W tym roku przypada 450. rocznica śmierci Klemensa Janicjusza, najwybitniejszego polskiego poety piszącego po łacinie w dobie wczesnego renesansu. Osiągnął on w ówczesnej Europie ogromne wyróżnienie - w roku 1540 został przez cesarza Karola V uwieńczony w Padwie wawrzynem poetyckim i został mu przyznany tytuł poety laureata. Jak napisał Julian Krzyżanowski - w jego twórczości odbiły się promienie niepospolitej zdolności i indywidualności twórczej pierwszego prawdziwego poety polskiego.

Pomnik upamiętniający Klemensa Janicjusza ustawiony w 1952 r. w Januszkowie fot. Dominik Księski
Na półkach księgarskich Poznania pojawił się niedawno dwustronicowy wybór przekładów poezji Janicjusza - dzieło tłumacza Zygmunta Kubiaka, który opatrzył je apokryficznym wstępem. Bardzo wdzięcznie się ów wstęp czyta, bowiem napisany jest niby pamiętnik młodego (zmarł mając 27 lat) twórcy:
"20 listopada, niedziela
Dziś niebo chmurne, może będzie deszcz. Kiedy gospodyni przyniosła mi śniadanie, podziękowałem, ale leżałem z twarzą obróconą do ściany, że niby jeszcze drzemię, bo gdyby zobaczyła, jaką mam gorączkę, nie wypuściła by mnie z domu. Nie tknąłem śniadania. Umyłem się, ubrałem i chyłkiem wyszedłem do katedry. Podczas mszy modliłem się gorąco: O Panie Boże, który dałeś mi urodzić się w Januszkowie, poznać Italię i Kraków, żyć w mojej ojczyźnie, a także w poematach Owidiusza, Wergiliusza i Homera, które trwają tak mocno, jak to jest możliwe na tym świecie! Czy wydobędziesz mnie z puchliny, czy nie wydobędziesz, racz sprawić Panie Boże, żebym wszędzie, i tu i tam, jak najwięcej rozumiał!"
Trzon "Medytacji Janicjusza" stanowią oczywiście tłumaczenia jego łacińskich wierszy. Dużą popularność zdobyły w swoim czasie wierszowane żywoty królów polskich, wydane po raz pierwszy w 1563 roku w Antwerpii, dwa lata potem w Krakowie, mające wiele przedruków i naśladownictw. W wyborze przedrukowano kilka sylwetek - Piast, Łokietek i Jagiełło.
Licznie reprezentowana jest natomiast liryka z najważniejszego jego dzieła - dojrzalsza, ciekawsza pod względem poetyckim i żalów, elegie i epigramaty. Z tej to księgi pochodzi właśnie znana żninianom elegia "O sobie samym do potomności", gdzie poeta rodem z Januszkowa wspomina o żnińskim bagnie, lokalizując swą rodzinną wieś. Jerzy Ziomek uważa nawet, że jest to najbardziej istotny utwór Janickiego:
"Alta iacent supra Snenans rura paludes lanusci nomen nescio cuius habent... (Wysoko leży wieś nad żnińskim bagnem Od niejakiego Januszka nazwana).

Utwory Janickiego w rękopisie z w. XVI
Tam też znajduje się elegia do Piotra Myszkowskiego, zawierająca wrażenia z wędrówki przez Alpy:
"Przez sześć bez przerwy dni ciągłego deszczu,
A nieraz gradu mroźnego i śniegu,
Pośród bezdroży Alp wlokłem się w trudzie
Na nędznym koniu, wśród ciężkich oparów
Cuchnącej siarki, której, jak pamiętasz,
Wiele pokładów zalega te góry.
Najgorsze było jednak to, że droga
Wiodła przez miasta i osiedla Styrii.
Wołałem wtedy, że bardzo się dobrze
Wiedzie wędrowcom wśród scytyjskich stepów,
Bo od tych plemion alpejskich dzikszymi
Są chyba tylko wilki. Pogardzają
Przybyszem, gościa traktują jak wroga,
Zwłaszcza, gdy nosi płaszcz włoskiego kroju.
Możesz wystawić sobie, jak się czułem
W chłodzie i deszczu, wśród plemion nieludzkich.
Bez słów, gestami prosiłem o wszystko,
Czego w chorobie mi było potrzeba.
[...]
Kiedy dotarliśmy wreszcie do Moraw,
Góry panońskie pożegnawszy,
Wina piliśmy kwaśne od wapiennej gleby,
Bo innych nie ma tam. Jest wprawdzie napój,
Jaki się u nas w wodzie wrzącej warzy
Ze zboża, w smaku podobny do wina,
Napój na pewno miły podniebieniu,
Lecz dla chorego, jak ja, niestosowny".
Cała prawie twórczość Janickiego stoi pod znakiem choroby i zbliżającej się śmierci. Zmarł (prawdopodobnie) w początku roku 1543 w Krakowie, a - być może - na grobie przyjaciele, zgodnie z wolą zmarłego wypisali wielkimi słowami:
"Tu bez nadziei i trwogi
spoczywam
prawdziwie żywy.
Żegnaj, życie zmarłe!"
Wydana przez fundację Buchnera książka zaopatrzona jest we wspaniałe przypisy i kalendarium twórczości poety, który - mimo młodego wieku, mimo niskiego urodzenia (był wszak synem chłopa!) zdołał osiągnąć europejski rozgłos i uznanie - nie każdego w wieku 24 lat dekoruje wieńcem cesarz!
Czytamy więc - wszak to dla nas (O sobie samym do potomności) pisane.
Dominik Księski
Pałuki nr 89 (41/1993)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze