Reklama

Kontrola w Domu Pomocy Społecznej w Tonowie

W poniedziałek otrzymaliśmy do wglądu raport pokontrolny. Inspektorzy Wydziału Polityki Społecznej Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy stwierdzili w nim, że w stołówce DPS w Tonowie miało miejsce zdarzenie polegające na naruszeniu nietykalności podopiecznej.

KONTROLA Z WOJEWÓDZTWA
W ubiegłym tygodniu Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy zlecił przeprowadzenie doraźnej kontroli w Domu Pomocy Społecznej w Tonowie. Jak poinformował inspektor wojewódzki Karol Kantorski z Oddziału Prasowego Biura Wojewody Kujawsko-Pomorskiego, objęła ona zarówno stan bieżący, jak i luty 2025 roku, kiedy doszło do zdarzenia.
- Sprawdzeniu poddano kwestie związane z naruszeniem nietykalności cielesnej jednej z mieszkanek, wskaźnik zatrudnienia w zespole terapeutyczno-opiekuńczym, zasady podawania leków i kwalifikacje personelu za to odpowiedzialnego, sposób organizacji posiłków, skierowano pismo do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Żninie z prośbą o kontrolę jakości świadczenia usługi żywienia zbiorowego, warunki lokalowe. Przeprowadzono także rozmowy z mieszkańcami oraz przedstawicielami rady mieszkańców - przekazał nam Karol Kantorski.
W poniedziałek otrzymaliśmy do wglądu raport pokontrolny. Inspektorzy Wydziału Polityki Społecznej Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy stwierdzili w nim, że w stołówce DPS w Tonowie miało miejsce zdarzenie polegające na naruszeniu nietykalności podopiecznej. - Mieszkanka w bardzo łapczywy sposób przełykała duże kęsy mięsa i nie reagowała na słowne ostrzeżenia personelu. Aby zapobiec ewentualnemu zadławieniu pielęgniarka [dane zanonimizowane] odebrała mieszkance talerz z jedzeniem, na co pani [dane zanonimizowane] zareagowała agresją słowną. W asyście innych pracowników mieszkankę wyprowadzono ze stołówki i zaprowadzono do jej pokoju. Ponieważ w dalszym ciągu krzyczała i wymachiwała rękoma, pielęgniarka uderzyła mieszkankę w twarz. Po tym zdarzeniu uspokoiła się - czytamy w protokole. 
W dalszej kolejności w raporcie pokontrolnym opisano działania podjęte przez dyrektora placówki Mirosława Staszewskiego. Ten niezwłocznie po otrzymaniu informacji o naruszeniu nietykalności mieszkanki, zlecił analizę sprawy kancelarii prawnej, zawiadomił też opiekuna osoby poszkodowanej oraz zorganizował spotkanie dla pracowników, będących świadkami zajścia, w celu wysłuchania relacji z jego przebiegu. Osoba, która dopuściła się tego czynu otrzymała naganę z wpisem do akt. 3 marca dyrektor zawiadomił prokuraturę, a dwa dni później starostę żnińskiego, jako organ prowadzący.
Ze sporządzonego protokołu wynika, że 5 marca rozmowę z poszkodowaną podopieczną przeprowadziła psycholog. Ustaliła, że kobieta nie jest w stanie przywołać wspomnień dotyczących sytuacji, która rozegrała się kilka dni wcześniej z uwagi na zaburzone funkcjonowanie procesów pamięciowych w obrębie odtwarzania faktów. Okazywała jednak zadowolenie z pobytu w placówce, nie sygnalizowała lęków ani negatywnych uczuć wobec mieszkańców i personelu. Ponadto opiekunka prawna mieszkanki pisemnie oświadczyła, że nie znajduje podstaw do formułowania oskarżeń wobec pielęgniarki.
Protokół stwierdza również, że w Tonowie zatrudniona jest odpowiednia liczba personelu w odniesieniu do rozporządzenia w sprawie domów pomocy społecznej, zaś leki mieszkańcom podaje personel medyczny i pomocniczy, posiadający stosowne uprawnienia. Usługi w różnym czasie świadczy siedem pielęgniarek i trzech opiekunów medycznych.
Przeprowadzono także rozmowy z podopiecznymi DPS. - Żaden z mieszańców nie zgłaszał uwag, skarg, zastrzeżeń w którymkolwiek aspekcie funkcjonowania jednostki - stwierdzili kontrolerzy. Rada Mieszkańców domu wypowiedziała się w podobnym tonie.
Sanepid w Żninie po kontroli interwencyjnej w zakresie oceny stanu sanitarnego pomieszczeń kuchennych, higieny produkcji, pochodzenia, jakości i warunków przechowywania surowców używanych do produkcji nie dopatrzył się żadnych nieprawidłowości, nie wzniósł uwag ani zastrzeżeń.


ZACZĘŁO SIĘ OD REPORTAŻU

Reklama


6 sierpnia Telewizja Polska nadała reportaż o Domu Pomocy Społecznej w Tonowie. W niespełna 8-minutowym materiale była pracownica placówki Anna M. oraz szef kuchni Łukasz S. ujawnili szokujące nieprawidłowości, do których miało dochodzić w cieszącym się do tej pory nieposzlakowaną opinią DPS-ie, prowadzonym przez powiat żniński. Wówczas niezwłocznie przeprowadzono w nim kompleksową kontrolę, zleconą przez Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy, o której wynikach piszemy na stronie 1.
W reportażu TVP zarówno kierownictwu, jak i dyrektorowi placówki zarzucono liczne zaniedbania, na które wskazywały nie tylko uderzające zdjęcia odleżyn, martwicy skóry etc., ale też relacje byłej pracownicy Anny M., dotyczące stosowania przez personel wobec podopiecznych przemocy fizycznej i psychicznej, w tym podduszania czy upokarzającego wymazania twarzy pensjonariuszki kałem, jako kary za krzyk. Mówiła także o braku reakcji na zgłoszenia ze strony dyrektora Mirosława Staszewskiego, a w materiale pojawiły się ponadto zarzuty poparte nagraniami, jakoby pracownicy bez odpowiednich uprawnień wydawali chorym wcześniej przygotowane leki. Kolejnym wątkiem były też zaniedbania dotyczące żywności serwowanej mieszkańcom domu - ta wielokrotnie miała nie nadawać się do spożycia, być nieświeża czy źle oznakowana.


CIĄG DALSZY NASTĄPI

Reklama


Pomimo że udało nam się dotrzeć do osób, które sformułowały tak liczne zarzuty, nie zdecydowały się one bezpośrednio opowiedzieć nam o tym, czego były świadkami. W ich imieniu wypowiedział się natomiast niezwiązany z placówką ani regionem Maciej Ostrowski, określający siebie jako przyjaciela. Przyznał, że to za jego namową sprawa ujrzała światło dzienne, ponieważ pracownicy obawiali się, że poniosą konsekwencje, jeśli zaczną głośno mówić o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami DPS-u. Zapewnił, że już niedługo opinia publiczna pozna nowe fakty i okoliczności. 


PROKURATURA

Reklama


Szefowa Prokuratury Rejonowej w Szubinie prok. Grażyna Pawlaczyk potwierdziła, że do naruszenia nietykalności cielesnej pensjonariuszki doszło w lutym bieżącego roku. W marcu dyrektor osobiście zgłosił zdarzenie prokuraturze. - Postępowanie na szkodę ubezwłasnowolnionej mieszkanki było prowadzone, jednak w czerwcu sprawa zakończyła się umorzeniem z braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie czynu. Pracownica otrzymała naganę od pracodawcy - usłyszeliśmy od pani prokurator. Kobieta nadal pracuje w Domu Pomocy Społecznej w Tonowie.
Grażyna Pawlaczyk przekazała ponadto, że prowadzone było postępowanie z zawiadomienia Anny M. oraz  Łukasza S. o licznych nieprawidłowościach w domu pomocy dla osób przewlekle chorych psychicznie. - Zarzutów jest bardzo wiele. Została jednak wydana odmowa wszczęcia postępowania i sprawa trafiła do sądu z zażaleniem tych państwa - przekazała gazecie w ubiegłym tygodniu.
Maciej Ostrowski podzielił się z nami nowiną, że po otrzymaniu zażalenia prokuratura postanowiła wznowić dochodzenie (zawiadomienie ma ponad 17 stron). Czynności w tej sprawie trwają. - Dostarczyliśmy kolejne dowody świadczące o tym, że w DPS-ie dochodzi do nieprawidłowości i zarówno pani kierownik, jak i pan dyrektor o nich widzieli już wcześniej - powiedział. Dodał, że weryfikowana jest także dokumentacja umorzonej sprawy naruszenia nietykalności cielesnej, która być może również wróci do prokuratury.
W rozmowie z Pałukami ocenił także, że to właśnie powiadomienie kierownictwa o użyciu przemocy wobec pensjonariuszki przez pielęgniarkę, w konsekwencji doprowadziło do zwolnienia Anny M.  z DPS. Sprawa z jej powództwa trafiła do Sądu Pracy w Bydgoszczy.


KRZYWDZĄCE ZARZUTY?

Reklama

Dyrektor DPS Mirosław Staszewski podkreśla, że oskarżenia uderzyły w niego bardzo mocno, podobnie jak w cały zespół oraz podopiecznych. Z jego perspektywy zdjęcia ze zmianami skórnymi mogły zostać wykonane wszędzie, natomiast obiektywnej ocenie można byłoby je poddać dopiero w momencie zapoznania się z historią choroby danej osoby, gdyż odleżyny nie zawsze muszą być oznaką zaniedbania. Dyrektor twierdzi, że nie otrzymywał żadnych udokumentowanych i alarmujących sygnałów o złym stanie zdrowia podopiecznych, bo w przeciwnym razie interwencja byłaby natychmiastowa.
W ocenie części pracowników komentujących telewizyjny reportaż, rozpętana burza medialna wygląda na zemstę, zaś przedstawione zarzuty są co najmniej krzywdzące. Na dyrektora i DPS wylała się również potężna fala hejtu.
We wtorek 12 sierpnia przed południem 52 pracowników DPS w Tonowie złożyło w starostwie pismo (publikujemy je obok). 


STAROSTWO

Reklama

- Ubolewam nad tym, że coś takiego się wydarzyło i bardzo negatywnie oceniam zachowanie pielęgniarki w stosunku do mieszkanki. Zdecydowanie potępiam zachowanie byłej pracownicy, ale jestem zbulwersowany tym, w jakim świetle pokazano cały Dom Pomocy Społecznej w Tonowie - nie ukrywał wicestarosta żniński Andrzej Hłond, na którego ręce pracownicy placówki złożyli oświadczenie publikowane w dzisiejszym wydaniu tygodnika.
 Przyznał, że wielokrotnie gościł w Tonowie, a każda wizyta utwierdzała go w przekonaniu, że w DPS-ie pracują ludzie pełni empatii, wkładający w swoje obowiązki serce i zaangażowanie, dbający o dobrostan mieszkańców.
 W odczuciu wicestarosty celem zwolnionej pracownicy jest zemsta na dyrektorze oraz całym zespole. - Rozmawiałem z wieloma osobami, również tymi, które pracują w innych tego typu domach, a miały z tą panią kontakt. Niestety nie usłyszałem z ich ust niczego dobrego. Przykro mi, że lata pełnej poświęcenia pracy pracowników DPS są teraz w ten sposób niszczone - kontynuował.
Przypomniał, że w okresie pandemii COVID-19 to właśnie pracownicy DPS-u na czele z dyrektorem Mirosławem Staszewskim byli zamknięci w placówce razem z podopiecznymi i dla nich narażali swoje zdrowie i życie. - Wtedy nie było telewizji, nie było kamer i nagłaśniania - skwitował.
 Odnosząc się do incydentu z naruszeniem nietykalności podopiecznej przez pracującą do tej pory pielęgniarkę, potępił fakt niezapanowania przez nią nad emocjami. Ufa jednak, że dyrektor podjął najlepsze z możliwych kroków i nie wierzy, aby dopuścił do nieprawidłowości, które nagłośniła telewizja.


KONFRONTACJA  NA ŻYWO

Reklama


Reprezentujący Annę M. oraz Łukasza S. Maciej Ostrowski zaprosił nas do udziału w konfrontacji na żywo, która w ramach programu interwencyjnego odbędzie się 19 sierpnia o 17.00 w Tonowie. Mają tam zostać ujawnione nowe fakty i dowody na to, że w tonowskim DPS-ie dochodziło do wielu innych zaniedbań. 


Justyna Kulpińska

Pałuki nr 1747 (32/2025)

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/09/2025 10:21
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości