Otwarcie Owocarni-Mleczarni w Tarnobrzegu to ostatnia poważna inicjatywa życiowa byłego już wtedy dyrektora Gimnazjum im. Braci Śniadeckich w Żninie Jana Słomki. Wbrew pozorom, sklep miał służyć działalności oświatowej, bowiem Jan Słomka zamierzał przeznaczyć go na potrzeby szkoły handlowej, którą chciał utworzyć. Plany te przekreślił wybuch II wojny światowej.
z archiwum rodzinnego Zofii Słomkowej Ponad rok temu w numerze 13/2016 tygodnika Pałuki opublikowaliśmy obszerny tekst o życiu i działalności Jana Słomki - twórcy świetności Gimnazjum im. Braci Śniadeckich w Żninie. Dziś tytułem uzupełnienia przedstawiamy dokument i kilka uzupełniających faktów przedstawiających ostatnie lata życia przedwojennego dyrektora żnińskiego gimnazjum, które pod wpływem wspomnianego artykułu udało się członkom rodziny wydobyć jeszcze ze wspomnień.
SMUTNE POŻEGNANIE ZE ŻNINEM
Przypomnijmy, iż z końcem roku szkolnego 1936/1937 miasto Żnin zrezygnowało z prowadzenia gimnazjum, co oznaczało poważne zmiany w sposobie zarządzania szkołą. Właścicielem placówki zostało powołane na zasadach spółdzielni Towarzystwo Szkolne w Żninie, które uzyskało na to zezwolenie Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego. Wówczas zmieniono też nazwę na Prywatne Gimnazjum Koedukacyjne im. Braci Śniadeckich w Żninie oraz Prywatne Liceum Koedukacyjne im. Braci Śniadeckich.
Zmiana w strukturze właścicielskiej poniosła za sobą zmianę na stanowisku dyrektora szkoły. Ze stanowiskiem musiał pożegnać się zasłużony dla rozwoju szkoły Jan Słomka, który kierował szkołą przez 9 lat.
Jak można wnioskować z listu, który po tej decyzji napisali do zarządu Towarzystwa Szkolnego w Żninie nauczyciele gimnazjum, rozstanie z dyrektorem odbyło się w nie najlepszej atmosferze. Wybitni profesorowie postawili bowiem nowemu właścicielowi warunki pod groźbą nieprzystąpienia do pracy w nowym roku szkolnym. Prawdopodobnie zostały one spełnione, biorąc pod uwagę, że nauczyciele ci rozpoczęli pracę w szkole od września 1937 r., a nowym dyrektorem został zaproponowany przez Towarzystwo Szkolne Roman Piotrowicz, jeden z sygnatariuszy listu.
Wśród informacji pochodzących ze wspomnień udało się ustalić, że jedną z przyczyn jego odwołania mogło być przekroczenie budżetu na zakup książek i pomocy dydaktycznych dla szkoły. Inna z wersji, którą przekazała nam synowa dyrektora żnińskiego gimnazjum Zofia Słomkowa, głosi, że toczyło się przeciwko niemu postępowanie dotyczące niezbyt gorliwego obchodzenia świąt związanych z marszałkiem Józefem Piłsudskim już po jego śmierci, co miałoby podtekst polityczny, biorąc pod uwagę, że Jan Słomka współpracował kiedyś z Romanem Dmowskim. Kuratorium w Poznaniu nie dopatrzyło się jednak jakichkolwiek nieprawidłowości w tej sprawie.
Pod wpływem artykułu w Pałukach rodzina Jana Słomki dotarła do jeszcze jednej informacji, która mogła wpłynąć na decyzję o pozbawieniu go stanowiska dyrektora gimnazjum. Przekazał ją rodzinie Zenon Ochocki, przyjaciel syna dyrektora Jana Słomki, który z kolei mu o tym mówił. - Jednym z powodów mogło być to, że dziadek [Jan Słomka - przyp. bw] jako dyrektor szkoły zwalniał z obowiązku chodzenia na niedzielną mszę św. do Żnina jakiegoś biednego ucznia z wsi pod Żninem. Z chłopcem była taka historia, że krępował się przychodzenia do kościoła, bo nie miał niedzielnego, odświętnego stroju. Wtedy całe klasy musiały chodzić do kościoła w Żninie, dlatego decyzja dyrektora nie spodobała się miejscowemu katechecie i była źle widziana w środowisku związanym z Kościołem, co mogło mieć wpływ na jego zwolnienie - mówi wnuczka dyrektora Jolanta Kret.
WIZJA SZKOŁY HANDLOWEJ
Jak by nie było, Jan Słomka wrócił w rodzinne strony do Tarnobrzega, gdzie nie kontynuował pracy w szkole, gdyż Kuratorium Okręgu Lwowskiego z dniem 31 sierpnia 1937 r. przeniosło go w stan spoczynku, z obniżoną emeryturą. W związku z tym wrócił do rodzinnego Dzikowa, gdzie natychmiast włączył się w życie społeczne lokalnego środowiska.
Był to czas ożywionej gospodarki w tym regionie, którą napędzała budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego. W tym kontekście Jan Słomka zauważył pilną potrzebę podniesienia kultury handlu i zatrudnienia w tym obszarze dziewcząt. Chcąc swoje zapatrywania przenieść na praktykę, wpadł na pomysł otwarcia szkoły handlowej. Za otrzymaną odprawę emerytalną otworzył 15 listopada 1938 r. przy ul. Sandomierskiej w Tarnobrzegu wzorcową placówkę handlową, której charakter oddaje zamieszczona obok oryginalna ulotka reklamowa z 1938 r. Co ciekawe, na ulotce podkreślono chrześcijański charakter sklepu, co zapewne miało stanowić ważny element konkurencyjności wobec dominującej w tym obszarze społeczności żydowskiej. W ofercie było m.in. dostarczanie na życzenie klienta zamówionego towaru do domu. Sklep funkcjonował pod szyldem Owocarnia-Mleczarnia, a Jan Słomka w dłuższej perspektywie chciał przekazać go na rzecz szkoły handlowej, którą zamierzał wkrótce utworzyć. Zorganizował już nawet jej komitet założycielski.
- Rok 1939 wszystko przekreślił. Przez okres okupacji niemieckiej sklep funkcjonował pod nadzorem okupanta. Wolno było handlować tylko artykułami wyszczególnionymi w zarządzeniach wydanych przez Niemców. Właściciel i jego rodzina byli zakładnikami w przestrzeganiu prawa okupanta. W razie uchybienia groziła kara śmierci lub obóz - wspomina Zofia Słomkowa.
Prawdopodobnie praca na stanowisku sprzedawcy uratowała Janowi Słomce życie, biorąc pod uwagę, że Niemcy w swojej polityce eksterminacyjnej wobec narodu polskiego w pierwszej kolejności likwidowali przedstawicieli inteligencji. W tym przypadku mogli nie wiedzieć, z kim mają do czynienia. - W czasie okupacji do sklepu dostarczane były przez partyzantów produkty żywnościowe pochodzące z okolicznych wsi od rolników, którzy zdawali sobie sprawę z panującego głodu w mieście. Było to duże ryzyko, ale coś trzeba było jeść - mówi Zofia Słomkowa.
Na pracy w sklepie minął rodzinie Słomków czas okupacji, ale Jan Słomka zaczął myśleć o organizowaniu życia szkolnego już w lipcu 1944 r., kiedy na ziemie polskie wkraczała Armia Czerwona. Powrotu do pracy w szkole już nie doczekał. Pewnego zimowego dnia do domu rodziny Słomków wtargnęli funkcjonariusze NKWD, którzy dokonywali rewizji mieszkania. - Był duży mróz, a oni mu kazali stać całą noc w piżamie. Nie był dostatecznie ubrany, mieszkał w dość spartańskich warunkach, przeziębił się, rozchorował i to było później przyczyną jego śmierci - wspomina Zofia Słomkowa.
Jan Słomka zmarł 21 stycznia 1945 r. Po jego śmierci sklep został zamknięty i zlikwidowany, gdyż jego żona Stanisława wyczerpana kilkuletnimi, ciężkimi przeżyciami wojennymi zapadła na zdrowiu i nie była w stanie kontynuować działalności rozpoczętej przez męża.
Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1327 (29/2017)
Inne teksty na ten temat:
Wizję szkoły handlowej przerwała wojna
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze