Nawałnica, która z 11 na 12 sierpnia nawiedziła nasz region, dała się we znaki również mieszkańcom gminy Kcynia. Bilans strat jest duży, choć nie tak tragiczny, jak w sąsiednich gminach - Nakło czy Szubin.
W wyniku nawałnicy w gminnych lasach ucierpiało kilkaset drzew fot. Robert Nowicki W wyniku intensywnej burzy zniszczonych zostało kilka budynków gospodarczych, m.in. całkowicie drewniane stodoły w Weronice oraz domy i budynki użyteczności publicznej, jak np. część dachu w Szkole Podstawowej w Rozstrzębowie. Zniszczona miejscami jest także infrastruktura drogowa.
Na chwilę obecną trudno jest oszacować straty, bo usuwanie skutków potrwa jeszcze wiele dni. Zniszczone są też lasy gminne. Najwięcej szkód nawałnica wyrządziła w rejonie Studzienek. Połamane są także drzewa przy drogach oraz w parku przy GCKiB. Wiele domostw nadal pozostaje bez prądu, choć zakład energetyczny pracuje na okrągło. Silny wiatr w wielu miejscach złamał słupy energetyczne, a powalone drzewa uszkodziły linie wysokiego napięcia.
Intensywnienie i nieprzerwanie pracowali także strażacy. Wszystkie jednostki zostały postawione w stan gotowości, a pierwsze zastępy wyjechały krótko po największej sile uderzeniowej, czyli po 2200 w piątek 11 sierpnia. - W pierwszych godzinach strażacy udrażniali drogi wojewódzkie, powiatowe i gminne zablokowane przez wyrwane drzewa i połamane gałęzie oraz zabezpieczali budynki, gdzie pozrywane zostały dachy - informuje Komendant Gminny OSP Michał Olender.
W Kcyni powołano Gminny Zespół Zarządzania Kryzysowego, który pełnił dyżury w urzędzie, gdzie mieszkańcy mogli zgłaszać szkody i awarie oraz uzyskać pomoc. Zespołowi przewodził burmistrz Kcyni Marek Szaruga, który m.in. zjeździł wszystkie sołectwa, celem lustracji skutków nawałnicy. Usuwanie skutków burzy potrwa jeszcze co najmniej kilka dni.
Włodarz zapewnił, że na chwilę obecną w związku nawałnicą - dane z godziny 8:00 w środę mówią o 78 uszkodzeniach dachów w budynkach mieszkalnych 35 budynków gospodarczych i 5 szkół, gdzie uszkodzone zostały dachy, w tym szkoła w Dziewierzewie, Rozstrzębowie, Sipiorach i Mycielewie. Na pomoc od wojewody liczyć mogą szkoły jako budynki mienia komunalnego, jeśli straty przekroczą 5% dochodu własnego, co w przypadku gminy stanowi pułap 2,5 miliona złotych. Z uwagi na fakt, że gmina takich strat nie ma w mieniu komunalnym, to z pomocy nie będzie mogła skorzystać i naprawy będzie musiała pokryć ze środków budżetu gminy.
- W tej chwili pracuje komisja do spraw szacowania strat z inspektorami nadzoru i pracownikami Urzędu Miejskiego, pracują też komisje szacujące straty do 6.000 zł. Dwa inne domy w Żarczynie i Miastowicach kwalifikują się na wsparcie w wysokości od 20.000 nawet do 100.000 zł w związku z ogromem zniszczeń. W Żarczynie proponowaliśmy mieszkanie zastępcze, jednak rodzina nie skorzystała. Nadal to mieszkanie jest w pogotowiu i jeśli ta rodzina się zdecyduje, to lokal zastępczy zostanie im przekazany - informuje burmistrz Marek Szaruga.
Wszystkie drogi wojewódzkie, powiatowe i gminne są przejezdne na terenie gminy, pousuwane są niebezpieczne konary, zwisające gałęzie. Przez dwa dni pracował wysięgnik z PSP i strażacy z gminnych jednostek OSP. - Bardzo, ale to bardzo dziękuję wszystkim strażakom, którzy byli dysponowani przez PSP oraz mieszkańcom naszej gminy, którzy zaangażowali się w pomoc i działali przy usuwaniu skutków nawałnicy ratując dorobek sąsiadów - powiedział burmistrz Marek Szaruga. Włodarz zaznaczył, że oczekują na transzę środków pomocowych z Urzędu Wojewódzkiego dla poszkodowanych w zakresie budynków mieszkalnych.
Prezes OSP Kcynia Maciej Tubiszewski zapewnił, że jednostka rozpoczęła pracę, podobnie jak inne w gminie, po 21:00 w piątek i zakończyła działania w poniedziałek po 22:00 pracując non stop, gdzie wprowadzone zostały dyżury. Sztab kryzysowy zapewnił im wyżywienie. W powiecie nakielskim jest około 1.100 zgłoszeń. - Nasze działania polegały na zabezpieczaniu budynków mieszkalnych przy zerwaniu połaci dachowych, wypompowywaniu wody z zalanych mieszkań i piwnic, ścinaniu drzew i konarów, które bezpośrednio zagrażały bezpieczeństwu. W piątek po 21:00 dołączył do nas burmistrz Marek Szaruga, który jeździł z nami i pomagał fizycznie, bezpośrednio z nami odrzucał konary i sprzątał jezdnię. W akcję włączyło się też lokalne społeczeństwo fizycznie, mieliśmy też telefony w czym mogą nam pomóc, czy czegoś nie brakuje co dowodzi o empatii i solidarności - mówi Maciej Tubiszewski.
Prezes OSP Kcynia podkreśla, że zaangażowanie ochotników na terenie gminy Kcynia było ogromne, a gmina może być dumna, że ma tylu oddanych ochotników, którzy z narażeniem własnego zdrowia czy życia przy wietrze i deszczu zabezpieczali domy przed zalaniem. Dodatkowo ceni bardzo dobrą współpracę z PSP.
Zarządzanie kryzysowe zabezpieczyło straży plandeki i inne materiały do zabezpieczenia zerwanych połaci dachowych.
Robert Nowicki
Pałuki nr 1331 (33/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze