Na początku XXI kilkanaście razy w roku pisaliśmy o kłopotach z wprowadzonych podzielnikach ciepła. Można powiedzieć, że była to swoista saga. Zarówno w SM w Żninie, jak i w SM w Szubinie oraz w SM w Barcinie zarządy, zmęczone tłumaczeniem, kto ile płaci i dlaczego – zrezygnowały w końcu z wprowadzonych ciężką pracą administracyjną podzielników.
Generalnie rzecz biorąc – dotyczące podzielników liczby rzadko kiedy były spójne, rozliczenia były nieprzekonywujące, a na wiele pytań o sprawiedliwość – nie było odpowiedzi. Ot choćby w jednym z bloków na parterze mieszkanie zlokalizowane było nad węzłem ciepła. Kaloryfery mieli tam skręcone na maksa i zimne, a całe ciepło w mieszkaniu szło przez podłogę od piwnicy. Otrzymywali duże dopłaty przy rozliczeniu, z czym nie mogli się pogodzić mieszkańcy mieszkań z czwartego piętra.
Poniżej – wybór z tekstów na ten temat z lat 2003-2005.
Już niedługo po założeniu bezpłatnych - jak podkreślała jesienią Spółdzielnia Mieszkaniowa Kujawy w Barcinie - podzielników kosztów ciepła, niektórym lokatorom zaczęły one spadać z grzejników. Z ampułek wylewał się płyn i konieczne były wymiany. Teraz do spółdzielców, u których wymieniane były ampułki, spływają faktury do zapłaty za wymianę.
Kiedy jesienią ub.r. Spółdzielnia Mieszkaniowa Kujawy w Barcinie informowała swych lokatorów o zakładaniu nowych podzielników na grzejnikach w mieszkaniach, ważnym argumentem było to, że nic nie będą kosztować mieszkańców bloków spółdzielczych. Taką umowę barcińska SM zawarła z Przedsiębiorstwem Organizacji Budownictwa Pobud w Bydgoszczy.
SPÓŁDZIELNIA Z FIRMĄ, LOKATOR ZE SPÓŁDZIELNIĄ
Organizacja rozliczeń kosztów ciepła w mieszkaniach wygląda tak - spółdzielnia podpisuje umowę z firmą, która się tym zajmuje, lokatorzy przychodzą do spółdzielni i podpisują indywidualne umowy ze spółdzielnią w tym zakresie. Jak się okazuje, niektórzy lokatorzy nie mają podpisanych umów z Pobudem. Poprzednio lokatorzy mieli umowy ze spółdzielnią na rozliczanie kosztów poprzez podzielniki założone przez firmę SIM z Zielonej Góry. Umowy takie zawarto 30 września 1998 roku.
SIM założył nowe podzielniki z całą instalacją, co spółdzielców kosztowało wtedy po 860 zł. Aż do 2002 r. realizacją pomiarów kosztów ciepła zajmowała się firma z Zielonej Góry. Jedynie 7 bloków w Barcinie i w Piechcinie należących do SM Kujawy rozliczane było już wówczas przez bydgoski Pobud.
OFENSYWA Z BYDGOSZCZY POD NIEOBECNOŚĆ PREZESA
Na początku czerwca ub.r. w SM Kujawy Rada Nadzorcza odwołała prezesa Stanisława Kulawiaka. Na fotelu szefa zarządu SM był nieco ponad miesiąc wakat (od 6 czerwca do 9 lipca). 26 czerwca została podpisana umowa między spółdzielnią a Pobudem na realizację pomiarów kosztów ciepła przez tę firmę we wszystkich blokach należących do barcińskiej SM.
Z ramienia spółdzielni - pod nieobecność prezesa, którego stanowisko nie było obsadzone - umowę z Pobudem podpisało dwoje ówczesnych członków zarządu spółdzielni: Henryka Koźmińska i Marek Sarna. W ten sposób Pobud przejął rozliczenia w całej spółdzielni, a wspomniani sygnatariusze umowy z ramienia jej zarządu niewiele później zrezygnowali z członkostwa w nim. Od 9 lipca spółdzielnia miała nowego prezesa. Został nim Andrzej Stachowiak.
ZAKŁADANIE NOWYCH PODZIELNIKÓW
Jesienią ub.r. SM informowała swoich lokatorów, że pracownicy firmy Pobud będą zakładać w mieszkaniach nowe podzielniki kosztów ciepła. Za darmo. Nawet, gdyby spółdzielcy mieli płacić za nowe podzielniki, to nie kosztowałyby one tyle, ile 4 lata wcześniej te simowskie. Teraz można już było skorzystać z wykonanych wtedy instalacji, co wielokrotnie obniżyło koszty. Praktycznie tylko do kosztów samego podzielnika, czyli kilkunastu zł. Jednak nie wszyscy mieszkańcy zdecydowali się na nowe podzielniki. Niektórzy pozostali przy tych, które wcześniej założyła firma z Zielonej Góry.
BEZ UZGODNIEŃ Z CZŁONKAMI SPÓŁDZIELNI
Członek spółdzielni, kandydat na jej prezesa w ostatnim konkursie, Andrzej Loks mówi: - Nikt z nami nie uzgadniał tej wymiany. Ostrzegali, straszyli, że ci, którzy pozostaną przy podzielnikach simowskich będą płacić od 1 m2 powierzchni za ogrzewanie. Bez uwzględnienia oszczędności, bo po instalacji nowych podzielników z "Pobudu", nie będzie miał kto tych oszczędności odczytać. Ja jednak zdecydowałem się pozostać przy starych podzielnikach. Zainwestowałem w to w 1998 r. razem z instalacją termozaworów ponad 860 zł. Podobnie, jak i wszyscy spółdzielcy. Podzielniki "SIM" były dobre. Mogą one służyć nawet kilkadziesiąt lat.
Potwierdza to Stefan Ruzik przedstawiciel firmy Pobud w Barcinie. Wcześniej pracował on na terenie SM Kujawy dla firmy SIM. Zajmuje się on interwencjami związanymi z wymianą uszkodzonych podzielników oraz z koniecznością dokonywania międzyodczytów przy przeprowadzkach oraz wynajmowaniu mieszkań. Tak, żeby rozliczeni mogli być dwaj lokatorzy w jednym mieszkaniu podczas tego samego sezonu.
NIE ZERWANE UMOWY
- Łącznie założyliśmy w SM "Kujawy" 4.799 podzielników. Szacujemy, że naszych podzielników nie ma około 0,5% mieszkań - przedstawia sytuację Radosław Kochanowski, zastępca kierownika w Pobudzie.
- Ci, którzy pozostali przy starych podzielnikach, upierają się przy regulowaniu należności według odczytu na podzielnikach z Zielonej Góry. Jeśli oszczędności wykazywane na tych podzielnikach nie zostaną przez spółdzielnię uwzględnione, to ja na pewno oddam sprawę do sądu. Myślę, że zrobią to też inni. Mamy bowiem nie zerwane umowy ze spółdzielnią na realizację zadania przez "SIM" jeszcze z 1998 r. - zapowiada Andrzej Loks.
W tej umowie w paragrafie 11 czytamy: Umowę może wypowiedzieć każda ze stron za 12 miesięcznym wypowiedzeniem.
Umowa na realizację tych samych usług przez Pobud była skonstruowana tak, że spółdzielca podpisując ją zrywał jednocześnie ze skutkiem natychmiastowym poprzednią umowę. Jednak ci, którzy nie podpisali tej umowy, w świetle prawa nadal są związani kontraktem z 30 września 1998 r, gdyż nie wypowiadali tamtej umowy.
- Nie wiem, kto ten paragraf o 12 miesięcznym okresie skonstruował. Zleciłem naszemu prawnikowi, żeby znalazł wyjście z tej sytuacji - mówi prezes Andrzej Stachowiak.
Radcą prawnym w SM jest od kilku tygodni Władysław Karolkiewicz, który zastąpił poprzedniego radcę Annę Lange. Z Władysławem Karolkiewiczem nie udało nam się skontaktować.
LECĄ PODZIELNIKI
Pobud zamontował podzielniki jesienią na własny koszt. Niedługo potem w kilkudziesięciu mieszkaniach zaczęły one spadać z grzejników. Ulegały one zniszczeniu albo wylewał się z ich ampułek płyn, wskutek czego trzeba było je wymieniać. Podzielniki wymieniał Stefan Ruzik.
W jednym z mieszkań podzielnik spadł z grzejnika. Nie uległ żadnemu zniszczeniu. Stefan Ruzik zamontował tylko nową ampułkę z płynem w dotychczasowym pojemniku. Monter działający dla Pobudu nie orzekł w swoim sprawozdaniu z interwencji przyczyny upadku podzielnika. 26 marca lokator otrzymał z SM fakturę do zapłaty, w której interwencję Stefana Ruzika opisano następująco:
1. Naprawa uszkodzonego podzielnika 7,32 zł brutto.
2. Założenie ampułki 3,66 zł brutto.
3. Założenie plomby 3,05 zł brutto.
Razem: 14,03 zł.
Termin płatności 9 kwietnia 2003.
Mieszkaniec jednak nie poczuwa się do winy. Jak zaznacza, jego podzielnik nie był uszkodzony, a Pobud obiecywał go za darmo.
Podobne faktury zaczęły spływać do innych lokatorów, w których mieszkaniach spółdzielnia wymieniała uszkodzone podzielniki.
DEPTANIE BUTEM, WALENIE MŁOTKIEM
- W grzejnikach skrzynkowych podzielniki zamontowane są na silikon, a w żeliwnych na matalowe uchwyty. Po zamontowaniu podzielnik nie może spaść ot, tak sobie. Temu musi towarzyszyć mechaniczne uszkodzenie. W to trzeba pukać młotkiem, żeby rozwalić obudowę - powiedział nam w poniedziałek Stefan Ruzik i dodał, że łącznie interweniował około 120 razy, ale wlicza w to dokonywanie wspomnianych międzyodczytów.
- To trzeba deptać butami i nawet wtedy trudno rozwalić mocną plastikową obudowę - dodaje Radosław Kochanowski.
Podzielniki z Pobudu mają wmontowane ampułki, z których wylewa się płyn, podczas gdy w starych podzielnikach były kapilary, z których ten płyn się nie mógł wylać, bo otwór był węższy.
Stefan Ruzik potwierdził, że obecnie liczba uszkodzonych podzielników jest zdecydowanie większa aniżeli wcześniej. - Podzielniki SIM praktycznie nie spadały. Powody upadków teraźniejszych to jest eksploatacja mieszkań, np. działanie dzieci, bądź przesuwanie mebli. Są też celowe manipulacje lokatorów przy podzielnikach - tłumaczy Stefan Ruzik.
Jeden z członków spółdzielni ripostuje: - Kiedy były stare podzielniki, też były w mieszkaniach dzieci, też dokonywano przemeblowań, ale z grzejników jednak nic nie spadało. Podzielniki miały być za darmo i ja nie zamierzam za to płacić, tym bardziej, że upadek nastąpił nie z mojej winy, a podzielnik nie był uszkodzony.
- Ktoś za to musi zapłacić, jeśli nie jeden lokator, to wszyscy, bo "Pobud" nie da darowizn - mówi Stafan Ruzik. Potwierdza to Radosław Kochanowski.
Wskutek umowy administracji spółdzielni z Pobudem, lokatorzy mają dostawać faktury do zapłaty, a pieniądze będą przelewane do bydgoskiej firmy.
- Nie potrafię wytłumaczyć tego faktu, ale rzeczywiście w Barcinie nasze podzielniki spadają dosyć często. Nie wiem, jak to się dzieje, bo np. w Żninie, czy też w spółdzielni szubińskiej są to przypadki co najwyżej jednostkowe - mówi Radosław Kochanowski.
Do ubiegłego roku ci lokatorzy, którzy nie mieli w swoich mieszkaniach zamontowanych podzielników kosztów ciepła, płacili tzw. ryczałt. Polegało to na tym, iż mieszkańcy płacili określoną kwotę za ogrzanie swojego mieszkania, a po sezonie grzewczym nie otrzymywali ani zwrotów, ani nie dopłacali do kosztów za ogrzanie mieszkania.
Nowy regulamin rozliczania za c.o., który obowiązuje od 1 października 2002 roku wprowadził rozliczenie od metra. Polega to na tym, że lokatorzy między czerwcem a październikiem 2002 r. wpłacali do kasy SM stałą zaliczkę w wysokości 2,51 zł za m2, a od października ub.r. do maja 2003 roku 2,79 zł/m2. W zależności od kosztów ogrzania budynku lokatorzy będą musieli dopłacać, albo otrzymają zwrot za ogrzanie swojego mieszkania.
Ten system nie obowiązuje tych lokatorów, którzy mają w swoich mieszkaniach podzielniki. Co prawda oni także przez cały sezon wpłacali określoną zaliczkę, ale koszt ogrzania mieszkania opomiarowanego zależy w głównej mierze od ilości mieszkań, w których są podzielniki i wskazań samego podzielnika. Poza tym koszt za c.o. dzielony jest także na część wspólną (piwnice, klatki schodowe), która w blokach, gdzie ponad 80% mieszkań jest opomiarowanych, wyniesie 40%, a część indywidualną 60%. Natomiast w blokach, w których mieszkań opomiarowanych jest mniej niż 80% proporcja między częścią wspólną a indywidualną wynosi 50/50.
Pod koniec ubiegłego tygodnia mieszkańcy szubińskich bloków otrzymali coroczne rozliczenia za ogrzewanie. Wzbudziły one poważne wątpliwości szczególnie wśród tych mieszkańców, którym przyjdzie w tym roku dopłacić do ogrzewania. Jak się dowiedzieliśmy w niektórych przypadkach dopłaty za ogrzewanie sięgają 700, 800, a nawet 1000 zł. Prezes szubińskiej spółdzielni mieszkaniowej Remigiusz Kasprzak podaje, że na 951 mieszkań około 30 będzie musiało dopłacić spółdzielni.
Mieszkańcy skarżą się, że rozliczenie, które otrzymali jest dla nich mało czytelne. Nie wiedzą na jakich zasadach jest oparte jest rozliczenie, za które przyjdzie im słono zapłacić - Byłam zbulwersowana, gdy otrzymałam pismo. W tym roku muszę dopłacić spółdzielni prawie 80 zł, podczas gdy w latach poprzednich to mi dopłacała spółdzielnia po 300 zł. - Nie wiem, jak to zostało policzone, oszczędzałam, a tu tyle jest do płacenia. - żali się mieszkanka bloku przy ul. Dąbrowskiego Teresa Sobocińska.
Mieszkanka tego samego bloku pani Jakubiak stwierdza: - Nie wiem zupełnie, na jakiej podstawie oni to obliczają. Prawda jest taka, że my mieszkańcy tak na prawdę nie wiemy za co płacimy. Pokazuje rozliczenia z 2000 roku i porównuje je z tym otrzymanym przed zaledwie kilkoma dniami. - Wtedy w ogóle nie oszczędzałam i dostałam jeszcze 606 zł zwrotu, a teraz mam 442 zł dopłaty, mimo oszczędności.
Przyczyn zaistniałej sytuacji mieszkańcy dopatrują się w wyparkowych podzielnikach ciepła zamontowanych w poszczególnych pomieszczeniach ich mieszkań. - Jakim prawem zakładają nam te podzielniki już w czerwcu, skoro okres grzewczy zaczyna się od października, przecież to oczywiste, że część cieczy wyparuje, a my za to zapłacimy - mówi pani Jakubiak. Tego samego zdania jest pan Szmalc z bloku obok. - Oczywiste jest, że przy otwartym oknie i słońcu część cieczy z podzielników wyparuje - zauważa mężczyzna. Prezes Spółdzielni Remigiusz Kasprzak tłumaczy, że każdy podzielnik w swojej menzurce ma wlewkę ponad zero, co jest przeznaczone na okres martwy. - Proszę mnie zawołać, jeśli w którymś z mieszkań podzielnik spadnie przed okresem grzewczym poniżej poziomu zera - mówi prezes spółdzielni. Wątpliwości wzbudza także zasada przyjęta w szubińskiej spółdzielni zgodnie z którą po równo, czyli po 50% rozkładają się koszty stałe pomieszczeń i koszty zmienne zależne od lokatorów. - Dlaczego jest nam naliczane aż 50% kosztów stałych skoro część z nas nie korzysta z pralni, czy suszarni - pytają prowadzące dyskusje na temat otrzymanego rozliczenia mieszkanki bloku na ul. Dąbrowskiego. Remigiusz Kasprzak mówi o tym problemie tak: - Z takimi kosztami należy się liczyć. Zamieszkiwanie w budownictwie wielorodzinnym to nie luksus. Mówi się, że nikt nie pierze i nie suszy skąd więc takie zużycie energii cieplnej - zauważa.
Wątpliwości budzi także wartość brana pod uwagę pośrednio podczas rozliczania za ogrzewanie, czyli współczynnik korekcyjny.- Takie samo mieszkanie jak moje również od szczytu na drugim piętrze, ale od strony przeciwnej bloku ma niższy od mojego współczynnik korekcyjny. Ja mam 1,31, a tam jest 1,02. Dlaczego są takie różnice we współczynnikach ? - pyta pani Jakubiak.
Jak wyjaśnia prezes Kasprzak współczynnik ten obliczany jest indywidualnie dla każdego mieszkania. Inny jest ten współczynnik dla mieszkania środkowego, a inny dla szczytowego, ponieważ szczyt narażony jest na większe straty ciepła. - Nawet jeśli dwa mieszkania w tym samym bloku położone są na tych samych piętrach, ale po przeciwnych frontowych stronach nie gwarantuje to takiego samego współczynnika. Inne są bowiem straty ciepła ze strony północnej, a inne z południowej - wyjaśnia.
- Zarówno w 2000, jak i w 2003 przy prawie tym samym współczynniku korekcyjnym jednostki zużycia ciepła różniły się nieznacznie. W 2000 roku wahały się na poziomie 32,38 ,a w tym roku stanowią 36,09. Czy o te kilka jednostek mam tak dużą dopłatę? - pyta pani Jakubiak. Identyczne pytanie pada od kilku kolejnych osób, z którymi rozmawiamy.
- Nie jeden czynnik decyduje o dopłacie lub nadpłacie za ogrzewanie w danym roku. Firma, która dokonuje rozliczenia dla spółdzielni w swoich obliczeniach opiera się na wielu czynnikach, które są różne dla poszczególnych mieszkań. Rozliczenia ogrzewania dla szubińskiej spółdzielni dokonuje firma Podbód. Firma ta dokonuje rozliczenia poszczególnych mieszkań bazując na kilku niezwykle istotnych czynnikach. Kierownik firmy rozliczeniowej Wiesław Klusek wyjaśnia: - Podstawę do naszych obliczeń stanowią koszty całkowite, na które składają się przekazywane nam przez spółdzielnię koszty zużycia ciepła, zaliczki lokatorów i wreszcie odczyty z podzielników kosztów, których my sami dokonujemy. My następnie dokonujemy podziału kosztów całkowitych na koszty stałe i koszty zmienne. Koszty stałe tzn. wspólne związane są z ogrzewaniem klatek schodowych, suszarni, ubytkami ciepła. Ta część jest rozliczana według metra kwadratowego powierzchni, czyli proporcjonalnie do metra kwadratowego budynku, którym dysponuje lokator. Zaś koszty zmienne zależą ściśle od tego, ile jednostek zużywa lokator. Ta pozostała część kosztów całkowitych jest dzielona przez jednostki zużycia u wszystkich lokatorów. Z tego szacunku otrzymujemy, ile kosztuje jedna jednostka. Zaś koszty zmienne u danego lokatora otrzymujemy mnożąc koszt jednostki przez ilość zużytych przez danego lokatora jednostek. Dopiero mając obliczone koszty stałe i koszty zmienne u danego mieszkańca i otrzymujemy koszt całkowity. Porównujemy go z wniesioną przez lokatora zaliczką. Jeśli zaliczka jest nie wystarczającą lokator musi dopłacić, jeśli przewyższa lokator dostaje zwrot na rozliczeniu. Oczywiście są dodatkowe współczynniki, które wpływają na ilość zużywanego ciepła, jak współczynnik korekcyjny - wyjaśnia kierownik.
Jakie zatem czynniki mają wpływ na rozliczenie kosztów ogrzewania ciepła w poszczególnych mieszkaniach spółdzielczych?
Jak nam wyjaśnia prezes spółdzielni Remigiusz Kasprzak, zależy ona przede wszystkim od kosztów dobowych temperatur w okresie grzewczym, czyli od tego ile danej zimy dany blok zużytkuje ciepła. Zależy również od wysokości przedpłat i wreszcie od innych czynników, które określa współczynnik korekcyjny. Warto zauważyć, że czynnikiem, który nie jest uwzględniany podczas obliczeń co zauważa prezes spółdzielni są sąsiedzi, w zależności od tego czy są bardzo oszczędni, czy też mocno grzeją mieszkańcy mogą uzyskać oszczędności lub straty ciepła.
Minusem systemu podzielników jest, że nie uwzględnia on wymiany okien. Podzielniki te nie pokazują bowiem ile ciepła zostało zużyte w danym pomieszczeniu, a jedynie jak ciepło jest w mieszkaniu. Oczywiście dokonująca rozliczeń firma nie uwzględnia także strat ciepła spowodowanych wietrzeniem mieszkań bez wcześniejszego przykręcenia zaworów.
Zdaniem prezesa spółdzielni Remigiusza Kasprzaka, problem dopłat za mieszkania wśród lokatorów ma swoje podłoże. Dopłaty mają wszyscy ci, którzy podnajmują mieszkania. Do tej grupy należy zaliczyć również osoby, które mają duże zadłużenia wobec spółdzielni. Dla prezesa jest to oczywiste. Wiedzą, że i tak tego nie uregulują, dlatego nie liczą się ze zużywanym przez siebie ciepłem. Podobnie jest z tymi, którzy podnajmują mieszkania, nie liczę się oni z ciepłem, które sami zużywają. Jak szacuje prezes 80% tegorocznych dopłat za mieszkania stanowią właśnie te osoby.
- Jeśli komuś nie podoba się obecny system to może zrezygnować z podzielników. Wówczas płaci o 20% większe przedpłaty. Zawsze to, czego nie da się dokładnie zważyć i zmierzyć budzi wątpliwości - dodał prezes Kasprzak.
Zarówno lokatorów spółdzielni barcińskiej, jak i szubińskiej czeka na początku jesieni jeszcze jedna, niespodziewana wymiana ampułek w podzielnikach. Wszystko dlatego, że wiosną POBUD założył ampułki z innym płynem niż dotychczas. Takie dostarczyła mu wtedy firma współpracująca Skibatron.
- Nie jest to może błąd, ale inny sposób załatwienia sprawy. Dostawcą jest "Skibatron", który jest właścicielem systemu rozliczeń. Wiosną dostarczyli ampułki z płynem o innej charakterystyce. Zastosowanie tego płynu wiązałoby się ze zmianą w algorytmach obliczeń. Byłaby inna szybkość parowania, aniżeli wcześniej. To z pewnością obudziłoby niepokój mieszkańców porównujących odparowanie z poprzednimi latami. Zresztą gdyby te ampuły zostały, to trzeba by było wymienić skalę i dawać nową informację do lokatorów. Rozmowy wyjaśniające byłyby dla nas z pewnością trudne. A o tym, że płyn jest inny od "Skibatronu" dowiedzieliśmy się dopiero teraz. Dlatego w porozumieniu z naszymi dostawcami zdecydowaliśmy o powrocie do ampuł ze starym płynem. Normalnie wymiana jest raz na rok wiosną. W czasie lata płyn powyżej zera na ampułce, to ilość, która wyparowuje naturalnie. Teraz jednak nie możemy takich ampuł zakładać, bo jest już po lecie. Dlatego specjalnie dla nas ampuły są napełniane tylko do poziomu zero. Dzięki temu wszyscy lokatorzy startują z tego samego pułapu, a wymiany dokonujemy w ramach kosztów własnych. Lokator nic za to nie płaci - tłumaczy Wiesław Klusek, w POBUDZIE kierownik zakładu opomiarowania.
Kierownik SM Zdzisław Goliński w materiałach przesłanych do lokatorów we wrześniu br. zwraca uwagę na konieczność oszczędzania ciepła: - Chcąc uniknąć wzrostu opłat za centralne ogrzewanie w sezonie grzewczym 2003/2004 musimy większą uwagę zwrócić na problem racjonalnego oszczędzania ciepła w naszych mieszkaniach. Według kierownika, racjonalne ogrzewanie polega na tym, że lokatorzy nie powinni przesadzać ze skręcaniem danfossów. W mieszkaniu powinna być utrzymywana stała temperatura, przed wietrzeniem mieszkania należy skręcić zawór termostatyczny, a po zamknięciu okna poczekać aż temperatura w mieszkaniu się wyrówna i dopiero wtedy odkręcić zawór. Grzejniki nie powinny być zastawione meblami czy długimi firanami, bo powodują one obniżenie temperatury w pomieszczeniu. Powyższe zasady powinno stosować się bezwzględnie w przypadku zamontowanego podzielnika kosztów ciepła. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby stosować je, gdy podzielnika nie ma.
Ważne jest, aby w pomieszczeniach ogólnodostępnych także nie marnować ciepła. Chodzi przede wszystkim o klatki schodowe. Istotne jest, aby drzwi klatek były zamknięte, a zawory w pustych suszarniach skręcone.
Jednak - zdaniem Zdzisława Golińskiego - z oszczędzaniem nie należy przesadzać. Jak już wspominaliśmy w mieszkaniu trzeba utrzymywać stałą temperaturę. Nadmierne skręcanie zaworów może doprowadzić do dewastacji lokalu.
Prezes podkreśla, że będzie musiał zerwać kilka umów, wcześniej zbyt pochopnie podpisywanych. Zresztą w ogóle, jego zdaniem, będzie teraz więcej zastanawiania przed zatwierdzaniem jakiś diametralnych zmian.
- Podam przykład. Świadczy on według mnie, że długi spółdzielni nie wzięły się tylko z tego, że w kraju jest trudna sytuacja i ludzie nie mają pieniędzy. Bo gdyby tylko to decydowało, to wszystkie spółdzielnie w Polsce by padały, jedna po drugiej. Chodzi mi mianowicie o niespodziewanie zarządzoną wymianę podzielników kosztów ciepła jednej firmy na drugą. Wymiana kilku tysięcy podzielników, to nie jest ot taka sobie zwykła poprawka. To było duże przedsięwzięcie. A nikt przy tym nie podał jakiegoś sensownego wyjaśnienia przyczyn tej wymiany. Powód nie został wyraźnie, przekonująco podany. I później po mieście krążyły - może niezdrowe - plotki, domniemania. Dlaczego się tak stało, czy ktoś, coś wziął za to? Do takich domniemywań naprawdę nie musiało dochodzić. Bo to nie pomaga spółdzielni.
Na zakończenie prezes powiedział nam, że na walnym zebraniu delegatów, które odbędzie się już za kilka tygodni przedstawiona zostanie propozycja uchwały o rezygnacji z podzielników ciepła.
- Myślę, że przed 7 laty spółdzielnia popełniła błąd wchodząc w system rozliczeń ciepła poprzez podzielniki. Niektórzy spółdzielcy potraktowali to jako bank, gdzie po prostu wypłaca się pieniądze. To nie było oszczędzanie ciepła w wielu przypadkach, ale po prostu niegrzanie, licząc przy tym, na uzyskanie ciepła od sąsiadów, którzy grzali normalnie. Ci, którzy nie grzali robili to celowo traktując ideę oszczędzania jako rozdawnictwo. A my rozdawnictwem nie możemy się zajmować. Przez to , że ludzie wyłączali ogrzewanie, niszczyła się bardzo substancja mieszkaniowa. Pieniędzy na remonty nie mieliśmy. Zresztą podczas gdy nie mamy kompleksowo docieplonych bloków, to oszczędzanie ciepła nie ma sensu. A rocznie 80.000 zł płacone tylko za odczyty podzielników, to cena kompleksowego ocieplenia 1/3 bloku. Jesteśmy chyba jedyną spółdzielnią w kraju, gdzie takiego kompleksowego ocieplenia nie ma ani jeden budynek. Wiem, że grono delegatów zdaje sobie z tego doskonale sprawę i liczę, że podejmie ono decyzję o likwidacji rozliczeń poprzez podzielniki - zakończył z nadzieją Henryk Szczepański.
Z roku na rok spada liczba mieszkańców, którzy decydują się na rozliczenie za ciepło przy pomocy podzielników kosztów. W nowym sezonie ta forma rozliczenia nadal będzie stosowana, ale zarząd spółdzielni będzie namawiał lokatorów tych bloków, w których jest mała liczba podzielników do zrezygnowania z nich. Nawet jeśli w mieszkaniu będą podzielniki, to lokator będzie płacił za ciepło, jak pozostali. Ma to zapobiec niepotrzebnym dopłatom lokatorów do kosztów ogrzania bloku. Jeżeli natomiast lokator zdecyduje się nadal rozliczać za zużyte ciepło poprzez podzielniki, to będzie musiał liczyć się ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi skutkami (dopłaty).
Do tej pory koszty zakupu energii cieplnej były uśredniane - w jednym zespole był blok ocieplony i nieocieplony, a mieszkańcy każdego z nich płacili tyle samo.- Nie można przecież winić mieszkańców za to, gdzie i w jakich blokach mieszkają - stwierdza prezes. Budynki różnią się technologią ich stawiania, niektóre są docieplone inne nie. - Z tych powodów koszty ciepła mogą być zróżnicowane - wyjaśnia. Mieszkańcy budynków docieplonych, o lepszym współczynniku przenikania ciepła, zapłacą najprawdopodobniej mniej, a lokatorzy mieszkań w blokach o dużych stratach ciepła więcej. […] Zarząd spółdzielni zamierza też przeprowadzić sondę wśród mieszkańców, czy chcą nadal korzystać z podzielników. - Nie chcemy nikogo do niczego zmuszać. Dlatego o wszystko będziemy mieszkańców pytać - deklaruje prezes.
autorzy artykułów: Róża Kirschhiebel, Remigiusz Konieczka, Karol Gapiński. Tomasz Rogacz
wybrał: Dominik Księski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze