Mieszkańcy spalonego domu w Wyrębie zdążyli wyjść na podwórko, by ratować swoje zdrowie i życie. Dobytku już nie zdążyli. Ogień strawił całe piętro. Mimo nieszczęścia chcą odbudować mieszkanie i wrócić.
Kilka dni temu na terenie gminy Łabiszyn doszło do pożaru domu jednorodzinnego. W budynku położonym w Wyrębie mieszkała siedmioosobowa, trzypokoleniowa rodzina. Na poddaszu Angelika i Adrian Jółkowscy z trójką dzieci w wieku 9 lat, 5 lat i 10 miesięcy, a na parterze Łukasz i Magdalena Kapłońscy.
- W tym dniu byłam w domu z trójką dzieci u góry, a teściowa była na dole. Zauważyłam lekki dym, ale że robiłam obiad to myślałam, że to para leci z kuchenki. Po chwili syn przyszedł z pokoju i powiedział, że u niego pełno dymu jest. Od razu dzieci sprowadziłam szybko na dół do teściowej, żeby nie wdychały dymu. Wróciłam i zajrzałam na strych, na który prowadziły schody. Nic nie zauważyłam. Znowu zeszłam do dzieci i drugi raz poszłam na górę. Już na korytarzu słyszałam iskrzenie, a poddasze objęte było ogniem. Szybko zbiegłam na dół, chwyciłam dzieci, wózek i wybiegliśmy na podwórko. Dzieci zaprowadziłam do sąsiadki, zadzwoniliśmy po straż, pojechałam po męża do pracy, a w tym czasie wszystko się zajęło - mówi Angelika Jółkowska.
![]() |
| Nawet to czego nie strawił ogień do użytku się raczej nie nadaje fot. Remigiusz Konieczka |
Przypomnijmy, że pożar domu w Wyrębie gasiło dwanaście zastępów straży pożarnej. Po ugaszeniu ognia spalony dach został przez strażaków przykryty folią. Pracownicy spółki energetycznej odcięli prąd, który w piątek został przywrócony. Domownicy musieli opuścić budynek, który na tą chwilę nie nadaje się do zamieszkania. Przyczyną pożaru był nieszczelny komin. Od wnętrza nie było widać, że od środka zrobiła się dziura. Ogień po belce rozprzestrzenił się na dalszą część mieszkania.
Żywioł strawił całe poddasze. Spaleniu uległ dach i konstrukcja dachu wraz z izolacją. Na piętrze spłonęło wszystko. Od mebli, przez sprzęt elektroniczny, AGD (w tym roczna lodówka), okna dachowe, płyty regipsowe, instalację grzewczą, po ubrania. Rodzice i dzieci nie mają nic. Stracili cały dobytek. Adrian miał na sobie to w czym był w pracy. Na parterze zniszczenia są mniejsze, ale i tak regipsy na suficie są do wymiany.
![]() |
| Dom został przykryty zieloną plandeką fot. Remigiusz Konieczka |
Podczas naszej wizyty poddasze wyglądało jak z matrixa. Wszystko przez zieloną barwę folii rozłożonej na dachu. Wnętrze zostało uporządkowane ze spalonych rzeczy. O tym gdzie było jakie pomieszczenie świadczą tylko kafelki na podłodze. Reszta spłonęła.
Dom będzie się nadawał do ponownego zamieszkania, ale musi być szczelna instalacja kominowa. Tą musi przejrzeć kominiarz, który da zielone światło do tego, żeby można było napalić w piecu i ogrzać mury. Lokatorzy nocują u swoich rodzin w Królikowie. W dzień porządkują to co zostało. Dzięki mieszkańcom wsi mieli przyczepę, żeby spalone rzeczy wywieźć.
![]() |
| Jedyne wyposażenie jakie zostało w spalonym mieszkaniu fot. Remigiusz Konieczka |
Po porządkach przyjdzie czas na odbudowę. Angelika i Adrian chcą znowu zamieszkać na poddaszu. Jednak, żeby odbudować i urządzić to mieszkanie potrzeba pieniędzy, materiałów budowlanych i wyposażenia, bo stare stopiło się od wysokiej temperatury. Odbudowy wymaga cały dach i konstrukcja dachu. Potem trzeba będzie odbudować wnętrze, a na końcu skompletować niezbędne wyposażenie.
Teraz potrzeba też ubrań dla dzieci i dorosłych. W Zespole Szkół w Łabiszynie została zorganizowana zbiórka. Szkoła wystosowała apel: Bardzo prosimy o wsparcie w tej bardzo trudnej sytuacji. Rodzina w tej chwili potrzebuję odzieży dla 10-miesięcznego chłopca, 6-letniej dziewczynki, 9-letniego chłopca, pampersy rozmiar 4, mleko "Bebiko" i obiadki dla 10-miesięcznego dziecka oraz inne środki pierwszej potrzeby. Rozmiary dzieci: 9 lat chłopczyk 134-140 cm wzrostu, buty rozmiar 36-37, 6 lat dziewczynka 116-122 cm wzrostu, rozmiar butów 28-29, 10-miesięczny chłopiec 74-80 cm. Rozmiary dorosłych: damski L-XL, but 40, męski M-L, but 44. Osoby mogące pomóc prosimy o dostarczanie darów do sekretariatu Zespołu Szkół w Łabiszynie przy ul. Nadnoteckiej 2 , w godzinach od 8.00 do 15.00.
| Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów. |
| fot. Remigiusz Konieczka |
Jak nam powiedział dyrektor placówki Mikołaj Sobota, pomimo ferii dary spłynęły i pierwszy transport został zawieziony przez Janinę Balcerzak do poszkodowanych. Rzeczy nadal można przynosić do szkoły.
Rodzina otrzymała też pomoc z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, który opłacił na elektryków podłączających z powrotem prąd i przeznaczył 2.000 zł na najpilniejsze potrzeby. Na tą chwilę innego, instytucjonalnego wsparcia nie otrzymali. Sołtys Jabłowa Pałuckiego Edmund Słomowicz chodząc z nakazami podatkowymi ma też puszkę, do której mieszkańcy mogą wrzucać datki na rzecz pogorzelców.
Remigiusz Konieczka, 10 II 2023
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze