Rafał P., który dokonał rozboju na księdzu Grzegorzu Rosińskim, dobrowolnie poddał się karze i został skazany przez sąd w Żninie. Do więzienia pójdzie z poczuciem, iż ksiądz mu wybaczył przestępstwo, którego się wobec niego dopuścił.
Przypomnijmy, iż do zdarzenia doszło 21 czerwca zeszłego roku. Mieszkaniec Cerekwicy Rafał P. wszedł na teren miejscowej plebanii tuż po wieczornej mszy św. Wykorzystując fakt, iż ksiądz Grzegorz Rosiński, proboszcz parafii w Cerekwicy, był sam, uderzył go w głowę metalowym przedmiotem, a następnie zażądał wydania pieniędzy. Kiedy ksiądz wydał za małą kwotę, sprawca kilka razy uderzył duchownego oraz groził mu pozbawieniem życia. Po uzyskaniu większej gotówki Rafał P. zmusił księdza, by uruchomił samochód i nakazał mu jechać do Słębowa. Tuż przed Słębowem proboszcz wykorzystał nieuwagę sprawcy, który na chwilę wysiadł z auta, i odjechał. Dotarł do byłej sołtys Podobowic, która o zdarzeniu powiadomiła policję. Rafał P. został zatrzymany i trafił za kratki, gdyż sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec niego areszt tymczasowy. Postawiono mu zarzut dokonania rozboju.
W miniony piątek w żnińskim sądzie odbyła się rozprawa, na którą oskarżony został przywieziony z zakładu karnego. Rafał P. odmówił składania wyjaśnień. W tej sytuacji sędzia Robert Tuchciński odczytał zeznania złożone przez Rafała P. podczas postępowania przygotowawczego. Wynika z nich, iż oskarżony częściowo przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, iż w chwili zdarzenia był pod wpływem alkoholu. W dniu dokonania rozboju pił przez cały dzień. Wypił 5 półlitrowych piw i 0,7 litra wódki wraz z kolegą. Kiedy wszedł na teren plebanii, trwała wieczorna msza w kościele. Wyciągnął z przyczepki kempingowej należącej do księdza piwo. Wypił je, a następnie uruchomił jeden z samochodów proboszcza. Chciał wyjechać, ale uderzył nim w przyczepkę. W tym czasie zauważył, że ksiądz wraca z mszy św. Po chwili wszedł do wnętrza plebanii. Udał się do pokoju znajdującego się obok biura parafialnego. Zapytał księdza o pieniądze. Duchowny wydał mu niewielką kwotę, którą schował do kieszeni. Krzyczał, by proboszcz dał mu więcej pieniędzy. Groził przy tym duchownemu użyciem wobec niego przemocy. Uderzył go drewnianym przedmiotem i dusił.
- Mogłem też mówić, że go zabiję - wyjaśniał oskarżony. Przyznał, iż chodziło mu tylko o to, by wzmóc w księdzu poczucie strachu, żeby wydał mu więcej pieniędzy. Kiedy ksiądz w obawie o własne życie wydał sprawcy większą kwotę, ten zażądał od niego uruchomienia samochodu i podwiezienia do Słębowa.
- Będąc w samochodzie uderzyłem księdza w twarz, bo zaczął panikować. Miałem świadomość, że się wystraszył. Nie miałem jednak zamiaru mu nic zrobić - wyjaśniał zeznając kilka dni po zdarzeniu Rafał P.
W pewnym momencie ksiądz zatrzymał się, wysiadł z samochodu i zaczął szukać pomocy. Rafał P. pobiegł za nim. Duchowny wrócił do auta i odjechał, ale już bez sprawcy. W tym czasie Rafał P. poszedł do sklepu w Słębowie. Kupił paczkę marlboro i dwie zgrzewki żubra. Później spotkał dwie dziewczyny. Zapytał je, czy zawiozą go do Juncewa. Dziewczyny zadzwoniły do koleżanki i zapytały, czy nie podwiozłaby poznanego przed chwilą mężczyzny do Juncewa. W tym czasie podjechał nieoznakowany samochód, z którego wysiedli policjanci. Sprawca napadu na księdza nie stawiał oporu. Wiedział, za co został zatrzymany.
- Żałuję tego co zrobiłem. Nie planowałem tego rozboju. Moje zachowanie było skandaliczne - wyraził skruchę oskarżony.
Marek Sałacki, obrońca Rafała P., oświadczył: - Myślę, że istnieje możliwość dobrowolnego poddania się karze przez oskarżonego.
Biorący udział w procesie ksiądz Grzegorz Rosiński złożył oświadczenie, iż nie wnosi o ściganie oskarżonego za użycie wobec niego gróźb karalnych. Dodał ponadto, iż przebacza swemu oprawcy.
Mecenas Marek Sałacki zaproponował, by sąd nałożył na Rafała P. za rozbój i kradzież pieniędzy oraz innych przedmiotów karę łączną 2 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Na taką wysokość kary przystał również oskarżony. Z wnioskiem obrońcy zgodziła się prokurator Anna Banaszak. W przerwie, w oczekiwaniu na wyrok, pani prokurator przyznała, iż ksiądz sprawcy przebaczył, ale prokuratura nie może przebaczyć.
Sędzia uznał oskarżonego winnym dokonania rozboju i doprowadzenia księdza do stanu bezbronności i zmuszenia do wydania 1.700 zł. Rafał P. został skazany na 2 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Na poczet wymierzonej kary sędzia uwzględnił oskarżonemu pobyt w zakładzie karnym w ramach przedłużanego aresztu tymczasowego od 21 czerwca ub.r. do 14 lutego br. Sąd uchylił wobec Rafała P. areszt tymczasowy, o co wnioskował obrońca oskarżonego. Kiedy wyrok się uprawomocni, Rafał P. będzie musiał stawić się w zakładzie karnym w celu odbycia reszty kary.
W opinii sędziego Roberta Tuchcińskiego, sprawa rozboju dokonanego przez Rafała P. nie budziła żadnych wątpliwości, a oskarżony przyznał się do popełnienia czynu zabronionego.
Wyrok nie jest prawomocny.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1149 (8/2014)
Więcej na ten temat:
Kilka czynności i opinii
Były ministrant napadł na proboszcza z Cerekwicy
Ksiądz przebaczył, prokuratura nie
dkdk-p
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze