w którym wyraził zgodę na przeprowadzenie biegu. Zdaniem Stanisława Goclika pismo do burmistrza zostało wysłane 27 marca. Wniosek zawierał prośbę o wyrażenie zgody przez wiceburmistrza na przeprowadzenie biegu ulicznego. Nie informował jednak o trasie imprezy. 8 kwietnia Stanisław Goclik złożył pismo do wydziału komunikacji starostwa, w którym prosił o pomoc w przeprowadzeniu zawodów oraz poinformował o przeprowadzeniu imprezy. W piśmie dodał, że ma pozytywną opinię Zarządu Dróg Powiatowych w Podgórzynie. Podał również trasę zawodów. Na to pismo nie otrzymał odpowiedzi do dziś.
22 kwietnia wieczorem organizatorzy otrzymali do wiadomości pismo zastępcy komendanta powiatowego policji w Żninie Piotra Stachowiaka, kierowane do burmistrza Żnina. Z pisma wynika, że na podstawie ustawy prawa o ruchu drogowym władnym organem do wydawania zezwolenia na przeprowadzenie biegów żnińskich jest starosta powiatu.
- "Zgodnie z cytowaną ustawą nie jest pan organem uprawnionym do wydawania zezwolenia na przeprowadzenie imprez na drogach, a tym samym na biegi żnińskie" - czytamy w piśmie do burmistrza.
- "Policja nie była kompetentna, bo oni otrzymują zgodę od starosty na zabezpieczenie biegu. Nie mamy do nich pretensji" - wyjaśnia Stanisław Goclik.
23 kwietnia, na dwa dni przed biegiem Stanisław Goclik i współorganizator Andrzej Pawlicki czekali na starostę Zbigniewa Jaszczuka od 8:00 do 10:00 w starostwie.
- "Przyjechał później i nas nie przyjął, bo szykował się do wyjazdu na Litwę. Wicestarosta Michał Pęziak mówił zaś, że w tej sprawie nie jest osobą kompetentną. Komendant Jacek Nowakowski też nas nie przyjął. Wydał polecenie swoim podwładnym, żeby pouczyli nas jakie będą grozić nam konsekwencje, gdy przeprowadzimy bieg" - dodał Stanisław Goclik.
Wobec braku pozwolenia na przeprowadzenie zawodów na trasie ze Żnina do Białożewina organizatorzy zostali zmuszeni na przeprowadzenie biegu w parku miejskim. W niedzielę przygotowano 2-kilometrową pętlę, rozrysowano linie oraz oznaczono trasę taśmami.
JAK BYŁO DOTYCHCZAS
Stanisław Goclik wyjaśnia, że od 1 stycznia br. zmieniły się przepisy i pozwolenie na przeprowadzenie biegu wydaje starostwo w uzgodnieniu z Komendą Wojewódzką Policji. W momencie wysyłania wniosku do wiceburmistrza Jarosława Jaworskiego, organizatorzy o tym nie wiedzieli.
- "W poprzednim roku też w starostwie mówili nam, że jeśli nie będziemy mieć pozwolenia z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, to bieg się nie odbędzie. I wtedy tę zgodę załatwił Andrzej Kujawa. W poprzednich latach pozwolenie załatwiałem tylko u burmistrza. Pierwszych pięć biegów było w kierunku Wilczkowa, a później w kierunku Skarbienic. Biegi w samym Żninie, czyli te pętle były 4 razy" - wyjaśnia Stanisław Goclik. Zapytany przez nas dlaczego nie występował w br. o pozwolenie z komendy wojewódzkiej w Bydgoszczy, skoro już w ub.r. taka zgoda była potrzebna odpowiedział, że zmieniły się przepisy, a pozwolenie wydaje starostwo w porozumieniu z wojewódzką policją.
Stanisław Goclik nie sądzi, by popełnił jakieś błędy, które uniemożliwiły rozegranie zawodów na trasie ze Żnina w kierunku Białożewina. Ma żal, że zabrakło dobrej woli ze strony starostwa.
- "Prawdopodobnie we wniosku skierowanym do starostwa powinno być, że proszę o wyrażenie zgody na przeprowadzenie biegu, a nie, że informuję o biegu. Jeśli jednak coś było ich zdaniem nie tak, to w starostwie powinni od razu dać sygnał. Wówczas skorygowano by błędy i bieg mógłby odbyć się na wcześniej wytyczonej trasie" - uważa Stanisław Goclik.
NIEPRZYJEMNA SYTUACJA
Wiceburmistrz Jarosław Jaworski wyjaśnił, że wydał pozwolenie na przeprowadzenie zawodów, gdyż w momencie, gdy wpłynął wniosek od organizatorów mówili oni o trasie wiodącej ulicami Żnina.
- "Dopiero później powiedzieli, że bieg ma odbyć się ulicą Gnieźnieńską, a to droga powiatowa. Zaszwankowały sprawy organizacyjne. Do końca nie zrealizowano sprawy dokumentów. To dość nieprzyjemna sytuacja, bo chcielibyśmy, żeby to było dla ogółu społeczeństwa. Trzeba wyciągnąć wnioski z tego doświadczenia i dopasować się do procedur, bo ważne jest bezpieczeństwo dla kibiców i uczestników" - dodał Jarosław Jaworski.
Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Podgórzynie Jacek Mazany powiedział nam, że organizatorzy biegu zostali poinformowani, iż ZDP pozytywnie zaopiniuje trasę biegu, jeśli będą spełnione wszelkie wymogi.
- "Pan Goclik nie miał uzgodnień z policją wojewódzką. Gdyby takową posiadał, to byśmy wyrazili pozytywną opinię. Przyniósł nam tylko trasę biegu. My żadnej opinii nie wyraziliśmy" - mówi Jacek Mazany.
Przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie, jednocześnie kierownik wydziału komunikacji w żnińskim starostwie Dariusz Kaźmierczak powiedział nam, że wniosek, który został złożony przez "Klub Biegacza" nie przedstawiał prośby o wydanie zezwolenia. Była to jedynie prośba o pomoc w zorganizowaniu biegu. Pismo to nie wnosiło o pozwolenie. Przewodniczący dodał, że pismo zostało już wysłane do Stanisława Goclika i zawarto w nim wszystkie szczegóły, których nie dopełnił.
- "Impreza musi być zgłoszona na 30 dni przed biegiem. My musimy zasięgnąć opinii komendanta wojewódzkiego policji. Na 7 dni przed biegiem musimy wystawić opinię pozytywną lub negatywną na temat biegu" - powiedział Dariusz Kaźmierczak.
Zastępca komendanta powiatowego policji w Żninie nadkom. Piotr Stachowiak powiedział nam, że burmistrz nie jest uprawniony do wydawania zezwoleń dotyczących przeprowadzenia biegu. Organizatorzy powinni - jego zdaniem - przedstawić pozwolenie od starosty.
- "Nie przedstawili i nie wiem, czy je mieli. Kilkuletnie doświadczenie organizacyjne powinno im było dać do myślenia, że pozwolenie starosty jest konieczne, podobnie jak całość musi zaakceptować również Komenda Wojewódzka Policji. W zeszłym roku imprezę zorganizowano zgodnie z przepisami" - dodał Piotr Stachowiak.
Gdyby w tym roku organizatorzy nie dali za wygraną i chcieli przeprowadzić bieg na trasie ze Żnina do Białożewina, to policja przerwałaby imprezę, a do Sądu Grodzkiego trafiłby wniosek o ukaranie jej organizatorów.
GDZIE BYŁ BIEG?
Perypetie związane z przeprowadzeniem biegu sprawiły, że wielu mieszkańców Żnina sądziło, że w ogóle się nie odbył. Wielu kibiców po mszy św. udało się na żniński rynek licząc na to, że po raz kolejny będą mogli dopingować zawodników. Tym razem się zawiedli. Nic nie wskazywało na to, że trwa XII Bieg Żniński. Niektórzy mieszkańcy Żnina w poszukiwaniu zawodników pojechali nawet do Białożewina. Tylko nielicznym udało się wywnioskować, że bieg główny rozgrywany jest w parku. 90-osobowej grupie zawodników towarzyszyła około 30-osobowa grupa kibiców. Jednym z nich był radny powiatowy i sponsor zawodów Henryk Tokarz. Jego zdaniem zachowanie władz samorządowych zarówno gminnych jak i powiatowych można nazwać kolejnym skandalem.
- "Do Żnina na bieg przyjechali zawodnicy z różnych zakątków Polski, w różnym wieku. Natomiast nasi włodarze nie zadbali o to, aby Bieg Żniński odbył się z należną rangą i w sposób pozytywny wypromował nasze miasto wśród braci sportowej. Zepchnięcie przez władze powiatowe biegu do parku miejskiego, jak również wyjazd w tym czasie starosty Jaszczuka i wiceburmistrza Żnina Jaworskiego do Jaszun (na Litwie - am), należy ocenić jako rzecz naganną" - uważa Henryk Tokarz.
Przewodniczący komisji promocji Rady Powiatu w Żninie Kazimierz Grochowalski powiedział nam, że nie zna bliżej szczegółów sprawy. Zamierza ją jednak wyjaśnić.
Po zakończeniu zawodów wielu zawodników podchodziło do Stanisława Goclika i mówiło: - "Stachu, świetna sprawa z tą trasą. Organizuj biegi tylko tutaj". Wielu też było takich, którzy podkreślali, że uczestniczą jedynie w biegach płaskich (ulicznych), a nie znoszą biegów przełajowych. Trasa w parku miejskim uniemożliwia też wzięcie udziału w zawodach zawodnikom na wózkach inwalidzkich, a nierówny teren może spowodować kontuzję zawodnikom sprawnym.
- "Całe szczęście, że pogoda dopisała, bo gdyby padał deszcz, to przeprowadzenie imprezy w parku w błocie byłoby niemożliwe i zakończyłoby się wielkim skandalem" - dziękował opatrzności Stanisław Goclik.
Podczas zawodów doszło do kilku zabawnych sytuacji. Najpierw w biegu klas gimnazjalnych na 1500 m sędziowie byli zaskoczeni, że zawodnicy tak szybko wbiegają na metę. - "Już finiszują?" - wymownie zastanawiał się jeden z sędziów. W biegu uczniów szkół ponadgimnazjalnych na 3000 m niektórzy zawodnicy przebiegli kilkanaście metrów za dużo. Po przebiegnięciu jednej pętli powinni jeszcze okrążyć dawne pomieszczenia LOK-u, skręcając w lewo i kierując się drogą prowadzącą do restauracji "Pod Czaplą" i dalej biegnąć do mety. Niektórzy biegli jednak w kierunku pomostu. Widząc to komentator biegu Andrzej Turzyński krzyczał: - "Dziewczyny nie na trzeci nord. Biegniecie za daleko. Panowie stoicie tam, proszę sygnalizować, gdzie mają biegnąć zawodnicy".
Na starcie biegu głównego kilku zawodników poślizgnęło się. Na szczęście bez poważnych konsekwencji i kontuzji. Podczas biegu Andrzej Turzyński zwracał uwagę sędziom, że jeden zawodnik skrócił sobie dystans.
Gdy wszyscy zawodnicy ukończyli już bieg na trasie pozostał jedynie Jerzy Rybiński.
- "Rybiński nie zejdzie z trasy" - mówili sędziowie. Organizatorzy chcieli już przygotowywać podium do dekoracji. Jeden z porządkowych zaczął taśmami zaznaczać teren, wokół którego będą mogli zebrać się kibice podczas dekoracji zawodników. Wówczas jeden z sędziów powiedział, by mężczyzna jeszcze się z tym wstrzymał, bo Jerzy Rybiński, który będzie wbiegał na metę może się przewrócić. (am)
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 637 (18/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze