Reklama

Żniński starosta rodem z Biskupizny

Żniński starosta w latach 1933-1939 - Ignacy Wujek znany jest w Żninie głównie jako organizator Targów Pałuckich. Mniej są znane wcześniejsze i późniejsze jego losy.

    DZIECIŃSTWO
    Ignacy Wujek urodził się w Domachowie pod Krobią 25 stycznia 1890 roku w rodzinie małorolnego wyrobnika Jana i Kunegundy z domu Kabała. Lata dziecięce spędził przy rodzicach, kończąc czteroklasową katolicką szkółkę w Domachowie. W wielodzietnej rodzinie Wujków nie było w tamtych latach dostatków, a bieda zaglądała często do wyrobniczego domostwa.
    EMIGRACJA
    16-letni Ignacy wyemigrował razem ze starszym bratem Jakubem i kuzynem na roboty do Westfalii, aby na obczyźnie zdobyć pracę, doświadczenie życiowe, no i pomóc materialnie rodzicom. W środowisku emigracyjnym od razu zaangażował się w prace społeczne różnych polonijnych organizacji, zdobywając w miarę upływu lat duże zaufanie i szacunek współbraci, którzy tak jak on opuścili rodzinne strony "za chlebem". Już wtedy wyróżniał się talentem sprawnego organizatora.  
    W kronice szkolnej wsi Gałęzewo, gmina Rogowo znajdujemy pod rokiem 1934 taki oto zapis ówczesnego kierownika tej szkółki - Jana Marciniaka (syna emigranta westfalskiego), potwierdzający aktywność społeczną naszego rodaka z Biskupizny na wychodźstwie: ... "Gospodarzem powiatu żnińskiego jest obecnie p. starosta Wujek. Starosta Wujek przed wojną światową wydatnie pracował nad podniesieniem ducha narodowego wśród emigrantów Polaków w Nadrenii i Westfalii. Nam, młodzieży przede wszystkim wskazał na odrodzenie się Polski. Zachęcał do pracy nad podniesieniem intelektu, by tem wydatniej móc służyć Ojczyźnie. Po latach tylu spotkałem pana Wujka jako starostę w naszym powiecie".
    Ponieważ bohater tego szkicu swoją karierę działacza narodowego zaczynał na obczyźnie, w środowiskach polskich na terenie Niemiec wychodźstwa zarobkowego, słów kilka poświęcimy tej problematyce. Na przełomie XIX i XX wieku nastąpił jak wiadomo dynamiczny rozwój gospodarki (zwłaszcza przemysłu) w Niemczech. Tworzyły się na terenie tego państwa całe nowe okręgi przemysłowe, a ludność wiejska masowo przenosiła się do miast, znajdując w nich lepsze warunki bytu. Rolnictwo niemieckie, zwłaszcza we wschodnich landach stanęło wobec problemu braku rąk do pracy.  
    W tej sytuacji junkrzy pruscy - zwłaszcza ci znad Łaby i Sali - domagali się od rządu berlińskiego dostarczenia im taniej siły roboczej z przeludnionych ziem Wielkopolski, należącej wówczas do Rzeszy oraz pozostałych ziem polskich, tzn. z Kongresówki i Galicji. Chętnych oczywiście nie brakowało i w ten sposób zrodziła się akcja tzw. stałej lub sezonowej emigracji zarobkowej biedniejszych warstw ludności polskiej do Niemiec - popularnie nazywana "Saksami".  
    Do samej tylko Saksonii wyjechało na roboty na przełomie XIX i XX w. około 200 tys. Polaków. Byli ono zatrudniani tam do najcięższych robót fizycznych, zarówno w przemyśle jak i w rolnictwie. Otrzymywali około 40% normalnego wynagrodzenia i gnieździli się w większości w obskurnych kwaterach. Mimo to wielu polskich emigrantów ciężką pracą i ogromnymi wyrzeczeniami dorabiało się skromnych oszczędności, co pozwalało im wspierać rodziny w kraju lub wracać po jakimś czasie w rodzinne strony i tutaj urządzać się za zarobione pieniądze, tzn. kupować ziemię lub budować własne domy.  
    Najgorzej wiodło się na emigracji zazwyczaj sezonowym robotnikom rolnym na terenie Niemiec, pozbawionym wielu praw, w tym prawa do zrzeszania się w polonijnych organizacjach społecznych. W korzystniejszej sytuacji znajdowali się wówczas emigranci polscy na terenach Nadrenii i Westfalii, zwłaszcza zatrudnieni w przemyśle, którym podobnych praw Niemcy nie odmawiali. Mogli oni udzielać się w działających tam legalnie takich np. organizacjach polskich jak chóry, ogniwa Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" czy związkach zawodowych.  
    Polscy działacze emigracyjni z zachodnich Niemiec starali się w miarę swoich możliwości wspierać emigrantów sezonowych we wschodnich częściach Niemiec, udzielając im między innymi porad prawnych lub ułatwiając zdobycie pracy. Trudną sytuację sezonowych emigrantów polskich na terenie Niemiec rozumieli także czołowi nasi przywódcy i działacze polityczni we wszystkich zaborach.  
    Z inicjatywy Wielkopolan w 1912 r. w Poznaniu powstała organizacja społeczna pod nazwą Towarzystwo Opieki nad Wychodźcami Sezonowymi z zadaniem objęcia opieką rzuconych najczęściej na pastwę losu, bezbronnych słabą lub żadną znajomością języka niemieckiego, wyzyskiwanych bezlitośnie przez obcych pracodawców. Współzałożycielami tej organizacji byli: prof. Caro, Karol Rose, Jan Brejski, ks. Arkadiusz Lisiecki, ks. dziekan Beisert, Stanisław Turno i inni. Sekretarzem głównym Towarzystwa został ks. Hoffman z Poznania.  
    Staraniem tej pożytecznej organizacji zorganizowano na terenie Niemiec trzy sekretariaty Towarzystwa: sekretariat na Brandenburgię i Maklemburgię z siedzibą w Berlinie - kierownik Leon Barciszewski (późniejszy prezydent Bydgoszczy), sekretariat na Pomorze Zachodnie z siedzibą w Szczecinie - kierownik Jan Kozikowski;  sekretariat na prowincje i Królestwo Saskie z siedzibą w Lipsku - kierownik Ignacy Wujek.
    Tak więc na dwa lata przed wybuchem I wojny światowej Ignacy Wujek był już w polskim ruchu narodowym na emigracji w Niemczech postacią znaną, z liczącym się dorobkiem, organizacyjnych zwłaszcza dokonań.  
    NIEPODLEGŁOŚĆ
    Po zakończeniu wojny wrócił z emigracji i osiadł w Poznaniu, gdzie pełnił w 1919 r. funkcję dyrektora jednego z departamentów w ministerstwie byłej dzielnicy pruskiej.  
    Nie posiadł formalnego wykształcenia gimnazjalnego, ale jako samouk, drogą ogromnego wysiłku i samozaparcia, zdał państwowy egzamin urzędniczy i w 1923 r. mianowany został starostą na powiat Wyrzysk, piastując tam wspomniane stanowisko przez dziesięć lat. Był dobrym organizatorem i gospodarzem. Za jego rządów powiat wyrzyski rozwijał się dynamicznie, repolonizując się szybko i przystosowując do wymogów struktur administracyjnych II Rzeczypospolitej.  
    Pod koniec 1933 r. Ignacy Wujek przeniesiony został na stanowisko starosty Żnina. Zastał tam powiat zaniedbany przez poprzednika i musiał włożyć dużo wysiłku aby wyprowadzić podległy sobie administracyjnie teren z impasu, głównie gospodarczego. To jego między innymi dziełem były głośne Targi Pałuckie, na których co roku prezentowały swoje osiągnięcia zakłady rolne i przemysłowe regionu.
    WOJNA  
    Kiedy we wrześniu 1939 r. Niemcy najechali na Polskę starosta Ignacy Wujek wyjechał - zgodnie z planem ewakuacji władz polskich - na tereny wschodnie Rzeczypospolitej, najpierw do Lubaczowa w Lubelskim, a następnie do Lwowa, gdzie przebywał aż do momentu wkroczenia tam Niemców.  
    Poszukiwany przez gestapo ukrywał się, przedostając się w końcu do Warszawy. W okupowanej stolicy utrzymywał się z prowadzenia drobnego handlu, korzystając z pomocy dawnych znajomych, których los rzucił nad Wisłę. Pod pseudonimem Jan Wolski udzielał się jednocześnie w cywilnej pracy konspiracyjnej. Był związany z delegaturą rządu londyńskiego na kraj.  
    W 1944 roku brał udział w powstaniu warszawskim, a po jego upadku został wywieziony przez hitlerowców na roboty w głąb Rzeszy. Dzięki dobrej znajomości języka niemieckiego przetrwał szczęśliwie do zakończenia w 1945 r. wojny, po czym wrócił schorowany do kraju.  
    CZASY PRL
    Osiadł w Bydgoszczy gdzie pracował przez jakiś czas w tamtejszych Zakładach Piwowarsko-Słodowniczych na stanowisku dyrektora administracyjnego. Później przeniósł się do Słupska i tam aż do momentu przejścia na emeryturę kierował browarem. Na rodzinną biskupiznę nie powrócił. Zmarł w Słupsku w 1970 r.

Tadeusz Wujek
Pałuki nr 218 (17/1996)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości