Przestawiamy kolejny odcinek wspomnień nauczycielki Teresy Śliwa-Lisieckiej. Już skończyła podstawówkę w Mycielewie i teraz przygotowuje się do zawodu nauczycielskiego w Liceum Pedagogicznym w Bydgoszczy, w pięknym gmachu na Seminaryjnej (dziś jest to jeden z gmachów Politechniki Bydgoskiej).
Nauka zawodu w naszej szkole rozpoczynała się od klasy drugiej pedagogiką i higieną szkolną. Pedagogika dotyczyła historii wychowania i była trudna. W kolejnej klasie przedmiotów zawodowych przybyło, a najtrudniejszą była psychologia, która nie tylko wymagała opanowania materiału programowego ale również różnego rodzaju obserwacje uczniów ze szkoły ćwiczeń. To tu odbywała się większość zajęć praktycznych takich jak hospitacje lekcji i ich omawianie. Tu zajmowaliśmy się opieką nad dziećmi, zabawami ruchowymi w czasie przerw, ustawianiem, wprowadzaniem do klas. Tu mieliśmy też praktyki asystenckie w czasie których towarzyszyliśmy nauczycielom szkoły ćwiczeń.
Ponieważ szkoła ćwiczeń miała tylko jeden ciąg klas, co nie starczało dla wszystkich licealistów, więc na praktyki chodziliśmy do sąsiedzkich szkół na ulicę Nakielską i na Wzgórze Dąbrowskiego.
Najbardziej uciążliwymi były zajęcia związane z psychologią. Na hospitacji obserwowaliśmy wyznaczonych uczniów, komentowaliśmy ich zachowanie, uzasadniając je procesami psychicznymi, jakie powinniśmy na podstawie zachowania określić.
Oprócz obserwacji zbiorowych każdy z nas miał przydzielonego ucznia do dłuższych obserwacji, w ramach której należało nawiązać kontakt z rodzicami i przeprowadzać z nim rozmowy, które umożliwiłyby poznanie procesu rozwoju dziecka aż od urodzenia. W tym celu prowadziliśmy specjalne zeszyty obserwacyjne. Podsumowaniem była psychologiczna charakterystyka obserwowanego dziecka. Trzeba podkreślić, że tego wszystkiego wymagano od nastoletnich dziewcząt - nie studentek nawet, lecz licealistek.
Ponieważ przygotowywano nas do nauczania wszystkich przedmiotów, każdy nauczyciel omawiał z nami metodykę swojego przedmiotu. Hospitując lekcje uczyliśmy się omawiać prowadzone lekcje, podkreślając nie tylko momenty pozytywne, ale również braki. Uczyliśmy się na cudzych błędach.
Uwieńczeniem naszej nauki zawodu były praktyki terenowe dwutygodniowe na terenie województwa bydgoskiego, które odbywaliśmy w klasie czwartej. Zapoznawaliśmy się w czasie tej praktyki z całokształtem pracy szkoły, organizacjami uczniowskimi, organizowaliśmy zajęcia ruchowe w czasie przerw itp. Do lekcji na praktyce terenowej należało się przygotować pisząc obszerne elaboraty. Sprawozdanie z praktyki należało dostarczyć nauczycielom liceum. Wspólnie z koleżankami Anią i Danką odbyłam tę praktykę w Mycielewie. Takie same praktyki odbyłyśmy również w klasie piątej.
Każdy z nas zobowiązany był posiadać teczkę, w której gromadził wykonywane przez siebie pomoce naukowe, konspekty lekcyjne, rozkłady materiału na poszczególne okresy, obserwacje itp. Z tak przygotowaną teczką stawaliśmy na ustnym egzaminie dojrzałości, który składaliśmy jednego dnia, a były to egzaminy obowiązkowe z języka polskiego, matematyki, przedmiotu do wyboru oraz wszystkich przedmiotów zawodowych. W mojej klasie większość zdawała na maturze język rosyjski.
Teresa Śliwa-Lisiecka, ciąg dalszy nastąpi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze