Reklama

W Gorzycach merytorycznie, w Bożejewicach zwyciężyły emocje

Rodzice uczniów NSP w Gorzycach brawami przyjęli głos Tadeusza Ciupera fot. Karol Gapiński

Dowóz, dzieci, szkoła niepubliczna, Gorzyce, Bożejewice, rodzice
     W Gorzycach merytorycznie, w Bożejewicach zwyciężyły emocje
     Mieszkańcy Gorzyc i okolicznych miejscowości na spotkaniu z burmistrzem przedstawili twarde argumenty za pozostawieniem dowozów dzieci do szkół niepublicznych po staremu. Robert Luchowski nie dał się przekonać, ale zgodził się na kolejne spotkanie techniczne w tej sprawie. Ratusz czeka również na odpowiedź RIO, czy gminy mogą dofinansowywać dojazdy uczniów do szkół niepublicznych.

     Przypomnijmy, że przed dwoma tygodniami stowarzyszenia prowadzące niepubliczne szkoły w Bożejewicach, Brzyskorzystwi i Gorzycach wystosowały kolejne pismo do burmistrza Żnina w sprawie finansowania dowozów dzieci do szkół niepublicznych. Stowarzyszenia nie zgadzają się z decyzją burmistrza, który odmówił bezpłatnych dowozów, tłumacząc to pierwotnie szukaniem oszczędności, a później także podnosząc kwestię rzekomej niemożności finansowania tych dojazdów ze względu na przepisy prawa.
     W Niepublicznej Szkole w Gorzycach w ostatni poniedziałek burmistrz Żnina Robert Luchowski spotkał się z rodzicami uczniów tej szkoły i społecznością wiejską. Włodarz gminy oraz kierownik wydziału edukacji, kultury i sportu w żnińskim ratuszu Jacek Świtała przedstawili stanowisko Urzędu Miejskiego w sprawie dalszego bezpłatnego dowozu dzieci do szkół niepublicznych. To stanowisko jest cały czas negatywne. Ratusz od 1 września nie zamierza finansować dowozów dzieci do szkół niepublicznych w gminie Żnin. Może te dowozy czynić, ale tylko odpłatnie na podstawie porozumień z poszczególnymi stowarzyszeniami jako organami prowadzącymi placówki niepubliczne w Bożejewicach, Gorzycach, Brzyskorzystwi i w Żninie (Zespół Szkół Społecznych Trójka).
     Na spotkaniu w Gorzycach Maria Błońska, dyrektor tutejszej szkoły podkreśliła, iż nie jest tak, że gmina nie ma pieniędzy, więc musi oszczędzać na dzieciach, a konkretnie na ich dowozach. Maria Błońska jest jednocześnie radną Rady Miejskiej i zaznaczyła, że w budżecie gminy na ten rok jest zabezpieczona kwota 293.315 zł na dowóz dzieci szkolnych. - Jeżeli gmina jest tak biedna, jak pan burmistrz przekonuje, to czy pan burmistrz wie, ile wynosi teraz kwota wolnych środków w budżecie? - pytała Roberta Luchowskiego. Burmistrz nie potrafił na to odpowiedzieć i prosił o zadanie pytania przez radną na piśmie. W tym momencie odezwały się głosy krytyki wśród publiczności. Jedna z mieszkanek dziwiła się wprost: - Ale to jest proste pytanie, panie burmistrzu. Proszę odpowiedzieć. Jednak Robert Luchowski, zamiast udzielić tej odpowiedzi, sam zapytał mieszkankę: - A czy pani potrafi teraz odpowiedzieć na pytanie, co ja wczoraj jadłem na kolację?
     Do tej dyskusji włączyła się ponownie Maria Błońska. Poinformowała burmistrza, że według jej analizy budżetu przed sesją absolutoryjną, która ma się odbyć za kilkanaście dni, kwota wolnych środków w budżecie wynosi 5.042.331 zł.
     Już po zebraniu w Gorzycach radna Maria Błońska wyjaśniała nam, iż wolne środki pojawiają się dzięki temu, że spływają do budżetu zaległe dochody: np. ze zwrotu funduszy sołeckich, dotacje na rewitalizację Żnina, dotacje do Muzeum Ziemi Pałuckiej z pozostałych podmiotów administracji samorządowej, które partycypują w kosztach kolejki wąskotorowej i inne. - Za 2013 r. wpływy, które teraz stanowią wolne środki, wyniosły 1.858.681 zł, a za 2014 r. - 3.183.650 zł. Łącznie zatem mamy 5.042.331 zł, więc gmina nie jest taka biedna, jak to maluje od początku kadencji pan burmistrz, wymuszając szukanie oszczędności, choćby na oświacie - powiedziała Maria Błońska. Burmistrz na spotkaniu w Gorzycach w ogóle się do tego nie odniósł.
     Za to włodarz gminy oraz towarzyszący mu Jacek Świtała próbowali odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje prawny zakaz finansowania przez gminę dowozów dzieci do szkół niepublicznych. Kierownik wydziału edukacji, kultury i sportu powoływał się na opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej w Opolu, sporządzoną w odpowiedzi na pytanie o kwestię dowozu dzieci do szkół niepublicznych, które zadał włodarz jednej z gmin w województwie opolskim. Odpowiedź ta brzmiała, że gminy mogą dofinansowywać dowozy do szkół niepublicznych. Szczecińska RIO odpowiedziała z kolei na pytanie zadane przez jednego z włodarzy i odpowiedź brzmiała, że nie mogą.
     Słysząc to mieszkańcy Gorzyc i sąsiednich wsi, z których dzieci dojeżdżają do tutejszej szkoły, pytali o opinię RIO w Bydgoszczy. - Nie chcemy wiedzieć, co odpowiadają w Opolu czy Szczecinie, tylko co mówią u nas, w kujawsko-pomorskim - żądali od urzędników uczestnicy poniedziałkowego zebrania. Jednak przedstawiciele gminy nie potrafili na to odpowiedzieć. Tłumaczyli, że skierowali pytanie do RIO w Bydgoszczy, ale wciąż czekają na odpowiedź.
     - Jednak to pytanie nie powinno być zadane tak, jak do RIO w Opolu. Nie powinno ono brzmieć: „czy przepisy przewidują finansowanie dowozów do szkół niepublicznych przez gminę”. Ono powinno brzmieć: „czy gmina może, czy też nie może dofinansowywać dowozy do szkół niepublicznych” - stwierdziła Maria Błońska. Jacek Świtała odrzekł, że właśnie o to Urząd Miejski zapytał w piśmie skierowanym do RIO.
     Burmistrz tłumaczył mieszkańcom, że brak dofinansowania dowozów do szkoły niepublicznej nie musi od razu oznaczać, iż będą za to płacili rodzice. Owszem, będzie trzeba kupić bilety miesięczne, ale większość z dojeżdżających do szkoły w Gorzycach ma do pokonania nie więcej niż 5 km i wtedy bilety są najtańsze. Stowarzyszenie powinno - zdaniem włodarza - szukać sponsorów. W odpowiedzi Maria Błońska oraz Barbara Nowak, szefowa stowarzyszenia, tłumaczyły, że to czynią. Zresztą władze stowarzyszenia i szkoła szuka wciąż programów, w ramach których można pisać wnioski o dofinansowanie. Jednak takich projektów, jeśli chodzi o dowozy dzieci, nie ma. Co do sponsorów, to są oni skłonni do jednorazowej pomocy rzeczowej, np. dofinansowania tablic interaktywnych, pomocy dydaktycznych, ale nie do regularnego comiesięcznego opłacania dowozów. Dlatego nadzieja jest tylko w gminie.
     Robertowi Luchowskiemu zadaliśmy pytanie, czy jeśli daleko idącym skutkiem odstąpienia przez gminę od finansowania dowozów będzie likwidacja szkół niepublicznych, to czy koszty dowożenia dzieci wiejskich do Żnina i koszty utrzymania opuszczonych budynków po zamkniętych szkołach nie będą wyższe niż te 100.000 zł, które burmistrz obliczył sobie jako oszczędności wynikające z odmowy bezpłatnych autobusów dla dzieci szkolnych. Włodarz nie odpowiedział na to pytanie, a jedynie odrzekł, żeby nie zakładać w tym momencie czarnych scenariuszy.
     Jednocześnie Robert Luchowski przyznał, że dobrze ocenia wkład społeczności Gorzyc i stowarzyszenia w dbałość o budynki i o bazę dydaktyczną. Jednak zaznaczył przy tym, że ta dbałość i tak wynika z zapisów umowy z gminą. Gmina Żnin oddając swój budynek do dyspozycji w umowie zastrzegła, żeby stowarzyszenie wzięło na siebie koszty utrzymywania obiektów. - Sam byłem tutaj nauczycielem, najpierw w szkole jeszcze publicznej, a później niepublicznej i wiem, że baza tej szkoły uległa poprawie. I za to wam dziękuję, ale naprawdę nie musicie mnie oprowadzać po salach, bym się dowiadywał o czymś, co do czego i tak mam przekonanie - mówił burmistrz.
     Argumenty urzędników nie przekonały mieszkańców. Tadeusz Ciuper z Gorzyc podkreślił, że brak finansowania dowozu dzieci do szkół niepublicznych przez gminę kłóci się z zapisami w ustawie zasadniczej o równym traktowaniu wszystkich obywateli i o bezpłatnym dostępie do edukacji. Dlatego ostrzegł, że społeczność wiejska będzie chciała napisać skargę w sprawie decyzji burmistrza do Trybunału Konstytucyjnego. Burmistrz zapowiedział kolejne spotkanie techniczne ze stowarzyszeniem prowadzącym szkołę w Gorzycach, na którym będą dyskutowane możliwości wprowadzenia rozwiązań w zakresie finansowania dowozów, na które mogłyby się zgodzić wszystkie strony.
Burmistrz powiedział, że o spotkanie techniczne poprosili przedstawiciele stowarzyszenia prowadzącego szkołę w Gorzycach, ale z pozostałych szkół niepublicznych nie miał sygnału o chęci takich spotkań i póki co takowych nie planuje. Natomiast gorzyczanie chcieli, aby ich spotkanie techniczne z burmistrzem odbyło się jeszcze przed wakacjami. Burmistrz wolał później, ale obiecał, że jeszcze się zastanowi nad terminem i do wczoraj miał powiadomić dyrektor Marię Błońską, jaką decyzję podjął w tej sprawie.
     Na konferencji prasowej z dziennikarzami włodarz gminy podzielił się też swoimi wrażeniami z wcześniejszego spotkania, które w sprawie finansowania dowozów odbyło się w Bożejewicach. Jego zdaniem organizacja spotkania w Gorzycach była lepsza.
     - Na pewno spotkanie w Gorzycach było bardziej merytoryczne, a nie tak emocjonalne. Z kolei w Bożejewicach, że użyję porównania, rozpalono piec do czerwoności, a palacz przestał nad tym panować. Chcę zaznaczyć, że ja nie uciekam od rozmów, a kwestią nie jest to, że gmina nie będzie dowoziła dzieci do szkół niepublicznych, tylko finansowanie tych dowozów - powiedział i wyraził żal, że spotkanie w Bożejewicach nie miało takiego charakteru, jak to w Gorzycach. - W Bożejewicach zarzucali mi od razu, że nie znam struktury i realiów ich szkoły - powiedział włodarz. Według burmistrza 100.000 zł zaoszczędzone na dowozach dzieci do szkół niepublicznych będzie wydatkowane na cele oświatowe. Są wymogi sanepidu czy też przeciwpożarowe, które żeby spełnić, trzeba zainwestować w budynki. I na takie cele mają iść oszczędności, które chciałby wygenerować burmistrz odmawiając finansowania przez gminę dowozów dzieci do szkół niepublicznych.
     Cezary Balkiewicz, dyrektor Zespołu Szkół Niepublicznych w Bożejewicach powiedział, że burmistrz nie powinien się dziwić emocjom, które towarzyszą mieszkańcom w kwestii pomysłu z wycofaniem się z finansowania dowozów. - Na filmiku z okazji 25-lecia samorządności zamieszczonym w Internecie burmistrz wypowiada się, że podstawą jest dialog ze społeczeństwem. Jeśli on tak rozumie pojęcie dialogu, to tylko pogratulować. 19 maja w jego gabinecie byli przedstawiciele stowarzyszeń i wniosek był taki, żebyśmy dalej rozmawiali na ten temat, żeby wypracować jakieś inne rozwiązanie. A 2 dni później burmistrz wypowiedział się w mediach, że wycofuje się z finansowania dowozów. Na zebranie z mieszkańcami do Bożejewic burmistrz przybył z myślą, że trochę się pouśmiecha, powie, że nie może finansować dowozów i w spokoju wróci do domu. Spotkał się jednak z silną, emocjonalną reakcją mieszkańców, bo to jest dla nich sprawa istotna. Może oznaczać w ogóle być albo nie być dla szkoły. Oczywiście my jesteśmy nadal otwarci na rozmowy, ale uważam, że teraz ruch powinien należeć do burmistrza. Niech on odpowie na pytania, które usłyszał w Bożejewicach - powiedział nam Cezary Balkiewicz.
     Niepubliczna Szkoła Podstawowa w Brzyskorzystwi jest placówką, w której edukację pobierają dzieci z tej wsi oraz z pobliskiego Brzyskorzystewka i Sobiejuch. Również w szkole w Brzyskorzystwi burmistrz ma spotkać się z rodzicami dzieci. Spotkanie jest zaplanowane na dzisiaj na 1730 w szkole. - Będziemy się starali przekonać burmistrza, żeby wszystko zostało po staremu, żeby nie rezygnował z finansowania dowozów do szkoły - powiedziała Beata Otto, dyrektor placówki w Brzyskorzystwi.
     Film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1218 (24/2015)

Reklama

 

Inne teksty na ten temat:

Dotacja mniejsza, ale dowozy wracają

 

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości