Reklama

Jakub Wojciechowski - laureat Złotego Wawrzynu Akademickiego

17 czerwca przypada 55. rocznica śmierci Jakuba Wojciechowskiego z Barcina - laureata Złotego Wawrzynu Akademickiego za wybitne zasługi dla literatury polskiej. Dziś z tej okazji przypominamy artykuł Ryszarda Nowickiego, który opublikowaliśmy w papierowych Pałukach w 1995 roku.

    Jakub Wojciechowski urodził się 3 lipca 1884 r. w Nówcu, w dawnym powiecie śremskim. Jego rodzice - Maciej, który pracował jako parobek i matka Agnieszka z Michalaków - byli ludźmi niepiśmiennymi. Jakub miał dwie siostry Marię i Jadwigę oraz brata Stanisława.
    W latach 1891-1896 chodził do szkoły w Kunowie nad Odrą. Mając kilkanaście lat wyjechał do Niemiec i pracował w cegielni Oppenheima w Rudesdorf pod Berlinem, obsługiwał wędrowną karuzelę, pracował w kopalniach węgla w Westfalii i na Łużycach.
    7 lipca 1909 r. poślubił Mariannę Kozioł, polską robotnicę przebywającą na "saksach". Ich dzieci - Maria, Anna i Jakub - zmarły w dzieciństwie.
    Wcielony podczas I wojny światowej do armii niemieckiej walczył pod Brukselą i Antwerpią, gdzie w 1914 roku został ranny w głowę. Po wyjściu ze szpitala został zdemobilizowany i do końca 1918 roku pracował w kopalni w Gelzenkirchen. Następnie był motorniczym tramwaju w Magdeburgu. W mieście tym włączył się w życie polityczne Polonii. Był członkiem Związku Polaków w Niemczech i przewodniczącym Towarzystwa św. Jana - Zjednoczenia Zawodowego Polskiego. Podejmował działania na rzecz przyłączenia Górnego Śląska do Polski.
    W Magdeburgu dowiedział się o ogłoszonym przez Polski Instytut Socjologiczny w Poznaniu konkursie na pamiętnik robotniczy. Jesienią 1921 r. zaczął pisać swój pamiętnik.  
    W 1923 r. został zwolniony z pracy. Do kraju powrócił z żoną w roku 1924. Osiedlili się w Łabiszynie, stąd rowerem dojeżdżał do zakładów wapienniczych w Wapnie. Pracował początkowo jako pomocnik kowala w kuźni, a później obsługiwał urządzenia wyciągające wózki z kamiennym urobkiem. Po pewnym czasie przeniósł się do Barcina, skąd miał bliżej do pracy. W 1929 r. wybudował dom przy ul. Kościelnej 16. W Barcinie należał do Związku Powstańców Wielkopolskich i PPS.
    Jakub Wojciechowski sławę zdobył w okresie międzywojennym. 22 lutego 1923 jego życiorys otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie autobiografii robotniczych, który został ogłoszony przez Instytut Socjologiczny w Poznaniu. W 1930 r. pamiętnik ten został ogłoszony drukiem w opracowaniu Józefa Chałasińskiego pt. "Życiorys własny robotnika".  
    W tym samym roku Wojciechowski poznał Tadeusza Żeleńskiego-Boya, z którym prowadził ożywioną korespondencję. Boy odwiedził Wojciechowskiego w Barcinie. Uczynił to także Witold Gombrowicz, Jerzy Andrzejewski, Paweł Zdziechowski, Stanisław Helszyński i wielu innych. Autorem "Życiorysu własnego robotnika" interesowali się literaci, socjologowie. Zachwycał ich wielkopolski język gwarowy, niepospolita pamięć Wojciechowskiego, jego naiwna szczerość i bezpośredniość w przedstawianiu życia kulturalnego, towarzyskiego i obyczajowego polskiego środowiska emigracyjnego.
    Żaden z później napisanych utworów nie dorównał "Życiorysowi".  
    8 listopada 1935 r. Polska Akademia Literatury za wybitne zasługi dla literatury polskiej przyznała Jakubowi Wojciechowskiemu Złoty Wawrzyn Akademicki, najwyższe tego rodzaju odznaczenie w Polsce międzywojennej.
   W Barcinie żyją osoby, które znały Jakuba Wojciechowskiego. Jedną z nich jest emerytowany nauczyciel Alojzy Rybczyński. W 1937 r. pomagał Wojciechowskiemu w pracy. Często odwiedzał autora "Życiorysu" w jego domu.
   "Jakub Wojciechowski posiadał sporą bibliotekę, którą stanowiły w większości dary współczesnych mu polskich pisarzy, którzy w uznaniu dla samorodnego talentu pamiętnikarza ofiarowali mu wydane przez siebie książki, kierując się pisarską solidarnością oraz chęcią umożliwienia barcińskiemu pamiętnikarzowi poszerzenia horyzontów myślowych i dalszego samokształcenia" - wspomina.
    Emerytowany nauczyciel wspomina, że pamiętnikarz był człowiekiem życzliwym, uczynnym i skromnym. Pożyczał bezrobotnym drobne kwoty. Przypuszcza, że od niektórych nie otrzymywał zwrotów. Bezinteresownie pisał wnioski w sprawie pracy, renty, do ubezpieczalni, kasy chorych, władz miejskich itp.
    Alojzy Rybczyński w 1937 r. pomagał przy korekcie tekstów. W niedługim czasie został przeniesiony do pracy w szkolnictwie w Lesznie Wlkp., co było dla niego dużym wyróżnieniem. Niektórzy sądzili, że został karnie przeniesiony za bliskie kontakty z pisarzem socjalistą.  
    "W czasie okupacji Niemcy spalili znajdujące się w miasteczku księgozbiory - bibliotekę szkolną i parafialną. Penetrując polskie mieszkania okupant znajdowane książki przeznaczał na spalenie w miejscowej gazowni. Taki los spotkał też część cennego księgozbioru Jakuba Wojciechowskiego. Najcenniejsze książki pisarz ukrył pod podłogą na strychu budynku gospodarczego. Po wojnie wydobył je i ofiarował Bibliotece Miejskiej w Barcinie" - wspomina nauczyciel.
    Ostatnie lata życia Wojciechowskiego były wyjątkowo trudne.  
    "W 1950 r. barciński pisarz przeszedł na emeryturę. Kilka lat pracował jako dozorca w punkcie skupu zwierząt rzeźnych w miejscowej Gminnej Spółdzielni. Ponieważ praca - jak i warunki, w których ją wykonywał - była dla laureata Złotego Wawrzynu Polskiej Akademii Literatury uwłaszczająca, jako przewodniczący Powiatowej Komisji Oświaty i Kultury interweniowałem u władz powiatowych o godniejszą pracę dla barcińskiego pamiętnikarza. Przyrzeczono mi, że Jakub Wojciechowski otrzyma 1/2 etatu w Bibliotece Miejskiej w Barcinie. Wracając razem z Janem Sosabowskim, kierownikiem szkoły w Mamliczu, poszliśmy do rzeźni, przy której zastaliśmy pracującego emeryta. Po przekazaniu rezultatu interwencji w sprawie zmiany warunków pracy, pisarz odpowiedział: "Dziękuję wam panowie, że pomyśleliście o mnie. Ale mnie już naprawdę nic więcej nie trzeba". Nie pomogły sugestie, że byłoby w bibliotece cieplej, zdrowiej i wynagrodzenie też byłoby wyższe. Zresztą po kilku miesiącach podziękował za pracę" - mówi Jakub Rybczyński.
    Jakub Wojciechowski zmarł 17 czerwca 1958 r. Pochowany został na cmentarzu w Barcinie. W pogrzebie uczestniczyło niewiele osób. "Pogrzeb był tak skromny, jak skromne było życie pisarza w robotniczej bluzie". Nie wzięli w nim udziału przedstawiciele miejscowych władz.
    Z czasem stosunek do Jakuba Wojciechowskiego zmienił się. W 1972 ukazał się drugi tom "Życiorysu", w którym autor opisuje okres od powrotu z emigracji do ostatnich dni życia. Jego imię nosi Biblioteka Publiczna oraz Szkoła Podstawowa nr 2 w Barcinie. Powstaje izba pamięci Jakuba Wojciechowskiego.

Ryszard Nowicki
Pałuki nr 193 (44/1995)  

Reklama

 

Zobacz także:

 

S2UFLADA

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/05/2024 10:47
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości