Reklama

Jubileusze profesora

W niedzielę, 28 sierpnia o 19:00 w kościele św. Floriana w Żninie odbył się koncert włoskiego chóru "Cantori del Mattino". Koncert uświetnił obchody 60-lecia pracy artystycznej i osiemdziesiąte urodziny profesora Kazimierza Piwkowskiego, światowej sławy muzyka, pochodzącego ze Żnina.

- "Przyjaźń z rzemieślnikami pozwoliła mi nabyć umiejętności, dzięki którym mogłem rekonstruować dawne instrumenty" - mówi dostojny jubilat, profesor Kazimierz Piwkowski fot. Remigiusz Konieczka

    Już od najmłodszych lat Kazimierz Piwkowski miał kontakt z muzyką. Jak mówi, wszystko wiąże się z tym, że pochodzi z bardzo muzykalnej rodziny. Jego dziad był organistą w kościele w Gorzycach, a ojciec był organistą w kościele pod wezwaniem św. Floriana w Żninie. Ponadto kierował dwoma chórami: parafialnym - świętej Cecylii oraz męskim, który dziś nosi imię Stanisława Moniuszki. 
    Pierwszym nauczycielem muzyki Kazimierza Piwkowskiego był jego ojciec, który brał go ze sobą na msze i sadzał przy organach. Trzylatek pociągał za cięgła registracyjne. W wieku 6 lat Kazimierz Piwkowski zaczął już sam grać pieśni kościelne. 
    - "Ojciec nie tylko uczył mnie grać  na fortepianie. Otrzymałem od niego dużą wiedzę teoretyczną na temat muzyki" - mówi profesor.
    Kiedy wybuchła II wojna światowa Kazimierz Piwkowski był uczniem żnińskiego Gimnazjum im. Braci Śniadeckich. W czasie okupacji pracował w żnińskiej drukarni, którą po Alfredzie Krzyckim przejęli Niemcy. Po wojnie Kazimierz Piwkowski podjął decyzję o dalszym kształceniu się w dziedzinie muzyki. Udał się w tym celu do Warszawy.
    - "Ojciec mówił mi, że w Bydgoszczy i Poznaniu są konserwatoria muzyczne. Mnie jednak ciągnęło do Warszawy i, choć była zniszczona, okazało się, że to był trafny wybór. Ukończyłem średnią, a później wyższą szkołę muzyczną z wyróżnieniami i nagrodami międzynarodowych konkursów. To otwierało mi drzwi do najlepszych orkiestr" - powiedział Kazimierz Piwkowski.
    Jeszcze jako student, w 1949 roku rozpoczął pracę w Polskim Radiu. Tam poznał Jerzego Wasowskiego, jednego ze słynnych Starszych Panów, oraz Władysława Szpilmana. 
    - "Szpilman był moim przełożonym. Popierał mnie, cenił, a nawet lansował moją osobę. Znakomity człowiek" - wspomina Kazimierz Piwkowski.
    Po radiu przyszedł czas na Filharmonię Narodową, w której Kazimierz Piwkowski został pierwszym fagocistą.
    Jednak życiowe osiągnięcie profesora Kazimierza Piwkowskiego, dzięki któremu jego nazwisko znane jest na całym świecie, to budowa dawnych instrumentów i stworzenie zespołu grającego na tych instrumentach muzykę średniowieczną, renesansową i barokową.
    W połowie lat sześćdziesiątych założył zespół "Fistulatores et Tubicinatores Varsovienses" [łac. Piszczkowie i Trębacze Warszawscy]. Grupa muzyków swój pierwszy koncert dała 24 listopada 1965 roku. Pomysł założenia takiego zespołu pojawił się jeszcze w końcu lat pięćdziesiątych. 
    - "Dostałem stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki w Paryżu. Był rok 1958. Odwiedziłem Muzeum dawnych instrumentów przy paryskim konserwatorium. Tam ukształtowała się myśl założenia zespołu" - wyjaśnia profesor.
    Do rekonstrukcji dawnych instrumentów posłużyły Kazimierzowi Piwkowskiemu źródła ikonograficzne. W jego ręce trafił także "Traktat Muzyczny" Michaela Toriusa z 1619 roku, w którym znalazły się rysunki instrumentów z tego okresu. - "Pod nimi umieszczona została skala. Jak je powiększyłem, to wszystko mi się zgadzało" - wyjaśnia profesor. Aby zrekonstruować dawne instrumenty konieczne było nabycie umiejętności rzemieślniczych. 
    Jednym z marzeń Kazimierza Piwkowskiego był koncert wraz ze swoim zespołem w kaplicy królewskiej St. Chapel w Paryżu i wykonywanie utworów napisanych dla kaplicy.
    - "Po wielu latach, 6 września 1977 r. spełniło się moje marzenie. W St. Chapel daliśmy dwa koncerty. Jeden odbywał się przy świetle dziennym. Wspaniałe witraże kaplicy świetnie pasowały do wykonywanej muzyki, fantastyczna akustyka. Graliśmy muzykę późnośredniowieczną napisaną dla kaplicy oraz muzykę polską" - mówi Kazimierz Piwkowski.
Na koncertach nie brakowało także sytuacji wesołych. Zespół profesora Piwkowskiego koncertował w Budapeszcie.
    - "Znakomita publiczność, która gorąca nas przyjęła. Byliśmy tam noszeni na rękach. Koncertowaliśmy w sali Franciszka Liszta. Na bis zapowiedziałem "Psalmy" Mikołaja Gomółki, a ktoś z balkonu krzyknął: "potem będą tańce Cyrankiewicza" - opowiada z uśmiechem Kazimierz Piwkowski. 
    Od początku lat osiemdziesiątych profesor Kazimierz Piwkowski mieszka w Niemczech, gdzie przez wiele lat wykładał muzykę dawną w Wyższej Szkole Muzycznej oraz na Uniwersytecie w Saarbrucken. 
    - "Przyjeżdżam do Żnina. Marzy mi się jeszcze założenie zespołu, w którym dawną muzykę grałaby utalentowana polska młodzież" - zwierza się profesor Piwkowski.
    W czerwcu 2005 roku osiemdziesiąte urodziny zbiegły się z 60-leciem pracy artystycznej Kazimierza Piwkowskiego. Z tej okazji zawitał do Żnina włoski chór "Cantori del Mattino". Dyrygentem chóru jest prof. Adolfo Tanzi wieloletni przyjaciel Kazimierza Piwkowskiego. Podobnie jak prowadzcy prof. Mirosław Perz. Organistą prof. Pier Paolo Buti. Włoscy artyści wykonali muzykę włoską i polską.

Reklama

   Remigiusz Konieczka

Pałuki nr 706 (34/2005)

 

Inne teksty o prof. Kazimierzu Piwkowskim:





Zobacz także:


Zobacz także:




Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/06/2025 08:39
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości