Reklama

Za niesegregowane dużo, za segregowane też

Radna Anna Borkowska zapewniła burmistrza, że często odnosi wrażenie, że PSL w rządowej koalicji ma tyle samo do powiedzenia, co w Radzie Miejskiej w Kcyni

       fot. Sylwia Wysocka

Śmieci, Kcynia, śmieci, burmistrz, odpady, segregacja
     Za niesegregowane dużo, za segregowane też
     - Ani burmistrz, ani Rada Miejska w Kcyni nie są sprawcami zamieszania w sferze zbiórki odpadów, ale konsekwencje spadną na nas. Proponowana przeze mnie kwota jest kompromisem - stwierdził burmistrz Kcyni. PSL miało inną propozycję.

     Na sesji Rady Miejskiej w Kcyni padły trzy propozycje wielkości opłat za odpady komunalne. Pierwsza z nich to stawki wyliczone przez profesjonalną firmę, jakie spowodują samofinansowanie się systemu gospodarowania odpadami komunalnymi; propozycja ta wynosiła 19 zł od osoby miesięcznie za odstawianie odpadów niesegregowanych i 14 za odpady segregowane. Burmistrz Piotr Hemmerling zaproponował radnym niższe stawki - 10,50 za odpady segregowane i 15 zł za niesegregowane. Ryszard Hanioszyn w imieniu klubu radnych Polskiego Stronnictwa Ludowego proponował, by przyjąć stawki 9 zł przy selektywnej zbiórce oraz 18 zł przy odbiorze odpadów zmieszanych.
     Burmistrz przed podjęciem uchwały przyznał, że uchwała, która stanowić będzie o stawce, jaką zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami Rady ponosić będzie każdy obywatel gminy za odbiór odpadów komunalnych, jest jedną z najważniejszych w tej kadencji. - Jest to zadanie niezwykle trudne, skomplikowane, zadanie, do którego przygotowywaliśmy się od wielu miesięcy. Świadomość nieuchronności wejścia w życie tej ustawy powodowała, że im bliżej konkretów, tym więcej rodziło się wątpliwości po obu stronach. Cały czas bazujemy na wiedzy i rozwiązaniach teoretycznych - powiedział burmistrz, podał też stawki wyliczone przez specjalistyczną firmę - 19 i 14 zł od osoby za miesiąc. Te stawki zrodziły szum na sali, zwłaszcza wśród sołtysów i mieszkańców. Bogusława Piasecka, sołtys Dobieszewka, uznała owe stawki za niemożliwe.      Burmistrz zapewnił, że gdyby od niego zależała wysokość, to ustanowiłby 1 zł albo 2 zł, gdyby gminę stać było na to. - Nie wiem, czy te stawki wyliczone są bardzo solidnie, ale domniemywać muszę, że tak. Podobne stawki zostały zaproponowane w gminie Sadki, Nakło, gdzie ta sama firma przygotowywała kalkulację. Biorąc pod uwagę poziom materialny, poziom finansowy gminy Kcynia, z wielkim ryzykiem, bo nie wiem, jak się to skończy, proponuję przegłosowanie stawek 15 zł za niesegregowane i 10,50 za segregowane. Proszę policzyć od mieszkańców zobowiązanych płacić za śmieci różnicę od 19 zł do 15 zł, co przy blisko 14.000 mieszkańców daje kwotę 57.000 mniej w skali miesiąca, w skali roku ponad 670.000 zł. Analogicznie należy przeliczyć też zmniejszenie kwoty przy śmieciach segregowanych - tłumaczył Piotr Hemmerling. Zapewniał, że są to liczby, których nie da się schować w budżecie. Przyznał, że dla konsumenta każda stawka będzie za wysoka. - To nie jest rzeczywistość wirtualna, tylko materialna, gdzie krzyczenie nic nie pomoże, bo liczby będą mówiły za siebie. Nie zgadzam się również z założeniami tej ustawy. To koalicja PO i PiS wprowadziła w sposób bezwzględny te zasady bez dyskusji i z niedopuszczeniem nowelizacji ustawy, mimo zgłaszanych poprawek przez inne ugrupowania - mówił włodarz. Za taką formę próby nowelizacji podał dążenia do dopuszczenia możliwości prowadzenia zadania bez przetargu przez lokalne firmy komunalne. Ustawa preferuje duże firmy z potężnym kapitałem i potencjałem. - Moja propozycja finansowego uzasadnienia w stosunku do kalkulacji firmy specjalistycznej nie ma. Zamierzamy oszczędzać mocno na administracji, nie powołujemy nowego referatu do zagospodarowywania odpadów komunalnych, jak w innych samorządach, tylko robimy to w ramach posiadanych sił - mówił burmistrz. Według burmistrza, egzekwowanie opłat będzie trudnym zadaniem, i z tym problemem będzie trzeba się zmierzyć.
     Burmistrz zaznaczył, że przed rozstrzygnięciem przetargu gmina nie wie, za ile firma odbierze śmieci, jakie stawki typować będą przetargowi oferenci. Zgodnie z wymogiem ustawodawcy, gminy do końca grudnia musiały ustalić stawkę za odpady komunalne. Jednak ustawa przewiduje zmianę stawki za gospodarowanie odpadami komunalnymi.
Po wystąpieniu burmistrz zwrócił się do radnych o przyjęcie proponowanych przez niego stawek.
     Maria Łyszczarz, sołtys Dziewierzewa, zwróciła uwagę, że już teraz mieszkańcy stosują segregację odpadów w pojemnikach, jakie mają na wsi ustawione, ale bulwersują się tym, że przy odbiorze wysegregowane odpady są mieszane. - Jako mieszkańcy domagamy się rzetelnej segregacji u odbiorcy. Mieszkańcy chcą mieć świadomość, że śmieci przez nich segregowane dalej są też segregowane, a nie mieszane na samochodzie odbierającym - mówiła sołtys Dziewierzewa.
Radny Dariusz Kurdelski przyznał, że kolejność wskazana w ustawie wydaje mu się bezsensowna, bo najpierw każe się Radzie ustalić kwotę, a dopiero później odbywać się będzie przetarg. - Daje to dużym firmom możliwość ustawienia się pod daną gminę z ofertą. Jeśli ustalimy niższą kwotę, możemy utopić budżet. Uważam, że musimy dobrze wymierzyć z tą kwotą, bo w tej chwili jest to strzał i dlatego też proponuję kwotę sugerowaną przez burmistrza - stwierdził radny.
     Radna Marzena Winiaszewska pytała, czy wzorem Mroczy nie należy zastanowić się nad stawką dla rodzin wielodzietnych i proporcjonalnie ją obniżyć. Radca prawny Dominika Narewska tłumaczyła, że ustawa obecnie nie zezwala na takie rozgraniczanie.
     Radny Ryszard Hanioszyn przyznał, że w stosunku do odpadów niesegregowanych nie ubolewałby, gdyby stawka za niesegregowane śmieci była wyższa nawet o 100%, jak przewiduje ustawa. - Ta stawka nie musi być obciążeniem społecznym, natomiast obciążeniem niewątpliwie jest stawka ustalona na śmieci segregowane. Skoro nie można różnicować kwoty na rodziny wielodzietne, przy założeniu, że też odsetek osób nie będzie płacić, co jest wykazane w kalkulacji, a ciężar przerzucony jest na płatników, to zaryzykujmy stawkę 9 zł, a 18 niesegregowanych, bo one nie będą obciążeniem dla społeczeństwa, bo wystarczy segregować. Zawsze możemy tę cenę zmodyfikować. Dziś jakiś odsetek nie ma w ogóle pojemników na śmieci, po wprowadzeniu ustawy każde gospodarstwo będzie płatnikiem - mówił Ryszard Hanioszyn.
     Burmistrz zapewnił, że nikogo nie trzeba przekonywać do niższych stawek, jednak on, jako burmistrz, musi być odpowiedzialny za pokrycie rzeczywistych kosztów funkcjonowania systemu. - Pieniądze od obywatela wpłacane będą co miesiąc do Urzędu, a rachunki za odbiór i składowanie śmieci płacić będzie gmina. Jeśli w systemie zabraknie pieniędzy, to górka będzie rosła, nie możemy zgodzić się na świadome robienie deficytu. Jeśli będą warunki do tego, żeby zmniejszyć te opłaty, to je zmniejszymy, ale na starcie nie fundujmy sobie dodatkowego kłopotu. Rozumiem prawo opozycji, ale apelował pan, by stawki ustalić poza podziałami - stwierdził burmistrz.
     Daniel Olszak zapewnił, że od nowego roku wzrosną ceny odbioru nieczystości, bo rosną stawki na wysypisku w Rozwarzynie. Dodał, że przy rodzinach wielodzietnych opłata za śmieci będzie znacznym obciążeniem i jeśli ustawa w przyszłości na to pozwoli, to będzie można zróżnicować cenę w zależności od liczby osób w rodzinie. - Na chwilę obecną takiego prawa nie mamy i pozostaje nam podjąć pewną rękawicę, mamy furtkę i będziemy mogli zredukować czy też podnieść podejmowaną dziś kwotę - powiedział wiceburmistrz.
     O to, czym gmina ryzykuje ustalając przed przetargiem kwotę 9 zł za śmieci segregowane, pytała radna Anna Borkowska. Na to pytanie odpowiedział jej zastępca burmistrza: - Tym, że później tej kwoty nie podniesiecie. Radna pytała, ile gospodarstw domowych ma podpisane obecnie umowy na wywóz śmieci, bo uważa, że kwota powinna być niższa, kiedy opłatą objęci zostaną wszyscy mieszkańcy. Podtrzymała propozycję 9 zł za segregowane i 18 zł za niesegregowane odpady. - Co nam zależy - jeśli ktoś nie będzie chciał segregować, to niech płaci więcej - mówiła Anna Borkowska. Prezes ZGKiM Henryk Grobelny poinformował, że obecnie około 65% gospodarstw domowych ma podpisane umowy na odbiór nieczystości z ZGKiM, pozostali mają umowy zawarte z innymi firmami, bądź nie mają ich w ogóle.
     Sołtys Bogusława Piasecka pytała, co z rodzinami, które już dziś nie płacą, a dojdzie jeszcze większe obciążenie i dlaczego mieszkańcy, którzy płacą, mają być obarczani za tych, którzy nie płacą i śmieją się z tych, którzy regulują należności. Dominika Narewska zapewniła, że opłata ta ściągana będzie jak podatek - wydana zostanie decyzja, odda się sprawę do Urzędu Skarbowego i on ściągnie należność. - Co zrobimy - zabierzemy mieszkańca i tworzyć będziemy kolejnych bezdomnych? - pytała zdenerwowana Bogusława Piasecka.
     Burmistrz zapewnił, że opłata skalkulowana 19 i 14 zł zakładała w sobie element nieściągalności. - Winnym tego zamieszania jest rząd, my musimy ustawę karnie realizować, na nas zostało to zrzucone. Pamiętajcie, kto tę ustawę nam stanowił i apeluję do radnych PSL, do Anny Borkowskiej jako działaczki PSL, o opamiętanie się w krytyce tych działań, które podejmujemy, bo nie słyszałem, żeby ta partia apelowała, że ustawa bije w najbiedniejszy szczebel społeczeństwa- mówił Piotr Hemmerilng. - My jako członkowie tu na dole nie zawsze mamy wpływ na politykę rządzących. Też jest pan w SLD i nie zawsze pan też się pewnie zgadza z decyzjami góry - odpowiedziała Anna Borkowska.
     Ryszard Hanioszym zaznaczył, że segregowana część odpadów będzie sprzedawana, bo na recyklingu się zarabia.
     - Kujawsko-Pomorskie jest na ostatnim miejscu jako województwo o najniższych zarobkach w kraju i pytam, ile rodzin to wytrzyma. Wywóz nieczystości ciekłych, wywóz nieczystości stałych, ile procent pensji będzie trzeba poświęcić na to, żeby spełnić zachcianki, ile rodzin to wytrzyma? Do tej pory płaciłem za śmieci 55 zł na dwa miesiące, teraz przy sześcioosobowej rodzinie zapłacę ponad 60 zł miesięcznie. Czy to znaczy, że do mojej rodziny przez ten czas dotowano jeszcze raz tyle, że teraz o tyle wzrosną stawki? Podejrzewam, że za chwilę firmy lokalne będą zwalniały osoby zajmujące się do tej pory wywozem śmieci, bo ustawa jest pod duże koncerny z kapitałem zagranicznym, a tych małych chce się wyniszczyć. Ustalając dziś wysokie stawki dajemy furtkę startującym do przetargu - mówił Andrzej Solarczyk, sołtys Sipior.
     Dariusz Kurdelski zapewnił, że już dziś wie, że najbardziej będą się burzyły rodziny, które mają jeden mały pojemnik na 10 osób i odstawiają go dwa razy w miesiącu. - Ja liczę i zapłacę przy kwocie 10,50 to samo, co płacę teraz, pytam kolegi radnego - zapłaci tyle samo albo i mniej, ale my produkujemy śmieci. Dzisiaj przy mojej trzyosobowej rodzinie wychodzi po 12 zł na osobę, koledze około 13 zł na osobę- mówił radny.
     Sołtys Karmelity Michał Celi nie zgadzał się z opinią radnego Kurdelskiego, że na wsi produkuje się taką samą ilość śmieci, jak w mieście: - Pan obierki wrzuci do śmietnika, my damy zwierzętom, palę drewnem, popiół mogę wyrzucić na pole, na wsi dużo odpadów nie ma, ja przy 5-osobowej rodzinie zapłacę o 100% więcej za śmieci i dużo tych, co płacą, zastanawia się, czy płacić dalej - mówił sołtys Karmelity. Dariusz Kurdelski zapewniał, że chleb, obierki daje do skarmienia, papier do spalenia, śmieci segreguje, a pomimo to je ma.
     Ostatecznie za przyjęciem propozycji Ryszarda Hanioszyna 9 zł za śmieci segregowane i 18 za niesegregowane opowiedziało się 5 radnych, 9 było przeciwnych. Za propozycją burmistrza stawek 10,50 i 15 zł było 9 radnych, a 5 było przeciwnych.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1090 (1/2012)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości