Na linii Żnin - Szubin
Wojna o noworodki
Żnińska prokuratura sprawdza, czy lekarz ginekolog Wojciech Szczęsny deprecjonuje działalność oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala w Żninie, przez co spada liczba porodów. Wojciech Szczęsny twierdzi, że nie wygłaszał żadnych kłamstw o szpitalu w Żninie.
Doniesienie do prokuratury złożył Aleksander Kmiećkowiak, prezes Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie. Nadmienia w nim, iż były pracownik oddziału ginekologiczno-położniczego w Żninie, lekarz ginekolog Wojciech Szczęsny dezinformuje potencjalne pacjentki, deprecjonując poziom i sposób leczenia na oddziale ginekologiczno-położniczym w Pałuckim Centrum Zdrowia.
- Załączony materiał dowodowy dostatecznie uprawdopodobnił, że istnieją
przesłanki do pomówienia tej jednostki organizacyjnej o takie
postępowanie i właściwości, które mogą narazić na utratę zaufania przez
potencjalne pacjentki - tłumaczy Wojciech Jabłoński, szef żnińskiej
prokuratury. Prezes żnińskiego szpitala wskazał na osobowe źródła
dowodowe, których zdaniem Wojciech Szczęsny dopuścił się popełnienia
przestępstwa. Chodzi o informacje od pacjentek żnińskiego szpitala.
Z uwagi na charakter zdarzenia, pomimo że występek z artykułu 212
kodeksu karnego jest ścigany z oskarżenia prywatnego, żnińska
prokuratura rozważa objęcie ścigania z urzędu z uwagi na ważny interes
społeczny sprawy. Artykuł 212 kodeksu karnego dotyczy pomawiania innej
osoby, grupy osób, instytucji lub jednostki organizacyjnej niemającej
osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mają
poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania
potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności.
Zadaniem prokuratury jest zweryfikowanie okoliczności podanych przez
Aleksandra Kmiećkowiaka i ustalenie związku przyczynowego oraz winy
ewentualnego podejrzanego.
- Z informacji podanej przez spółkę wynika, że szpital poniósł wymierne
szkody związane z obniżeniem liczby porodów. Trzeba będzie ustalić
związek przyczynowy, czy niższa liczba porodów wynika z tego działania
czy innych okoliczności - podkreśla Wojciech Jabłoński.
Zdaniem szefa żnińskiej prokuratury, relacje pomiędzy pacjentką
a lekarzem odbywają się na zasadzie zaufania. Jeśli zaufanie wobec
szpitala jest podważane, wówczas należy wyjaśnić: czy jest to
uzasadnione jakością usług czy nieetyczną działalnością.
Prezes Aleksander Kmiećkowiak nie chce sprawy komentować. Wojciech Szczęsny podkreśla, że pacjentka może wybrać jako miejsce porodu dla swojego dziecka szpital na terenie całej Polski.
- Jeśli chce rodzić w Żninie, to rodzi w Żninie, jak chce rodzić
w Szubinie, to rodzi w Szubinie. Jako lekarz rozmawiam z każdą
pacjentką w końcowym etapie ciąży, jaki wybiera szpital. Każda jest
informowana, że w stanach nagłych wybiera szpital, który jest
najbliżej. Jeśli jest na przykład u rodziny w Poznaniu, to nie ma
jechać do Szubina, tylko do szpitala w Poznaniu - tłumaczy Wojciech
Szczęsny.
Lekarz podkreśla, że nie mówił żadnych kłamstw na temat szpitala
w Żninie. Zwraca uwagę, że włożył całe swoje serce w 10 lat pracy na
oddziale ginekologiczno-położniczym Pałuckiego Centrum Zdrowia. Szpital
w Żninie był - jak mówi - numerem 1 w jego życiorysie. Dodaje, iż od
wielu miesięcy nie wie nic o pracy na oddziale
ginekologiczno-położniczym PCZ.
Obecnie jest pracownikiem szpitala w Szubinie, przychodni Epoka
w Żninie i przychodni w Gąsawie. Tłumaczy, że nie było podyktowane jego
wyborem to, że pracuje teraz w Szubinie. Nadrzędnym celem jest dla
niego dobro pacjenta. Nie jest zainteresowany żadnymi rozgrywkami.
- Uważam, że szpital w Żninie jest dobrą placówką. Ma wielu wspaniałych
lekarzy. Oddział ginekologiczno-położniczy w żnińskim szpitalu musi
istnieć. Byłoby to katastrofą, gdyby go nie było - uważa Wojciech
Szczęsny.
Przypomnijmy, iż Wojciech Szczęsny z początkiem bieżącego roku, po
prywatyzacji ośrodka zdrowia w Gąsawie, postanowił poświęcić więcej
czasu na pracę we własnej przychodni. Aleksander Kmiećkowiak
zaproponował natomiast lekarzowi zwiększenie liczby godzin pracy na
oddziale. Wojciech Szczęsny nie wyraził zgody na zmianę liczby godzin.
W tej sytuacji z końcem stycznia Aleksander Kmiećkowiak rozwiązał z nim
umowę o pracę.
O tym, że na oddziale ginekologiczno-położniczym w Żninie zmniejsza się
liczba porodów na korzyść szpitala w Szubinie Pałuki informowały już
w kwietniu. Wyraźny spadek nastąpił w marcu.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 927 (46/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze