Reklama

Groził, że mu nogi powyrywa

Jacek Sobolewski po sesji naubliżał Wiesławowi Zajączkowskiemu, przez chwilę nie pozwolił mu również odjechać z parkingu   

     fot. Arkadiusz Majszak

Biskupin, Jacek Sobolewski, Wiesław Zajączkowski, groźby karalne, policja
     Groził, że mu nogi powyrywa
    Policja prowadzi postępowanie w sprawie gróźb karalnych, jakich Jacek Sobolewski użył wobec dyrektora Muzeum Archeologicznego w Biskupinie Wiesława Zajączkowskiego. Emocjonalne zachowanie inwestora, to efekt próby zablokowania realizacji jego inwestycji w otulinie rezerwatu archeologicznego w Biskupinie.

     Przed tygodniem pisaliśmy o planowanej przez Jacka Sobolewskiego inwestycji w sąsiedztwie rezerwatu archeologicznego w Biskupinie. Inwestycja wywołuje szereg kontrowersji. Przypomnijmy, iż Jacek Sobolewski zamierza pobudować infrastrukturę parkową: chodniki, ścieżki, place utwardzone, elementy małej architektury, elementy oświetlenia, ogrodzenie i oczka wodne. Działka, na której ma powstać inwestycja, położona jest w granicach Obszaru Chronionego Krajobrazu Jezior Żnińskich, w obszarze Natura 2000 i w całości znajduje się w otulinie rezerwatu archeologicznego, wpisanej do rejestru zabytków przez Kujawsko-Pomorskiego Konserwatora Zabytków w Toruniu 6 lutego 2006 r. Planowanej inwestycji zdecydowanie sprzeciwia się dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie, radny gminy Gąsawa Wiesław Zajączkowski oraz stowarzyszenia proekologiczne z terenu gminy Gąsawa. Chociaż do projektu inwestycji zastrzeżenia miał też konserwator zabytków, wydał je 2 dni po ustawowym terminie. Minister kultury uchylił w tej sytuacji decyzję konserwatora zabytków i nie ma ona żadnej mocy prawnej. Inwestor wystąpił zatem do gminy z wnioskiem o wydanie warunków zabudowy. Sprawie ponownie przyjrzy się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, ponieważ wniosek gminy z marca 2012 r. o warunkach zabudowy trafił do RDOŚ z załączoną mapką położenia terenu projektowanej inwestycji pochodzącą z 1993 roku. Na podstawie tejże mapki RDOŚ nie mogła nic wiedzieć o otulinie rezerwatu, wpisanej do rejestru zabytków w 2006 roku i o obszarze Natura 2000. Kiedy materiał wysłaliśmy do druku, otrzymaliśmy informację od Zbigniewa Korniluka, członka Stowarzyszenia Ekologicznego w Barcinie, następującej treści: Na obszarze tych działek [na których ma powstać inwestycja - am] w 2005 roku dokonano nielegalnej wycinki. Działka 214 nie była w sądzie rozpatrywana, bo nikt nie zauważył, że zmieniła na czas postępowania sądowego właściciela. Na tej działce też wycięto drzewa i krzewy i to bez żadnego zezwolenia. Stowarzyszenie Ekologiczne w Barcinie, Stowarzyszenie Wierzba z Gąsawy i Biskupińskie Towarzystwo Archeologiczne im. Walentego Szwajcera wystąpiły do wójta Gąsawy z wnioskiem o uznanie za stronę w postępowaniu dotyczącym inwestycji Jacka Sobolewskiego.
     BOJOWE NASTAWIENIE
     W miniony piątek odbywała się sesja Rady Gminy w Gąsawie. W pewnej chwili na salę, w której obradowali radni, wszedł Jacek Sobolewski i przedstawił niżej podpisanemu swoje stanowisko w sprawie publikacji sprzed tygodnia. Nie zgodził się ze stwierdzeniem, iż budowa hotelu została wstrzymana kilka dni po ujawnieniu afery z VAT-em. Uniemożliwiał reporterowi uczestnictwo w sesji i stwierdził, iż autor publikacji po tym, co napisał, powinien udać się do psychiatry. Na niestosowne zachowanie podczas obrad zwrócił mu uwagę radny Adam Adamczyk.
     Podczas przerwy w sesji Jacek Sobolewski nie ukrywał, że ma żal do radnych, iż weszli na jego teren bez jego zgody i oglądali działkę, na której ma powstać inwestycja. To w opinii Jacka Sobolewskiego tak, jakby ktokolwiek bez zgody właściciela wszedł do jego mieszkania. Przypomnijmy, iż dzień po posiedzeniu komisji, na której omawiano sprawę inwestycji Jacka Sobolewskiego, radni pojechali do Biskupina, by przyjrzeć się z bliska terenowi, na którym Jacek Sobolewski zamierza realizować swe plany. Radni chcieli również zorientować się, w jakiej rzeczywiście odległości od rezerwatu archeologicznego znajdują się działki, na których ma powstać inwestycja.
     Jacek Sobolewski miał również żal, iż nikt nie zaprosił go na posiedzenie komisji, gdzie mógłby odnieść się do wszelkich wątpliwości. Swoje pretensje wyraził głównie wobec radnego Mariusza Kazika.
     PO TOROWISKU
     Jacek Sobolewski zabrał głos pod koniec sesji w punkcie wolne głosy i wnioski. Wyjaśnił, iż zjawił się na obradach, gdyż wydanie decyzji o warunkach zabudowy, o które wnioskuje, budzi kontrowersje. W opinii inwestora, podczas ostatniej komisji radni udali się na wizję terenową. Przyznał, iż czuje się z tego powodu zaniepokojony. Pytał również, jakie przepisy pozwalają na to, że radny ma prawo wejść na teren prywatnej posesji.
     - Chcę mieć od razu odpowiedź od radnych, którzy byli, na jakiej podstawie weszli - żądał Jacek Sobolewski. Zwrócił też uwagę, że nie wszyscy radni udali się na wizję lokalną, ponieważ nie mieli na to zgody.
     Przewodniczący Rady Gminy w Gąsawie Marek Maciejewski przyznał, iż wyjazdowe posiedzenie komisji odbyło się w Biskupinie. Zaznaczył jednakże, iż radni przeszli się po torowisku, by zobaczyć tereny, na której ma powstać inwestycja. Nie miał wątpliwości, że torowisko nie jest terenem Jacka Sobolewskiego. - Nikt po pana terenie nie chodził - podkreślił stanowczo Marek Maciejewski.
     Inwestor zwrócił uwagę, że można było go powiadomić o posiedzeniu komisji. Dodał, iż wypadałoby zapytać go o zdanie, czy nadal jest tematem inwestycji zainteresowany.
     - Zostaję bardzo obrażony przez niektórych radnych, a być może nie ma o czym rozmawiać. Ja będę bronił swoje interesy prywatne. Nie może być tak, że radny Zajączkowski mówi, iż zna Sobolewskich i mają pozwolenie na co inne, a robią co inne. To pan Zajączkowski zamknął budowę przez niego nadzorowaną. Warunki, o które wystąpiłem do Urzędu Gminy, są precyzyjne. Ja wybuduję zgodnie z warunkami - mówił Jacek Sobolewski. I zwrócił się do Wiesława Zajączkowskiego: - To pan niepotrzebnie robi problem we wszystkim. Teraz robi pan taką aferę. Żadnej budowy dinozaurów tam nie ma i nie będzie. Ja będę bronić interesów przedsiębiorców. To są wielkie pomówienia, co pan opowiada, łącząc mnie z aferami.
     BLOKOWANIE INWESTYCJI
     Marek Maciejewski przerwał Jackowi Sobolewskiemu wypowiedź i zwrócił uwagę, że sesja Rady Gminy to nie miejsce, żeby zajmować się sprawami prywatnymi. - My nie jesteśmy tutaj od tego, żeby słuchać takich rzeczy. To są pana osobiste sprawy - wyjaśnił przewodniczący.
     Jacek Sobolewski podkreślił, że na posiedzeniach komisji również powinny odbywać się merytoryczne rozmowy i nie powinno się nikogo pomawiać. I dodał: - Wiele inwestycji pan Zajączkowski wstrzymywał, nie tylko moje. Niech to działa w dwie strony.
     Przewodniczący wyjaśnił, iż nie może wiedzieć, co kto powie na sesji lub na komisji. - Jeśli pan się czuje urażony, to są inne czynniki, które mogą się tym zająć - dodał przewodniczący.
     Jacek Sobolewski chciał poznać stanowisko radnych w sprawie wydania warunków wobec jego inwestycji. Zauważył, iż inwestycja jest blokowana.
     Wójt Zdzisław Kuczma wyjaśnił, iż decyzja o warunkach zabudowy nie została wydana. Po zasięgnięciu opinii prawników włodarz postanowił zawiesić wykonanie decyzji i wystąpić do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o raport oddziaływania inwestycji na środowisko. Do chwili otrzymania raportu z RDOŚ wójt wydanie decyzji zawiesi.
     Wójt poinformował również, iż wpłynęły pisma od trzech stowarzyszeń, które wnoszą o uznanie ich za stronę w postępowaniu. Przyznał, iż tylko jedno stowarzyszenie przedłożyło kompletną dokumentację i spełnia wymogi, by być uznanym za stronę. Jest to Biskupińskie Towarzystwo Archeologiczne im. Walentego Szwajcera.
    Jacek Sobolewski zapowiedział, że w przypadku, kiedy jego inwestycja ma przejść inną, bardziej wybujałą drogę, w porównaniu z wszystkimi innymi inwestycjami w gminie, można spodziewać się działań z jego strony o odszkodowania.
     - Polityka gminy powinna być taka sama wobec moich inwestycji, jak i wszystkich innych podmiotów prywatnych. Nie chciałbym stanąć w takiej sytuacji, że będę musiał wystąpić z pozwem przeciwko własnej gminie za przewlekłość w wydaniu decyzji. Może być z tego niemały problem - podkreślił inwestor.
     Zdzisław Kuczma zapewnił, że wszystkie sprawy traktuje równo. Zależy mu na tym, by wszystkie inwestycje były przygotowane zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Wiesław Zajączkowski nie chciał odnosić się do wypowiedzi Jacka Sobolewskiego.
     GROŹBY
     Sprawa inwestycji miała swój dalszy ciąg również po sesji. Wiesław Zajączkowski po obradach wybrał się do toalety. Poszedł za nim Jacek Sobolewski. Popchnął dyrektora muzeum na pisuar. Cały czas mu ubliżał. Później użył słów, które dyrektor odebrał jako groźby karalne.
     - On mówił, że mnie załatwi, że mi nogi z dupy powyrywa, że z Szarskim utną mi jaja. To były groźby karalne - relacjonuje zajście w toalecie Wiesław Zajączkowski.
     Jacek Sobolewski nie dawał za wygraną i poszedł za dyrektorem na parking, uniemożliwiając mu przez kilka minut powrót do domu. Zarzucał przy tym cały czas Wiesławowi Zajączkowskiemu, że pił wódkę z właścicielem Parku dinozaurów w Rogowie, że brał udział w orgiach, że robił lewe interesy w Japonii i że ma kompromitujące dyrektora zdjęcia.
     Wiesław Zajączkowski o sprawie powiadomił policję. Zapowiada również, że o zajściu zostanie poinformowany przewodniczący Rady Gminy. - Jacek się wpienił, że do tej sprawy przystąpiły organizacje ekologiczne - uważa dyrektor.
     Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Żninie, przyznaje, że w minioną niedzielę wpłynęło zawiadomienie od Wiesława Zajączkowskiego o groźbach karalnych. - Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie - informuje Krzysztof Jaźwiński.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1132 (43/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości