W latach pięćdziesiątych wychodziło w Żninie propagandowe pisemko, Głos Pałucki. Zasięgiem swym obejmowało powiat i przynosiło wiadomości z frontu walki o obowiązkowe dostawy zbóż.
Gazeta miała 4 strony, tłoczono go w nakładzie 1500 egzemplarzy. Głos Pałucki ukazywał się co najmniej dwa lata (nie wiemy, który numer był ostatni), jednak nieregularnie, w związku z akcją żniwną. Pismo piętnowało rolników, którzy nie odstawiali zboża, wskazywało przodowników i przodujące gminy.
Postanowiliśmy też dotrzeć do osób, lub ich rodzin, o których mowa jest artykule: "A oto ci, którzy przeszkadzają w planowych dostawach zboża".
Tadeusz Gieryna (w notatce sprzed 40 lat błędnie wydrukowano: Gierzyna) z Podgórzyna. 27 lipca 1954 r. dostał on nakaz odstawy zboża. W tym czasie żniwa nie były jeszcze zaczęte. Zboże było jeszcze na polu, gdy zażądano od niego dostawy 5 ton. Oczywiście nie mógł tego odstawić, gdyż zaczął dopiero żniwa, problemem był również brak maszyn. Za nieodstawienie zboża otrzymał karę pieniężną w wysokości 2000 zł. Jak na te czasy była to suma niemała - dla porównania kwintal zboża kosztował wtedy 100 zł. Po złożeniu wniosku kara została rozłożona na raty i doliczana do kwoty podatku.
Tadeusz Gieryna opowiada o tym tak:
- Musiałem się stawić u starosty. Tam powiedzieli, że w tym terminie musi być odstawione, jeżeli nie będzie odstawione, to będzie kara. W 1954 r. w końcu odstawiłem 2,5 tony zboża, jedną tonę zostawiłem dla siebie w spichrzu. Ziarno potrzebne było przecież na siew.
Zostałem wezwany do prokuratora. Powiedziałem że odstawiłem to, co mogłem, bo jak więcej odstawię, to nie będę miał za co żyć. Powiedziano mi, że jeżeli nie odstawię w ciągu tygodnia więcej, to pójdę do więzienia. Poszedłem więc do gminy. Tam usłyszałem: "Wy, kułaki możecie sobie zdychać, nas to nic nie obchodzi". Wszystko więc ze spichlerza wymietliśmy, tak że nie było ani na zasiew, ani na chleb. Na szczęście ziemniaki obrodziły, więc jakoś się przeżyło. W 1954 roku PGR-y zabrały 25 ha ziemi w dzierżawę i zostało mi 7 ha.
Rok wcześniej Tadeusz Gieryna został aresztowany. Zatrzymano go na 48 godzin. Był to okres gdy z każdej wsi dla zastraszenia był brany jeden rolnik. Przeważnie takie osoby typowali sołtysi. Przez cały dzień trwały przesłuchania, próbowano wymusić przyznanie się do niepopełnionej winy, zarzucano słuchanie zachodniego radia, wmawiano bez przerwy, że jest się wrogiem kraju. Gdy to nie dawało skutków, mamiono wolnością w zamian za przyznanie się. Kto się nie przyznawał do końca, wychodził z tego zwycięsko.
Innym rolnikiem, wymienionym w artykule jest Jan Słomkowski z Murczyna. Kolegium otrzymywał 3 razy.
Miał on 47 ha i szczęście, że nie odebrano mu ziemi w ramach kolektywizacji. Władza ludowa starała się na wszystkie sposoby utrudniać życie rolnikowi. Żądano więcej zboża, niż to było możliwe. Skutkiem tego były długi.
- W 1954 r. chodziłem na kurs kierowców do Żnina. Odbywało się to ukradkiem, musiałem się kryć, bo łapali. W końcu mnie przyłapali. Wzięli mnie, zamknęli, dzień czy dwa przesiedziałem w areszcie w Żninie. W końcu przyjechał jeden w czerwonym krawacie i selekcjonował wszystkich, pod ścianę ustawiał, przesłuchiwał. Po przesłuchaniu zostałem wywieziony do więzienia. Można powiedzieć, że miałem tam dobrze, bo nie musiałem pracować, tak jak innym to się przytrafiło w kamieniołomach. Głównie to mnie przesłuchiwano i po miesiącu wypuszczono.
Wincenty Frasz z Dochanowa (zmarł w 1989 roku) za nieodstawione zboże otrzymał 3000 zł kary. Zanim zebrał pieniądze, zabrano go do pracy w kamieniołomach w Piechcinie. Po dwóch tygodniach został wypuszczony, gdy opłata została uiszczona.
Antoni Włodarczak z Podgórzyna (zmarł w 1981 roku) za nieodstawienie 28 kilo żywca dostał pół roku. Rodzina pisała prośby do Bieruta o zwolnienie, w końcu po 3 miesiącach został wypuszczony.
Nie udało nam się niestety dowiedzieć, kto był autorem notatek z "Głosu Pałuckiego". W stopce redakcyjnej ujawniono jedynie, że gazetę redaguje zespół przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, a wydawcą był Powiatowy Komitet Frontu Narodowego w Żninie. Ale może ktoś wie, kto to pisał?
informacje zebrał
MAREK OLEJNIK
Pałuki nr 130 (32/1994)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze