Dwadzieścia lat temu, w czasie Jesieni na Pałukach, zostało otwarte Muzeum Kolei Wąskotorowej. Pan Leon Lichociński - pierwszy i najważniejszy w nim przewodnik - dzisiejszego dwudziestolecia nie doczekał.
Wiosną bieżącego roku Agnieszka Kuleta, Barbara Kozińska, Agnieszka Grabowska i Sebastian Bień nagrali na taśmę jeden z monologów, w którym Pan Leon rysuje kilka scenek z kolejnych okresów swego życia. Przedstawiamy dziś Państwu to nagranie, spisane przez Dorotę Świder możliwie wiernie - bez poprawiania "na polski", ale i bez ugwarowiania.
Niech więc przemówi w tych dniach chociaż z kart tej gazety - wszak kolejka była najważniejszą treścią jego życia. A dla nas - z okazji tego dwudziestolecia - będzie to uczczenie człowieka: zwykłego, prostego, ale najbardziej z tym Muzeum związanego.
Moi Drodzy!
Teraz opowiem Wam różne pierdoły.
Urodziłem się na Pałukach w miejscowości Góra. A teraz Góry już nie ma, bo Górę rozebrali na cztery części: 3/4 zabrali do miasta Żnina, jedną część dołączono do Murczyna, jedną do Białożewina, a jedną do Podgórzyna. Góra rozebrano!
*
Swoje młode życie spędziłem na kolejce. A jak człowiek chciał się przypodchlybić, to do dyrektora się mówiło: Jaśnie wielmożny panie dyrektorze. Kiedyś roboty nie było. Każdy chwytał robotę. Zacząłem od robotnika, potem byłem konduktorem, kierownikiem pociągu, a zaś dyżurnym ruchu.
*
A ile razy my się wykopyrtlim! Idę do dyżurnego, a on: My się w Biskupinie wykopyrtlim. Diabli by cię wzięli. Ale się jednak zrobiło. Dzisiaj, jak się wykopyrtną: Niech przyjadą, niech wstawią... Kiedyś się bojelim, bo pan Kotarski stał z papierosiekiem.
*
Jak nasz pierwszy pociąg szorował rano o czwarty do Ośna na połączenie na Gniezno i Nakło! Oj! Czwarto godzina, ciuchcia gwiżdże: Dalej, wstawać, zegarki rychtować, kónie zafutrować, kosy naklepać! Takich kosów wy nie pamintota, bośta młodzory. A dawniej wszystko kosami się rżło. Babki więzały za nami. Wozami się woziło na stogi i parówke młóciło. A dzisiej kombajn jedzie na pole i ochlasto od razu. Zaro ziarka są na przyczepie i odwozi się do GS-u.
*
Tożem kiedyś przeszwarcował jakomuś babkę za darmochę. Babka ubogo szła na targ do miasta powiatowego Żnina. Jak nie mieli groszy, to przeważnie takich tych ubogich w Dolny Wenecji zabieralim. Babulinka mówi Poniczku ja będę już wsiadała, ale ja nie mam ani grosza. Mówię: Pani - dzisiaj nie ma kontroli, to przeszwarcuję was na lewo. Jak będzieta mieli pieniądze, to mi zapłacicie, a jak nie - sera dota. Inni siadali, bo mieli pieniądze. Raz mówi: Paniczku, chętnie by my jechali, kej nam się spieszy. Baba jedna jemu powiedziała, że miedzom będzie pryndzej, jak naszom kolejkom! A my przecież szorowalim dwudziechą na godzinę!
*
Kolejki to naprowdę szkoda. Ja się teraz już z nią rozstałem. Już ostatni rok w ty Wenecji z nią przebywałem. Ale już teraz trochę mocno żem osłabł, kulawy jezdym. Kolejka miała zniknąć z powierzchni ziemi. Już ponad 30 km torów porozbierali. A my w obawie. Wyratujemy ją od tej zupełnej zagłady. Muzeum otworzylim, żeby właśnie wam, przyszłym pokoleniom pozostawić obraz historyczny - jak się wpierwej na Pałukach podróżowało. Zdobylim się na tak zwaną cywilną odwagę (bo są dwie: militarno i cywilno - tak żem się dowiedział od wojskowych pułkowników). Pojechalim do Warszawy, do samego ministra. Krótko do nogi go wzięlim, aż mu włosy dymba stanęły. Trzy kłaki na łbie ma, ale mu wszystkie dymba stanęły. Sprawę twardo postawilim i ciuchcię udało nam się uratować.
Twórcą tego Muzeum był były wiceprzewodniczący Powiatowej Rady Narodowej. Sam tego nie zrobił, ale bulał do województwa i do ministerstwa i forsy trochę nazdobywał.
*
Żnin ma przejąć Wenecję, Sufraganię i Basztę. Jo nawet osobiście czytałem w Pałukach. Ogłosili konkursy na dyrektora. Chciałem się tam zgłosić, ale nie mam wykształcenia. Już dam spokój.
W Polsce wszyndzie muszą być magistrowie. A jo niestety magisterki nie mam, tylko wyższą szkołę bydlenia skończyłem i nie mogę być przewodnikiem do Wenecji.
słowa Leona Lichocińskiego zapisali: Agnieszka Kuleta, Barbara Kozińska, Agnieszka Grabowska, Sebastian Bień, Dorota Świder
Pałuki nr 37 (17/1992)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze