Magazyn, chemikalia, Janowiec, zdrowie, człowiek
Zagraża zdrowiu i życiu
W glebie obok magazynu wypełnionego po sam sufit beczkami, baniakami, zbiornikami wykryto przekroczenie wartości dopuszczalnych związków silnie rakotwórczych, działających depresyjnie na ośrodkowy układ nerwowy oraz drażniąco na błony śluzowe, mogących prowadzić do marskości wątroby. W bezpośrednim sąsiedztwie magazynu znajdują się budynki mieszkalne oraz zakłady pracy.
Janowiecką halę położoną przy ulicy Nowej w 2007 roku Elżbieta Walkowiak wynajęła należącej wówczas do Andrzeja Nadolińskiego firmie Jędruś z Budzynia. Przed przekazaniem hali właścicielka dokonała remontu pomieszczeń socjalnych, łazienki, posadzek, wymieniono część okien. Dziś te wszystkie pomieszczenia łącznie z socjalnymi wypełnione są po sufit beczkami, pojemnikami, workami, kartonami, niektóre beczki mają zacementowane pokrywy, na opakowaniach znajdują się oznakowania ostrzegające. W umowie zawartej pomiędzy właścicielem magazynu a Andrzejem Nadolińskim zawarty został punkt, który nie zezwalał na składowanie odpadów niebezpiecznych dla zdrowia i życia ludzi oraz materiałów chemicznych i padliny.
Jak zapewnia Leszek Walkowiak, reprezentujący interesy swojej matki Elżbiety, do 2011 roku z firmą nie było problemów, transporty przyjeżdżały, wyjeżdżały, firma wywiązywała się z płatności. - Dopiero pod koniec 2011 dało się zauważyć, że transporty tylko przyjeżdżają, że zwożony jest materiał i nim wypełniana hala. W tym samym czasie właściciel firmy poinformował, że jednoosobowa spółka została przekształcona w spółkę z o.o., zmienił się NIP firmy i nazwa z „Jędruś” na „Jędrus”. Powstał nowy podmiot, który wystąpił do nas o aneksowanie umowy najmu hali. Wówczas my monitowaliśmy najemcę, że hala jest dewastowana, powybijane są szyby, magazyn jest wypełniany beczkami, z których zaczyna śmierdzieć, a co jest niezgodne z umową - mówi Leszek Walkowiak. Ponadto odpady firma zaczęła magazynować poza halą, co było niezgodne z umową najmu magazynu i za co właściciel obciążył najemcę dodatkową fakturą za zajęcie placu. Towar został z placu uprzątnięty.
Kolejna informacja o sprzedaży firmy wpłynęła do państwa Walkowiaków w 2012 roku. To i fakt, że działalność budziła zastrzeżenia właściciela magazynu, spowodowało, że postawiono warunek uprzątnięcia części towaru, ostatecznie wypowiedziany został najem zgodnie z umową z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia. Do 31 lipca 2012 r. firma miała opróżnić halę i ją opuścić. Nie uczyniła tego.
Jesienią 2012 roku wyjechało kilka transportów, około 20% zawartości, a całość miała zostać uprzątnięta do końca roku. W 2013 roku pojawił się nowy właściciel. - Uzgodniliśmy z nim, że do marca towar zostanie wywieziony, otrzymał też pismo informujące, że od roku firma nie ma najmu lokalu, a pozostało zadłużenie. Wówczas kontakt się urwał - opowiada Leszek Walkowiak.
Telefoniczne próby kontaktu, pisma kierowane za pośrednictwem poczty nie przynosiły skutków, bo telefonów nie odbierano, a poczta wracała. W lipcu 2013 roku nowy właściciel za pośrednictwem wiadomości SMS poinformował właścicieli magazynu, że odpady zabierze, ale na chwilę obecną nie ma takich możliwości.
W lipcu właściciele magazynu skierowali pismo do starostwa o przeprowadzenie kontroli.
1 sierpnia odbyła się wizja lokalna, urzędnicy wykonali zdjęcia, obejrzeli magazyn i sporządzili protokół.
- Obecnie mamy w ponad 80% zawaloną halę o powierzchni 1.000 m2, wstępnie szacuje się, że utylizacja takiej hałdy to koszt około 2.500.000-3.000.000 zł, a dochodu z tego nie mamy ani złotówki - mówią właściciele magazynu, podkreślając, że zgodnie z umową firma nie miała pozwolenia na magazynowanie odpadów chemicznych, szkodliwych dla zdrowia i życia ludzi.
Wiesław Rumel - kierownik wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i leśnictwa w Starostwie Powiatowym w Żninie - informuje, że starosta wydał tej firmie zezwolenie na zbieranie odpadów, a częścią zbierania jest ich częściowe gromadzenie celem zebrania odpowiedniej partii i przekazania do unieszkodliwienia, jednak takie magazynowanie nie może trwać dłużej niż rok. - Firma ta nie miała wydanego pozwolenia na żadne gromadzenie, magazynowanie czy też utylizację. Wnioskodawca posiadał umowę najmu lokalu, spełniał wymogi formalne i na tej podstawie starosta wydał pozwolenie na zbieranie odpadów. Podkreślam - na zbieranie, a nie magazynowanie czy utylizację - mówi Wiesław Rumel.
Urzędnik zapewnia, że właściciel firmy został wezwany do przedstawienia dokumentów obiegu odpadów, przedstawienia kart przekazywania odpadów z informacją, skąd pobrał i komu je przekazał, karty ewidencji odpadów. Jednak brak kontaktu z właścicielem spowodował skierowanie sprawy do organów ścigania.
Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Bydgoszczy w asyście policji dokonali oględzin magazynu i pobrali próbki ziemi sprzed magazynu.
- 11 września przeprowadzono wizję lokalną w obiekcie dzierżawionym przez spółkę „Jendrus” w Janowcu. Wizja wykazała, że magazyn wypełniony jest prawie w całości odpadami umieszczonymi w mauzerach, beczkach, kanistrach i hobokach. Odpady nie były oznaczone kodami, w magazynie wyczuwalny był zapach charakterystyczny dla rozpuszczalników i farb. Ponadto stwierdzono magazynowanie odpadów poza budynkiem magazynowym na nieutwardzonym gruncie, z miejsca tego pobrano do analiz fizyko-chemicznych próbę gleby. W oparciu o rozporządzenie Ministra Środowiska w sprawie standardów jakości gleby oraz standardów jakości ziemi stwierdzono w tym miejscu przekroczenie wartości dopuszczalnych benzo(a)pirenu, styrenu, ksylenu. Zanieczyszczenie gruntu może mieć związek ze składowaniem na tym terenie odpadów niebezpiecznych. Wyniki analiz skierowane zostały do policji w Janowcu Wielkopolskim, Starostwa Powiatowego w Żninie, a także do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Jednocześnie informuję, że Komisariat Policji w Janowcu Wielkopolskim prowadzi postępowanie w sprawie o czyn z art. 183 § 1 kk, nadzorowane przez Ośrodek Zamiejscowy Prokuratury Rejonowej w Szubinie - poinformowała Małgorzata Witkowska z Wydziału Inspekcji WIOŚ w Bydgoszczy.
Rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Żninie Krzysztof Jaźwiński zapewnił, że w tej sprawie prowadzone są czynności pod nadzorem prokuratury.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1142 (1/2014)
Więcej na ten temat:
Tysiąc ton chemikaliów, właściciel nieosiągalny
Radni mobilizują dyrektora RDOŚ
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze