Zmarł Jan Fritz, artysta, który uwiecznił w swoich obrazach taki Barcin, którego już nie ma. Malował najchętniej sielskie krajobrazy, ale nie tylko. Stworzył kilka tysięcy prac. Starsi Barcinianie pamiętają go również jako kinooperatora w starym kinie na rogu rynku i ul. Wioślarskiej. Zasłużony artysta z Barcina 5 stycznia zostanie pochowany na cmentarzu w Sępólnie Krajeńskim.
1 stycznia 2026 r. zmarł Jan Fritz - artysta z Barcina. Był niezwykle lubianą osobą wśród mieszkańców. Jego prace zdobią do dzisiaj wiele mieszkań w tym mieście, gdyż barcinianie chętnie kupowali jego prace, często prezentujące w nostalgicznym ujęciu obiekty i miejsca w mieście, które dzisiaj już nie istnieją, albo zupełnie się zmieniły. To były choćby obrazy dworku przy dębie i lipie na łąkach w starorzeczu Noteci. Obrazów tych namalował kilka tysięcy, tworzył bowiem przez blisko 70 lat życia.
Jan Fritz urodził się w Szubinie 19 października 1937 r., a większość życia spędził w Barcinie. Przed laty był członkiem klubu WDK w Bydgoszczy i Plama`s w Szubinie. Malował różnymi technikami, spod jego ręki wyszły obrazy malowane olejem, akwarelami i pastelami. Prezentował je m.in. w Szubinie, Bydgoszczy, Łabiszynie, Żninie, Janowcu Wielkopolskim i Mogilnie i rzecz jasna wielokrotnie w Barcinie - w miejscowej książnicy oraz w Miejskim Domu Kultury, jeszcze w starej jego siedzibie przy ul. Mogileńskiej.Uczestniczył też w wielu plenerach malarskich, o których chętnie opowiadał podczas spotkań z publicznością. W opowieściach pojawiał się wątek dotyczący jego pracy zawodowej. Ta bowiem też była źródłem wielu nostalgicznych wspomnień Barcinian. Jan Fritz był bowiem kinooperatorem w istniejącym tutaj niegdyś na starym mieście kinie Kujawiak.
- Wciąż maluję, a były to różne malowania. I w sanatorium, i na plenerach, a byłem na pięciu - opowiadał Jan Fritz podczas jednego ze spotkań z publicznością w Barcinie w 2014 r. - Uważam, że opłaciło mi się to, a jeszcze pracowałem na dwóch etatach. Dużo czasu na to malowanie nie miałem, ale zawsze coś się znalazło. Wszędzie brałem ze sobą płótna i tworzyłem. Malowałem bez sztalugi, bez palety, tylko prosto z tuby. Van Gogh też tak malował i miał duże sukcesy. Ja nie będę van Goghiem, tylko jestem sobą, ale cząstkę życia w Barcinie zostawię.
Artysta często opowiadał o plenerach malarskich, w jakich uczestniczył oraz o atmosferze, jaka panowała na tych plenerach wśród artystów. Wiele mówił także o swoich pierwszych wystawach w Barcinie, niektóre z nich organizowane były pod gołym niebem, a także o tym, jak się Barcin zmieniał przez lata, na przykład jak powstawało osiedle w miejscu, gdzie uprawiane były ziemniaki.Mimo zajęć zawodowych, zawsze znajdował czas na malowanie. Sztalugę zabierał ze sobą nawet wtedy, gdy wybieral się do sanatorium.
Jan Fritz z wielką pasją tworzył obrazy olejne, akwarele i pastele. Prezentował swoje prace na wystawach indywidualnych m.in. w Barcinie, Bydgoszczy, Żninie, Łabiszynie i Janowcu Wielkopolskim oraz na wystawach zbiorowych w Kcyni, Mogilnie i Szubinie. Artysta za swoją twórczość w 1997 roku wyróżniony został medalem Jakuba Wojciechowskiego. Pracował między innymi jako kinooperator w barcińskim kinie. Był niezwykle lubianą i szanowaną w mieście osobą.
Ostatnie pożegnanie Jana Fritza odbędzie się w Sępólnie Krajeńskim, 5 stycznia o 10.30 w kościele pw. św. Bartłomieja Apostoła, po której nastąpi złożenie trumny do grobu na cmentarzu komunalnym w tymże mieście.
Cześć Jego Pamięci!
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze