Zarząd Gminnej Spółki Wodnej w Łabiszynie w kadencji 2015-2020
fot. Karol Gapiński
Łabiszyn, Gminna Spółka Wodna, składka, zarząd
Wyższe składki za meliorowane grunty
Wybrano zarząd Gminnej Spółki Wodnej w Łabiszynie na kadencję 2015-2020. Jego skład jest identyczny, jak poprzednio. Delegaci na zebraniu spółki przegłosowali również wysokość składki. Rolnicy, których grunty objęte są meliorowaniem, będą płacili w tym roku o 2 zł większą składkę od hektara, niż w 2014 r.
Delegatami na walne zgromadzenie Gminnej Spółki Wodnej w Łabiszynie są przedstawiciele wszystkich sołectw, a także gospodarstw wielkoobszarowych (np. Rol-Sad czy Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna), które funkcjonują w gminie. Janusz Słowiński, członek zarządu spółki, odczytując sprawozdanie z działalności za ub.r. przyznał, że był to trudny czas. W spółce jednak pracę miało około 10 osób i bieżące utrzymanie rowów melioracyjnych oraz ich udrażnianie było realizowane zgodnie z planem. Wszystko dzięki dotacjom pozyskiwanym z zewnątrz: od wojewody, z Urzędu Miejskiego, Powiatowego Urzędu Pracy, Urzędu Miejskiego w Łabiszynie czy Starostwa Powiatowego w Żninie. Dzięki temu można było realizować m.in. prace na rowach w Ostatkowie, Władysławowie czy też Wielkim Sosnowcu.
ZYSK, A NIE STRATA
Zdzisław Jóźwiak z Zarządu Wojewódzkiego Spółek Wodnych w Bydgoszczy pochwalił łabiszyńską spółkę, bo realizowała ona działalność za kwotę rzędu 345.000 zł biorąc pod uwagę wszystkie dotacje zewnętrzne, przy czym składki własne od rolników to kwota rzędu tylko 40.000 zł. Ze sprawozdania wynikało, że koszty samych wynagrodzeń wraz z VAT-tem wyniosły blisko 287.000 zł. Planowane składki w 2014 r. miały przynieść dokładnie 40.007 zł, a według sprawozdania udało się ściągnąć z tytułu składek bieżących i wcześniejszych zaległości 34.346 zł.
Delegaci Gminnej Spółki Wodnej w Łabiszynie w tajnym głosowaniu wybrali zarząd tejże spółki na kolejną, pięcioletnią kadencję
fot. Karol Gapiński
Pozostawało do ściągnięcia 26.520 zł. Komisja rewizyjna spółki pozytywnie oceniła sprawozdanie. Delegaci, których przybyło na zebranie 14, co stanowi 82% całego zgromadzenia, przyjęli sprawozdanie jednogłośnie.
Doceniona została współpraca spółki z Urzędem Miejskim. Również burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek pochwalił zarząd spółki, bo w 2014 r. udało się wypracować zysk. - Wprawdzie jest to tylko nieco ponad 100 zł (dokładnie był to zysk w wysokości 120,88 zł - przypis kg), ale zawsze to zysk, a nie strata i życzyć sobie należy, żeby w trudnych dla rolnictwa czasach każdy ten zysk wypracowywał. Dodam, że my, jako gmina staramy się zlecać spółce wszystkie prace na przepustach na drogach gminnych. Zlecaliśmy również Gminnej Spółce Wodnej, nie szukając innych wykonawców, uporządkowanie terenu wokół Nowego Rynku. Są oczywiście środowiska, z których docierają sygnały, że spółka coś źle zrobiła, zbyt mało albo w ogóle. Jednak przy takich środkach, jakimi ona dysponuje, wszystkiego od razu zrobić się nie da. Mam nadzieję, że i w kolejnym roku spółka nie będzie pod kreską - powiedział Jacek Idzi Kaczmarek. Ponadto włodarz gminy zapowiedział, że będzie starał się sugerować Powiatowemu Urzędowi Pracy w Żninie, aby środki na roboty publiczne były kierowane właśnie do Gminnej Spółki Wodnej, z tego względu, że ta praca daje wymierne efekty. Mogą ją wykonywać osoby bez specjalnych kwalifikacji, dzięki czemu efekty są widoczne od razu - bez szkoleń i wielkich przygotowań. Są to także efekty społeczne, gdyż następuje aktywizacja tych, którym ona jest najbardziej potrzebna.
Później, gdy burmistrz opuścił już salę posiedzeń, delegat spółki i w jednej osobie radny gminy Zenon Mikuła powiedział, że to dobrze, iż gmina pomaga spółce, ale też nie ma w tym nic nadzwyczajnego. - No ja sobie nie wyobrażam, żeby burmistrz robił inaczej, niż postępuje. To jest w interesie gminy. Jeśli pola nie będą należycie meliorowane, to przy większych opadach zostaną zalane. I odwrotnie, gdy będzie susza, to tym bardziej zostaną przez nią dotknięte. A to są pola naszych rolników - podatników gminy. Jeśli te pola zostaną zalane, to zaraz rolnicy składać będą wnioski o umorzenia podatku, więc dochód gminy będzie spadał - stwierdził Zenon Mikuła.
NOWY - STARY ZARZĄD
W tym roku minęła kadencja zarządu GSW w Łabiszynie. Dlatego zebranie miało charakter również wyborczy. Swój akces do prac w zarządzie w kadencji 2015-2020 zgłosili w komplecie dotychczasowi jego członkowie. Było ich 5. Szóstym kandydatem został Edmund Słomowicz. Początkowo chciał on przedstawić jako kandydata do zarządu innego mieszkańca. Edmundowi Słomowiczowi chodziło o to, ażeby był to kandydat z Jabłowa Pałuckiego, ponieważ na tym terenie przebiega spora długość rowów melioracyjnych. Ostatecznie Edmund Słomowicz usłyszał, że tym kandydatem może być on jako delegat. Tak też się stało, ale Edmund Słomowicz w wyborach uzyskał tylko 2 głosy. Najmniej z szóstki kandydatów, a wybierano tylko pięciu. Dlatego w nowej kadencji zarząd spółki będzie wyglądał tak samo, jak dotychczas. Prezesem został Zenon Zieliński, jego zastępcą Daniel Kufel, a członkami Janusz Słowiński, Witold Proch i Waldemar Piechowiak.
SKŁADKA WYŻSZA O 2 ZŁ
Jeszcze przed zebraniem zarząd spółki przygotował projekt nowych stawek opłat od właścicieli gruntów objętych systemem melioracji. Ta propozycja to 32 zł/1 ha meliorowanego terenu oraz 22 zł od użytkujących do 0,5 hektara terenu objętego systemem melioracyjnym. Są to składki roczne. Ta propozycja oznaczała podwyżkę o 1 zł w stosunku do stawek obowiązujących dotychczas. Kierownik spółki Renata Kwiatkowska przypomniała, że w zeszłym roku stawka nie była podnoszona. Z kolei prezes Zenon Zieliński poinformował, iż zwiększenie stawki o 1 zł podniosłoby planowane dochody z tego tytułu w skali całej gminy o około 1.000 zł.
Zenon Mikuła zauważył, iż przez 2 lata składka nie była podnoszona i może to jest błąd. Po pierwsze dlatego, że nawet stopa inflacji jest dużo wyższa, niż zaledwie kilka setnych procenta proponowanej podwyżki. Po drugie, według Zenona Mikuły spółka wodna tak naprawdę należy do rolników i to, co oni do niej wpłacają, wraca do nich z korzyścią. Jego zdaniem nawet o 5 zł więcej nie byłoby wygórowaną składką, jeśli te pieniądze są należycie spożytkowane.
Renata Kwiatkowska oznajmiła, że wcześniejsze doświadczenia pokazują, iż propozycje każdej podwyżki składki rodziły głosy oburzenia delegatów. Z kolei Sławomir Chróśniak stwierdził, że lepiej jest podwyższać mniej, choćby co roku, niż więcej co kilka lat. - Ponadto wyższa składka może spowodować mniejszą ściągalność - powiedział ów delegat spółki z terenu Jabłówka. Natomiast Maria Jabłońska, delegatka z Łabiszyna Wsi stwierdziła, że ona zgadza się tylko na złotówkę więcej niż dotychczas z tytułu składki. - Na więcej mnie nie stać. Podnosić można, ale mało, nawet co roku - podzieliła zdanie Sławomira Chróśniaka.
Padł wniosek, żeby przegłosować składki nie o złotówkę, a o 2 zł wyższe, niż do tej pory. W trakcie tego głosowania Maria Jabłońska opuściła salę. Edmund Słomowicz pozostał, ale wstrzymał się od głosu. Pozostali delegaci przegłosowali nowe składki. W 2015 r. zatem wyniosą one 33 zł/1 ha meliorowanego terenu i 23 zł od użytkujących do 0,5 ha.
BÓBR JEST ZMYŚLNY, CWANY I WYCHODZI NOCĄ
Delegaci na koniec przeszli do dyskusji na temat zagrożeń, które w systemie melioracji stwarza rosnąca populacja bobrów. Renata Kwiatkowska poinformowała w odpowiedzi na pytania z sali obrad, że spółka odpowiada na zgłoszenia konkretnych problemów powstających wskutek działalności bobrów. Poza tym pracownik spółki Ryszard Latowski też objeżdża cały teren i sprawdza na bieżąco, czy bobry nie pozostawiły śladów swojej negatywnej działalności. Konieczność interwencji pani kierownik łabiszyńskiej spółki sygnalizuje w Kujawsko-Pomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych.
Sławomir Chróśniak zaproponował, ażeby pisać do rządu, by ten godził się na odstrzał części populacji bobrów. Z kolei Zenon Mikuła stwierdził, że potrzebny jest wręcz nakaz dla kół łowieckich, który nakładałby obowiązek odstrzału.
- Chcę zauważyć, że myśliwi różnie do tego podchodzą. Bóbr jest zmyślny i cwany, i wychodzi nocą. Trzeba na niego się też w nocy długo czaić. Muszą być nakazy na bobra, bo myśliwi tego mięsa ani skóry nie chcą - stwierdził Zdzisław Jóźwiak.
Goszczący na zebraniu przedstawiciel Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, Krzysztof Dulski stwierdził, że w sprawie bobrów musiałyby być podjęte uchwały nie tylko w jednej gminie Łabiszyn, ale w szeregu gmin, tak żeby to dało podstawy do dalszych działań, już na szczeblu europejskim. Takich, które przyniosą zmianę obowiązujących przepisów.
Delegaci zgodzili się w tej kwestii. Uważają oni, że nie tylko przyroda się liczy, ale też człowiek. Padły stwierdzenia, że nie można doprowadzić do tego, czego chciałaby Unia Europejska, mianowicie do takiej sytuacji, że Polska będzie tylko skansenem Europy, a nie terenem, na którym żyją i gospodarują ludzie.
Zgodnie z sugestiami Zdzisława Jóźwiaka i Krzysztofa Dulskiego, na koniec delegat Sławomir Chróśniak zawnioskował do zarządu spółki, aby wyjść z propozycją do burmistrza i Rady Miejskiej. Polegać ma ona na skierowaniu zaproszenia na sesję Rady Miejskiej w Łabiszynie do eksperta lub ekspertów w sprawach populacji bobrów i zagrożeń dla rolnictwa z nią związanych. Może to być jakiś specjalista z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Takie zaproszenie ma być przyczynkiem do dalszej dyskusji i podjęcia konkretnych kroków w sprawie bobrów, które żerują w Noteci i na nadnoteckich łąkach.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1203 (9/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze