Janusz Kończal pokazał nam jeden z 5 nowych kotłów w blokach w Cerekwicy
fot. Karol Gapiński
Osiedle, Cerekwica, kotły, ciepła woda
Zadowolenie w kotłach
Przez wiele miesięcy ubiegłego roku informowaliśmy o problemach mieszkańców osiedla w Cerekwicy z ogrzewaniem. Zamknięta została dotychczasowa zbiorcza kotłownia. Z trudnościami ukończono budowę osobnych kotłowni dla 5 bloków. Regularne ciepło pojawiło się w mieszkaniach długo po tradycyjnej inauguracji sezonu grzewczego. Dzisiaj sytuacja z punktu widzenia lokatorów wygląda już dobrze. Nie narzekają.
Przypomnijmy, że od początku lipca ub.r. działa na osiedlu w Cerekwicy 5 wspólnot. Ich blokami administruje zarządca ze Żnina Krzysztof Jóźwiak. Większość członków wspólnot mieszkaniowych była za wypowiedzeniem umów na dostarczanie ciepła i podgrzewanie wody przez firmę Vapo. Ta zaś czyniła to wcześniej przy pomocy jednej zbiorczej kotłowni na pelety.
Po wypowiedzeniu umowy z Vapo Krzysztof Jóźwiak otrzymał upoważnienie wspólnot do podjęcia kroków w celu wybudowania osobnej dla każdego bloku, częściowo automatycznej kotłowni na ekogroszek. Przypomnijmy także, że na te inwestycje został zaciągnięty kredyt bankowy. Ostatecznie z tego powodu fundusz remontowy wzrósł o dodatkowe 2 zł za 1m2 powierzchni, tylko po to, aby można było realizować obsługę kredytu. Spłata kredytu przewidziana jest na 12 lat. Koszt całkowity jednej kotłowni to 160.000 zł.
Pod koniec lata ub.r. do dzieła przystąpiła w Cerekwicy firma Pobud z Bydgoszczy, która otrzymała zadanie budowy 5 kotłowni. Trzeba było zaadaptować piwnice (m.in. zmienić poziom podłogi), wykuć otwór do wsypywania opału i zainstalować nowe piece oraz rury.
Natalia i Kuba Kończalowie mieszkający na osiedlu bloków w Cerekwicy są zadowoleni, bo z kranu o każdej porze dnia i nocy leci ciepła woda. Jeszcze niedawno tak nie bylo.
fot. Karol Gapiński
Tymczasem od 1 września nie obowiązywała już umowa z Vapo, a Spółdzielnia Mieszkaniowa Kłos w Cerekwicy, która dawniej zarządzała osiedlem, znajdowała się w stanie upadłości. W blokach nie było wówczas ciepłej wody i nie było ogrzewania w mieszkaniach. Temperatura w lokalach mieszkalnych nocami sięgała najwyżej 15 stopni Celsjusza, chyba że ktoś dogrzewał mieszkanie grzejnikami elektrycznymi. Wiadomo, że opłaty wówczas znacznie rosną, jednak wielu mieszkańców z tym się godziła i było zadowolonych, że umowa z Vapo została wypowiedziana.
Już w trakcie budowy nowych kotłowni okazało się, że odbywało się to bez stosownych pozwoleń starosty żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka. Sprawą zajął się powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Żninie Zbigniew Napierała. Roboty wstrzymano. Był już październik i teoretycznie powinien trwać okres grzewczy. Mieszkańcy bloków w Cerekwicy jednak marzli. Spali w kurtkach z polaru i w skarpetkach. Wodę do kąpieli musieli grzać na kuchenkach, bo z kranów leciała wyłącznie zimna. Niektórzy dogrzewali mieszkania grzejnikami elektrycznymi, ale nie wszystkich było na to stać.
Inspektor nadzoru budowlanego nakazał zarządcy doprowadzenie do stanu zgodnego z przepisami i warunkowo zezwolił dokończyć budowę kotłowni, mając na uwadze to, że ludzie marzną w mieszkaniach. Na krótko przed świętami Bożego Narodzenia nowe kotłownie dla 5 bloków oddane zostały do użytku.
Do obsługi wszystkich kotłowni wynajęta została firma Jarosława Wesołka z Bożejewiczek. Pomocnikiem palacza został Andrzej Kończal z tej firmy. Gdy ma dużo obowiązków, pomaga mu na osiedlu w Cerekwicy jego tata Janusz Kończal.
Na początku kwietnia mieszkańcy bloków w Cerekwicy są w większości zadowoleni z nowego ogrzewania. Tak przynajmniej wynika z kilku rozmów, które przeprowadziliśmy w ostatni poniedziałek na osiedlu.
Jeden palacz obsługuje wszystkie kotłownie. Wsad ekogroszku do kotłów odbywa się dwukrotnie. Rano między 7:00 a 8:00 i przed wieczorem około 18:00 palacz wrzuca do zbiorników podawczych łącznie pięć do sześciu 25-kilogramowych worków w tych blokach, gdzie straty ciepła są mniejsze. W pozostałych blokach jest to 8 worków. Różnice wynikają z dociepleń wykonanych na niektórych blokach. Wszystkie bloki mają po 18 mieszkań. Kocioł jest łatwy w obsłudze, bo po ustawieniu oczekiwanej temperatury automatyczny system sam decyduje, ile należy pobrać opału ze zbiornika podawczego. W najbardziej mroźne dni zużycie węgla było dwukrotnie wyższe. Kotły są ustawione na 65, a podgrzew wody na 39 stopni Celsjusza. Kotły są też podłączone do tzw. pogodynki, której zadaniem jest rejestrowanie temperatury powietrza na zewnątrz. Dzięki temu kocioł dostosowuje swoją pracę do pogody. Temperatura w mieszkaniach wynosi 24 stopnie Celsjusza, gdy grzejniki są odkręcone. Temperaturę w mieszkaniu można zmniejszyć poprzez regulację w grzejnikach.
Mieszkańcy osiedla płacą za ogrzewanie od 1 m2 powierzchni ogrzewanej. Rachunki nieco wzrosły. Jednak, jak usłyszeliśmy od lokatorów, godzą się z tym, bo przyczyną jest przede wszystkim fakt, iż muszą spłacić kredyty wzięte na budowę nowego systemu grzewczego. Dla przykładu spytaliśmy jedną z lokatorek, jak wyglądał jej czynsz w czasie ogrzewania ze zbiorczej kotłowni, a jak wygląda teraz. Powiedziała nam, że za mieszkanie o powierzchni 43 m2 płaciła czynsz około 400 zł miesięcznie przy poprzednim systemie ogrzewania. Teraz płaci 550 zł. Jednak obecnie w tę kwotę jest wliczone ciepło, ciepła woda i zimna woda, koszty zarządzania oraz spłata kredytu zaciągniętego na kocioł. Poprzednio zaś oprócz 400 zł za ciepło i ciepłą wodę oraz koszty zarządzania, osobno - jak i pozostali mieszkańcy - musiała rozliczać się z WiK w Żninie za zimną wodę.
Jak powiedziała Natalia Kończal, najważniejsze jest to, że można się zawsze w gorącej wodzie umyć i ścianom nie grozi grzyb, bo teraz są należycie ogrzane. Dowiedzieliśmy się jednak, że pewnym problemem jest jeszcze dowóz i zrzucenie worków z węglem do kotłowni. Chodzi o to, że nie zawsze samochód dostawczy może dojechać na tyle blisko, by sprawnie zrzucić ładunek nie niszcząc przyblokowych trawników. W efekcie worki trzeba nosić dalej, niżby się chciało. Usłyszeliśmy też od mieszkańców, że trzeba pomyśleć o składzie na szlakę z kotłów. Z jednego na dobę palacz wynosi 2 wiadra szlaki. Trzeba ją gdzieś składować przed wywiezieniem i według mieszkańców o tym należy pomyśleć przed następną zimą.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1104 (15/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze