W sprawie o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem były hodowca cieląt w Zrazimiu został uznany winnym zarzucanych mu czynów. Jednak wymiar kary, którą otrzymał, nie satysfakcjonuje jego brata. Ten zapowiada, że będzie chciał oskarżyć Sylwiusza C. z powództwa cywilnego o zagłodzenie innych zwierząt, które w akcie oskarżenia w tej sprawie nie zostały uwzględnione.
Dariusz C., brat skazanego Sylwiusza uważa, że wczorajszy wyrok jest zbyt łagodny. - „Zamierzam pozwać brata z oskarżenia prywatnego, albo mówiąc wprost byłego brata, bo on już nie jest mi bratem. On zagłodził nie 4 a w moim mniemaniu kilkadziesiąt cielaków, a do tego zmarnował psy“ - mówił wychodząc z sądu Dariusz C. fot. Karol Gapiński Wczoraj (19 kwietnia) po południu w Sądzie Rejonowym w Żninie został opublikowany wyrok w sprawie Sylwiusza C., oskarżonego o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. O sprawie pisaliśmy w ostatnich miesiącach kilkakrotnie. Sylwiusz C. był oskarżony o zagłodzenie cieląt w prowadzonej przez siebie hodowli w Zrazimiu (gm. Janowiec). O tym, że mógł się dopuszczać tego czynu opinia społeczna i organa ścigania dowiedziały się na początku września ub.r. Stało się to w efekcie wizyty w Zrazimiu Dariusza C. i Stefana C., odpowiednio brata i ojca obecnego właściciela tego gospodarstwa, którzy obecnie już tam nie mieszkają. W obejściu znajdowały się padłe cielaki, rozkładające się w panującym wówczas upale. W powietrzu unosił się fetor, a na terenie gospodarstwa walały się kości.
Sędzia Robert Tuchciński po wysłuchaniu świadków, którymi byli członkowie rodziny oskarżonego oraz specjaliści weterynaryjni związani ze sprawą uznał, że Sylwiusz C. jest winny zarzucanych mu czynów.
W ocenie sądu wina Sylwiusza C. nie budzi wątpliwości. Potwierdzają ją zeznania pracowników weterynarii oraz dowody w sprawie w postaci szczątków zwierząt i odnalezionych kolczyków do znakowania cieląt. Sylwiusz C. był już ponadto karany w przeszłości. Dodatkowo o tym, jaki wydźwięk ma sprawa decyduje w ocenie sądu to, że cielęta padły śmiercią głodową.
Uznając Sylwiusza C. winnym sędzia Robert Tuchciński wymierzył mu karę 1 roku ograniczenia wolności. Jednocześnie Sylwiusz C. ma obowiązek świadczyć w czasie trwania kary prace na cele społeczne w ilości 24 godziny na miesiąc. Poza tym Sylwiusz C. otrzymał zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt na okres 5 lat.
Wyrok jest nieprawomocny, stronom przysługuje możliwość odwołania, ale nie udało nam się dowiedzieć, czy któraś z tych stron rozważa chęć apelacji od wyroku. Na jego wczorajszej publikacji nie było bowiem ani przedstawiciela prokuratury, ani Sylwiusza C. lub jego pełnomocnika. Zresztą były hodowca w trakcie całego procesu takiego pełnomocnika nie miał.
Na odczytaniu wyroku pojawili się natomiast brat i siostra oskarżonego, którzy wcześniej zeznawali przeciwko niemu. Spóźniła się natomiast i nie usłyszała tego wyroku była żona Sylwiusza C., która wcześniej również zeznawała przed sądem i była jedynym świadkiem, który starał się tłumaczyć postępowanie Sylwiusza C. trudną jego sytuacją i osamotnieniem w wykonywaniu trudnych obowiązków hodowcy po ich rozwodzie. Zeznawała wtedy, że nie miał on pomocy ze strony swojej rodziny i według niej na relacjach między byłym mężem a jego rodzicami i rodzeństwem ciążą sprawy majątkowe.
Dariusz C., brat oskarżonego wyraził zgodę na publikację swego zdjęcia, natomiast nazwiska nie podajemy, gdyż jest ono takie samo, jak nazwisko skazanego Sylwiusza C. Po usłyszeniu wyroku i wyjściu z sądu Dariusz C. był zbulwersowany zbyt niskim wymiarem kary, którą sąd wymierzył jego bratu. - Ja dzisiaj specjalnie przeglądałem w Internecie różne sprawy o znęcanie się nad zwierzętami i znalazłem, że wyroki za samo zabicie psa były o wiele cięższe, nawet 8 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. A tutaj przecież było kilkadziesiąt zwierząt, jak wynika z ilości odnajdowanych kolczyków i kości. Szkoda, że prokuratura tylko cztery cielaki w akcie oskarżenia wyliczała, bo było tych zwierząt więcej. Ale może to i lepiej, że tak się stało, bo ja wiem, że dwa razy za to samo sądzić nie można, a mam zamiar pozwać na drodze cywilnej brata o zagłodzenie tamtych innych zwierząt. Zrobię to przy pomocy jakiejś fundacji - powiedział Dariusz C.
Brat skazanego dodał, że hipoteza byłej żony Sylwiusza C. o tym, że tłem sprawy jest walka o majątek, mija się z prawdą. - O jakim ona majątku mówiła wcześniej przed sądem, gdy tam w Zrazimiu jest jedna wielka ruina, do której ona przez 10 lat tam mieszkając też się przyczyniła - stwierdził Dariusz C. Na koniec zapewnił, że jeśli złoży pozew z powództwa cywilnego, to nas o tym poinformuje.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1314 (16/2017)
Inne teksty na ten temat:
Oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem
Bydła nie ma, pozostały tylko psy
Brat oskarżonego wciąż znajduje kości
Po kolczykach do żywotów i śmierci cieląt
Wyjeżdżał na całe dnie, a zwierzęta ryczały i kwiczały
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze