- Nie chcę konfliktu ze społeczeństwem, zapewniam, że jeśli otrzymam zgody na realizację inwestycji, to będę ją realizował, jeśli nie, to od tego zamiaru odstąpię. Poczynię wszystko, żeby zminimalizować uciążliwość - mówił inwestor. Mieszkańcy mimo zapewnień, uważają, że ferma diametralnie zmieni ich życie i są przeciwni jej powstaniu.
W piątkowy wieczór w szkole w Mięcierzynie odbyło się spotkanie poświęcone planowanej w tej wsi budowie fermy norek. Na spotkanie przybyli mieszkańcy Mięcierzyna, delegacja sąsiedniego Lubcza, przedstawiciele rogowskiego ratusza Jan Juszczak i Tomasz Nowicki, dyrektor miejscowej szkoły Przemysław Duszyński i występujący w podwójnej roli - nauczyciela i radnego - Tomasz Rogacz. Przybył również inwestor Jacek Sobolewski. Spotkanie poprowadził sołtys wsi i zarazem radny Bronisław Wieczorek.
Jan Juszczak poinformował, że 8 października do wójta gminy Rogowo wpłynął wniosek Jacka Sobolewskiego w sprawie wydania decyzji środowiskowej na budowę fermy norek o docelowej wielkości 84.000 sztuk, tj. 210 DJP, na działce w Mięcierzynie. Organem, który wydaje tę decyzję środowiskową jest wójt w oparciu o ustawę o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa, ochronie środowiska oraz ocenach oddziaływania na środowisko. W związku z wnioskiem inwestor złożył kartę planowanego przedsięwzięcia, która zawiera ustawowe informacje, do których na tym etapie winien odnieść się inwestor. - Po wszczęciu postępowania wystąpiliśmy do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy i Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Żninie z zapytaniem, czy dla planowanego przedsięwzięcia wymagane jest przeprowadzenie oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Dopiero jak spłyną opinię od tych organów, to wydawane będą odpowiednie postanowienia. Jeśli zostanie nałożony obowiązek dokonania raportu i oceny oddziaływania na środowisko, to wówczas w świetle ustawy swój udział będzie miało społeczeństwo z możliwością składania uwag do wójta, które na etapie wydawania decyzji środowiskowej będą rozpatrywane - przybliżył procedury Jan Juszczak.
Działka o powierzchni 41 ha, na której powstać ma inwestycja, leży w Mięcierzynie, od bloku wielorodzinnego do pierwszego pawilonu wykazana jest odległość 250 m, do stacji wodociągowej 310 m i do najbliższej zabudowy 180 m.
Jacek Sobolewski zaznaczył, że planowana inwestycja nie posiada jeszcze konkretnej lokalizacji, a ta przedstawiana jest wstępną. - Czy powstanie ta inwestycja, to nie mnie jest decydować. Jak będzie zgoda organów, które mają tę zgodę wydać, to będzie, a ja zrobię wszystko, żeby nie była ona uciążliwa dla lokalnego społeczeństwa. Przybliżone parametry to już dziś można powiedzieć, że jest to odległość około 500 m, a nie 180, bo w tej karcie są tylko wstępne parametry, na których określa się lokalizację - tłumaczył Jacek Sobolewski. Inwestor zapewnił, że jeśli decyzja właściwych organów, co do realizacji tej inwestycji będzie pozytywna, to dołoży wszelkich starań, żeby ona powstała, jeśli natomiast będzie negatywna, to nie będzie się odwoływał i inwestycji nie będzie. - W Mięcierzynie posiadam budynki inwentarskie i myślę, że w tych budynkach mógłbym tę inwestycję prowadzić bez żadnych dodatkowych dokumentów. Jednak wiem, że ta lokalizacja byłaby gorsza i dlatego chcę się z nią odsunąć w głąb pola. Działka ma 41 ha, więc lokalizacja może być usytuowana w różnym miejscu. Teren wiejski i prawo dopuszcza hodowlę, jeden ma bydło, drugi trzodę, a trzeci zwierzęta futerkowe - mówił inwestor. Zapewnił też, że posiada już wyniki emisji poziomu hałasu, które dowodzą, że nie będzie on wpływał negatywnie.
Mieszkańcy jako pierwszy argument przeciwko inwestycji wysunęli walory zapachowe. Zapewniali, że taka ferma powoduje uciążliwy odór i poprosili inwestora, by nie porównywał tego do świń czy bydła. Proponowali, by zlokalizował on fermę przy swoim domu. Inwestor zapewnił, że jest to najlepsza lokalizacja spośród posiadanych przez niego gruntów i że ma prawo rozwijać się w świetle prawa. Proponował, by odwiedzić taką fermę, zapoznać się z wymogami, z porządkiem, a nie przekazywać zasłyszane informacje.
Bronisław Wieczorek poinformował, że w tej kwestii spotkanie odbyła już Rada Sołecka, która uznała, że taka lokalizacja o takim rozmachu hodowli w Mięcierzynie jest na tyle ważna, że konieczne jest zwołanie zebrania. Odbyła się też już dyskusja z inwestorem, członkami rady i przedstawicielami szkoły. - Rozmawialiśmy, proponowaliśmy zaniechanie tej inwestycji, uważamy jako Rada Sołecka, że niesie za sobą określone konsekwencje dla naszej miejscowości. Jako biznesmen inwestor ma swój punkt widzenia i swoje racje, my jako miejscowa społeczność mamy swoje racje i bronimy swojego statusu i stanu rzeczy - powiedział Bronisław Wieczorek.
Mieszkańcy zauważyli, że lokalizacja 180 czy 500 m od gospodarstwa, to taki sam smród. - Poziom hałasu pan zmierzył, a co ze smrodem? Spędził pan weekend w pobliżu takiej fermy, bo ja spędziłem i znam uciążliwość, dlaczego pan uważa, że ferma świń jest bardziej uciążliwa dla naszego nosa niż norek? - pytał mieszkaniec. Jacek Sobolewski stwierdził, że nie posiada pomiaru odoru, bo w Polsce takiej normy nie ma. Zapewnił, że poziom odoru zależy od staranności i kultury na tej fermie, od charakterystyki zabudowy, wysokości płotu. - Ja nie chciałbym robić inwestycji, kiedy ma powstać konflikt społeczny, bo to do niczego dobrego nie prowadzi, ale zapewniam, że są instytucje, które mają kontrolę nad taką fermą. Nie ma tu mowy o kuchni do produkcji karmy, bo będzie ona dowożona i tak samo wyjeżdżały będą stąd żywe zwierzęta - zapewnił inwestor.
Radny Bronisław Wieczorek przytoczył zaraz zapis z karty inwestycji, gdzie zawarta jest informacja, że ubój następuje na miejscu, tak samo jak gazowanie i odzieranie zwierząt. Jacek Sobolewski stwierdził, że w karcie inwestycji jest wszystko nad wyraz, ale nie ma mowy o budynkach do tego przeznaczonych.
Zaproponowano inwestorowi wyjazd do Czerniejewa i wspólne grillowanie, by przekonać się, czy będzie mu tam smakowała kiełbasa. - Przyjdzie gorączka, a my okien nie otworzymy, a też mamy prawo do odpoczynku i życia. Wiadomo, że taka inwestycja niesie plagę szczurów, jak z nią mamy walczyć, a jaki jest pomysł na uciekinierów? - pytali.
Jeden z mieszkańców przytoczył dane, że w Polsce już teraz na kilometr rzeki przypada od 5 do 15 norek amerykańskich, które niszczą ptactwo wodne, żółwia europejskiego, a obok planowanej inwestycji znajduje się rezerwat. Inwestor zapewnił, że stosowane będzie zabezpieczenie z trzech płotów, co zaraz mieszkańcy zbojkotowali, że płot nie jest żadną gwarancją, przytoczyli też zdarzenie, że w Mięcierzynie złośliwie wypuszczono już daniele z hodowli i tak samo może dojść do wypuszczenia norek. Podobnie nieuwaga pracowników, ruch transportów z karmą i wiele innych doprowadzić może do wydostania się norek poza fermę.
W kwestii obornika inwestor zapewnił, że będzie on składowany na płytach, wywożony na pole i przyorywany. - Ale nie w Komratowie, tylko w Mięcierzynie, ma pan tu tyle gruntu, że mógłby pan sobie piękny domek w Mięcierzynie postawić i tu zamieszkać, a wówczas moglibyśmy podyskutować - mówili mieszkańcy.
Pytano też o los norek po rozmnożeniu, co z pozostałymi, bo do dalszego chowu pozostawia się tylko cztery, a co z kolejnymi, na co otrzymali zapewnienie, że zostaną one przewiezione na inną fermę.
- Dziś zapewnia pan, że na fermie będzie porządek, posiada pan już budynki i działkę w Mięcierzynie i jaki tam jest porządek? Nawet nie stać pana, żeby tam trawę wykosić - mówił mieszkaniec.
Tomasz Nowicki z referatu do spraw budownictwa, planowania i zagospodarowania przestrzennego rogowskiego ratusza poinformował, że jednocześnie złożone zostały dwa wnioski na wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia budowy fermy norek. Jeden o docelowej wielkości 210 DJP (84.000 szt.), gdzie wymagane jest uzyskanie decyzji środowiskowej i drugi na wielkość 60 DJP (24.000 szt.), gdzie decyzja środowiskowa nie jest wymagana.
Tomasz Rogacz zapewnił, że prosili inwestora, żeby zrezygnował z inwestycji w Mięcierzynie, biorąc pod uwagę wielkość gruntów, jakie posiada w okolicy. - Nasza prośba nie mogła być spełniona, ostrzegaliśmy pana Sobolewskiego, że Mięcierzyn jest społecznością specyficzną, która potrafi walczyć o swoje i że lekko tu nie będzie. Dlatego to zebranie zanim wszystko nabierze trybu prawnego, żeby inwestor zobaczył, że w Mięcierzynie żartów nie będzie. Pojawił się też dlatego, że obiecaliśmy spokojną dyskusję, bo na tym etapie inwestor nie musi z mieszkańcami rozmawiać. My stoimy na swoim i fermy nie chcemy, mamy prawo protestować, pan Sobolewski stoi na swoim i chce budować fermę, a faktycznie może stać się tak, że my się nakrzyczymy, a ferma i tak powstanie - mówił Tomasz Rogacz.
Właściciel gospodarstwa agroturystycznego powiedział, że od 6 lat promuje siebie, jak i Mięcierzyn: - Promuję ten okręg poprzez targi, wystawy, konkursy i teraz, kiedy ktoś zobaczy fermę norek na 84 tysiące w Mięcierzynie, powie dziękuję, nie chcę. Ja promuję świeże powietrze, ciszę, spokój i Mięcierzyn, a wszystko to zostanie skreślone przez tego człowieka, który również chce się rozwijać. Na co dostał zapewnienie, że inwestor prowadzi podobny profil działania, a w jego sąsiedztwie jest większa ferma trzody. Jednak mięcierzyński właściciel gospodarstwa zapewniał, że świnie - w przeciwieństwie do norek - nie żywią się padliną. - Nie będzie tu chłodni, nie będzie kuchni za 2,5 miliona, karma będzie dowożona na bieżąco i wielkości zapotrzebowania, nie będzie tu składowana czy magazynowana ani przerabiana - zapewnił Jacek Sobolewski.
- Mięcierzyn jest specyficzną wsią, część ziemi przeznaczona została pod zabudowę na działki budowlane, bo powierzchnia gospodarstwa nie dawała szans na rozwój, teraz ktoś zobaczy czy poczuje norki i powie dziękuję i interes upada. Szkoda, że nie ma tu wójta, bo to on powinien bronić społeczeństwo przed takimi inwestycjami, które zakłócają kompletnie rozwój tej wioski, a na tym będzie cierpiał nie tylko Mięcierzyn, a cała okolica - mówiono.
Reprezentant nadleśnictwa powiedział, że nie ma ono żadnego interesu, by taka ferma powstała, z uwagi na sąsiedztwo rezerwatu, jak i zagrożenia ze strony norek, które z takich ferm uciekają, rozmnażają się i są dużym zagrożeniem dla ptactwa.
Dyrektor szkoły pytał, co ma powiedzieć dzieciom i rodzicom, kiedy w okresie letnim nie będzie można otwierać okien. - Rodzice zaczną zabierać dzieci i co ja wówczas mam zrobić, mam szkołę w centrum wsi i zastanawiam się nad jej losem.
Mieszkanka Mięcierzyna pytała, czy nie lepiej zamienić ten czas na domową sielankę niż tworzyć hodowlę i zabijać zwierzątka po to, by ktoś mógł chodzić w tych futrach. Jacek Sobolewski odpowiedział, że najłatwiej jest nic nie robić, ale każdy ma prawo rozwoju. Mówił, że chce coś zrobić i zarobić, podobnie jak wielu na tej sali, ale nie chce konfliktu ze społecznością. - Mogę zrobić mniejszą część, zobaczyć, czy jest uciążliwe, w karcie są maksymalne marzenia, ale inwestycja jest bardzo kosztowna. Są instytucje, które po realizacji inwestycji chronią państwa interesy kontrolując inwestycję - mówił Jacek Sobolewski. Na takie stwierdzenia inwestora jeden z mieszkańców zapewnił go, że w przyszłości nie weźmie pod uwagę ani ochrony środowiska, ani zdania społeczeństwa, tylko to, ile zarobi. - Każda inwestycja wywołuje sprzeciw, chcielibyśmy mieć wszystko, ale nie mieć biogazowni, wiatraków, całej energii odnawialnej, a sami ten świat napędzamy, kształtujemy zapotrzebowanie na zwierzęta i robimy to, na co jest zbyt - mówił inwestor.
Przedstawiona została też opinia resortu rolnictwa, która nie popiera wielkotowarowych ferm, w tym też norek amerykańskich, których działanie może mieć negatywny wpływ na środowisko. Niemcy, Francja, Szwajcaria, Holandia, kraje cywilizowane mają zupełny zakaz prowadzenia ferm norek, dlatego zachodni kapitał inwestuje u nas i u wschodnich sąsiadów. Bronisław Wieczorek stwierdził, że na 23 skontrolowane fermy norek 1 przeszła kontrolę pozytywnie. Poruszyli też problem kanibalizmu wśród zwierząt zamkniętych w ciasnych klatkach.
Mieszkańcy pytali urzędników, dlaczego na zebranie nie przybył z nimi wójt, proszony był, a nie przybył. A to on powinien usłyszeć, co mówią jego wyborcy i przed czym się tu bronią. Nie może być tak, że liczy się dla niego tylko Rogowo. Jan Juszczak powiedział, że konieczna będzie jeszcze rozprawa administracyjna i wówczas w niej uczestniczyć będzie wójt. Urzędnicy zapewnili, że Józef Sosnowski zamierzał w spotkaniu uczestniczyć.
Podsumowania spotkania dokonał Tomasz Rogacz. Stwierdził, że na rozprawie administracyjnej nie będzie już szans na rozmowę, czasu, żeby usłyszeć głos ludzi. - Jedyną możliwością, że tej inwestycji nie będzie, jest pana sumienie i do niego apeluję w tej chwili - mówił Tomasz Rogacz, co obecni nagrodzili oklaskami.
Jacek Sobolewski zapewnił, że nie chce wchodzić w konflikt. - Chcę, żeby podatki zostawały w gminie, żeby był z tego kawałek chodnika czy wodociągu. Są instytucje, a ja poddam się kontrolom i zrobię wszystko, by zminimalizować uciążliwość, bo w porównaniu do szczerego pola. jakie jest teraz, hodowla stanowiła będzie już pewną uciążliwość. Przecież ta produkcja nie musi być na taką skalę, powstają grupy producenckie i wszyscy zarabiają, nie zakładajmy zaraz, że będzie to złe i koniec. Skoro jest chociaż jedna wzorcowa ferma, to jest to już światło w tunelu i dowód, że można to zrobić zgodnie z przepisami i normami - powiedział Jacek Sobolewski.
Bronisław Wieczorek zamykając spotkanie zapewnił, że dalej prowadzone będą rozmowy z inwestorem i nakłaniać się go będzie, by powziął rozsądną decyzję o nielokowaniu tej inwestycji w Mięcierzynie.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1081 (44/2012)
Inne teksty na ten temat:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze