Reklama

Łup wojenny księdza Ruty, czyli sceny z historii żnińskiego kina

Żnińskie kino Pałuczanin zawsze służyło swoim czasom. Cegły kładli polscy majstrowie pod koniec lat trzydziestych, wyposażenie kina zainstalowali okupanci, kilka pokoleń mieszkańców naszego powiatu oglądało tu filmy - najpierw socrealistyczne, potem szkoły polskiej, radzieckie, zachodnie i amerykańskie, w końcu - kręcone na Pałukach. Dziś jest to jeden z najbardziej zaniedbanych gmachów w mieście.

W latach trzydziestych XX wieku parafia św. Floriana rozpoczęła budowę Domu Katolickiego. Zaplanowano go z rozmachem. Główne pomieszczenie stanowiła obszerna sala kinowa, w której można było również urządzać przedstawienia teatralne - za sceną przewidziano między innymi garderoby. Wydrukowano pocztówki z projektem kina, sprzedawano je jako cegiełki. Budowę ukończono przed 1 września 1939 roku, ale wnętrz nie zdążono wyposażyć.

OKUPACJA

Zrobił to okupant. Wstawił projektory, fotele, kurtynę i oczywiście ozdobił wszystko hitlerowską symboliką. Nowe kino zaczęło działać w marcu 1941 roku. Doniósł o tym Ostdeutscher Beobachter (Obserwator Wschodnioniemiecki) w propagandowym i pełnym pogardy dla polskiej przeszłości artykule, wydrukowanym 12 marca i zatytułowanym: Świadectwo niemieckiej kultury i chęci rozwoju. Wstęgę przecięto 13 marca 1941 roku w obecności przedstawicieli rządu, partii i Wehrmachtu.
Ostdeutscher Beobachter pisał: „W sali kinowej znajdują się stałe, przeważnie pojedyncze miejsca siedzące dla około 400 osób [w rzeczywistości wraz z fotelami na balkonie kino miało 380 miejsc - dk]. Drewniany sufit wyłożony panelami i gustowne połączenie kolorów wysokich ścian w połączeniu z oświetleniem pośrednim nadają pomieszczeniu o doskonałej akustyce ciepłą, domową czerwień. Scena z bocznymi szatniami umożliwia występy teatralne”.

Reklama

 

Wnętrze żnińskiego kina za czasów hitlerowskich, fragment pocztówki ze zbiorów Zbigniewa Zwierzykowskiego

Na inaugurację wyświetlono film Bismarck. Otwarta razem z kinem kawiarnia Zacisze, funkcjonująca do 1990 roku, zachowała do końca architekturę i wyposażenie niemieckiej Bierstube, które spolszczono nieco w latach 60. ekspozycjami pałuckiej kultury ludowej.
- Na dole była sala kinowa i była też restauracja. Pamiętam, że jako Niemcy mogliśmy tam wchodzić, w przeciwieństwie do Polaków. Byłam tam na lodach, a do kina chodziłam na niemieckie filmy na podstawie bajek braci Grimm, które bardzo mi się podobały. U góry nad restauracją były jakieś biura, może mieszkania i chyba kuchnia, bo pamiętam, że do sali restauracyjnej posiłki zjeżdżały windą - wspominała te czasy Niemka Irena Kroczyk (Pałuki 12/2016).

Reklama

Żnińskie kino, sfotografowane niedługo przed otwarciem w marcu 1941 roku, repr. za "Ostdeustcher Beobachter" 12 marca 1941


Gdy przez Żnin przejeżdżały rosyjskie T-34, mało co, a z kina niewiele by zostało. Zygmunt Skorwider opowiadał, że wraz ze swoimi kolegami był świadkiem, jak jeden z czołgów zaczął już obracać w prawo wieżę. Stojący w górnym włazie dowódca zauważył gapę hitlerowską na szczycie budynku i już chciał strzelać. Chłopcy przekonali go, żeby nie marnował pocisku, że oni to załatwią. Weszli na dach i zrzucili gapę na chodnik. Później odcięto także żelazne litery napisu Kreis-Kulturstätte, ślady po nich widoczne są do dziś nad drewnianymi literami z lat sześćdziesiątych. Kina od uruchomienia nigdy drugi raz nie tynkowano ani nie malowano (wyjąwszy wąski pas u dołu, potraktowany kilka lat temu farbą). Tynk, którego dotykamy, to ten sam tynk, jaki został położony w 1941 roku.
1945-1989
Okupacja skończyła się, ale kościołowi, którego był własnością, kina nie zwrócono. Komunistyczne władze traktowały je jako „mienie poniemieckie”. Weszło w skład ogólnopolskiej centrali rozpowszechniania filmów.
Budynek służył swoim czasom. W latach 50. wyświetlane były polskie i radzieckie filmy utrwalające dyktaturę namiestników Moskwy w Polsce, po 56 roku żniniacy mogli w nim zobaczyć filmy szkoły polskiej (Kanał, Ostatni dzień lata) oraz włoskie filmy Nowej Fali. W ramach ożywienia kulturalnego miasta w latach 60. sprzedawane były w Żninie roczne karnety na seanse. Do dobrego tonu należało wykupić karnet i być obecnym, porozmawiać w hallu ze znajomymi.
Kino - choć prowincjonalne - wyświetlało cały ogólnopolski repertuar. Filmy przywożono pociągiem z Inowrocławia w okrągłych kasetach - była to rutynowa wtedy droga transportu. Żniński Pałuczanin w okręgu bydgoskim (Bydgoszcz, Toruń, Włocławek) był wtedy drugim pod względem wielkości - po bydgoskim Pomorzaninie. Mieliśmy opóźnienie wobec miast wojewódzkich, czasem nawet półroczne, gdyż Żnin był kinem drugiego rzutu. Trzeci rzut - to były kina objazdowe, do których wędrowały kopie  po 600 wyświetleniach - mocno już zdarte.
Operator Jerzy Prus wspomina, że największą frekwencją w latach 70. cieszył się film Wejście smoka. Był pokazywany w Żninie tylko trzy dni, bo już w kolejce były następne kina - ze Żnina taśmy wędrowały do Mogilna. Pamięta, że młodzież, wychodząca z kina trenowała w tamtych dniach oglądane umiejętności na koszach na śmieci i znakach drogowych. Ja zaś pamiętam Dni Kina Radzieckiego pod koniec lat 70. i emisję filmu z 1959 roku Ballada o żołnierzu (nominacja do Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny w 1962 roku). Wszystkie miejsca zajęte przez wysłane przymusowo na spektakl klasy. Wybuchy śmiechu w najmniej odpowiednich momentach. Gwizdy i głupie okrzyki. Bezradni nauczyciele, niemający szans na uciszenie tłumu w ciemności. W roku emisji Gwiezdnych wojen sowiecka stylistyka lat 50. nie była w stanie trafić to tej publiczności. Inne wspomnienie, zanotowane kilka lat później. Kino prawie pełne, zimno jak w psiarni, a na ekranie Blues Brothers. Po projekcji - oklaski.
W 1988 roku dyrektor Żnińskiego Domu Kultury Andrzej Rosiak miał pomysł, aby przenieść ŻDK do kina, które zamierzał rozbudować na działce (dziś prywatnej) obok budynku GS. Powrócił do tych planów kilkanaście lat później, w czasie, gdy ubiegał się o urząd burmistrza, ale gdy już został burmistrzem, nie zdążył sprawą się zająć w czasie swego krótkiego urzędowania.
Ostatni film wyświetlono w 1989 roku. Koszty ogrzewania nie pokrywały wpływów za bilety, a repertuar wypożyczalni wideo był atrakcyjniejszy, niż oferowany przez urzędników OPRF. Po zmianach politycznych 1989 roku ksiądz proboszcz parafii św. Floriana wystąpił do Komisji Majątkowej, zajmującej się sprawą zwrotu mienia zabranego bezprawnie przez komunistów z wnioskiem o oddanie nieruchomości. Komisja Majątkowa zajęła stanowisko, iż oczekuje zawarcia umowy między miastem a parafią w sprawie zwrotu tej posesji, co zostało załatwione pomyślnie między kwietniem i lipcem 1991 roku (burmistrzem był wtedy Leszek Jakubowski).

Reklama

ŁUP WOJENNY

Ale zanim to nastąpiło, w marcu 1991 roku ksiądz proboszcz Edmund Ruta otrzymał przez telefon informację, że następnego dnia przyjeżdżają ciężarówki, aby zabierać projektory, głośniki, fotele i inne wyposażenie. Dzwoniono z Bydgoszczy, z filii przedsiębiorstwa dystrybucji filmów Neptun-Fala w Gdańsku. Zapowiedział, że wyposażenia nie odda, nie ma mowy. W efekcie przyjechały dwie panie (bez ciężarówek) na rozmowy.
Ksiądz proboszcz Edmund Ruta poprosił mnie wtedy jako przedstawiciela prasy (Pałuki wychodziły już od miesiąca), abym mu towarzyszył, gdyż - jak powiedział - chciał mieć przy sobie jakąś bratnią duszę, by czuć się raźniej, a poza tym zależało mu na relacji z rozmów, aby ludzie byli poinformowani o całej sytuacji. Spotkanie odbyło się w Urzędzie Miejskim, prowadził je zastępca burmistrza Janusz Biegański.
Panie przedstawiły swój punkt widzenia: sprzęt mamy na stanie, co miesiąc odpisujemy półmilionową amortyzację. Te pieniądze firma musi zarobić, ale zamiast wypłacać je pracownikom - odprowadza je do Skarbu Państwa. Sprzęt na siebie nie pracuje, a pieniądze pożera. Podarować go księdzu nie możemy, bo nas rada pracownicza rozliczy ze sprzeniewierzonego majątku.
Panie powoływały się na dekret o kinefikacji z 7 kwietnia 1948 roku, zgodnie z którym sprzęt jest ich własnością. Ale ksiądz Ruta był przygotowany, mówiąc, że w spisie aktualnie obowiązujących przepisów prawnych takiego dekretu - nie ma.
Panie uważały, że parafia powinna płacić dzierżawę przedsiębiorstwu rozpowszechniania filmów, do którego należą projektory, a ksiądz Ruta - że przedsiębiorstwo powinno płacić czynsz parafii, która jest w trakcie odzyskiwania praw do budynku. W Pałukach napisałem wtedy: „Tej skomplikowanej sytuacji prawnej winni są pospołu faszyści i komuniści. Ci pierwsi zlikwidowali Michalskiemu kino [nosiło nazwę Kristal i mieściło się przy rynku, tam, gdzie w latach 80. funkcjonowała Spółdzielnia Inwalidów, wąskie wejście istniało jeszcze w latach 90., znikło przy przekształceniu budynku w sklep Sezam - przyp. DK] i urządzili je w Domu Katolickim, wyposażając w projektory firmy AEG sprowadzone z Rzeszy, a dawnego dzierżawcę zrobili kierownikiem nowej placówki. Ci drudzy zabrali i maszyny, i budynek”.
Ksiądz argumentował, że bezpośrednio po wojnie Okręgowy Wydział Kinematografii płacił parafii dzierżawę. Gdy zaostrzyły się stosunki między państwem i Kościołem - przestał płacić, ale stało się to prawem kaduka. Mimochodem dawał do zrozumienia, że może zwrócić się do państwa o uregulowanie zaległości i udawał, że jest zagniewany. Panie pytały, czy kinematografia płaciła za dzierżawę sali, czy za dzierżawę kina? Wbrew pozorom nie był to problem wydumany. Jeśli sali - to znaczy, że projektory były ich własnością. Jeśli kina - to znaczy, że urządzenia były księdza - mówiły panie, dodając od razu: ale przecież parafia tych projektorów nie kupowała! Panie cały czas naciskały na proboszcza, by wykupił on „wyposażenie” zgodnie z listą, którą wyrywkowo odczytywały - zanotowałem, że były na niej projektory, miękkie fotele, kinkiety, kurtyna…
I wtedy ksiądz proboszcz Ruta wypalił z grubej rury: - Tak, parafia tych projektorów nie kupowała, ale jest to łup wojenny parafii! A na łupy wojenne podstaw prawnych - nie ma.
Panie na to odrzekły, że projektory - niestety - zostały wymienione w latach osiemdziesiątych na nowe, że to nie są te same, co za Niemca. I położyły na stole dokumenty. To był początek kompromisu. Ksiądz zgodził się wykupić za 7 milionów złotych te dwa projektory, a Neptun-Fala wtedy na tej podstawie wykreśli wszystko ze swych ksiąg i nie będzie zgłaszać pretensji. Ksiądz Ruta również nie będzie się domagał zaległego czynszu. Po trzech godzinach spotkanie zakończyło się.
Artykuł, jaki opublikowałem w numerze 4/1991 tygodnika Pałuki, kończył się informacją, że ksiądz prymas Józef Glemp jest osobiście zainteresowany placówką w Żninie. Zaproponował utworzenie w niej Domu Katolickiego dla Młodzieży - mogłoby to być coś podobnego do ewangelickiego ośrodka w Oćwiece, z salami noclegowymi i stołówką. Dom taki jednak nie powstał.

NOWE KINO

Po odzyskaniu przez parafię budynku i zakupie projektorów ksiądz Edmund Ruta sprowadzał taśmy z Neptun-Fali, odprowadzając 40% zysku z biletów. Pierwszym wyświetlonym filmem był amerykański dreszczowiec Goryle we mgle, emisja odbyła się 8 sierpnia 1991 roku. Ale czasem trzeba było płacić więcej. Pisaliśmy w Pałukach: „Za film Tańczący z wilkami dystrybutor żąda 55% sumy zysku, a i to pod warunkiem, że bilety nie mogą być tańsze niż 20.000 zł”.
Ze względu na niską frekwencję (4-5 rzędów) od września 1991 wyświetlano tylko jeden seans dziennie. Ceny biletów w 1991 roku wynosiły od
4 do 6 tys. zł i były równe kosztowi wypożyczenia kasety wideo. W numerze 12/1991 Mirosław Kalka pisał w Pałukach: „Jeden seans filmowy pochłania
15 kW prądu. Niezbędna do projekcji filmów lampa wypełniona ksenonem jest w kinie tylko jedna, a koszt zakupu następnej i sprowadzenia jej z Węgier przekracza 8 mln zł. Jeszcze przed zimą planowany jest zakup pieca do centralnego ogrzewania, którego cena wynosi 15 mln zł”.
W pierwszym pionierskim roku działalności kina zajmował się nim wikariusz ks. Ryszard Skrzypczak. Działał wtedy nawet Dyskusyjny Klub Filmowy, prowadzony przez Roberta Ćwiąkałę. Bywało, że w tamtych czasach ksiądz proboszcz robił w czasie mszy zbiórkę wśród parafian na nową lampę do projektora. Gdy ks. Skrzypczak odszedł latem 1992 roku na nową placówkę do Gniezna, w działalności kina nastąpiła przerwa, po czym zaszły zmiany organizacyjne, dzięki którym kino funkcjonowało do 2003 roku.
Kierownikiem kina został Wiesław Mellem, który po upadku POM-u nie chciał siedzieć bezczynnie w domu. Jego żona Anna wcześniej była kierowniczką kina (przejęła tę funkcję po Tadeuszu Mazanym).

Reklama

 

Kierowniczka kina w latach 70-tych i 80-tych Anna Szachnitowska i kierownik kina w latach 1992-1993 Wiesław Mellem, fot. z archiwum rodzinnego


Wspomagał go dawny operator kina, emeryt Marian Konecki. W zabytkowych już wtedy wnętrzach, opisanych w Pałukach przez Macieja Potulnego (tekst z 1994 roku można przeczytać na portalu palukiznin.pl) starali się, abyśmy mieli co oglądać. Artykuł Macieja Potulnego Tak jak w filmie kończyły słowa: „W naszym kinie pracuje prawie społecznie trzech ludzi (w tym także ksiądz) i robią to z miłości do kina. Z miłości do kina i do miasta. Jest to interes, do którego trzeba niejednokrotnie dopłacać. Cho­ciaż po przejęciu budynku przez kurię ksiądz Ruta mógł otworzyć tu np. hale magazynowe, czy kamie­nicę czynszową, stwierdził on, że takiej miejscowo­ści, jak Żnin potrzebne jest właśnie kino. Dzięki niemu i jego chęci stworzenia czegoś dobrego dla mieszkańców, nie musimy jeździć do kina w innej miejscowości, jak mieszkańcy okolicznych gmin, czy wręcz rezygnować z tej rozrywki”.
W tym okresie kina nadzór nad nim z ramienia parafii sprawował ks. Sławomir Rydz. Wbrew krakaniu pesymistów, cenzury repertuaru nie było, kino wyświetlało także filmy ukazujące smutne konsekwencje grzechu, jak na przykład ekranizację powieści Nabokova Lolita.
W maju 1999 roku niesłychaną popularnością cieszył się w Żninie film Jerzego Hoffmanna Ogniem i mieczem. Operator Jerzy Prus wspomina: - Przez 11 dni kino było pełne. Jak zaczynaliśmy seanse o 8 rano, kończyliśmy wyświetlanie o 11 w nocy. Trzeba było wykorzystać potencjał. Bilety były po 16 złotych, z dystrybutorem rozliczaliśmy się codziennie. Ostatniego dnia projekcji przekazywaliśmy taśmy do Mogilna. W tym samym czasie my wyświetlaliśmy ostatni seans, a oni - pierwszy. Zaczęli projekcję później i szło to na zakładkę. Taksówka ze Żnina jechała na połowę drogi, tam czekała już taksówka z Mogilna. I tak 13 kaset jedna po drugiej, jak tylko się kończyła projekcja u nas, wysyłaliśmy do Mogilna.
Ale nie wszystkie filmy miały taką frekwencję. Na początku nowego tysiąclecia komplet potrzebny do rozpoczęcia seansu określony na (o ile dobrze pamiętam) 7 osób trudno było czasem uzbierać i nierzadko zdarzało się, że sprzed kina ktoś posiadający najnowszy wynalazek - telefon komórkowy, dzwonił po znajomych, aby przyszli i umożliwili projekcję.
We wrześniu 2003 roku w żnińskim kinie miała miejsce regionalna premiera Starej baśni, kręconej prawie w całości w gminie Gąsawa (dwa dni zdjęciowe były w Rogalinie, reszta - w Drewnie, Biskupinie i Chomiąży). Ale to już był łabędzi śpiew. 16 grudnia 2003 roku odbył się ostatni seans - wyświetlono japoński film fantastyczno-przygodowy Spirited Away: W krainie bogów.

Reklama

 

Nad drewnianymi literami "Pałuczanin" widoczne są ślady po dawnym napisie "Kreiskulturstatte" fot. Dominik Księski


Przez następne lata nie było pomysłu na zagospodarowanie kina ani nieczynnej od dawna kawiarni Zacisze, której można by na pewno poświęcić osobny artykuł. Ze względu na przystosowanie sceny kina do występów teatralnych, od początku funkcjonowania obiektu służył on także akademiom i przedstawieniom - zarówno w czasie okupacji, jak i za PRL-u, przed pandemią również był czasem wykorzystywany przez siostry zakonne na występy przedszkolaków.

Reklama

REAKTYWACJA

W lipcu 2015 roku firma Reaktywacja z Otwocka otworzyła kino Pałuczanin w Żninie na nowo. Odświeżono hol, ubikacje, pomieszczenie kasowe oraz salę kinową, na której założono nowe światła ewakuacyjne, a także nowy ekran. Filmy pokazywano w każdy weekend do początku października. Ale interes nie opłacił się i kino zostało zamknięte.
Od tego czasu budynek jest jako kino nieużywany.

Dominik Księski
52UFLADA

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/04/2025 16:09
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości