Żnin, sprawa, sąd, Tomasza N., Bożena P.
Zbadają go kolejni biegli
Sąd nie wydał wyroku w sprawie Tomasza N. ze Żnina, który oskarżony jest o zabicie swojej konkubiny Bożeny P. Zamiast tego zdecydował o powołaniu kolejnych biegłych psychiatrów i psychologa, którzy sprawdzą stan zdrowia psychicznego i poczytalność oskarżonego, który dokonał czynu będąc nałogowym alkoholikiem i pod wpływem alkoholu.
Na kolejnym posiedzeniu w tej sprawie skład orzekający przesłuchał dwóch świadków, policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Żninie, którzy interweniowali w jednym z mieszkań przy ul. Konopnickiej w Żninie. Dochodziło tam do awantur między Tomaszem N. a Bożeną P. To tam również doszło do śmierci Bożeny P. Mieszkała z Tomaszem N. Oboje nadużywali alkoholu. Tego feralnego wieczoru odwiedził ich wnuk ofiary. Pili we trójkę. Wnuk wyszedł. Pamiętał, że kobieta się położyła. Po kilku godzinach konkubent wezwał karetkę. Okazało się, że kobieta nie żyje. Personel karetki wykluczył udział w śmierci osób trzecich. Dopiero sekcja zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej ujawniła, że doszło do ucisku na szyję i klatkę piersiową. Prokuratura w Żninie postawiła Tomaszowi N. zarzut zabójstwa Bożeny P. i zarzut znęcania się nad nią.
Na rozprawie 2 września funkcjonariusz Jacek J. pytany był, czy pamięta interwencję w tym mieszkaniu 1 lipca 2013 roku. Świadek odpowiedział, że pamięta. Tego dnia Tomasz N. i Bożena P. byli pijani. Tomasz N. badany był alkomatem. Policjanci nie użyli alkomatu, by sprawdzić stan trzeźwości kobiety, ale czuć było od niej alkohol. Policję wezwała ona, bo uznała, że jej konkubent odzywał się do niej frechownie. Policjanci pytali ją, czy użył wobec niej przemocy, stwierdziła, że nie, że to jest dobry człowiek. Drugi z policjantów Jakub M. nie rozpoznał oskarżonego, nie pamiętał interwencji i nie przypomniał sobie Bożeny P. W związku z tym sędzia zapytał funkcjonariusza, ile razy pełni służbę w tygodniu, skoro nie pamięta interwencji sprzed roku. Odpowiedział, że służbę pełni 3-4 razy w tygodniu. Sędzia zwolnił świadka.
Następnie zeznawał biegły psychiatra Rafał Lubosik. Biegły nie stwierdził u oskarżonego cech choroby psychicznej i cech upośledzenia umysłowego. Stwierdzone zaburzenia osobowości to efekt prowadzonego stylu życia, stosowania używek, głównie alkoholu, który jest czynnikiem toksycznym dla komórek układu nerwowego. To także efekt przebytych urazów głowy. Zaburzenia te przy sprawnym intelekcie nie wpływają na poczytalność w przypadku zaistniałego zdarzenia. Również zespół zależności alkoholowej i stan pod wpływem alkoholu w trakcie czynu nie wpływały na poczytalność, gdyż badany ma kontakt z rzeczywistością. Oskarżony zna skutki, jakie towarzyszą spożywaniu alkoholu i wiedział spożywając go, jak będzie się po nim zachowywać.
Sędzia zadał pytanie, czy zakres uszkodzeń komórek nerwowych bada się metodą ambulatoryjną czy w laboratorium. Biegły stwierdził, iż u każdego człowieka z wiekiem dochodzi do umierania komórek nerwowych w ośrodkowym układzie nerwowym i tychże zmian organicznych, które charakteryzują się ujawnieniem skłonności do łatwego rozrzewniania się lub nadmiernej drażliwości, przy czym stany te szybko przemijają. Biegły wyjaśnił, że wpływ uszkodzenia na funkcjonowanie społeczne nie jest jednoznaczny z badaniami obrazowymi np. rezonansem. Funkcjonowanie społeczne może być dobre przy jednoczesnym uszkodzeniu obrazowym, ale też funkcjonowanie może być zaburzone przy niewielkich zmianach obrazowych.
Sędzia dopytywał biegłego, czy tworząc opinię brał pod uwagę okoliczności, w jakich doszło do śmierci Bożeny P. Chodziło o to, że kobieta zmarła położywszy się wcześniej. Wnuk opuszczając mieszkanie widział jak się kładła, było spokojnie. Dlatego ważna jest odpowiedź na pytanie, co wpłynęło na to, że oskarżony mógł pozbawić ją życia, jakie mechanizmy zadziałały, jaki był stan poczytalności Tomasza N. Rafał Lubosik zeznał, że wydając opinię psychiatrzy dysponowali aktami sprawy, ale nie odebrali całej sytuacji w ten sposób, że w mieszkaniu był spokój, tylko kłótnie i awantura. Podtrzymał twierdzenie, że nie ma podstaw do tego, aby uznać ograniczenie poczytalności u oskarżonego.
- Być może więcej światła na ten fakt rzuciliby psycholodzy, ale my nie braliśmy tego pod uwagę - powiedział Rafał Lubosik. - U oskarżonego ograniczenia zaburzeń afektu, nastroju osobowości, nie wpływają na poczytalność. Ma sprawny intelekt i za jego pomocą jest w stanie korygować emocjonalność. Alkohol obniża i podwyższa sferę intelektu i podwyższa też skłonność do wybuchowości, agresywności i zmienia postrzeganie otoczenia.
Biegły widzi sens dodatkowego badania psychologicznego oskarżonego. Sędzia uznał opinię biegłych psychiatrów jako niepełną, bo okazało się, że aby poznać dokładnie stan poczytalności oskarżonego konieczne jest badanie biegłego psychologa. Sąd uznał, że winna być przeprowadzona kompleksowa opinia dwóch psychiatrów i psychologa z UMK w Bydgoszczy, Szpitala Uniwersyteckiego im. Jurasza. Biegli będą mieli czas na sporządzenie opinii do 6 października, bo wtedy odbędzie się kolejna rozprawa.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1177 (36/2014)
Więcej na ten temat:
Z psychiatryka do więzienia
Broniła się przed śmiercią
Podejrzany o uduszenie
Dodatkowy zarzut
Bożena P. została zamordowana
Był w szoku, gdy zauważył, że nie żyje
Najpierw zgwałcił, później zamordował
Tomasz N. czeka na wyrok
12 lat więzienia za morderstwo
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze