Reklama

Oddali hołd motorowodniakowi Waldemarowi Marszałkowi. Był legendą tego sportu

Z inicjatywy Żnińskiego Towarzystwa Kultury oraz Miejskiego Ośrodka Sportu w Żninie w czwartek 8 sierpnia na założonej w 2004 r. w centrum żnińskiej starówki Alei Sław Sporu Motorowodnego, odbyło się spotkanie działaczy tej wyjątkowej dyscypliny sportu. Wszyscy zebrani stanęli przy pałuckim granitowym kamieniu, na którym widnieje gwiazda z nazwiskiem zmarłego Waldemara Marszałka, a także jego numer startowy - 11.

- Chcieliśmy w ten sposób, w imieniu Pałuk, całego Żnina, który jest niekwestionowaną stolicą tego sportu w Polsce oraz bardzo ważnym ośrodkiem w Europie, oddać hołd wybitnemu zawodnikowi - największemu pilotowi motorowodnemu w kraju i jednemu z największych, najbardziej znanych i utytułowanych zawodników tej dyscypliny na świecie - zaznaczył prezes Żnińskiego Towarzystwa Kultury Stefan Czarnecki.  

W rozmowie z gazetą wspominał, że Waldemar Marszałek wielokrotnie przyjeżdżał do Żnina, brał udział w zawodach i odnosił w nich znakomite sukcesy. Był swoistą legendą tego sportu - gromadził wokół siebie wierną rzeszę kibiców, którzy go uwielbiali. - To, co osiągnęliśmy w Żninie pod względem organizacyjnym - 45 razy odbywały się u nas zawody, 20 razy mistrzostwa Europy czy 17 razy mistrzostwa świata również zawdzięczamy jemu - podkreślił Stefan Czarnecki.

Reklama

Hołd, szacunek i uznanie, zapalając symboliczne znicze oraz składając wiązankę kwiatów u podnóża granitowego kamienia, wspólnie ze Stefanem Czarneckim oddali zmarłemu: Zygmunt Nyka - honorowy prezes Pałuckiego WOPR, Krzysztof Gaczkowski - prezes klubu Klubu Sportu i Turystyki Wodnej Pałuki, Jerzy Śniadecki - dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu, organizator zawodów oraz uznany w Europie komandor zawodów, Leszek Janowski - kierownik Centrum Sportów Wodnych, Bartosz Rochowiak - wicemistrz świata i wicemistrz Europy w klasie OSY400, a także Monika Andruszkiewicz - kierowniczka wydziału turystyki, promocji i rozwoju w żnińskim ratuszu, której towarzyszył st. inspektor ds. sportu Szymon Mrówczyński.

- Waldemar Marszałek żył 82 lata. Jego losy były niesamowite i trudne zarazem, mogłyby stanowić podstawę do stworzenia scenariusza filmowego albo dobrej książki. Mając kilka i kilkanaście lat opiekował się chorą na nowotwór matką, sam dawał jej zastrzyki. Po jej śmierci wychował się u rodziny. Szansą dla niego było zgłoszenie się do warszawskiego klubu Polonia, gdzie tworzono sekcję motorowodną. Przez pierwsze lata był uczniem - pomagał, robił zakupy w mieście, sprzątał, ale z czasem tak zaangażował się w ten sport, że od 1959 r. zaczął startować w zawodach. Zdobywał tytuły mistrza i wicemistrza Polski w kilku klasach, a po 20 latach startów odniósł wielki sukces - w 1979 r. na Malcie w Poznaniu zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata. Był niesamowitym człowiekiem. Miał też dwóch wspaniałych mechaników, którzy przyjeżdżali do Żnina. Był to Krzysztof Markiewicz i Adam Kiryłło - kontynuował prezes Żnińskiego Towarzystwa Kultury.

Reklama

- Nie zapomnę jego startów lotnych, tego, jak potrafił sobie odpowiednio czasowo przygotować łódź. Miałem przyjemność poznać go osobiście, bywać u niego w domu, nawet nocować. Mieliśmy wiele wspólnych tematów, przeżyć i atrakcji. Był też wielkim rywalem, a jednocześnie przyjacielem Tadeusza Haręzy. Jest mi niezmiernie smutno, że nie jest już wśród nas. Wiele dokonał. Warto pamiętać, że otrzymał od miasta Żnina honorowy tytuł i buławę - zaznaczył Stefan Czarnecki dodając, że wielu żninian wybiera się na pogrzeb motorowodnego mistrza, który powinien odbyć się jeszcze w tym tygodniu. 

Justyna Kulpińska

Reklama




Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/08/2024 14:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości