Reklama

Stanisław Tokarski - represje komunistyczne wobec handlarzy w PRL. Biografia, wywłaszczenia, działania represyjne, konsekwencje, historia, wyrok domiaru.

Stanisław i Leokadia Tokarscy na swoją pozycję społeczną i ekonomiczną ciężko i uczciwie pracowali przez wiele lat. Po wybuchu II wojny światowej i zajęciu Żnina przez Niemców stracili dorobek życia. Gdy wojna się skończyła, wrócili do własnych domów i miejsc pracy, odtwarzając majątek. Nie cieszyli się nim jednak długo. O ich dobytek upomnieli się komuniści, którzy potrzebowali go do umocnienia swojej władzy.

Stanisław Tokarski za prowadzenie prywatnej działalności był represjonowany przez komunistyczne władze fot. archiwum rodzinne Stanisława Tokarskiego

     Komuniści od początku objęcia władzy w powojennej Polsce stawali przed dylematem, czy represyjne posunięcia wobec niektórych grup społecznych łączyć z pozyskiwaniem autentycznego poparcia społecznego, czy może wszelki opór tłumić w zarodku, starając się siłą ubezwłasnowolnić całe społeczeństwo.

     PRZYGOTOWANIA DO BITWY

     W 1947 r. w kierownictwie komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej (PPR) popularność zaczęła zdobywać opcja przyspieszenia procesu upaństwowienia życia społeczno-gospodarczego, a zatem podporządkowania go tej partii. Było to w dużej mierze konsekwencją tego, że polityczne cele komunistów, czyli ugruntowanie władzy i zmarginalizowanie przeciwników politycznych, zostały wówczas praktycznie osiągnięte (m.in. dzięki zastosowanym represjom, prześladowaniu opozycji oraz przede wszystkim sfałszowanym referendum ludowym z 30 czerwca 1946 roku i wyborom do Sejmu Ustawodawczego z 19 stycznia 1947 r.).

Reklama

Leokadia Tokarska po stracie męża musiała również pogodzić się z utratą sklepu, fot. archiwum rodzinne Stanisława Tokarskiego

     W pierwszym rzędzie skupili się na upaństwowieniu rynku, czyli ograniczeniu prywatnego handlu oraz uzależnieniu spółdzielczości od państwa. Działania w tym zakresie określili mianem bitwy o handel. Twarzą tych posunięć na polu gospodarczym był ówczesny minister przemysłu i handlu, jednocześnie główny ideolog ekonomiczny komunistów, Hilary Minc, który bitwę o handel zapowiadał już w 1945 r., ale z przyczyn taktyczno-politycznych jej rozpoczęcie zostało wówczas odłożone. Czekano bowiem na osiągnięcie stabilizacji władzy. Kiedy to się stało, Minc podczas obchodów 1-majowych w Katowicach w roku 1947 mógł wygłosić zdanie: Wygraliśmy bitwę o produkcję, postaramy się wygrać walkę o handel.
     Skutkiem tego było uchwalenie 2 czerwca 1947 roku ustawy. O zwalczaniu drożyzny i nadmiernych zysków w obrocie handlowym. Na jej mocy każdy właściciel sklepu mógł być skazany na 5 lat więzienia i 5 mln zł grzywny m.in. za zbyt wysokie - zdaniem komunistycznych urzędników - ceny towarów i obroty. Poza tym komuniści uchwalili ustawę O obywatelskich komisjach i lustratorach społecznych, która znacząco zwiększyła uprawnienia Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym. Mogła ona kierować do obozów pracy prywatnych przedsiębiorców, m.in. rzemieślników i handlowców, zarządzać konfiskatę ich towarów i urządzeń oraz skazywać na grzywnę. Oprócz tego przy Ministerstwie Przemysłu i Handlu utworzono Biuro Cen, a w województwach, powiatach i miastach, w tym także w Żninie, powołano komisje cennikowe.
     Konsekwencją tych działań było m.in. mnożenie trudności biurokratycznych w różnych urzędach i ograniczenie przydziału surowców niezbędnych do produkcji, co w połączeniu z narzucanymi obniżkami cen i podnoszeniem podatków, praktycznie rujnowało prywaciarzy.

Reklama

     WESELE NIEMILE WIDZIANE

     Jedną z ofiar komunistycznego systemu represji, działającego w imię bitwy o handel, był Stanisław Tokarski, urodzony w 1886 roku w Żninie, żonaty z pochodzącą z Kcyni Leokadią (z domu Sarnowska) urodzoną w 1899 roku w Kcyni.
     Stanisław Tokarski pochodził z wielodzietnej rodziny. Ponieważ oboje rodziców zmarło, kiedy był jeszcze dzieckiem, wychowywaniem jego oraz dwóch braci i dwóch sióstr musiała się zająć najstarsza z rodzeństwa Helena. Taki stan rzeczy spowodował, iż okres dzieciństwa właściwie się dla nich skończył, a Stanisław, podobnie jak bracia i siostry, szybko musiał stać się samodzielny. Stąd decyzja o pójściu do niemieckiej szkoły w Żninie, a później kształcenie się w zawodzie rzeźnika, które przypadło m.in w Berlinie. Z kolei Leokadia Sarnowska zdobywała zawód w niemieckiej Szkole Handlowej w rodzinnej Kcyni. - Pisała piękną kaligrafią - wspomina jedyny żyjący z dzieci Stanisława i Leokadii, Stanisław Tokarski. Były to czasy zaboru pruskiego, choć należy pamiętać, iż szkoły niemieckie słynęły z dobrej jakości kształcenia.
     Stanisław i Leokadia ślub wzięli już w odrodzonej Polsce tuż po zakończeniu I wojny światowej, najprawdopodobniej w 1920 roku. Doczekali się 5 dzieci: Antoniego (ur. 1921 r. - zginął w Powstaniu Warszawskim), Elżbiety (ur. 1923 r.), Józefa (ur. 1925), Stanisława (ur. 1931 r.) i Marii (ur. 1933 r.).
     Państwo Tokarscy już przed II wojną światową byli w Żninie znanymi i szanowanymi właścicielami zakładu i sklepu rzeźnickiego. Praca nie była łatwa, gdyż Stanisław Tokarski w jednej osobie był rzemieślnikiem i handlowcem. - Osobiście jeździł po mięso, odbierał je od hodowców, przywoził do warsztatu, obrabiał i sprzedawał. Było to jednoosobowe przedsiębiorstwo - podkreśla jego syn Stanisław. Warto przy tym podkreślić, iż wskutek ran odniesionych podczas wojny Stanisław Tokarski miał niesprawną lewą rękę.
     Tokarscy byli też właścicielami dwóch kamienic w Żninie, przy ul. Kościuszki 8 i ul. Śniadeckich 12. Podczas II wojny światowej rodzina Tokarskich została wysiedlona ze Żnina do Generalnego Gubernatorstwa (o wysiedleniach m.in. tej rodziny pisaliśmy w Pałukach nr 18/2011), dlatego po powrocie musieli odbudować pozycję i majątek właściwie od początku. Ciężką i uczciwą pracą udało się tego dokonać.
     Trzy lata po wojnie ich córka Elżbieta postanowiła wyjść za mąż. - Ela była oczkiem w głowie taty, dlatego postanowił wyprawić dla niej wyjątkowe wesele - wspomina jej młodszy brat Stanisław. Ślub Elżbiety, wtedy 25-letniej kobiety, z Mateuszem Balcerowiczem, nauczycielem z Bydgoszczy, odbył się 4 sierpnia 1948 r. w Żninie. Wesele było huczne, została zamówiona cygańska orkiestra, która przygrywając szczęśliwym nowożeńcom na pewien czas zatarasowała nawet drogę. Wszyscy się świetnie bawili.
    Nie wszystkim jednak taka zabawa się podobała. Nadmierne bogactwo, a tym bardziej wystawianie go na widok publiczny, okazało się nie być mile widziane przez komunistyczne władze Żnina. Stanisław Tokarski przekonał się o tym kilka dni po ślubie córki, kiedy został wezwany do żnińskiego urzędu skarbowego w celu przedstawienia rozliczeń i dochodów z prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. - Nie była to pierwsza taka kontrola. Wcześniej komisje robotnicze przeprowadzały nieuzasadnione kontrole cen, wagi i jakości produktów mięsnych w zakładzie ojca. Było to zwykle dręczenie. Zdarzały się wyzwiska w rodzaju kamienicznik i burżuj - wspomina Stanisław Tokarski.
     Tym razem nie skończyło się tylko na dręczeniu psychicznym. Związek kontroli z odbywającym się kilka dni wcześniej weselem nie budził wątpliwości. Na Stanisława Tokarskiego, pod pretekstem nieuczciwie prowadzonej księgowości, nałożono bowiem domiar, czyli dodatkowy podatek, uznaniowo stosowany przez komunistów jako środek do niszczenia prywatnych przedsiębiorców, handlowców i innych grup zawodowych działających w prywatnym sektorze gospodarki. Podatek ten był nakładany przez urząd skarbowy najczęściej pod pretekstem rzekomego ujawnienia wyższych niż zadeklarowane przez podatnika dochodów. Co ciekawe, funkcje kontrolne i orzekające w tym zakresie przyznano społecznym komisjom kontroli cen i obywatelskim komisjom podatkowym.
     Podatek ten musiał być bardzo wysoki, skoro 11 sierpnia 1948 roku Stanisław Tokarski nie wytrzymał napięcia i umarł w wyniku doznanego wylewu. - Śmierć ta niewątpliwie była wynikiem stresu związanego z nałożeniem ogromnego podatku - stwierdza z przekonaniem Stanisław Tokarski. - Tata kupił młodej parze jako prezent ślubny meble i wysłał do Bydgoszczy, ale nie doczekał, żeby zobaczyć je w ich w mieszkaniu - dodaje.
     Śmierć Stanisława Tokarskiego nie wzruszyła komunistów na tyle, aby zaprzestać prześladowań wobec jego rodziny. Pół roku po tej rodzinnej tragedii, na początku 1949 r., rodzinie został odebrany sklep wraz z pokojem biurowym, które po śmierci męża prowadziła Leokadia Tokarska z synem Józefem, który jeszcze za życia ojca był przygotowywany do przejęcia warsztatu i sklepu po rodzicach, a kształcił się na rzeźnika w szkole zawodowej w Żninie. - Umiejętności zawodowe nabył pod okiem taty w warsztacie, a do szkoły poszedł tylko po to, żeby mieć dyplom - podkreśla Stanisław Tokarski.
     Sklep wraz z pokojem biurowym przejęła powstała w 1945 roku Powszechna Spółdzielnia Spożywców Społem, ściśle związana z sektorem państwowym i podporządkowana władzy. Spółdzielnia, co prawda, płaciła wdowie opłatę dzierżawną, ale oczywiście niewspółmierną do dochodów, które można było uzyskiwać prowadząc sklep jako prywatny właściciel. Jednocześnie Józefowi Tokarskiemu, mającemu uprawnienia czeladnicze i tytuł mistrzowski do prowadzenia zakładu rzeźnickiego, zakazano pracy w rodzinnej firmie i skierowano do pracy w charakterze zwykłego sklepowego u rzeźnika Jankowskiego, którego zakład również funkcjonował w ramach spółdzielni Społem.
     Inną formą represji, stosowaną wobec rodziny Tokarskich jako obcych klasowo kamieniczników, było ograniczanie ich praw jako właścicieli kamienic. Ich rolę sprowadzono do ewidencjonowania najmowanej ludności, przeprowadzania remontu i odprowadzania podatków. Nie mieli natomiast żadnego wpływu na wybór najmujących ich lokale oraz wysokość pobieranego od nich czynszu, który został ustalony przez komunistyczne władze Żnina na tak niskim poziomie, że nie starczało pieniędzy nawet na niewielkie remonty. Dodatkowo w późniejszym czasie z mieszkania Tokarskich, bez ich zgody, wydzielono pokój i spiżarnię oddając to jednemu z najemców.
     Prześladowania nie ominęły także dzieci państwa Tokarskich, którym ze względu na pochodzenie społeczne uniemożliwiano bądź utrudniano kontynuowanie kształcenia na wyższych uczelniach.

     KRAJOBRAZ PO BITWIE

     W pierwszych latach po wojnie nie liczyły się umiejętności, talent czy wykształcenie. Prywatny sektor gospodarki był ograniczany bądź likwidowany, gdyż wszyscy mieli być równi i mieć po równo. Taki kierunek myślenia wyznaczała komunistom ich marksistowska ideologia i według niej chcieli w Polsce zbudować krainę szczęśliwości opartą na księżycowej ekonomii.
     Nie pytali jednak społeczeństwa, czy też tego chce, a gdy już zapytali, to wymuszali odpowiadającą im odpowiedź lub ją fałszowali na swoją korzyść, jak było w przypadku referendum i wyborów. Dawali dwie możliwości - jesteś z nami i masz spokój, albo przeciwko nam i masz problemy. Były nimi różnego rodzaju represje, prześladowania i zbrodnie, często przeprowadzane pod przykrywką propagandowego hasła walki z nieuczciwymi prywaciarzami-spekulantami, obwinianymi przy tym o wszelkie niedobory i niedostatki polskiej gospodarki, a tym samym o pogorszenie warunków życia reszty społeczeństwa. W tych wszystkich działaniach ideologia komunistyczna brała górę nad racjonalnymi zasadami ekonomicznymi.
     Upaństwowiono handel, rzemiosło, a także usługi, w rezultacie czego nieodłącznym symbolem codziennej rzeczywistości w PRL stały się kolejki, biurokracja i pogorszenie jakości obsługi klientów.
     Do powyższej historii rodziny Tokarskich, której los dzieliło wtedy także wiele innych, pasuje definicja komunizmu autorstwa rosyjskiego pisarza Borysa Pasternaka: komunizm wymaga od człowieka właściwie niewiele: tylko tyle, żeby znienawidził to, co najbardziej kocha i pokochał to, czego najbardziej nienawidzi.

Reklama

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1118 (29/2013)

52UFLADA

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/06/2025 10:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości