Zdaniem mieszkańca Kowalewa, to co jest między drogą krajową nr 5 a jego polem trudno nazwać rowem. Woda spływa z jezdni wprost na jego pole.
fot. Remigiusz Konieczka
Kowalewo, pole, Henryk Makaroński, GDDKiA, sąd, woda
Wygrał w sądzie, a woda jak leciała, tak leci
Po kilku miesiącach sprawy sąd przyznał rację mieszkańcowi Kowalewa. GDDKiA ma wypłacić mu odszkodowanie. Co z tego, skoro po obfitym deszczu na polu znów było wody po kostki.
Pod koniec ubiegłego tygodnia rów między drogą krajową a polem Henryka Makarońskiego w Kowalewie został w taki oto sposób pogłębiony
fot. Remigiusz Konieczka
Nie pierwszy raz rozmawiamy z Henrykiem Makarońskim z Kowalewa na temat zalewania jego pola, które przylega do drogi krajowej nr 5. Kiedy w 2008 roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad Oddział w Bydgoszczy wybudowała wysepkę spowalniającą, jezdnia została poszerzona w kierunku pola Henryka Makarońskiego. Ten twierdzi, że po przebudowie został spłycony rów przydrożny i przez to nie spełnia swojej funkcji. Oprócz tego szosa nie ma odpowiedniego odwodnienia i woda zamiast do rowu, przelewa się przez jezdnię na jego pole. Zastoje wodne powodują straty w płodach rolnych. Prośby kierowane do zarządcy drogi o zapewnienie odpowiedniego odwodnienie na nic się zdały. Zarządca drogi twierdził, że zalewanie pola to nie wynik złego projektu przebudowy drogi, a obfitych opadów, roztopów itp. W związku z tym Henryk Makaroński postanowił dochodzić swoich praw przed sądem. Chciał, by GDDKiA naprawiła to, co zepsuła i wypłaciła mu 7.000 zł odszkodowania za straty w uprawach.
Sąd w Szubinie wydał wyrok na korzyść mieszkańca Kowalewa. Zasądził od strony pozwanej, czyli GDDKiA Oddział w Bydgoszczy, 4.000 zł tytułem odszkodowania za poniesione straty. GDDKiA ma też uiścić koszty sądowe. Sąd podczas procesu powołał biegłych z dziedziny inżynierii drogowej. Pierwszy był Andrzej Nowicki, który stwierdził, że projekt przebudowy drogi krajowej nr 5 na tym odcinku nie przewidywał właściwego odprowadzenia wody z jezdni, co może doprowadzić do zalewania pola. GDDKiA kwestionowała prawidłowość wniosków biegłego i sąd powołał drugiego biegłego Apolinarego Teleżyńskiego, który wysnuł podobne wnioski. Sąd uznał, że obie opinie zostały sporządzone jasno, logicznie, wyczerpująco i nie zawierają wniosków sprzecznych ze sobą. Sąd uznał opinie za wiarygodne i uznał, że prace przy przebudowie drogi zostały przeprowadzone tak, iż nie zapewniają odpowiedniego odwodnienia. Dotyczy to projektowania i wykonania inwestycji. GDDKiA nie dołożyła należytej staranności zatwierdzając wadliwy projekt. Błąd został powielony w trakcie prac budowlanych.
Po uznaniu wniosków z opinii biegłych sąd powołał kolejnego biegłego, który określił straty wynikające z zalewania pola. Biegły Stanisław Tarasiuk oszacował straty, a na podstawie wyliczeń sąd nakazał GDDKiA wypłacić Henrykowi Makarońskiemu 4.000 zł.
Z tym wyrokiem mieszkaniec Kowalewa się nie zgadza. Twierdzi, że biegły źle oszacował jego wydajność z hektara, przez co rolnik otrzymał mniejsze odszkodowanie. Wydajność powinna być 4 tony zboża z hektara i 40% strat, a biegły wyliczył wydajność 1,5%. Poza tym sąd nie uznał lat 2008 i 2009, w których zalewało jego pole, a tylko lata 2010 i 2011. - A w 2012 i 2013 idzie ta sama klęska na te same grunty - zauważa Henryk Makaroński.
Mieszkaniec Kowalewa znów miał powody do zmartwienia. Obfite opady deszczu spowodowały zalanie jego pola. Woda sięgała po kostki. Rów był skoszony, ale trawa nie została uprzątnięta, co tamowało spływ wody płytkim rowem.
- Dzwoniłem do dyrekcji w Bydgoszczy, przyjechał jakiś kierownik i powiedział, że woda płynie prosto. A ja mu na to: „Jak woda może iść pod górę”? Ubrałem buty gumowe i wszedłem na pole. Pokazałem mu, ile jest wody. Sąd uznał, że zostało źle zrobione, zasądził odszkodowanie, a woda i tak leci - denerwuje się nasz rozmówca.
Adwokat mieszkańca Kowalewa Lucyna Libront-Kroczka wyjaśniła, że sąd nie mógł nakazać pogłębienia rowu, ponieważ była to sprawa o zapłatę. Należałoby założyć kolejną o nakazanie remontu. Henryk Makaroński odwołał się od wyroku sądu i czeka na odpowiedź. Odpowiedź i wyznaczenie terminu może nastąpić po kilku miesiącach. A woda jak leciała na pole, tak leci.
Pod koniec ubiegłego tygodnia rów przy krajowej piątce został nieco pogłębiony.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1117 (28/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze