Reklama

Pomoc Ukrainie w marcu 2022 przez strażaków z Kowalewka koło Kcyni na Pałukach

Między 11 i 13 marca 2022 roku strażacy z Jednostki Ratownictwa Specjalnego w Kowalewku koło Kcyni pojechali na Ukrainę z transportem pomocy humanitarnej. W drodze powrotnej z transportu do Polski skorzystały kobiety uciekające przed wojną. Poniższy tekst "Bez Javelinów do Ukrainy" ukazał się w "Pałukach" 17 marca 2022.

GRANICA POLSKI I UKRAINY

Podchodzi dwóch w kamizelkach odblaskowych.

- Podwieziecie nas? Przewieziecie przez granicę? Tam czeka samochód. Mamy ich przewieźć.

Nie bardzo z początku rozumiemy, ale po chwili już tak. Dwaj wolontariusze kursują wahadłowo przez granicę. Po ukraińskiej stronie jest samochód. Bus. W środku dwie kobiety z dziećmi. Mąż jednej z nich przywiózł je, mąż drugiej ma odebrać. Ten co przywiózł, nie może przejechać przez granicę, bo dorośli mężczyźni nie mogą wyjeżdżać z kraju. Ten drugi nie może przedostać się do nich z Polski, bo z powrotem nie wyjedzie.

Reklama

- Jak daleko?

- Kilometr, może dwa. Mają czekać przy namiotach. Między namiotami i rondem.

Dziś na granicy ruchu wielkiego nie ma. Namioty, w których uchodźcy i ewakuowani mogą się ogrzać i coś zjeść - prawie puste. Jest biały bus z zaparowanymi szybami. W ruch idą komórki, tłumacze.

ODPRAWA CELNA POLSKA-UKRAINA

Celnik ukraiński prosi o otworzenie bagażnika.

- Karabiny, uzbrojenie?

- Proszę wybaczyć, mieliśmy zamiar przewieźć 10 javelinów, ale nigdzie nie mogliśmy w sklepach dostać. 

Uzbrojenia na dziko wwozić nie wolno. A nuż jesteśmy rosyjskimi dywersantami i z niespodziewanego kierunku jedziemy na inną, niż deklarowana, misję?

Reklama

DOM DZIECKA Z ŻYTOMIERZA

Strażak z Kowalewka prowadzi wóz i opowiada.

- Skombinowaliśmy autobus, bo mieliśmy zabrać dom dziecka z Żytomierza. Gdy front zbliżał się do Żytomierza, dom dziecka zaczął się ewakuować. Dojechali do..., ale niestety ogarnęli ich Rosjanie. Jesteśmy cały czas w kontakcie z dyrektorem. Autobus jedzie, możemy tam przecież pojechać. Nie ma opcji. Okupanci życzą sobie 500 dolarów za głowę. 

- Rany, jak zagon tatarski. Jasyr. Jasyr i okup.

- Negocjujemy, ale gotówki na wykup nie mamy.

W środę zadzwonię do komendanta Jednostki Ratownictwa Specjalnego w Kowalewku. Dowiem się, że negocjacje trwają, strażacy są cały czas gotowi do wjazdu na tereny okupowane przez armię rosyjską. Padną słowa: "korytarz humanitarny". I nowa kwota: głowa dziecka kosztuje już 2000 dolarów.

Reklama

CO WIEZIEMY NA UKRAINĘ, CO POTRZEBA

Jednostka Ratownictwa Specjalnego z Kowalewka, w której konwoju jedziemy do Ukrainy, załadowała nasz wóz środkami opatrunkowymi i kartonami z jedzeniem (jest nawet karma dla zwierząt). Jeszcze chwilę przed wyjazdem znajomi donosili nam różności - a to 40 koców termicznych, a to jakieś medykamenty, czekoladę. Wypakowujemy to wszystko w siedzibie wolontariatu, który zajmuje się pomocą dla armii.

Igor, z którym spotykamy się przed szkołą, zamienioną na punkt rozmieszczenia uchodźców i ewakuowanych, mówi że ważne są powerbanki.

Reklama

- Potrzebują energii na froncie, w okopach. Do zasilania techniki wojskowej. To wszystko potrzebuje prądu.

- Jakie powerbanki? Jaka pojemność?

- 20 tysięcy miliamperogodzin. Napisz w gazecie, że to jest potrzebne. Czasem ludzie nie wiedzą, co dostarczać.

SZKOŁA WE LWOWIE

- Jest mikrobus, może zabrać siedem osób. Siedem osób. Przejeżdżacie przez granicę i tam przyjmują was w punkcie. W Lubaczowie.

- Nas pięcioro - trzy kobiety i dwoje dzieci. 12 i 14 lat.

- Dobrze, zbierajcie się. Jeszcze dwoje, jeszcze dwie kobiety poszukajcie.

Reklama

NIE UCHODŹCY LECZ EWAKUOWANI

- Nie mów "bieżeńcy". My nie jesteśmy uchodźcami. Nas ewakuowali.

Tak. To nieco inna sprawa. Wieziemy piątkę z Charkowa i dwie kobiety z Kijowa. To są miasta-twierdze. Będą bronione jak Stalingrad, czy powstańcza Warszawa. Póki jest możliwość wyjazdu, kursują bezpłatne pociągi ewakuacyjne na zachód. Wejście tylko dla kobiet i dzieci. Rozumiemy taktykę Zełeńskiego. Gdy za miesiąc czy dwa miasta będą zamienione w ruinę - cywili po piwnicach ma nie być. W miastach mają zostać wyłącznie mężczyźni z bronią. Jeśli obronią kraj, jeśli zwyciężą - to dwa morza gruzów się odbuduje. Ale pogrzebanych pod tym morzem gruzów cywili ma być jak najmniej.

Reklama

Ewakuowani jadą na zachód Ukrainy, nie wszyscy przejeżdżają granicę. Wiele osób chce zostać w kraju.

EWAKUACJA Z CHARKOWA POCIĄGIEM

- Jechaliśmy z Charkowa do Lwowa 24 godziny. Tłok był w pociągu niesamowity. Staliśmy przez większość czasu, dzieci trochę leżały na podłodze, zmienialiśmy się. 

- Na szczęście podróż nie na Sybir, tylko w drugą stronę. 

- Dojechaliśmy do Lwowa wieczorem. Stanęliśmy w kolejce po bilety do Przemyśla. W nocy chwycił mróz. Dziesięć godzin staliśmy wszyscy, aż mały zaczął nam zamarzać. W końcu wolontariusz mówi, wyjdźcie z tej kolejki, bo zamarzniecie. Zawieźli nas do urzędu, zarejestrowali i odwieźli do tej szkoły, w której się spotkaliśmy. Dwa dni spaliśmy. Tam jedzenie jest, ciepło, materace w sali gimnastycznej, odpoczęliśmy. No i przyjechaliście wy. Chcemy do Niemiec jechać, tam mamy znajomych. Zawsze łatwiej, jak się kogoś zna.       

Reklama

NAJBEZPIECZNIEJ NA KORYTARZU

- W czasie alarmu lotniczego nie zawsze uda się dobiec do metra. Piwnice są pełne - szczególnie w blokach. Mało piwnic, dużo ludzi. Wtedy trzeba iść na korytarz. Musi cię chronić dodatkowa ściana. Okna wylecą i w pierwszym pomieszczeniu od ulicy gruz cię zabije. Najbezpieczniejszym miejscem jest korytarz. Spaliśmy kilka nocy na korytarzu na materacach.

SMS Z ROSJI

Odczytuję SMS-a od koleżanki z Rosji. Wynika z niego, że osiem lat Donieck i Ługańsk były terroryzowane przez ukraiński ostrzał. Ukraina niszczyła mienie, zabijała Rosjan, którzy przez złe wyznaczenie granic przez Lenina znaleźli się dziś nie wiadomo po co w Ukrainie. Nie mam się dziwić. Rosja swoich nie opuszcza w potrzebie. Ofiary są, jak to na wojnie.

Reklama

Odpisuję, że to Rosja najechała Donieck, Ługańsk i Krym, a nie Ukraina Kursk i Rostów nad Donem. Że fałszywie definiuje agresora. Jak zajmiecie Białystok i Olsztyn, to my też się mamy nie bronić?

ZAMKNĄĆ NIEBO - BĘDĄ W PIEKLE

- Na ziemi siły są równe. "Rosyjany" nie są w stanie ustać pola naszym chłopcom. Jakby się wojna toczyła tylko na ziemi - wygramy ją. Ponieważ nie mogą przemóc naszych wojsk - burzą miasta i zabijają ludność cywilną, aby mieć choć jakiś sukces w tej wojnie. Odpalają rakiety, z Morza Czarnego, z Białorusi, z Rostowa nad Donem. Tysiąc kilometrów - i spada na nasze osiedle. Przed tym się nie obronimy. Jeśli zamknąć im niebo - będą w piekle.

Reklama

Specyfiką tej wojny jest fakt, że dwie postsowieckie armie walczą ze sobą. Stalin miał zaopatrzenie z Ameryki. Dostał między innymi 13 tysięcy czołgów, 3 miliony ton benzyny, 2 tysiące lokomotyw, 13 tysięcy wagonów, 4 miliony opon i 200 tysięcy kilometrów drutu telefonicznego. Putin zaś dostał sankcje. To była kiedyś jedna armia i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta armia walczy sama ze sobą. Putin zapomniał, że w Armii Czerwonej służyli też Ukraińcy? I że bez nich jest słabszy? Wyrzucając Ukrainie kolaborację z nazistami zapomina Rosjanach z RONA i ROA?

SMS Z ROSJI

Mijamy Jaworów. Maciej prowadzi, ja odbieram esemesa od Rosjanina mieszkającego w Polsce:

Reklama

- Cześć, Dominik. Dla mnie ta wojna to wielka tragedia. Oczywiście, to co robi Putin to barbarzyństwo. To okrutne przestępstwo przeciwko Ukraińcom. Jednocześnie on niszczy i Rosję i Rosjan. Niestety, wielu Rosjan nie widzi tak tego. Nic nie usprawiedliwia tej napaści.

- Maćku, ja wiem. Następnym krajem, na który napadnie Putin będzie Rosja.

- On już na nią napadł.

Maciek rano też korespondował ze znajomymi w Rosji. Wymiana zdań skończyła się asekuracyjnym stwierdzeniem Artioma: "- My prostyje liudi". Mam wrażenie, że wśród moich znajomych też większość popiera inwazję, ale nie mam czasu, by im tłumaczyć cokolwiek. Może w przyszłym tygodniu się za to wezmę.

WYJECHALI, ALE SĄ TAM NADAL

Kobiety z którymi jedziemy, mówią o Charkowie i Kijowie w czasie teraźniejszym. Jakby cały czas stamtąd nie wyjechały. Gdy wyjeżdżały, zamknęły drzwi, klucz mają ze sobą. Bracia, mężowie, ojcowie - w wojsku. Mieszkania są pod opieką sąsiadów - póki i oni nie wyjadą, lub póki nie zniszczą ich pociski.

GRANICA UKRAINY Z POLSKĄ

Czekamy na odprawę drugą godzinę. Negocjacje z ukraińskim pogranicznikiem nic nie dały. Wracam wzdłuż długiego sznura aut osobowych. W każdym - za kierownica kobieta, na przednim siedzeniu nastoletnia córka. Z tyłu - babcia, siedmiolatek i małe bobo.

PLAN PUTINA

- Czytałem, Maćku, jeszcze w 2014 roku, że Putinowi bardzo by było na rękę oddanie Zakarpacia Orbanowi. A publicyści rosyjscy dziwili się wtedy, że Polska nie chce odzyskać Lwowa, kiedy Rosja nowe mapy wypuszcza z drukarni. Czy u nas znalazłby chętnych na to, aby zagrożonych przez Rosję Polaków we Lwowie objąć "bratnią opieką"? Tekst jest gotów - wystarczy skopiować oświadczenie Mołotowa z 17 września 1939, kiedy Sowiety brały w opiekę braci Ukraińców i Białorusinów, aby nie dostali się pod okupację niemiecką. Tylko kilka słów wystarczy zmienić. Bardzo patriotyczny i antyrosyjski tekst by wyszedł. Putinowi pasowałby rozbiór Ukrainy. Powiedzmy, że kilku zdrajców na rozkaz wywiadu rosyjskiego wyśle z Mukaczewa depeszę, że utworzyło się Węgierskie Podkarpacie i proszą Orbana o obronę przed Rosją. Skorzysta, jak myślisz? A kilku innych zdrajców ogłosi się we Lwowie rządem Polskiej Galicji? Brrr, aż strach myśleć o tym. 

SZKOŁA W KROWICY SAMEJ

- Też się możecie u nas przespać. Dostaniecie łóżka w męskim pokoju, jest pusty.

Niezupełnie. Pod ścianą śpi nieogolony mężczyzna z obandażowaną połową nogi. Siadamy do kolacji. Maciek robi kanapki, ja - herbatę. W urządzonej na szkolnym korytarzu jadalni - świetlicy gwar. Pod ścianą stoi pies z Kijowa - Zafi. Ogon podkulony, rusza głową w prawo, w lewo, znowu w prawo. Patrzy i nie może się odnaleźć.

Rano dziewczyny dziwią się, że nie słyszeliśmy rakiet spadających na Jaworów, kilkanaście kilometrów za granicą.

- O piątej. Od razu się zbudziłam. Osiem. Znajomy dźwięk. Bach, bach, bach bach.

Nie słyszeliśmy. Spaliśmy smacznie. Nie wiemy, o to wojna.

FOLKOWISKO

Fundacja Folkowisko powstała dla wsparcia tradycji sztuki i rzemiosła Roztocza Wschodniego - miejsca zamieszkałego przez Polaków, Ukraińców, Żydów, Niemców. Planowali zajmować się zabytkami, melodiami, smakami, w ostatnich tygodniach stworzyli potężny punkt logistyczny, przez który przechodzą linie pomocy dla Ukrainy. To ich wolontariusze dali nam kartoniki z posiłkiem na przejściu, to ich lekarz chodził od wozu do wozu i pytał, czy ktoś aby nie chory.

Zajeżdżamy do nich po drodze, by zasięgnąć języka. Pytamy, może wiedzą, czy w Poznaniu jest jakiś punkt, gdzie mogą zgłosić się osoby, które chcą jechać do Niemiec.

- Do Niemiec? A po co do Poznania? Tu stoi bus, w nocy przywieźli transport leków z Lipska, śpią teraz, ale zaraz ich zbudzę. Chcą kogoś zabrać. Ile was jest?

Niemiec urodził się w Kazachstanie, płynnie mówi po rosyjsku. Momentalnie się porozumiewamy. Polak z Niemcem po rosyjsku w sprawie pomocy dla Ukrainy. Do zgodności z ideą fundacji tylko Żyda nam brakuje. Przepakowujemy niewielki bagaż do czerwonego mikrobusu. 

- Przyjeżdżajcie do nas do Charkowa, jak się to wszystko skończy. Będziecie żyć jak królowie, pokażemy wam miasto, pojedziemy na wycieczki. Charków jest pięknym miastem, przyjedziecie?

Dominik Księski, współpraca Maciej Grzmiel

Pałuki, nr 11/2022

NFRW

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości