Kojce, świnka, inspektorzy weterynarii, dobrostan, zwierzęta
Żeby świnka mogła wyciągnąć nogi
Zwierzę przebywające w kojcu winno być przetrzymywane i traktowane w sposób humanitarny. To dlatego inspektorzy weterynarii zwracają uwagę na to, by długość kojców była odpowiednia. Nie zawsze dobrostan zwierząt idzie w parze z tym, co w chlewach mają hodowcy.
Aktem prawnym, który reguluje między innymi kwestie związane z utrzymaniem świń, jest rozporządzenie w sprawie minimalnych wymagań i sposobu postępowania przy utrzymywaniu gatunków zwierząt gospodarskich. Zgodnie z zapisem w paragrafie 24 tego rozporządzenia, ustęp 2., punkt 1 i 2, dla utrzymywanych pojedynczo loch długość kojca powinna wynosić długość zwierzęcia plus 30 centymetrów, jednak nie mniej niż dwa metry, a szerokość 60 cm. Ponadto zwierzęta powinny być utrzymywane w warunkach nieszkodliwych dla ich zdrowia oraz tak, by nie były narażone na urazy, uszkodzenia ciała lub cierpienie. Zwierzęta powinny mieć umożliwioną swobodę ruchu oraz możliwość kładzenia się, wstawania i leżenia.
Jak nas poinformowała Józefa Błajet z Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej, w praktyce okazywało się, że podczas kontroli, mimo zachowanych wymiarów kojca, inspektorzy weterynarii kwestionowali długość kojców, a to z powodu tzw. koryt do karmienia. Koryta były odliczane od długości kojca i wtedy okazywało się, że kojec jest za krótki i hodowca musiał dostosowywać go do wymogów, mimo że kojec bez koryta miał odpowiednie wymiary. Producent kojców Marian Słomkowski, właściciel firmy Eko-Rol w Rogowie, przyznał, że również jego produkt był kwestionowany pod względem rozmiarów.
- Produkujemy różne kojce, dziewięćdziesiąt procent przeznaczamy na eksport do krajów Unii Europejskiej i jest wszystko w porządku, tylko w Polsce nam zakwestionowano - powiedział Marian Słomkowski.
Krajowa Rada Izb Rolniczych za pośrednictwem biur powiatowych, w tym żnińskiego, poinformowała rolników, producentów i inspektorów o interpretacji przepisów związanych z rozporządzeniem.
Urządzenia służące do karmienia i pojenia zwierząt nie powinny być traktowane jako przeszkody konstrukcyjne. Stąd, o ile konstrukcja tych urządzeń nie wpływa negatywnie na zdrowie zwierząt, nie powoduje urazów, uszkodzeń ciała lub cierpień, nie ogranicza zwierzętom swobody ruchu, a w szczególności kładzenia się, wstawania i leżenia, to nie ma powodu, by odliczać ich powierzchnie od powierzchni kojca. W przypadku zaistnienia w trakcie kontroli wątpliwości interpretacyjnych, osoba przeprowadzająca kontrolę powinna orzekać na korzyść osoby kontrolowanej - pisze do Izby Rolniczej Tadeusz Nalewajk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa.
Powiatowy Inspektor Weterynarii w Żninie Maciej Joachimowski wyjaśnił, że inspektorzy właśnie w ten sposób podchodzą do tego problemu. Zwracają uwagę na to, by był zachowany dobrostan zwierząt, ale też nie odliczają powierzchni kojca od powierzchni koryta. Maciej Joachimowski wyjaśnił, że jeśli koryto nie ogranicza swobody ruchów zwierzęcia, daje możliwość położenia się, to nie ma problemu. Problem jest wtedy, gdy w kojcu jest murowane koryto o wysokości i szerokości ok. 30 cm, które ogranicza ruchy przebywającej w kojcu lochy. Wtedy hodowca otrzymuje termin na dostosowanie kojców do wymogów określonych w rozporządzeniu, by został utrzymany dobrostan zwierząt.
Remigiusz Konieczka
Pałuki i Ziemia Mogileńskie nr 1132 (43/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze