Reklama

Winna, ale nieszkodliwa i żeby doczekała emerytury

W środę, 16 maja na ławie oskarżonych przed Sądem Rejonowym w Szubinie zasiadła prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie. Sąd uznał, że popełniła przestępstwo przeciwko dokumentom. Sfałszowała podpisy na protokołach i umowie powierzającej jej zarządzanie blokiem nr 15. Sąd jednak uznał, że czyn jest o niskiej szkodliwości i warunkowo umorzył postępowanie na rok. Oskarżona musi zapłacić 600 zł kary i koszty sądowe.

     Od roku na naszych łamach informujemy o tym, jak mieszkańcy osiedla bloków w Krotoszynie walczą o transparentność zarządzania mieszkaniami. We wrześniu ub.r. Barbara Wądrzyk z bloku nr 15 domagając się wglądu w dokumenty swojej wspólnoty mieszkaniowej otrzymała od zarządcy, Marii Z. umowę o powierzeniu jej w 2005 r.zarządzania blokiem nr 15. Barbara Wądrzyk, która jest obecną partnerką życiową Marka Kustosza, na pierwszy rzut oka stwierdziła, że podpis Beaty K., wówczas żony jej obecnego partnera, dzisiaj już nieżyjącej, jest sfałszowany. Barbara Wądrzyk zgłosiła sprawę na policji. Okazało się ostatecznie, że sfałszowane zostały na protokołach zebrań wspólnoty i umowie łącznie trzy podpisy. Oprócz Beaty K. oraz Katarzyny R. (były to podpisy na rzekomej umowie dającej oparcie prawne Marii Z. jako zarządcy bloku nr 15) był to jeszcze podpis Felicii D. na protokole z zebrania.

     Akt oskarżenia przeciwko Marii Z. o sfałszowanie  i wprowadzenie w użycie dokumentów Prokuratura Rejonowa w Szubinie skierowała do miejscowego sądu. Wczoraj sędzia Jacek Tadych wydał w tej sprawie orzeczenie.

Reklama

     Na sprawę wezwano świadków: Barbarę Wądrzyk, Przemysława Staszaka (pozwalają nam posługiwać się swoimi pełnymi danymi osobowymi), Katarzynę R., Teresę O. i Zenona O. Opinię w sprawie dokumentów, którymi posługiwała się oskarżona, przygotowała biegła sądowa. Jednak ten dowód nie został dopuszczony do sprawy, gdyż po kilku minutach od rozpoczęcia przewodu postępowanie sędzia umorzył.

     Maria Z. była oskarżona z artykułu 270 paragraf 1 i groziła jej kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. W przypadku wyroku skazującego groziłaby jej utrata licencji zarządcy i w praktyce byłby to koniec pracy Marii Z. w branży administrowania mieszkaniami.

Reklama

     Sędzia Jacek Tadych powiedział, że sąd czytając akta doszedł do wniosku, że 60-letnia Maria Z. na 2, albo 3 lata przed przejściem na emeryturę może stracić cały swój dorobek zawodowy. Wcześniej nie była karana, co zdaniem sądu też jest argumentem za tym, żeby warunkowo umorzyć postępowanie wobec oskarżonej. Szkodliwość społeczna czynu popełnionego przez Marię Z. była zdaniem sędziego niska.

     Prokurator zgodziła się na warunkowe umorzenie postępowania. Zarzut wobec Marii Z. zmieniono na czyn z artykułu 270 paragraf 2a kodeksu karnego, czyli czyn o niskiej szkodliwości. Sędzia podkreślił, iż sąd nie mówi, że chce uniewinnienia oskarżonej, ale też nie można surowym wyrokiem przekreślać jej dotychczasowego życia zawodowego poprzez jeden błąd.

Reklama

     Pełnomocnik oskarżonej i sama oskarżona skwapliwie przystały na zmianę kwalifikacji oskarżenia. Po kilku minutach zapadło orzeczenie o warunkowym umorzeniu postępowania na 1 rok. Pozwana ma w ramach kary zapłacić świadczenie 600 zł na określony cel społeczny i 100 zł kosztów sądowych.

     Barbara Wądrzyk była zdegustowana takim wyrokiem sądu przy biernej postawie prokuratury: - Co to za koszty sądowe w wysokości 100 zł? Czy opinia biegłej pani grafolog tyle kosztowała? Śmiem wątpić. Koszty były na pewno większe. A koszty dojazdu na darmo wezwanych świadków? Gdzie są te koszty? Oczywiście poniesie je podatnik, czyli my wszyscy. Co do rzekomej niskiej szkodliwości czynu, to również się nie zgadzam. Chodzi o sfałszowanie umowy sankcjonującej w ogóle pobieranie przez panią zarządcę czynszu od mieszkańców 11 lokali w bloku nr 15. Jest to sfałszowanie fundamentalnej podstawy działania. Na podstawie tego fałszywego papieru ludzie powierzają pani zarządcy swoje pieniądze i nie rozumiem, jak można stwierdzić, że to jest niska szkodliwość? - stwierdziła Barbara Wądrzyk. Żałowała również, że nie poprosiła Marka Kustosza, aby zgłosił się jako oskarżyciel posiłkowy w tej sprawie. - Może mógłby zgłosić sprzeciw, gdy pani prokurator potulnie zgadzała się na zmianę kwalifikacji czynu skazywanej jako mało szkodliwy. Na pewno tego tak nie zostawimy. Prawdopodobnie zaskarżymy działania prokuratury - stwierdziła Barbara Wądrzyk.

Reklama

     Podobnego scenariusza nie wyklucza Przemysław Staszak, który ma pretensje do prokuratury, że w akcie oskarżenia nie uwzględniono drugiego zarzutu, dotyczącego jego podejrzeń o sfałszowaniu dokumentów przez Marię Z. również w przypadku jego wspólnoty w Krotoszynie, czyli bloku nr 9. - To, że pani Maria Z. prawdopodobnie mogła sfałszować też inne umowy w ogóle panią prokurator nie zainteresowało. A gdyby moje podejrzenia zostały udowodnione, to już raczej trudno byłoby panu sędziemu mówić o niskiej szkodliwości - mówił Przemysław Staszak.

     Sędzia Jacek Tadych w uzasadnieniu wyroku powiedział, że na pewno Maria Z. po popełnieniu swego czynu nie przespała wiele nocy martwiąc się o rezultat tej sprawy. W związku z tym wymiar sprawiedliwości ma nadzieję, że Maria Z. więcej już podobnego czynu nie popełni.

Reklama

Karol Gapiński, 17 V 2012

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/07/2025 10:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości