Za wodę zużytą do zasilania stojącej na żnińskim rynku fontanny powinna - zgodnie z ustawą - płacić według obowiązujących taryf wodociągom gmina. W Żninie - nie płaci, a WiK wpisuje tę wodę w straty. Zbadaliśmy, czy tak samo może być w przypadku planowanej fontanny w parku.
Kwiecień 2016 - pracownicy WiK dokonują niezbędnych przygotowań do włączenia obiegu wody w fontannie przed sezonem wiosenno-letnim fot. Karol Gapiński HISTORIA FONTANNY W PARKU
Przed tygodniem informowaliśmy, że Zakład Wodociągów i Kanalizacji WiK w Żninie ma w planie wybudowanie fontanny w parku między ulicami Kościuszki i Sienkiewicza. Fontanna w tamtym miejscu w przeszłości działała. W ostatnich dniach zebraliśmy trochę informacji o historii tamtej fontanny. Okazało się, że działała ona tak długo, jak długo nie obchodziły nikogo koszty związane z eksploatacją, a zwłaszcza koszty zużywanej wody. Eksploatacja była droga, głównie z tego powodu, że fontanna wówczas nie miała zamkniętego obiegu wody, woda z niej tracona była bezpowrotnie.
Na początku obecnego stulecia w życie weszła ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. Znajduje się wśród jej zapisów art. 22, który stanowi, że przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne obciąża gminę na podstawie cen i stawek opłat ustalonych w taryfie za:
1) wodę pobraną z publicznych studni i zdrojów ulicznych;
2) wodę zużytą do zasilania publicznych fontann i na cele przeciwpożarowe;
3) wodę zużytą do zraszania publicznych ulic i publicznych terenów zielonych.
Po wejściu tej ustawy w życie gmina nie była zainteresowana płaceniem rachunków i to przesądziło o losach fontanny. Janusz Biegański, były wiceprezes WiK, a przez pewien czas również wiceburmistrz Żnina, miał intencję jej reaktywowania - w projektach budżetu Żnina na 2005 r. i 2006 r. ówczesny burmistrz Jarosław Jaworski proponował kwotę 35.000 zł na sporządzenie dokumentacji technicznej na przebudowę tej fontanny w parku, ale propozycje nie zostały przyjęte przez ówczesną Radę Miejską
Decyzja o wyłączeniu z eksploatacji tej fontanny zmniejszyła wtedy znacznie straty wody na sieci, które notował WiK.
FONTANNA NA RYNKU
Gdy na rynku w roku 2013 wytrysnęła nowa fontanna, miała ona obieg zamknięty, więc wydawało się, iż kwestii ponoszenia kosztów wody nie będzie. Jednak nie. Wiosną 2015 r. została podpisana umowa między gminą Żnin a spółką WiK (w tamtym czasie prezesem spółki była Małgorzata Stawicka), na mocy której wzięła ona w użyczenie urządzenia fontanny na rynku. W ramach tej umowy WiK miał ponosić wszelkie koszty eksploatacji i konserwacji, w tym płacić za ubytki wody, a Urząd Miejski miał ponosić koszty ewentualnego remontu.
Z naszych informacji wynika, że w maju ub.r. zdjęty został licznik na fontannie na żnińskim rynku i wówczas wskazał on zużycie wody w ilości 4.400 m3 (jeden metr sześcienny wody kosztuje w Żninie 3,17 zł, a za odprowadzenie wody - 5,11 zł). Prezesa zapytaliśmy, czy to prawda i czy rzeczywiście według dotychczasowych ustaleń za wodę do zasilania fontanny na żnińskim rynku Urząd Miejski nie płaci spółce WiK. Po otrzymaniu odpowiedzi, przedstawimy je czytelnikom.
Chcieliśmy też wiedzieć, czy taka sytuacja, zwłaszcza jeśli powtórzy się po oddaniu nowej fontanny w parku, nie będzie skutkowała podwyżką taryf. Przecież może być tak, że WiK będzie zmuszony przedstawić radnym pod głosowanie w obliczu ponoszonych wydatków na pokrycie strat podwyżkę stawek za wodę dla mieszkańców. Jeśliby policzyć straty wody - obojętnie, czy według zasad przyjętych dla ludności, czy dla odbiorców komercyjnych (czyli woda + jej odprowadzenie), to samo wskazanie zdjętego licznika opiewa na kwotę 36 tysięcy złotych.
NOWA FONTANNA W PARKU
Ponieważ obecnie za przebudowę fontanny w parku wziął się WiK (mimo że modernizacja parku to zadanie gminy), to jego prezesa Jerzego Mączko zapytaliśmy, kto będzie płacił rachunki za wodę zużytą w nowej fontannie. Czy - jak to dotąd w Żninie było - WiK, czy - jak w nakazuje ustawa - gmina? Tym bardziej, że nawet w fontannie z obiegiem zamkniętym pewne ubytki wody (przesiąkanie do gruntu, parowanie, awaria) też mogą się pojawić.
Jerzy Mączko przyznał, że zapisy ustawy faktycznie nakazują gminie płacić rachunki za wodę zużytą przy eksploatacji fontann publicznych i zdrojów ulicznych. W przypadku tych drugich Jerzy Mączko stwierdził, że nie ma ich w Żninie. - Formalnie nie uważam, że można zaliczyć do zdrojów ulicznych to poidełko, które na czas upałów działa przy ul. Wodnej. To jest raczej taki element małej architektury, ozdobnik. Owszem, można się napić wody, ochłodzić się z tego źródła, ale nie uważam, że jest to zdrój uliczny - powiedział szef WiK.
Spytaliśmy zatem prezesa, czy w świetle zapisów art. 22 ustawy jest tutaj wszystko w porządku. Jerzy Mączko przyznał, że nie i zgodził się z nami, że ta sytuacja wymagałaby uporządkowania. Natomiast prezes nie uważa, żeby straty na wodzie w planowanej fontannie w parku były tak duże, jak w tej na rynku, która jego zdaniem jest technicznym niewypałem. Ta w parku ma być prawidłowo wykonana i z zamkniętym przepływem wody. Dlatego zdaniem Jerzego Mączko, ewentualne ubytki będą tam nieznaczne, wynikające co najwyżej z odparowania wody w upalne dni. - Niemniej jednak zarówno w przypadku fontanny na rynku, jak i nowej - w parku, sytuacja musi być unormowana w oparciu o przepisy ustawy, o której pan mówi - zapowiedział Jerzy Maczko.
Prezes dodał na koniec, że za wodę na cele przeciwpożarowe i zużytą do zraszania ulic i placów gmina płaci WiK.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1303 (5/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze