Reklama

Muzyka była językiem, który sięga głębiej niż znaczenie słowa - pożegnanie prof. Kazimierza Piwkowskiego

Konstruując flety i piszczałki, by po raz pierwszy zagrać psalmy Mikołaja Gomółki, Kazimierz Piwkowski jako pierwszy nie tylko w Polsce, ale i w Europie wkraczał na drogę przywrócenia kulturze dawnej polifonicznej muzyki, która dziś rozbrzmiewa śmiało w tysiącach sal koncertowych, grana przez setki europejskich zespołów. W sobotę prochy profesora zostały złożone w rodzinnym grobowcu.

Urna z prochami prof. Kazimierza Piwkowskiego została złożona w rodzinnym grobowcu  fot. Magdalena Kruszka

 

„Świętej pamięci Kazimierz był mi przyjacielem przez niemal sześćdziesiąt lat. Za krótko, wydaje mi się teraz, gdy On już osiągnął swój doczesny kres” - mówił muzykolog prof. Mirosław Perz fot. Magdalena Kruszka

 

Leon Piwkowski z dużym wzruszeniem pożegnał brata fot. Magdalena Kruszka

 

Ostatnie pożegnanie profesora Kazimierza Piwkowskiego wypełnione było dźwiękami muzyki. Na saksofonie kantatę Bacha gra Filip Piwkowski - wnuk zmarłego. fot. Magdalena Kruszka

Reklama

 

     Liturgii za profesora Kazimierza Piwkowskiego przewodniczył ks. Kazimierz Szymonik, prorektor Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie. Mszę św. koncelebrowali: ks. Wacław Osiński z Archidiecezji Warszawskiej - pierwszy uczeń profesora Piwkowskiego, ks. prałat Janusz Plichowski, ks. kan. Edward Siwak, ks. kan. Zenon Rutkowski, ks. Stanisław Talaczyński i ks. kan. Tadeusz Nowak.
     Rozpoczynając mszę świętą w kościele św. Floriana w Żninie, proboszcz tej parafii ks. Tadeusz Nowak wspomniał zmarłego, jego zespół i umiejętność wykonywania instrumentów muzycznych. Przypominał także wszystkie sakramenty, które przyjmował w kościele św. Floriana, począwszy od sakramentu chrztu, poprzez sakrament bierzmowania, a skończywszy na sakramencie małżeństwa.
     - Chcemy w tej liturgii wypowiedzieć naszą wdzięczność Bogu za dar życia św. pamięci pana profesora Kazimierza. Chcemy oddać Bogu chwałę, że dał nam takiego człowieka i postawił go na drodze naszego życia jako znakomitego przewodnika - mówił ks. Tadeusz Nowak.
     - Był nauczycielem wymagającym, ale przede wszystkim od siebie, kochał swoją pracę i chciał swoich uczniów - mówił ks. Kazimierz Szymonik. - Dla niego muzyka nie była zabawą w dźwięki, ale sięgał do najgłębszych pokładów duszy, aby poruszyć i muzyków, i słuchaczy. Dla niego muzyka była językiem, który sięga głębiej niż znaczenie słowa.
     Po mszy świętej kondukt żałobny przeszedł ulicą 700-lecia na cmentarz parafialny, a tam, tuż przed grobowcem rodziny Piwkowskich, kontynuowano uroczystości związane z pożegnaniem profesora. Pod jego adresem padło wiele ciepłych słów oraz uznanie dla zasług, wspominano jego pogodę ducha oraz umiłowanie życia. Wystąpienia mówców przeplatane były wystąpieniami muzycznymi. Każdy na swój sposób pragnął oddać hołd Zmarłemu, a ostatnie pożegnanie stało się niecodziennym wydarzeniem artystycznym. Uroczystości rangi dodał występ chóru Moniuszko, którym niegdyś profesor Piwkowski dyrygował. Do muzycznego uczczenia pamięci Kazimierza Piwkowskiego włączyli się aktywnie jego potomkowie. Syn Jacek Piwkowski, oboista, uświetnił liturgię, grając w zespole wraz z klarnecistą Romualdem Gołębiowskim i fagocistą Tomaszem Sosnowskim, który od początku swojej edukacji muzycznej prowadzony był przez profesora Piwkowskiego i w latach siedemdziesiątych zdobył prestiżową nagrodę w Monachium. Na cmentarzu kantatę Bacha na saksofonie altowym zagrał wnuk Filip Piwkowski.

Reklama

     Mirosław Perz, przyjaciel Kazimierza Piwkowskiego, zabrał głos na prośbę rodziny Zmarłego. Zaznaczył, że Zmarły był znakomitym muzykiem, mistrzem budowy starych instrumentów, twórcą rodzinnego zespołu muzyki dawnej, artystą wielce zasłużonym dla muzyki staropolskiej i jej krzewicielem w kraju i na całym świecie.
     - Świętej pamięci Kazimierz był mi przyjacielem przez niemal sześćdziesiąt lat - powiedział Mirosław Perz. - Za krótko, wydaje mi się teraz, gdy on już osiągnął swój doczesny kres. Związała nas z sobą ta sama pasja dla muzycznej przeszłości, zwłaszcza staropolskiej, ta sama wielkopolska tradycja łączona z ciekawością szerokiego świata i szczególną miłością do Włoch, gdzie z czasem obaj znaleźliśmy tłum bratnich dusz.
     Mirosław Perz dodał, że świętej pamięci profesor Kazimierz Piwkowski był w Polsce pionierem rewitalizacji dawnej europejskiej muzyki instrumentalnej.
     - Na emeryturze osiedlił się w Lubece i tamże zmarł, ale tak naprawdę to nigdy nie wyjechał z rodzinnego Żnina. W Żninie się urodził, w Żninie się ożenił, tu wracał, tu wyremontował dwa domy, zorganizował sobie kolejny warsztat i marzył o własnej żnińskiej szkole muzycznej z obowiązkowym muzykiem włoskim - mówił Mirosław Perz.
     W imieniu władz samorządowych gminy Żnin profesora żegnał burmistrz Leszek Jakubowski.
- Ten lokalny patriota śledził na bieżąco wydarzenia w grodzie Śniadeckich i jeśli było trzeba, nie szczędził słów krytyki przekazywanych mi osobiście w trosce o Żnin - mówił burmistrz Żnina. - Żegnając dziś profesora Kazimierza Piwkowskiego, dziękuję za lokalny patriotyzm i stałe zaangażowanie w sprawy naszego miasta, za nieoceniony wkład artystyczny w kulturę Polski.
     Stefan Czarnecki, prezes Żnińskiego Towarzystwa Kulturalnego, pożegnał profesora Piwkowskiego słowami, jakimi Cyprian Kamil Norwid żegnał Józefa Bema.
     - Wielce szanowny pan profesor Kazimierz Piwkowski nie kochał życia, on życiem się rozkoszował - zaznaczył Stefan Czarnecki. - Było przyjemnie być jego znajomym, przyjacielem, sąsiadem. Dumny jestem, że mój Żnin zauważył, dostrzegł i uznał tak niezwykłego Polaka, jestem dumny z tego, że za życia Kazimierz Piwkowski był znakomitością naszego miasta i że tą znakomitością będzie zawsze.
     Wiele wzruszenia przyniosło wystąpienie Leona Piwkowskiego, brata zmarłego: - Żegnam cię, Kaziu, Loluś cię żegna, niebawem się spotkamy, niebawem.
     - Zawdy, Kaziu, zawdy, jak powiadają na Pałukach, pamiętać Cię będziemy. Zawdy, zawdy tam, kędy dawnej muzyki słychać będziem miły uszom gwar. Pamięci Jego cześć! - zakończył Mirosław Perz.

Reklama

 

Film pt. Pan Fistulatores zrealizowany przez Tomasza Groneta, w którym prof. Kazimierz Piwkowski opowiada o swojej pracy:

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1055 (18/2012)


Zobacz także:





Zobacz także:





Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/06/2025 08:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości