W przyszłym tygodniu minie 6 lat od śmierci Krystiana Łazińskiego, który 3 listopada 2019 r. na czasowo oddanym do użytku odcinku, będącej w budowie drogi S5 w Cotoniu (gm. Rogowo), zderzył się czołowo z busem. Jako jedyny nie przeżył. Prokuratura postawiła zrzuty pięciu osobom - pracownikom GDDKiA w Bydgoszczy oraz dwóm inżynierom. 27 października br. wszyscy oni stanęli przed sądem.
Do tragicznego w skutkach wypadku doszło o 5.00 nad ranem. W wyniku czołowego zderzenia samochodu osobowego z busem, zarówno kierowcy, jak i pasażerowie pojazdów zostali przetransportowani do szpitali. Życia siedzącego za kierownicą auta osobowego 37-letniego Krystiana, który sądził najprawdopodobniej, że jedzie drogą dwupasmową, nie udało się uratować.
Tydzień później, 10 listopada na tym samym odcinku drogi zginęła jeszcze jedna osoba - 43-latek, a kilka innych zostało rannych. Ówczesny rzecznik prasowy GDDKiA Oddział w Bydgoszczy Tomasz Okoński mówił wówczas: - 3 października została wprowadzona zmiana w organizacji ruchu na budowie 7 odcinka drogi S5. Ruch na tym odcinku został przeniesiony z dotychczasowej drogi krajowej nr 5 na budowaną drogę ekspresową S5, co nie oznacza, że już jeździmy drogą ekspresową. Kierowcy jadą na placu budowy jednym pasem przyszłej drogi S5 w obu kierunkach, natomiast druga jezdnia nie została w tym etapie oddana do ruchu publicznego.
W przypadku pierwszej z tragedii, nie dowierzając w brawurową jazdę brata, który w wyniku wstępnych ustaleń policji miał być sprawcą wypadku, spowodowanego ryzykownym manewrem wyprzedania, prywatne śledztwo przeprowadził Marcin Łaziński, prawnik z Australii. Ustalił i udokumentował, że na tym samym odcinku drogi dochodziło wcześniej do wielu niebezpiecznych sytuacji. Jadący nim kierowcy byli przekonani, że znajdują się na drodze dwupasmowej, a w rzeczywistości okazywało się, że lewym pasem mkną auta w przeciwnym kierunku.
Podczas, gdy 23 grudnia 2019 r. na wjeździe na MOP Żnin-Zachód odbywało się uroczyste otwarcie siódmego odcinka drogi ekspresowej S5 (Żnin Północ - granica województwa kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego) z udziałem polityków i wysokich przedstawicieli Oddziału Bydgoskiego Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, Marcin Łaziński publicznie zarzucił GDDKiA oraz wykonawcom złe oznakowanie drogi w czasie, kiedy doszło do tragedii. - Mam właśnie dla was prezent. Dla pana Antoniaka, który podpisał projekt organizacji ruchu. To jest pusta urna. Kto tutaj pustą urnę chce odebrać na następna ofiarę waszego zaniedbania i niekompetencji? Nie umiecie postawić pachołków, a wysłaliście ludzi na śmierć. Myślicie, że można tylko się chwalić tą drogą? Mój brat właśnie skończył w takiej urnie. Przez wasze zaniedbanie, bo nie umieliście postawić pachołków, a nawet jak ja tutaj z Australii przyjechałem, mieliście trzy dni, co ja w tym czasie byłem w prokuratorze, w policji, ostrzegałem was o tym i następna osoba z Poznania zginęła. Zobaczcie. Tu są moi rodzice. Przez was oni syna nie mają. Tu jest Joanna. Przez was ona teraz nie ma swojego kochanka. Przez was ja nie mam brata, mojego przyjaciela. Dziadkowie nawet przyjechali - mówił, zwracając się do celebrujących zakończenie inwestycji.
Sprawą zajęli się śledczy. Dopiero w ubiegłym roku nastąpił przełom. Prokuratura Rejonowa postawiła zarzuty pięciu osobom. Na akt oskarżenia trzeba było czekać prawie kolejny rok, m.in. dlatego, że w wyniku wyjaśnień, które składali podejrzani prokurator wystąpił do biegłego z zakresu inżynierii w ruchu drogowym o uzupełnienie opinii. Dopiero w maju br. szef Ośrodka Zamiejscowego Prokuratury Rejonowej w Szubinie z siedzibą w Żninie prok. Dariusz Mańkowski przekazał Pałukom, że akt oskarżenia został skierowany do żnińskiego sądu, gdzie sprawa znajdzie swój finał.
Pierwsze posiedzenie sądu odbyło się w miniony poniedziałek 27 października i miało charakter organizacyjny oraz porządkowy. Na wniosek jednego z obrońców oskarżonych ustalono dalszy przebieg rozprawy, kolejność składania wyjaśnień i czas potrzebny na wysłuchanie głównych oskarżonych, możliwość posiłkowania się przez nich materiałami multimedialnymi etc. Terminy jakie wskazał sędzia Michał Kuchnicki to 3, 6 oraz 9 marca 2026 r.
Przypomnijmy, że oskarżeni to trzej pracownicy GDDKiA w Bydgoszczy - Tomasz O. - naczelnik jednego z wydziałów, Przemysław A. - zastępca dyrektora oddziału oraz Karol J. - członek zespołu projektowego. - Zarzucono im, że nie dopełnili oni obowiązków w zakresie przygotowania i zatwierdzenia tymczasowej organizacji ruchu w miejscu wypadku, przez co działali na szkodę uczestników ruchu, w tym. m.in. tych osób, które uległy wypadkowi, a więc Krystianowi Ł. i innym. Narazili ich przez to na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Przyczynili się w ten sposób do zaistnienia wypadku drogowego w listopadzie 2019 r., gdzie śmierć poniósł Krystian Ł., a inne osoby odniosły obrażenia ciała - przekazał nam już kilka miesięcy temu prokurator Dariusz Mańkowski. Grozi im od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Ponadto o poświadczenie nieprawdy w protokołach tymczasowej organizacji ruchu oskarżono także inżyniera budowy i koordynatora robót Radosława Ś. oraz Piotra L. - Zarzuca się im poświadczenie nieprawdy, a mianowicie stwierdzenie, że wszystkie oznaczenia zostały naniesione zgodnie z przepisami, a w rzeczywistości tak nie było - podkreślił szef żnińskiej prokuratury. W tym przypadku sąd może wymierzyć karę od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
- Strata mojego brata była dla mnie i mojej rodziny koszmarem i tragedią nie do opisania. Moi rodzice nie otrząsnęli się po tej tragedii i wierzę, że nigdy nie otrząsną się, pomimo upływu czasu. W języku angielskim nie ma słowa określającego rodzica, który traci dziecko. Chyba dlatego, że jest to tragedia sprzeczna z naturalnym porządkiem rzeczy. Moje działania w dążeniu do sprawiedliwości nigdy nie cofną czasu, mam jednak nadzieję, że pomogą one w pozytywnej zmianie sposobu, w jaki biurokraci podchodzą do swojej odpowiedzialności za bezpieczeństwo. Jeśli moje działania uratują choć jedną osobę w przyszłości, to na to mogę liczyć. Powinienem również wspomnieć, że jestem wdzięczny prokuraturze za zasoby i wysiłki, które przywróciły mi wiarę w to, że sprawa zostanie właściwie zbadana i poprowadzona. Jestem szczerze wdzięczny mojemu prawnikowi za pomoc w prowadzeniu tej sprawy. Z niecierpliwością czekam na dalsze postępowanie i wierzę, że sprawiedliwość zwycięży - podkreślił w rozmowie z gazetą Marcin Łaziński, który na bieżąco śledzi postępy dotyczące tej sprawy.
Justyna Kulpińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze