O tym, co Władysław Szpilman mówił młodemu Kazimierzowi Piwkowskiemu, gdy ten miał bronić dyplom. O tym, jakie słabości miewał mistrz fagotu. O tym, jakie różne role pełniło warszawskie mieszkanie Piwkowskich. Wreszcie o dawnym Żninie i jego mieszkańcach, w tym o rodzinie wybitnych muzyków, opowiedziały w bibliotece Grażyna Niemczynow-Burchart, Leokadia Piwkowska i Jadwiga Jelinek. Ale opowieść ta była tak bliska serc słuchaczy, że niektórzy z nich sami też wspominali.
Znakomity prezent zafundowała Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna miłośnikom kultury i jednocześnie wspomnień o dawnym Żninie i jego ważnych postaciach. Spotkanie autorskie i prezentacja książki Ze Żnina do Żnina. Droga życiowa Kazimierza Piwkowskiego, to była nie tylko opowieść o wybitnym, światowej klasie muzyku rodem ze Żnina, ale i o jego przyjaciołach z dzieciństwa i młodości, którzy zostali nimi na całe życie. I też w życiu prof. Kazimierza Piwkowskiego przewijali się także w późniejszych latach.
Latem tego roku ukazała się książka Grażyny Niemczynow-Burchart poświęcona osobie profesora Ze Żnina do Żnina - droga życiowa Kazimierza Piwkowskiego. Wydawnictwo zostało zredagowane przez Jadwigę Jelinek. Obydwie panie wraz z wdową po profesorze - Leokadią Piwkowską opowiadały o bohaterze tej książki. Ale nie była to opowieść o dokonaniach artystycznych, a przynajmniej nie one były głównym tematem spotkania. Przede wszystkim panie opowiadały o Kazimierzu Piwkowskim jako o żniniaku, który mimo ogromnych dokonań artystycznych i mieszkania przez większość życia poza rodzinnym miastem, miał je zawsze w sercu. Miasto i jego ludzi.
Jeszcze przed pandemią koronawirusa odbywały się w Żninie coroczne, zapoczątkowanego w rok po śmierci profesora z inicjatywy Tomasza Groneta, Festiwale Muzyki Dawnej Kazimierz Piwkowski in Memoriam. Mimo że ostatnio ten festiwal nie był już organizowany, to w pamięci żninian profesor wciąż pozostaje. A książka Grażyny Niemczynow-Burchart jest dodatkowym gwarantem, że owa pamięć szybko nie zginie.
![]() |
| Leokadia Piwkowska opowiedziała sympatyczne i śmieszne historie związane z jej mężem. Warto było być na spotkaniu, bo okazało się, że niektórych z tych opowieści nawet nie ma w książce, która się ukazała. fot. Karol Gapiński |
W tym roku - dokładnie 3 kwietnia - minęło 10 lat od śmierci prof. Kazimierza Piwkowskiego. 28 kwietnia 2012 r. muzyk ten został pochowany na cmentarzu parafialnym w rodzinnym Żninie, zaś za niecałe 3 lata, 15 czerwca 2025 r. minie równo wiek od jego urodzin. To jeden z najwybitniejszych ludzi kultury dwudziestowiecznego Żnina, fagocista, pedagog i twórca znanego na całym świecie zespołu Fistolatores et Tubicinatores Varsoviensis.
Półtoragodzinne spotkanie w czwartkowe popołudnie upłynęło słuchaczom szybko i przyjemnie. Zwłaszcza że i oni mieli możliwość odświeżyć swoje wspomnienia i własne refleksje o profesorze. Jeśli oczywiście dane im było mistrza fagotu, konstruktora dawnych instrumentów poznać osobiście. Najciekawiej jednak opowiadała autorka książki i przyjaciółka rodziny Piwkowskich oraz żona Leokadia Piwkowska. Była to więc także opowieść o Pawle Piwkowskim, ojcu profesora. Zresztą ten uczył panią Leokadię w dzieciństwie gry na pianinie. Dziesięć lat później Leokadia i Kazimierz odświeżyli swoją znajomość przy skrzynce na listy znajdującej się przy domu sióstr przy ul. 700-lecia. Pokochali się i pobrali.
![]() |
| Prezentację książki i spotkanie autorskie uświetnił występ Chóru Moniuszko pod dyrekcją Beaty Różańskiej fot. Karol Gapiński |
Prezentację książki uświetnił trzykrotny występ Chóru Moniuszko pod dyrekcją Beaty Różańskiej. Dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk nie omieszkała przypomnieć, jaką rolę w w historii tego stowarzyszenia śpiewaczego miał Paweł Piwkowski. Otóż przez ponad 30 lat pracował jako organista w kościele św. Floriana i był także dyrygentem dwóch chórów - parafialnego św. Cecylii i chóru męskiego, który dzisiaj znany jest jako Chór Moniuszko.
Przy okazji występu chóru dla uświetnienia prezentacji książki o Kazimierzu Piwkowskim, prezes stowarzyszenia śpiewaczego Wojciech Putz wręczył Złotą Odznakę z Wieńcem Laurowym Polskiego Związku Chórów i Orkiestr - Mieczysławowi Piekarskiemu.
W prezentowanej książce można znaleźć liczne anegdoty, wspomnienia o Kazimierzu Piwkowskim i jego kontaktach choćby z Tadeuszem Małachowskim, Józefem Nyką, Edmundem Kapłońskim czy Andrzejem Hoffmannem. Mieszkanie państwa Piwkowskich w Warszawie było bardzo często miejscem spotkań tych ważnych dla żnińskiej kultury ludzi. Co więcej, bywało też miejscem, w którym mogli dzięki gospodarzom znaleźć kąt do spania w czasie swych pobytów w stolicy, związanych z projektami artystycznymi.
Jednak mieszkanie to służyło nie tylko życiu rodzinnemu i było bazą, w której mogli schronić się przyjaciele rodziny, gdy przyjeżdżali do Warszawy. W tymże mieszkaniu, dokładnie w kuchni, twórca dawnych instrumentów muzycznych miał swój warsztat. Ciasnota więc była niemała.
Warto zaznaczyć, że uczestnicy spotkania po jego zakończeniu mogli zaopatrzyć się w bezpłatne egzemplarze książki Grażyny Niemczynow-Burchart i uzyskać dedykacje od autorki, jak i od stanowiącej najlepsze źródło podczas jej pisania Leokadii Piwkowskiej.

Karol Gapiński, 4 XI 2022
S2UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze