Kilka dni temu mieszkańców Józefinki i Pturka, a następnie pozostałych wsi w gminie Barcin, obiegła niepokojąca wiadomość. Chodziło o rzekome przetwarzanie odpadów w Pturku na terenie dwóch dużych działek stanowiących łącznie 76 ha. Na części tych działek, poza polami uprawnymi, kilkanaście lat temu posadzono drzewa tlenowe oraz rodzaj energetycznej trzciny.
Wspomniane drzewka tlenowe (nazwa gatunkowa - paulownia) początkowo rosły bardzo szybko, z biegiem lat wydawało się, że nikt się już nimi nie zajmuje. Wiele z nich połamało się lub uschło, a ogrodzenie przebiegające wokół działki w wielu miejscach się przewróciło. Na trzcinowisku było podobnie. Przez lata nic się nie działo, no może poza tym, że stało się ono ostoją różnego rodzaju dzikiej zwierzyny. W ostatnich tygodniach mieszkańcy zaobserwowali, że rozpoczęto tam koszenie. Następnie surowiec sprasowano w duże bele, załadowano i wywieziono.
W okolicznych wsiach zaczęto mówić o planach powstania w tym miejscu kompostownika lub wysypiska śmieci. Informacje te postanowiły zweryfikować sołtyski Pturka i położonej obok Józefinki. Okazało się, że w Starostwie Powiatowym w Żninie złożono wniosek o zezwolenie na przetwarzanie odpadów o kodzie ex 19 05 03 - kompost nieodpowiadający wymaganiom (nienadający się do wykorzystania) wytworzony z odpadów zielonych i innych bioodpadów zbieranych selektywnie - na działkach 107 i 109/2 położonych w Pturku między drogą prowadzącą od Pturka do Józefinki a drogą wojewódzką nr 251 Żnin - Inowrocław.
PETYCJE
Korzystając z prawa jakie daje Konstytucja, mieszkańcy Józefinki i Pturka postanowili zaprotestować i złożyć petycje przeciwko wydaniu przez starostę żnińskiego zezwolenia na przetwarzanie ww. odpadów w procesie odzysku R10 na działkach w Pturku. Wnieśli o zatrzymanie prac koncepcyjnych i przygotowawczych w zakresie tej inwestycji i o odstąpienie od jej realizacji. Swoje stanowisko uzasadnili bliskim sąsiedztwem z działkami, których ta sprawa dotyczy.
Podkreślili, że przetwarzanie odpadów, bez względu na zastosowaną metodę, wiąże się z uciążliwościami zapachowymi, które negatywnie wpłyną na jakość życia mieszkańców. Podkreślili, że nie są im znane możliwe konsekwencje zdrowotne, zarówno dla ludzi jak i zwierząt, przetwarzania tego typu odpadów, które ich zdaniem mogą przeniknąć do wód gruntowych i głębinowych. Obawiają się też emisji szkodliwych substancji do atmosfery.
Boją się rozprzestrzeniania drobnoustrojów chorobotwórczych z terenów na których planowana jest inwestycja. Niepokój budzi w nich też hałas i zwiększone natężenie ruchu drogowego, które zapewne będzie konsekwencją inwestycji. Twierdzą, że zaistniała sytuacja godzi w ich prawa, ponieważ nie przekazano im żadnych informacji na temat planowanej działalności, nie przeprowadzono konsultacji społecznych z mieszkańcami, których ta sytuacja dotyczy.
- Złożyliśmy petycję, którą podpisali mieszkańcy Józefinki oraz rolnicy posiadający grunty na terenie sołectwa. Mamy nadzieję, że argumenty w niej zawarte starosta żniński weźmie pod uwagę przy wydawaniu decyzji. Niestety, jako sołectwa i mieszkańcy nie jesteśmy stronami w tej sprawie, więc nikt nas o niej nie powiadomił. Planowana inwestycja bezpośrednio dotknie właśnie mieszkańców, więc mamy prawo i chcielibyśmy wiedzieć, czego możemy się spodziewać - powiedziała sołtys Józefinki Justyna Ożóg.
- Ostatni, nowo wybudowany dom w Józefince graniczy z działką, której dotyczy ta sprawa. Obawiamy się, z uwagi na to, że niewiele wiemy o złożonym wniosku, a biorąc pod wzgląd samą nazwę planowanej inwestycji - możemy być zaniepokojeni. Można zastanowić się, czy ktoś chciałby mieszkać przy tak dużym areale przetwarzanych odpadów? - spytała retorycznie sołtys. Złożenie podobnych petycji planuje także sołectwo Knieja i Julianowo/Barcin Wieś oraz osoby indywidualne zamieszkujące na terenie gminy Barcin.
- Kilkanaście lat temu, nocą przywożono już na pola w Pturku jakąś dziwną maź, której odór był bardzo intensywny, że myśleliśmy że się podusimy. Mieszkańcy się bardzo skarżyli więc jako sołtys interweniowałam w straży miejskiej i policji. Wtedy to przyorali i posadzili tę trawę czy trzcinę, którą teraz ścinali i wywozili. Na części tych działek posadzone zostały drzewa tlenowe, podobno z przeznaczeniem na cele energetyczne, jednak - z tego co mi wiadomo - nigdy nie zostały w ten sposób wykorzystane. Co z tymi drzewami planuje teraz zrobić właściciel - nie wiemy. Nie wiemy nawet kto nim jest i czy to nadal ten sam podmiot. Boimy się tych śmierdzących odpadów, że jak będzie zgoda na ich użycie, to będą zwożone bez kontroli, bo już przecież wielokrotnie słyszeliśmy o takich aferach w Polsce. Boimy się, że będziemy narażeni na różne choroby. To my staramy się być ekologiczni, zakładamy panele fotowoltaiczne, pompy ciepła, wymieniamy piece na ekologiczne, żeby nie palić byle czym, a tu przyjdzie nam wdychać nie wiadomo jak trujący odór? Nie chcemy, żeby ktoś narażał nas i nasze zdrowie. Przecież nikt nas nie informuje co to jest, z czego pochodzi i jakie będzie miało na nas oddziaływanie. A co z wodami gruntowymi? Ze względu na brak możliwości podłączenia do wodociągu niektórzy mieszkańcy korzystają przecież ze studni głębinowych! Czy taka woda będzie zdatna do picia? - powiedziała bardzo zaniepokojona Marianna Pawłowska, sołtys Pturka. - A kto będzie pilnował ile tego będą przywozić? My tu nie chcemy cudzych smrodów wąchać! - dodała.
- Jako sołtys chcę zapewnić komfort życia mieszkańcom Józefinki, a w obszarze gospodarki odpadami w ostatnim czasie zaobserwować można wiele przykładów nieprawidłowości - chociażby niedawny niechlubny przykład niedalekiej Giebni. Chcemy jako mieszkańcy sołectwa uniknąć ewentualnych konsekwencji inwestycji, która może znacząco wpłynąć na nasze życie i codzienne funkcjonowanie, a o której wiemy niewiele. Teren Józefinki i tereny wokół są tak piękne, że nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy je utracić - były i nadal są siedliskiem różnych dzikich zwierząt, które miały i mają tam swoje ostoje. Co więc z ochroną przyrody? Teren „Natura 2000” - Ostoja Barcińsko-Gąsawska? A co z ludźmi, którzy planowali zamieszkać w najbliższym otoczeniu działek, na których inwestycja ma zostać przeprowadzona? Jakie działania zostaną dalej podjęte, będzie zależało od ustaleń dotyczących samej inwestycji - chcemy uchronić się przed jej konsekwencjami. Mamy nadzieję, że starosta przychylnie rozpatrzy naszą petycję i nas zrozumie - powiedziała sołtys Józefinki. Warto zwrócić uwagę, że wspomniany obszar siedliskowy Natura 2000, tzw. Ostoja Barcińsko-Gąsawska, rozciąga się po drugiej stronie drogi wojewódzkiej nr 251, w odległości zaledwie kilkuset metrów od działek, których dotyczy inwestycja.
STAROSTWO
W celu wyjaśnienia sprawy zwróciliśmy się z pytaniami do Starostwa Powiatowego. Tam otrzymaliśmy następującą odpowiedź: - Chciałbym uspokoić, że aktualnie nie ma wydanego przez starostę żnińskiego żadnego zezwolenia na przetwarzanie odpadów. Stosowny wniosek, dotyczący udzielenia takowego zezwolenia na terenie wsi Pturek w gminie Barcin złożyła firma z Krakowa, która wydzierżawiła działki od prywatnych osób. Konkretnie chodzi o dwie działki o powierzchni około 38 ha każda, przy czym działalność ma być prowadzona na części tych działek o łącznej powierzchni 34 ha. Trzeba tu wspomnieć, że dzierżawa była konieczna, gdyż firma musi dysponować nieruchomością, na której chce prowadzić przetwarzanie odpadu. Jak wynika z wniosku złożonego w tut. Starostwie działanie wnioskodawcy konkretnie ma polegać na jednorazowym rocznie przywiezieniu, rozrzuceniu i przyoraniu kompostu, oznaczonego kodem 19 05 03 - wyjaśnił Wiesław Rumel - kierownik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa w Starostwie Powiatowym w Żninie.
Kierownik uspokaja, że kompost nie będzie gromadzony i składowany na hałdach, powodując uciążliwości zapachowe, tylko zostanie rozdysponowany na polu w odpowiednich dawkach i następnie przykryty (przyorany) oraz, że nawóz ten posiada wymagane badania i opinie np. hydrogeologiczne, potwierdzające jego zdolność do użycia i rolniczego wykorzystania oraz nawożenia pól pod uprawy w taki właśnie sposób bez szkody dla środowiska.
Na razie postępowanie w tej sprawie jest zawieszone ze względu na negatywną opinię, jaką wydał burmistrz Barcina. Wiesław Rumel przekazał, że taka opinia burmistrza uzasadniona była lokalizacją przetwarzania odpadu i negatywnym oddziaływaniem na środowisko, a przede wszystkim uciążliwościami zapachowymi. - Przedsiębiorca złożył na to postanowienie zażalenie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które uchyliło je i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia burmistrzowi Barcina Michałowi Pęziakowi. Starostwo nie wyda żadnej decyzji bez wiążącej i prawomocnej opinii właściwego burmistrza - powiedział Wiesław Rumel.
MIESZKAŃCY PTURKA
Powierzchnia owych działek jest tak duża, że praktycznie wszystkie siedliska w Pturku znajdują się niedaleko nich. Mieszkańcy bardzo obawiają się, co będzie dalej. Podpisali petycję i czekają z niepokojem na rozwój tej sprawy bezpośrednio ich dotyczącej. Zresztą nie tylko ich, ale i okolicznych wsi, zwłaszcza Józefinki. Mieszkańcy, w rozmowie z reporterem, także wspominali fakt przywiezienia jakiś odpadów na tę działkę kilkanaście lat temu. - Smród był potężny, a w miejscach gdzie wtedy złożono ten kompost do tej pory widać place, tam nie chciała potem rosnąć nawet trawa ani trzcina. Mam wrażenie, że to wypaliło ziemię w tych miejscach - powiedział jeden z mieszkańców Pturka. - Poza tym bardzo blisko jest jezioro, a po drugiej stronie drogi rozpościera się przecież obszar chroniony, na którym niektórzy mieli problemy z uzyskaniem pozwolenia na budowę. Widzieliśmy, że ścinają te trawy, że chodzili geodeci i coś mierzyli, ale nie mieliśmy pojęcia w jakim celu to robią - dodał zaniepokojony mieszkaniec.
GMINA BARCIN
Zastępca burmistrza Barcina Hubert Łukomski potwierdził, że postępowanie administracyjne w przedmiocie sprawy prowadzi Starosta Żniński. Gmina Barcin, zgodnie z art. 41 ust. 6a ustawy z dnia 14 grudnia 2012 roku o odpadach, jest organem opiniującym złożony wniosek. Burmistrz Barcina po analizie dokumentacji załączonej do wniosku przekazanego w dniu 13.01.2025 roku przez Starostę Żnińskiego, postanowieniem z dnia 24.01.2025 r. negatywnie zaopiniował planowane przetwarzanie odpadów. W wyniku złożonego przez firmę zażalenia do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bydgoszczy postanowienie Burmistrza Barcina zostało uchylone i sprawa została przekazana do ponownego rozstrzygnięcia. Obecnie Burmistrz oczekuje odpowiedzi od firmy w zakresie dotyczącym przedmiotu wniosku - poinformował pisemnie Hubert Łukomski.
Radny i przewodniczący komisji rolnictwa, ochrony środowiska i gospodarki przestrzennej w barcińskim ratuszu Piotr Niestatek powiedział: - Nie chcemy narażać mieszkańców na uciążliwości i niebezpieczeństwa związane z tymi odpadami. Nie wiemy dokładnie jaka jest ich szkodliwość i co dokładnie będzie przetwarzane.
Sprawa jest więc rozwojowa, a mieszkańcy na razie nie mogą odetchnąć z ulgą. O dalszych ustaleniach będziemy informować czytelników na bieżąco.
***
Paulownia to drzewo pochodzące z Chin, które charakteryzuje się z jednej strony szybkim przyrostem masy, a z drugiej strony - łatwo je wysuszyć. W Polsce jest wykorzystywane do upraw energetycznych i produkcji biomasy.
***
Wg rozporządzenia ministra środowiska z dnia 20 stycznia 2015 r. w sprawie procesu odzysku R10 (obróbka na powierzchni ziemi przynosząca korzyści dla rolnictwa lub poprawę stanu środowiska) kod odpadów: ex 19 05 03 - to kompost nieodpowiadający wymaganiom (nienadający się do wykorzystania) wytworzony z odpadów zielonych i innych bioodpadów zbieranych selektywnie.
Odpady tego typu mogą być stosowane tylko przy łącznym spełnieniu następujących warunków:
- odpady zostały poddane rozdrobnieniu;
- dopuszczalna dawka odpadu została ustalona z uwzględnieniem zasobności gleby, sposobu jej użytkowania, jakości odpadu oraz zapotrzebowania roślin na składniki pokarmowe, a także zasad dobrej praktyki rolniczej, o których mowa w art. 47 ust. 2 ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. - Prawo wodne;
- odpady są stosowane: poza okresem wzrostu i rozwoju roślin przeznaczonych do bezpośredniego spożycia przez ludzi (czas od siewu albo sadzenia do zbioru); w taki sposób i w takiej ilości, aby ich stosowanie nie spowodowało pogorszenia jakości gleby, ziemi oraz wód powierzchniowych i podziemnych nawet przy długotrwałym stosowaniu, w szczególności nie spowodowało szkody w środowisku w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 13 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie; równomiernie na powierzchni gleby do głębokości 30 cm i są przykryte glebą lub są z nią wymieszane; na gruntach o dużej przepuszczalności, stanowiących w szczególności piaski luźne i słabogliniaste oraz piaski gliniaste lekkie, jeżeli poziom wód gruntowych znajduje się na głębokości nie mniejszej niż 1,5 m poniżej powierzchni gruntu. Przy czym posiadacz odpadów dysponuje wynikami badań potwierdzającymi jakość odpadów i jakość gleb, na których odpady mają być stosowane, wykonanych przez laboratorium, o którym mowa w art. 147a ust. 1 pkt 1 lub ust. 1a ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. - Prawo ochrony środowiska.
20 czerwca zapytaliśmy Departament Gospodarki Odpadami Ministerstwa Klimatu i Środowiska o to, co oznaczają słowa: „kompost nieodpowiadający wymaganiom (nienadający się do wykorzystania)” i otrzymaliśmy odpowiedź, że urzędnicy postarają się „jak najszybciej” nam odpowiedzieć. Czekamy zatem na odpowiedź.
***
Dorota Kapłońska
Komentarz
Rozwiązujcie problemy, a nie śpijcie
I znów Ministerstwo Klimatu i Środowiska nam podpada. Ten numer wysyłamy do Warszawy (na ręce Wydziału Relacji z Mediami Ministerstwa Klimatu i Środowiska), koperta przygotowana. Więc pozwolę sobie teraz napisać komentarz adresowany nie do moich czytelników, a do pań i panów urzędników w ministerstwie.
Nie dziwicie się proszę, że pierwszym odruchem ludzi jest protest. Wszyscy u nas już się nauczyli, że jeśli nie będą protestować, ich miejsce na ziemi zostanie zepsute. Wiele razy zostali oszukani zapewnieniami, że „nie będzie żadnej uciążliwości”, „jest to czysta technologia” i tak dalej. Wiedzą, jak urządzono inne miejscowości w Polsce. Nie macie Państwo w Warszawie żadnej wiarygodności.
A dlaczego nie macie? Ile lat już piszemy o konieczności ustawy odorowej? Ludzie oczekują zapisu, że smród z pomieszczeń zamkniętych (obory, biogazownie, ubojnie, sortownie) nie może przedostawać się za granice działki. Gdyby taka ustawa była, byłby argument. Ale jej nie ma i każdy się boi, że przemysłowe rolnictwo go zasmrodzi. Ile lat piszemy o ustawie wiatrakowej? Ile razy została zmieniana? Ludzie wiedzą, że nawet jeśli się coś w niej zmieni, to przyjdzie nowy rząd i zmieni na abarot. A - pisałem już o tym - tak jak domy mieszkalne blokują wiatraki, tak wiatraki blokują możliwość postawienia domów.
W Dąbrowie wójcini chciała wprowadzić w plan zagospodarowania przestrzeń pod wiatraki - zakryto ją czapkami i właśnie się wycofała (w mogileńskim wydaniu „Pałuk” jest artykuł o tym - polecam). Powiecie w Warszawie: gdzieś na prowincji nie rozumieją dobrodziejstw wiatrakowych, może niedouczeni, może nakręceni przez Rosję. Jest odwrotnie. Rozumieją zagrożenie i stają w obronie swego standardu życia i swego majątku. Tak samo jest w przypadku biogazowni w Miastowicach.
Pisaliśmy o gęsiach, pisaliśmy o wilkach. To są prawdziwe problemy, które już dawno sami - bez prasy - powinniście dostrzec i rozwiązać. A jeśli anonsuje je gazeta - choćby to było pismo podwórkowe, takie jak nasze - macie szansę by chwycić problem i go rozwiązać. Szybko.
Nie czytacie prasy lokalnej, nie wiecie, co się dzieje na prowincji i nie macie zielonego pojęcia, co jest dla ludzi ważne. Odpisujecie nam, że dostaniemy odpowiedź „jak najszybciej”, a tu mija pięć dni. Cały czas czekamy na wyjaśnienie, co to jest kompost „nieodpowiadający wymaganiom (nienadający się do wykorzystania), wytworzony z odpadów zielonych i innych bioodpadów zbieranych selektywnie”.
Dominik Księski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze