Na sesję przybyło wielu mieszkańców Sarbinowa udowadniając kolejny raz, że sprawa likwidacji szkoły w ich wsi nie jest im obojętna
fot. Sylwia Wysocka
Mieszkańcy, Sarbinowo Drugie, likwidacje, szkoła
Wołali o pomoc do radnych
Drugie podejście do likwidacji Szkoły Podstawowej w Sarbinowie Drugim. Apele dyrekcji i mieszkańców nie spowodowały zmiany decyzji radnych. Szkoła zostanie zlikwidowana z końcem sierpnia tego roku.
Po uchyleniu uchwały podjętej 10 grudnia przez Radę Miejską w Janowcu przez Wojewodę Kujawsko-Pomorskiego Ewę Mes w sprawie zamiaru likwidacji Szkoły Podstawowej w Sarbinowie Drugim, radni ponownie zajęli się tą sprawą w miniony piątek.
W związku z uwagami wojewody zmienione zostały zapisy uchwały. Bez zmiany pozostał jedynie paragraf mówiący o tym, że uczniom likwidowanej szkoły zapewnia się dowóz i możliwość kontynuowania nauki w Szkole Podstawowej w Janowcu Wielkopolskim, zgodnie z obwodem ustalonym odrębną uchwałą.
Arleta Mrozińska, dyrektor szkoły, apelowała do radnych, by szkoły nie likwidowali
fot. Sylwia Wysocka
W poprzedniej uchwale § 1 mówił, że zawiadamia się o zamiarze likwidacji z końcem roku szkolnego 2012/2013, tj. dniem 31 sierpnia 2013 r. Szkoły Podstawowej w Sarbinowie Drugim obejmującej klasy I-VI wraz z oddziałem przedszkolnym funkcjonującym przy tej szkole. Po nowelizacji uchwały paragraf ten informuje, że podejmuje się zamiar likwidacji z końcem roku szkolnego. Z podjętej w lutym uchwały informacja o przyczynie likwidacji - małej liczbie uczniów i bardzo wysokim koszcie utrzymania szkoły - zawarta została w uzasadnieniu, a nie jak poprzednio w zapisie uchwały.
W nowej uchwale zobowiązuje się i upoważnia burmistrza do dokonania czynności niezbędnych do przeprowadzenia likwidacji, w szczególności do zawiadomienia o zamiarze likwidacji szkoły rodziców uczniów i Kujawsko-Pomorskiego Kuratora Oświaty oraz do wystąpienia o opinię o likwidacji szkoły do kuratora. Wcześniej zapisy mówiły, że uchwałę należy przedłożyć kuratorowi oraz dyrektorowi szkoły w celu zapoznania rodziców dzieci uczęszczających do tej placówki.
Poprawiona i podjęta po raz drugi uchwała weszła w życie z dniem podjęcia, a nie jak wnoszono poprzednio po upływie 14 dni od dnia jej ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
Na sesji wprowadzenia do uchwały dokonała zajmująca się sprawami gminnej oświaty wiceburmistrz Jadwiga Chojnowska, która poinformowała, że konieczne jest ponowne podjęcie uchwały po poprawieniu nieprawidłowości wskazanych przez wojewodę, które spowodowały, że poprzednia uchwała została przez Ewę Mes uchylona.
Zanim jednak odczytano treść poprawionej uchwały, głos zabrały dyrektor szkoły w Sarbinowie Arleta Mrozińska i mieszkanka tej wsi Mieczysława Muślewska, która przybyła na sesję w towarzystwie kilkunastu innych mieszkańców Sarbinowa Drugiego.
Arleta Mrozińska przyznała, że długo zastanawiała się nad tym, czy sesja jest właściwym miejscem, by wyrażać opinię w sprawie likwidowanej szkoły, bo z jednej strony jest dyrektorem szkoły podwładnym organowi prowadzącemu, z drugiej strony dyrektorem, który reprezentuje interesy uczniów, rodziców oraz mieszkańców wsi, w której znajduje się szkoła. - Doszłam do wniosku, że gdybym dziś do państwa nie powiedziała kilku słów, to żałowałabym bardzo długo - mówiła dyrektor szkoły. Przyznała, że rozumie sytuację, w jakiej znajduje się organ prowadzący i w jakiej znajdują się uczniowie, pracownicy, rodzice oraz mieszkańcy. Mówiła, że tak jak kapitan ze statku schodzi ostatni, tak i ona jest tu dziś z rodzicami, ponieważ ze szkołą w Sarbinowie związana jest 33 rok, od 12 lat jest dyrektorem i dlatego prosi radnych i organ prowadzący o wysłuchanie jej apelu.
Przyznała, że od wielu lat dostrzegane jest zjawisko masowego wyzbywania się szkół przez samorządy likwidujące je albo przekazujące w ręce stowarzyszeń. - Dzisiaj społeczność Sarbinowa oraz my pracownicy szkoły nie jesteśmy obserwatorami tego, co dzieje się na przełomie stycznia i lutego w kraju, ale na naszym terenie. To dzisiaj państwo radni po raz drugi będą decydować o losach naszej szkoły. Nie było nas tutaj 10 grudnia, jesteśmy dzisiaj, bo uchylona przez wojewodę uchwała o zamiarze likwidacji szkoły wydaje się nam nową szansą na ocalenie miejsca nauki 60 dzieci i pracy nauczycieli i pracowników obsługi. Wiemy też o negatywnej opinii kuratora w sprawie likwidacji szkoły, a to dla nas kolejny atut - mówiła Arleta Mrozińska.
Wyliczyła, że szkoła w Sarbinowie będzie czwartą z likwidowanych na terenie gminy w ostatnich latach. - Likwidując szkoły szukacie państwo rzeczywistych recept na poprawę sytuacji ekonomicznej naszej gminy, które w praktyce wymierzone są w pracowników oświaty, uczniów, rodziców oraz mieszkańców wsi. Pamiętajcie, że likwidując szkołę bierzecie na swoje sumienie nie tylko dalsze losy dzieci, pracowników, ale i decydujecie o przyszłości. Nie możecie rozgrzeszać swojego postępowania stwierdzeniem, że nic się nie stanie, bo tę szkołę poprowadzi stowarzyszenie, to wy ją likwidujecie, zamykacie. A to, czy ona będzie nadal istniała i funkcjonowała, będzie zasługą stowarzyszenia - mówiła dyrektor likwidowanej szkoły.
Podkreśliła, że przed stowarzyszeniem staną nowe, trudne i nieznane wyzwania. Wyraziła zdanie, że łatwo dobrać się do nauczycielskich zarobków mówiąc, że to nauczyciele generują koszty, że jeśli zatrudni się ich na podstawie kodeksu pracy, to szkoła będzie tańsza. Wobec takich argumentów przyznała, że nauczyciele są bezradni, mają jednak nadzieję, że to się zmieni w związku z zapowiadanymi kontrolami NIK-u organizacji gminnych sieci szkół i warunków kształcenia. Liczy, że dzięki kontroli nauczyciele i mieszkańcy dowiedzą się, jakie są realne oszczędności w związku z zamykaniem szkół. - Za chwilę głosowanie, a więc podejmiecie decyzję w sprawie likwidacji naszej szkoły. Wiemy, że jest to decyzja trudna, my to rozumiemy i wierzymy, że będziecie państwo przekonani o jej słuszności - zakończyła Arleta Mrozińska nagrodzona brawami przybyłej publiczności.
Przewodniczący Rady Miejskiej Ryszard Majchrzak przed przystąpieniem do podejmowania uchwał umożliwił wystąpienie mieszkance Sarbinowa Mieczysławie Muślewskiej. I ona mówiła w obronie szkoły w imieniu społeczności. - Chcę dziś raz jeszcze zaapelować do was, do serc i sumień, chcę prosić - odłóżcie na jakiś czas proces zamiaru likwidacji naszej szkoły. Czy zaoszczędzone na szkole naszej pieniądze warto przeznaczyć na wykonanie kawałka drogi czy chodnika? My jako mieszkańcy wsi zobowiązujemy się wypracować przez ten czas pewną kwotę pieniędzy, aby wchodząc w rolę organu prowadzącego szkołę mieć jakiś start, a nie być gołym - apelowała Mieczysława Muślewska.
Przyznała, że boją się tego zadania, czują się jak tonący statek, który wzywa na morzu pomocy. - Rado Miejska, pomóżcie nam. Głęboko wierzymy, że dziś, kiedy poznaliście wiele opinii o naszej szkole, znacie nasze zdanie i nasze zobowiązanie, a także nasze wielkie obawy, wasze ręce podniesione podczas podejmowania uchwały o zamiarze likwidacji naszej szkoły będą zgodne z tym, co każdy z was odczuwa, z tym, co każdy z was przemyślał z pełną rozwagą i świadomością - mówiła mieszkanka. Zapewniła, że przyjdzie taki czas, kiedy radni staną twarzą w twarz ze społecznością uczniowską i odpowiedzą sobie na pytanie, czy decyzja, jaką podjęli w głosowaniu, była słuszną. Mieszkańcy Sarbinowa swoją solidarność z Mieczysławą Muślewską wyrazili oklaskami.
Wystąpienia jednak nie spowodowały oczekiwanych przez sarbinowską społeczność zmian. W grudniowym głosowaniu za likwidacją było 9 radnych, przeciwnych było 3 i 3 się wstrzymało. Teraz za likwidacją było 10 radnych, 2 się wstrzymało od głosu, a 3 było przeciwnych. Przeciwni likwidacji był: Zdzisław Ludkiewicz, Jan Linette i Przemysław Kotula. Od głosowania wstrzymali się Teresa Rusiewicz i Bartosz Bembnista.
Radny Czesław Langowski odnosząc się do zaistniałej sytuacji przyznał, że uchylenie tak ważnej uchwały, jak uchwała o likwidacji szkoły, naraziło gminę na pewne perturbacje i wywołało nadzieję, że wojewoda i kurator nie chcą likwidacji szkoły. - W związku z tym mój wniosek, wiem, że są to sporadyczne sytuacje, ale bardzo proszę pracowników, którzy budują projekt uchwały, mamy też radcę prawnego, by dokładnie przeanalizować wszystkie paragrafy, aby takich sytuacji uniknąć. Radca prawny też może zapis skonsultować, by uchwała, która trafia na sesję, była starannie przygotowana - zaapelował Czesław Langowski.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1095 (6/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze