Reklama

Stefan Waźbiński w czasie Bitwy Warszawskiej 1920 roku bronił przepraw na Narwi

Dwa lata temu, 15 sierpnia 2022 roku, w stulecie obecności rodziny Waźbińskich przy ul. 1 Stycznia w Żninie, został odsłonięty pamiątkowy głaz, poświęcony tym, którzy żywią i bronią - czyli rolnikom. Jednym z nich był Stefan Waźbiński, powstaniec Wielkopolski, uczestnik bitwy z bolszewikami w roku 1920. W odsłonięciu głazu w miejscu, w którym jak w soczewce skupia się dwudziestowieczna historia Polski, wzięło udział kilkanaścioro członków rodziny oraz przedstawiciele zaproszonych rodzin rolniczych.

Napis, odlany w brązie na tabliczce umieszczonej z tyłu głazu głosi: „W setną rocznicę przejęcia tych włości przez obywatela polskiego Stefana Waźbińskiego w uznaniu za jego głęboki patriotyzm i tytaniczną pracę wdzięczni synowie.” I daty: 1922- 2022. Urodzony w 1897 roku Stefan Waźbiński - przedstawiciel pokolenia, które wchodziło w dorosłość w roku odzyskania przez Polskę niepodległości - był głównym bohaterem popołudnia.

PRUSKI ŻOŁNIERZ

Wcześniej - wcielony do pruskiego wojska nie był jeszcze uznawany za dorosłego; jak wspominał jego syn Apolinary - zamiast papierosów kantyna wydawała mu... czekoladę. Służył najpierw w pułku kawalerii osobistej gwardii królów pruskich, a następnie w pułku ułanów gwardii. Bił się na froncie wschodnim z wojskami carskiej Rosji, a następnie jego pułk przerzucono do Finlandii, gdzie od marca 1918 roku Niemcy wspierali fińskich „Białych” przeciw fińskim „Czerwonym”, popieranym przez sowiecką Rosję. W grudniu 1918 roku pułk został pośpiesznie ściągnięty do Berlina, by tłumić gorejącą od 3 listopada 1918 roku rewolucję niemiecką.

Reklama

 

Stefan Waźbiński w styczniu 1919 roku. Mundur jeszcze pruski, ale orzełek już polski. fot z archiwum rodziny Waźbińskich
Stefan Waźbiński w styczniu 1919 roku. Mundur jeszcze pruski, ale orzełek już polski. fot z archiwum rodziny Waźbińskich

 

POWSTANIEC WIELKOPOLSKI

W ogólnym rozprzężeniu, gdy żołnierze wypowiadali posłuszeństwo dowódcom i tworzyli Rady Żołnierskie, Wielkopolanie wymykali się do domu. Tak też zrobił Stefan Waźbiński i w styczniu widzimy go na fotografii w tym samym pruskim mundurze, w którym przyjechał z Berlina, ale już z powstańczym orłem na czapce. Służył w Poznaniu i okolicy, we wspomnieniach często wymieniał hr. Ignacego Mielżyńskiego z Iwna. Jego książeczka wojskowa dokumentuje, że na froncie spędził 24 dni (od 12 maja do 5 czerwca 1919 roku). Obowiązywał już wtedy zawarty 16 lutego 1919 rozejm w Trewirze, w którym na żądanie francuskiego marszałka Ferdynada Focha zobowiązano Niemców do zaprzestania kroków zaczepnych przeciw Polakom, ale rozejm ów był przez Niemców naruszany.

Reklama

PRZECIW BOLSZEWIKOM

1 sierpnia 1919 roku Stefan Waźbiński - jak wielu innych powstańców wielkopolskich - wyruszył na front wschodni, nazywany litewsko-białoruskim, po drugiej stronie którego stali bolszewicy. W książeczce wojskowej wpisano mu białoruski Mińsk i zdobytą przez Polaków twierdzę Bobrujsk jako miejsca ważniejszych bitew, w których uczestniczył. W czasie Bitwy Warszawskiej 1920 roku bronił przepraw na Narwi pod Nowogrodem i Łomżą. Jego 15 Pułkiem Ułanów Wielkopolskich dowodził wtedy podpułkownik Władysław Anders.

Henryk Waźbiński wspominał czasy wojenne, które przeżył jako dziecko fot. Dominik Księski
Henryk Waźbiński wspominał czasy wojenne, które przeżył jako dziecko fot. Dominik Księski

NIEMIEC WOLAŁ SPRZEDAĆ

Józef Waźbiński - syn Stefana - podkreślał w czasie uroczystości odsłonięcia głazu, że poświęcony jest tym, co „żywią i bronią”. Stefan bronił najpierw. Obronił. Potem pomyślał o uprawie ziemi. Tu jego los styka się z losem niemieckiego kolonisty - Wilhelma Elgta.

Reklama

Powiat żniński (obok gnieźnieńskiego i wąbrzeskiego) był jednym z trzech, w których działalność niemieckiej Komisji Kolonizacyjnej święciła największe sukcesy. Ponad 25 procent ziemi ornej w tych powiatach przeszło w latach 1886 - 1913 w ręce niemieckie. Komisja dysponowała rządowymi funduszami, wykupywała ziemię z rąk polskich i sprzedawała ją Niemcom, aby osadzić jak najwięcej na niej przybyszów z Cesarstwa Niemieckiego.
Wilhelm Elgt w 1909 roku wybudował w oparciu o program kolonizacyjny Rzeszy obszerny dom przy ulicy 1 Stycznia w Żninie (wtedy oczywiście nie nazywała się ta ulica 1 Stycznia, gdyż nazwa pochodzi od dnia wyzwolenia Żnina spod władzy zaborców).
Po Powstaniu Wielkopolskim sytuacja się zmieniła. Niemczyzna, która przed 1919 rokiem stanowiła jego atut, teraz działała na jego niekorzyść. Traktat Wersalski stanowił, że osadnicy niemieccy mogą w Polsce mieszkać tylko wtedy, gdy przyjmą obywatelstwo polskie i zadeklarują lojalność wobec nowego państwa, w którym przyszło im mieszkać. Niemiec wolał sprzedać posiadłość polskiemu Skarbowi Państwa, niż przyjąć obywatelstwo polskie. Włości kupił Stefan Waźbiński.

WYWÓZKA DO GENERALNEJ GUBERNI

Doczekał się czterech synów: Zygmunta (rocznik 1933), Henryka (rocznik 1935), Apolinarego (rocznik 1937) i Józefa - ten ostatni urodził się już na wygnaniu, pod Mińskiem Mazowieckim, dokąd w pierwszej wywózce (grudzień 1939 roku) rodzina Waźbińskich trafiła wraz z innymi wysiedlonymi ze Żnina i okolic. Pisaliśmy o tej wywózce w Pałukach (nr 18/2011).
Jednokonnym wozem opuściła rodzina Waźbińskich w lutym 1945 roku Mazowsze, jadąc najpierw przez pontonowy most wiślany w Warszawie, wąwóz gruzów Krakowskiego Przedmieścia, Sochaczew, Włocławek. Sprzed kościoła w Górze widać już było Duże Jezioro i Żnin.

Reklama
Apolinary Waźbiński opowiada o ojcu fot. Dominik Księski
Apolinary Waźbiński opowiada o ojcu fot. Dominik Księski

OD STALINIZMU DO SOLIDARNOŚCI

Tak więc - drogi Czytelniku - historia rodzinna dla Żnina typowa. Następnie przyszło borykanie się ze stalinizmem, dostawy obowiązkowe. Apolinary Waźbiński wspomina: - Ojciec kręcił gałką, słuchał „Wolnej Europy” i z upływem lat coraz mniej było szans, że spotka się w Polsce ze swym starym dowódcą, Władysławem Andersem.

- „Solidarności” ojciec doczekał, ale wolnej Polski nie doczekał, zmarł w 1982 roku - mówi Józef Waźbiński. Jako najmłodszy syn przejął w latach 70. po ojcu gospodarstwo. Studia rolnicze, mechanizacja, modernizacja. Wiele dyplomów, nagród, tytuły czempionów, zdobywanych przez jego trzodę na Pałuckich Targach Rolnych. Wszystko po to, by wypełnić etos tych, co żywią.
Ale w wypełnianiu etosu tych, co bronią dom rodziny Waźbińskich nie tylko jest związany z tradycją Powstania Wielkopolskiego i obrony Polski przed nawałą bolszewicką 1920 roku. Józef Waźbiński w roku 1980 i 1981 zaangażował się w budowę NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych i do momentu rejestracji związku był przewodniczącym prezydium Wojewódzkiego Komitetu Założycielskiego NSZZ Solidarność RI. W stanie wojennym działał w konspiracji, ukrywał przez pewien czas zbiegłego w czasie milicyjnej rewizji w podziemnej drukarni Pawła Badowskiego i uczestniczył w wielu innych opozycyjnych działaniach. A Paweł Badowski następnie - u innego rolniczego małżeństwa Anny i Bronisława Gilów - drukował pismo Solidarności RI o tytule Żywią i bronią.

Reklama

DEWIZA KOŚCIUSZKI - ŻYWIĄ I BRONIĄ

- Wybrałem do wykucia na głazie dewizę kosynierów z czasów insurekcji kościuszkowskiej: „Żywią i bronią”- wyjaśnia Józef Waźbiński - gdyż to Kościuszko pierwszy docenił rolników, jako tych, na których wspiera się byt narodowy, którzy żywią, a gdy przychodzi potrzeba - także bronią.

 

Wnuki Józefa Waźbińskiego - Hania i Stanisław Jakubiak - pełnią wartę przed odsłonięciem głazu fot. Dominik Księski
Wnuki Józefa Waźbińskiego - Hania i Stanisław Jakubiak - pełnią wartę przed odsłonięciem głazu fot. Dominik Księski

PAMIĄTKOWY GŁAZ NA STULECIE

Głaz, przywleczony przez lodowiec na Pałuki aż ze Skandynawii został wykopany na polu niedaleko gospodarstwa. - To ciekawe - opowiadał w czasie uroczystości rzeźbiarz Zbigniew Dolski - ale ta część, która leżała w ziemi była twardsza. Ten granit nie był łatwy, ma dość grube ziarno, a trzeba było go tak skuć, aby pozostały wypukłe litery. Nie, nie szedłem na łatwiznę. Może wkuć wklęsłe litery byłoby prościej, ale pracę dla pana Józefa, który dokładnie wiedział, czego chce, musiałem zrobić tak, aby prezentowała się jak najefektowniej.

Reklama

W odsłonięciu głazu, który odpoczywa teraz pod rosnącą przed domem olbrzymią lipą wzięło udział kilkanaścioro członków rodziny - trzech spośród czterech synów Stefana (Zygmunt, historyk sztuki, zmarł w 2009 roku, artykuł o nim drukowaliśmy w Pałukach nr 33/2014), kilkoro jego wnuków, a także niektóre spośród ośmiorga prawnucząt.

Uroczystość, w której oprócz rodziny brali udział także przedstawiciele zaproszonych rodzin rolniczych, zakończyło odśpiewanie Roty.

Dominik Księski, 20 VIII 2022

 

Reklama

 

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/08/2024 11:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości