Żnin, Urząd Miejski, prywatna działalność, Marek Sokolnicki, biuro projektowe
Zgodna z prawem, jeśli nie ma konfliktu interesów
- Jeśli może powstać choćby podejrzenie, że w jakichś działaniach służbowych pracownik będzie się kierował interesem prywatnym, to moim zdaniem jest to wystarczająca przesłanka do uznania, że konflikt interesów powstał. Ale czy rzeczywiście tak jest, to już kwestia oceny przełożonego lub ewentualnie sądu - uważa Cezary Trutkowski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, współpracującego z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej.
Przed tygodniem poruszaliśmy sprawę zatrudniania w Urzędzie Miejskim w Żninie osób, które prowadzą prywatną działalność. Przypomnijmy, iż właściciel biura projektowego ze Żnina Marek Sokolnicki zarzuca burmistrzowi Leszkowi Jakubowskiemu, że marnotrawi gminne pieniądze na zatrudnianie pracownika, który prowadzi własną firmę projektową i pozwala na to, aby pracownicy Urzędu reklamowali i namawiali do wykonywania usług projektowych w prywatnej firmie urzędnika. W opinii burmistrza wszystko jest zgodne z prawem, ponieważ działalność pracownika Urzędu nie jest tożsama z zakresem jego urzędniczych obowiązków.
Już po ukazaniu się artykułu sprzed tygodnia otrzymaliśmy odpowiedź na nasze pytania, dotyczące prowadzenia przez urzędników prywatnej działalności gospodarczej, od Artura Koziołka, rzecznika prasowego Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji oraz dra Cezarego Trutkowskiego z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, współpracującego z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej.
Z informacji przesłanej przez Artura Koziołka wynika, że Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji nie posiada kompetencji do dokonywania wiążącej interpretacji przepisów oraz oceny prawnej poszczególnych stanów faktycznych odnoszących się do indywidualnych stosunków pracy.
- Pragnę jednak zaznaczyć, że przepisy pragmatyki samorządowej dotyczące nawiązywania stosunku nie warunkują zatrudnienia od kwestii podejmowania dodatkowych działalności, np. w zakresie prowadzenia biura projektowego. Kwestię tę można byłoby oceniać z punktu widzenia ustanowionego w art. 30 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych zakazu wykonywania przez pracownika samorządowego zatrudnionego na stanowisku urzędniczym (w tym kierowniczym urzędniczym) zajęć pozostających w sprzeczności lub związanych z zajęciami, które wykonuje on w ramach obowiązków służbowych, wywołujących uzasadnione podejrzenie o stronniczość lub interesowność oraz zajęć sprzecznych z obowiązkami wynikającymi z ustawy. Ocena, czy w danej konkretnej sytuacji doszło do naruszenia danego zakazu, pozostaje w wyłącznej gestii pracodawcy samorządowego - czytamy w odpowiedzi rzecznika Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.
Znacznie obszerniejszy materiał wraz z wykładnią prawną przesłał nam dr Cezary Trutkowski. Według doktora, w celu uniknięcia sytuacji, w której pracownik samorządowy może być postawiony w sytuacji konfliktu interesów, ustawodawca wprowadził szereg zakazów zawartych w ustawie o pracownikach samorządowych. W celu prawidłowego wykonywania obowiązków pracowników samorządowych ustawodawca wprowadził w ustawie o pracownikach samorządowych zakaz prowadzenia działalności zarobkowej, która mogłaby stać w sprzeczności z podstawowymi obowiązkami wykonywanymi w ramach stosunku pracy. Zgodnie z treścią art. 30 ustawy o pracownikach samorządowych pracownik samorządowy zatrudniony na stanowisku urzędniczym, w tym kierowniczym stanowisku urzędniczym, nie może wykonywać zajęć pozostających w sprzeczności lub związanych z zajęciami, które wykonuje w ramach obowiązków służbowych, wywołujących uzasadnione podejrzenie o stronniczość lub interesowność oraz zajęć sprzecznych z obowiązkami wynikającymi z ustawy. Ponadto w art. 31 ustawy pracownik samorządowy zatrudniony na stanowisku urzędniczym, w tym kierowniczym stanowisku urzędniczym, jest obowiązany złożyć oświadczenie o prowadzeniu działalności gospodarczej. Przepisy te regulują sytuację, w której pracownik wykonuje dodatkowe czynności zarobkowe w stosunku do czynności określonych w umowie o pracę zawartej z jednostką samorządu terytorialnego. Przepisy obejmują zarówno zajęcia wykonywane w ramach dodatkowego stosunku pracy, jak i pozostające poza stosunkiem zatrudnienia. Obowiązek pracownika - w rozumieniu ustawy - w tym przypadku będzie polegać na powstrzymaniu się od takich zajęć, które mogłyby stać w sprzeczności z czynnościami wykonywanymi przez niego w ramach stosunku pracy w danej jednostce samorządu terytorialnego.
- Przepisy zawężają granice swobody podejmowania dodatkowego zatrudnienia niezwiązanego z podstawowymi obowiązkami pracowniczymi. Pracownik decydując się na podjęcie działalności zarobkowej innej niż ta, która wynika z umowy o pracę zawartej z jednostką samorządu terytorialnego, musi mieć na uwadze to, że działania wykonywane w ramach działalności gospodarczej lub zatrudnienia nie mogą stać w sprzeczności z jego obowiązkami służbowymi. Ustawodawca odwołał się w tym przypadku do klauzuli generalnej tj.: interesowność czy stronniczość. Przepis nie zawiera żadnych pomocniczych kryteriów oceny. Rozstrzygnięcie czy dodatkowe zajęcia pracownika pozostają w sprzeczności z jego służbowymi - samorządowymi obowiązkami będzie więc zależeć każdorazowo od konkretnego stanu faktycznego - tłumaczy Cezary Trutkowski.
Dokonana przez urzędnika ocena tego stanu może różnić się od oceny pracodawcy, który ma prawo następczej kontroli zajęć dodatkowych wykonywanych przez zatrudnionego przez niego pracownika.
Zakaz art. 30 sformułowany w ogólny sposób, niepołączony z wyraźną sankcją za jego złamanie, ani nawet niewymagający uzyskania uprzedniej zgody pracodawcy na podjęcie dodatkowych zajęć, przerzucił na pracownika podjęcie decyzji o dopuszczalności wykonywania dodatkowych zajęć. Pracownik ponosi więc wyłączne ryzyko błędnej oceny stanu rzeczy.
- Niezależnie od skutków prawnych, jakie mogą powstać na gruncie prawa pracy, wskazać należy na inne, przyjmowane w administracji publicznej uregulowania dotyczące konfliktu interesów. W modelowym kodeksie etycznego postępowania urzędników publicznych, przyjętym w roku 2000 przez Komitet Ministrów Rady Europy, w art. 13 wskazuje się, że konflikt interesów pojawia się w sytuacji, kiedy interes prywatny osoby pełniącej funkcję publiczną wpływa bądź wydaje się wpływać na bezstronne i obiektywne wykonywanie jej oficjalnych funkcji, a także kiedy interes prywatny osoby pełniącej funkcję publiczną dotyczy jakiejkolwiek korzyści dla niej, jej rodziny, osób spokrewnionych, przyjaciół i osób albo instytucji, z którymi ma albo miała ona kontakty gospodarcze bądź polityczne. Dotyczy to także zobowiązań finansowych bądź cywilnych z tym związanych - wyjaśnia dr Cezary Trutkowski.
W opinii doktora generalnie samo prowadzenie przez urzędnika działalności w zakresie, za który odpowiada w ramach swych obowiązków służbowych, może być już traktowane jako naruszenie ograniczeń ustawowych: ustawodawca wprowadził w ustawie o pracownikach samorządowych zakaz prowadzenia działalności zarobkowej, która mogłaby stać w sprzeczności z podstawowymi obowiązkami wykonywanymi w ramach stosunku pracy.
- Co więcej, cytowany w przesłanym panu materiale zapis mówi wprost: pracownik samorządowy „nie może wykonywać zajęć pozostających w sprzeczności lub związanych z zajęciami, które wykonuje w ramach obowiązków służbowych, wywołujących uzasadnione podejrzenie o stronniczość lub interesowność - zaznacza Cezary Trutkowski. I dodaje, że każda sytuacja wymaga szczegółowego zbadania i stwierdzenia stanu faktycznego. Odpowiada za to przede wszystkim kierownik jednostki.
- Jeśli może powstać choćby podejrzenie, że w jakichś działaniach służbowych pracownik będzie się kierował interesem prywatnym, to moim zdaniem jest to wystarczająca przesłanka do uznania, że taki konflikt interesów powstał. Ale czy rzeczywiście tak jest, to już kwestia oceny przełożonego lub ewentualnie sądu - zwraca uwagę Cezary Trutkowski.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1128 (39/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze